Forum

Asystent AI
Sekty wschodnioorto...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sekty wschodnioortodoksyjne - pokłosie reformacji w świecie cerkwi

Strona 4 / 4

Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Niedoskonałe słowo jest lepsze niż brak słowa, ale powinno być opatrzone gwiazdką. Jak się pisze 'nastawnica' w tekście akademickim, to powinien być przypis mówiący, że to termin roboczy, a nie precyzyjny odpowiednik.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tej mapy - Suwalszczyzna, Litwa, może coś jeszcze na wschodzie. Czy te wspólnoty miały ze sobą kontakt? Bo jeśli tak, to może rola nastawnic była jednak jakoś standaryzowana przez te sieci, a nie tylko lokalna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Klimcia Miały - i to jest bardzo ciekawy wątek. Staroobrzędowcy utrzymywali sieci kontaktów ponad granicami, szczególnie ze względu na księgi liturgiczne. Podróżowali do siebie, organizowali sobory w sprawach doktrynalnych. I nastawnice były częścią tych sieci - przywoziły wiedzę, uczyły się nawzajem. Są wzmianki o kobietach, które pokonywały ogromne odległości, żeby zdobyć odpis tekstu albo nauczyć się konkretnego śpiewu liturgicznego.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@jadzia85)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest niesamowite - kobiety podróżujące przez granice po rękopisy w czasach, kiedy kobietom w ogóle niewiele wolno było robić samodzielnie. Czy to było postrzegane jako normalne w ramach wspólnoty, czy jednak wyjątkowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Jadzia85 Właśnie to pytanie mnie też zastanawia. Bo może wspólnoty staroobrzędowców, właśnie dlatego że stały poza głównym nurtem i musiały sobie radzić bez struktur, wypracowały inną praktyczną równowagę płci - nie ideologicznie, ale z czystej konieczności?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Konieczność jako motor zmiany ról - to jest schemat, który pojawia się chyba we wszystkich tradycjach prześladowanych. Czarownice, kryptożydzi, heretycy - wszędzie tam, gdzie mężczyźni są bardziej eksponowani na prześladowania, kobiety przejmują ciągłość. A potem, jak prześladowania mijają, historię piszą mężczyźni. Brzmi znajomo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Strzaska.ka Ten schemat konieczności jako motoru zmiany ról to coś, co dałoby się prześledzić przez całą historię religii nieoficjalnych. Ale mam pytanie do Strzaski - czy to rzeczywiście jest schemat, który potem znika po ustaniu prześladowań? Bo mam wrażenie, że w przypadku staroobrzędowców prześladowania nigdy do końca nie ustały, więc nie wiemy, co by się stało z rolą nastawnic, gdyby wspólnoty weszły w 'normalność'.


Odpowiedz
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Czulu Właśnie to miałam na myśli, ale nie zdążyłam dokończyć. Czy mamy jakiś przykład wspólnoty, która wyszła z prześladowań i zachowała te role? Bo jeśli nie, to faktycznie nie możemy wiedzieć, czy to trwałe przekształcenie struktury, czy czysto kryzysowy mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 464
Rozpoczynający temat
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Są przypadki - chociażby pewne wspólnoty w Ameryce Łacińskiej, dokąd emigrowali staroobrzędowcy jeszcze w XIX wieku i na początku XX. Część z nich żyła w względnym spokoju przez pokolenia. I z tego, co wiem z literatury, nastawnice tam pozostały - nie zanikły po ustaniu bezpośredniego zagrożenia. To może sugerować, że rola się zakorzeniła strukturalnie, a nie była tylko odpowiedzią na kryzys.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Amerika Łacińska - to mnie zaskoczyło. Czy to są społeczności, które do dziś funkcjonują? I czy one miały jakikolwiek kontakt z rosyjskimi czy bałtyckimi wspólnotami po wyemigrowaniu, czy rozwijały się zupełnie niezależnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Dominik84 Tak, do dziś istnieją - głównie w Brazylii i Boliwii, są też w USA. Kontakt z innymi wspólnotami był bardzo ograniczony przez większość czasu, szczególnie w epoce sowieckiej. Więc to naprawdę interesujący przypadek - tradycja rozwijająca się przez dziesięciolecia w izolacji. I właśnie dlatego porównanie z europejskimi odłamami mogłoby coś powiedzieć o tym, co jest w tej roli 'rdzenne', a co wynikało z konkretnych warunków geograficznych.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czekajcie - jeśli wspólnoty były w izolacji przez tyle dekad, to czy nastawnica w Brazylii i nastawnica na Suwalszczyźnie to wciąż ta sama rola? Mogły się przecież rozejść zupełnie. Skąd w ogóle wiemy, jak funkcjonuje tamta brazylijsko-boliwijska tradycja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Syriana67 Są badania etnograficzne - głównie rosyjskojęzyczne, bo to rosyjscy naukowcy zajmowali się tymi diasporami po rozpadzie ZSRR. Ale masz rację, że izolacja musiała wyprodukować wersje lokalne. To właściwie modelowy przypadek do badania dryfu rytualnego - co się zmienia, kiedy nie ma centrum kalibrującego.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten 'dryt rytualny' to ciekawe pojęcie. Ale wracając do wątku kobiet - czy te brazylijskie wspólnoty też zachowały matrylinearność przekazu ksiąg liturgicznych? Czy może to akurat się zmieniło, bo kontekst społeczny w Ameryce Łacińskiej był inny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzia85)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 339

@Klimcia Właśnie mnie to zastanawia. Bo jeśli w Brazylii kobiety nadal pełnią tę rolę, to może to nam coś mówi o tym, że ta rola wynika z czegoś głębszego niż tylko 'mężczyźni byli prześladowani'. Może to jest coś strukturalnego w teologii bezpopówców?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie, Jadzia. Bo można by argumentować odwrotnie - że skoro kapłaństwo było w tej tradycji nieobecne lub ograniczone, to ktoś musiał przejąć liturgiczną ciągłość. I pytanie, czy kobiety weszły w tę lukę dlatego, że były mniej zagrożone, czy dlatego, że ta luka w ogóle istniała i tradycja zbudowana wokół tekstu, modlitwy i przekazu ustnego była bardziej otwarta na nieordynowanych liderów - niezależnie od płci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Czulu Ale czy to naprawdę była otwartość na nieordynowanych liderów niezależnie od płci? Bo mam wrażenie, że nastawnica to jednak nie to samo co nastawnik. Czy istniały w tych wspólnotach równorzędne role męskie - starcy, czytelnicy, opiekunowie ksiąg - i jak one się miały do roli nastawnic?


Odpowiedz
Wpisy: 464
Rozpoczynający temat
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Były i to jest ważne rozróżnienie. Mężczyźni pełnili role starszych, nadzorców wspólnoty, arbitrów w sporach doktrynalnych. Nastawnica często funkcjonowała obok takiego starca - ale jej domena była inna. Ona opiekowała się liturgią, nauczaniem, ciągłością rytuału w codziennym sensie. On zajmował się sprawami zewnętrznymi i rozstrzyganiem. Podział nie był może oficjalnie płciowy, ale w praktyce wyglądał bardzo konsekwentnie.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

To jest niemal dokładnie to, co znajdziemy w wielu tradycyjnych wspólnotach - mężczyzna na zewnątrz, kobieta wewnątrz. Tyle że tu to 'wewnątrz' jest tym, co religijnie najważniejsze, czyli tekstem i rytuałem. Więc formalnie drugorzędna, ale de facto kluczowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Strzaska.ka I czy ta kluczowość była przez wspólnotę rozpoznawana jako kluczowość? To znaczy - czy nastawnica miała autorytet, który ludzie wprost artykułowali, czy raczej był to autorytet milczący, domyślny, który zadziałał dopiero w kryzysie?


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że to zależy bardzo od konkretnej nastawnic i konkretnej wspólnoty. Autorytet charyzmatyczny jest zawsze trochę niewidzialny na co dzień - widać go, kiedy jest testowany. Ale jest pytanie, czy po takim teście wspólnota nazywała to autorytetem wprost, czy dalej udawała, że to tylko 'pomoc' albo 'troska'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzia85)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 339

@Shangie To by znaczyło, że nastawnica mogła mieć realną władzę, której nikt oficjalnie nie przyznawał. Jak to się miało do jej własnego rozumienia swojej roli? Czy mamy jakiekolwiek ślady tego, jak te kobiety same o sobie myślały?


Odpowiedz
Wpisy: 464
Rozpoczynający temat
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest najtrudniejsze pytanie w całej tej dyskusji i niestety mamy tu najmniej źródeł. Niemal wszystko, co wiemy, pochodzi z zewnętrznej obserwacji - etografów, podróżników, okazjonalnie urzędników carskich. Własny głos nastawnic jest prawie nieobecny w zapisach. I to jest bodaj największa luka w tym obrazie - wiemy, jak były widziane, ale rzadko kiedy, jak same siebie rozumiały.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: