Forum

Manicheizm - religi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Manicheizm - religia światła i ciemności, która prawie podbiła świat

Strona 1 / 2

Wpisy: 537
Rozpoczynający temat
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

No to temat, który siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu. Mani urodził się w 216 roku w okolicach Ktezyfonu w Mezopotamii, czyli gdzieś w rejonie dzisiejszego Iraku. Wychował się w sekcie elkasaitów - takich żydowsko-chrześcijańskich gnostyków. I już samo to środowisko tłumaczy dużo, bo miał od dziecka dostęp do wielu tradycji naraz. Objawienie dostał po raz pierwszy w wieku 12 lat od swojego "bliźniaka" - al-Tawm, anioła który miał mu towarzyszyć przez całe życie. Drugie objawienie w wieku 24 lat było już tym, które kazało mu ruszyć w świat i głosić naukę. Co ciekawe - od razu działał misyjnie na ogromną skalę. Dotarł do Indii, do Chin w zasadzie. To nie był regionalny fenomen.


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 682
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Właśnie ten zasięg jest tym, co mnie w manicheizmie zawsze zastanawia. Od Hiszpanii po Chiny - w VI-VII wieku prawdopodobnie największa religia świata pod względem zasięgu geograficznego. Bardziej niż chrześcijaństwo czy islam w tamtym momencie. A potem prawie ślad po niej zaginął, bo prześladowania były bezwzględne. Na Zachodzie katolicy, na Wschodzie zoroastrianie i muzułmanie. Mani sam zresztą skończył tragicznie - uwięziony przez kapłanów zoroastryjskich przy dworze perskim i stracony w 277 roku w okolicznościach, które do dziś są niejasne. Niektóre źródła mówią o ukrzyżowaniu, inne o czymś jeszcze gorszym.


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 663
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Mnie zawsze zastanawia ta kwestia "bliźniaka" al-Tawm. Bo to jest motyw, który pojawia się w różnych tradycjach gnostyckich - duchowy sobowtór, wyższe ja, anioł strażnik. Mani twierdził, że ten bliźniak przekazał mu całą wiedzę. Z perspektywy ezoterycznej to brzmi jak inicjacja - kontakt z wyższą częścią własnej natury. Mani nie był jedynym, który tak to opisywał. Podobne doświadczenia mieli założyciele innych ruchów gnostyckich.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 527

@Paradoxa Ten motyw al-Tawm to dla mnie jeden z najciekawszych elementów całej tej tradycji. W mandaizmie masz podobne pojęcie - uthra, anielski odpowiednik duszy. W hermetyzmie pojawia się idea nous, wyższego umysłu. To są różne języki opisujące podobne doświadczenie. Mani zdawał sobie z tego sprawę i właśnie dlatego budował system synkretyczny - widział, że prorocy różnych religii opisywali tę samą rzeczywistość w różnych kategoriach pojęciowych.


Odpowiedz
Wpisy: 469
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy do tej struktury dwóch klas wyznawców, bo to jest coś, co ma ogromne znaczenie praktyczne. Electi - wybrańcy - musieli przestrzegać trzech pieczęci: abstynencji od mięsa i wina, niekrzywdzenia żadnej żywej istoty (nawet mrówki nie mogli zabić - inquisitorzy to wiedzieli i używali tego jako testu do rozpoznawania manichejczyków!), i celibatu. Auditores - słuchacze - mogli żyć normalniej, mieli wspierać wybrańców materialnie. Dokładnie ta sama struktura co w buddyzmie: mnisi i świeccy wyznawcy. To nie jest przypadek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 661

@Seid Ten test z mrówką to jest coś, co robi wrażenie kiedy to czytasz po raz pierwszy. Schwytany manichejczyk, który zaprzeczał swojej wierze, był proszony o zabicie mrówki. Ci, którzy odmawiali, zdradzali się tym samym. Wyznawcy wiedzieli o tym i mimo to odmawiali. To mówi coś o sile tej wiary. Ahimsa - niekrzywdzenie - była traktowana zupełnie poważnie, nie deklaratywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Mnie ten dualizm manichejski od dawna interesuje właśnie dlatego, że jest radykalnie inny od tego, co rozumiemy przez dualizm potocznie. Bo manichejczycy nie mówili, że zło jest brakiem dobra (jak chrześcijańska ortodoksja po Augustynie), ani że zło jest złudzeniem (jak pewne nurty hinduizmu). Mówili, że zło jest równie realne i równie wieczne co dobro. Dwa królestwa - światło i ciemność - które zawsze istniały osobno, potem się wymieszały (to jest obecny stan świata), i które kiedyś znów się rozdzielą. Ta trzecia faza - przyszłe rozdzielenie - była ich eschatologią.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@lunarna)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytałam o tym dużo i mam pytanie, które mnie nurtuje: jeśli materia jest zła i ciemna, to po co w ogóle żyć? Jak manichejczycy to uzasadniali? Bo ten pesymizm wobec materii wydaje mi się paraliżujący.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Lunarna Uzasadniali to w dość interesujący sposób. Twierdzili, że w materii są uwięzione cząstki światła - boskie iskry - i zadaniem człowieka jest ich wyzwolenie. Każda asceza, każdy akt czystości uwalnia cząstkę światła i odsyła ją do królestwa bożego. Życie nie jest celem samym w sobie, jest misją ratunkową. Wybrańcy przez celibat nie tworzyli nowych więzień dla cząstek światła. To jest okrutnie logiczne wewnętrznie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 786

@Klaudia05 I tu właśnie widzę powiązanie z katarami. Perfecti katarscy mieli podobną logikę - nie brać ślubu, nie spładzać dzieci, bo to uwięziłoby kolejne dusze w materii. Consolamentum - jedyny sakrament katarski - był rytuałem wyzwolenia duszy z materii, duchowy chrzest przez nałożenie rąk. Kościół katolicki to niszczył z taką furią właśnie dlatego, że to był żywy konkurent, nie marginalny kult.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 117

@Betalia Co do katarów - zawsze mnie intryguje kwestia ciągłości. Czy to był bezpośredni przekaz z manicheizmu, czy niezależne odrodzenie podobnych idei? Historycy do dziś się kłócą. Bogomilizm bałkański był prawdopodobnie ogniwem pośrednim - pojawił się w X wieku w Bułgarii za panowania cara Piotra I. Bogomił - "miły Bogu" - był bułgarskim kapłanem, który zaczął głosić dualistyczne chrześcijaństwo. I stamtąd przez Bałkany do Włoch i Langwedocji.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 352

@Lurisk Związek nie jest taki prosty. Badacze z Encyclopaedia Iranica przeprowadzili bardzo dokładną analizę i wniosek był taki: pewne jest powiązanie bogomilizmu z kataryzmem, ale bezpośrednia linia od manicheizmu do bogomilizmu jest co najmniej wątpliwa. Prawdopodobnie mamy do czynienia raczej z wielokrotnym, niezależnym odrodzeniem podobnych idei - co samo w sobie jest jeszcze ciekawsze. Jakby te pytania i odpowiedzi były zakodowane głębiej niż w konkretnej tradycji.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 138

@Rasphul To jest właśnie to, co mnie w tym uderza. Dualizm pojawia się niezależnie w tylu miejscach - zoroastryzm, pitagoreizm, gnostycyzm, manicheizm, bogomilizm, kataryzm. Pitagorejczycy wierzyli, że boskie dusze są uwięzione w ciele i celem jest powrót do sfery niebiańskiej. Prawie identyczna narracja co u katarów, a dzielą ich wieki. Idee mają własną logikę i wracają.


Odpowiedz
Wpisy: 678
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Mani twierdził otwarcie, że jest kontynuatorem linii Zaratustry, Buddy i Jezusa. Że tamci mieli częściową prawdę, a on ma całą. To niesamowita ambicja - stworzyć pierwszą naprawdę uniwersalną religię, taką która mogłaby zastąpić wszystkie inne. I przez chwilę prawie mu się udało. Za Szapura I manicheizm był oficjalnie tolerowany w Persji, Mani miał dostęp do dworu. Gdyby nie zmiana polityki i nie kapłani zoroastryjscy, historia mogła pójść zupełnie inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 341

@Sauwak Ale właśnie ten synkretyzm był jednocześnie jego siłą i słabością. Mani włączał elementy innych religii, żeby trafić do jak najszerszej publiczności - w rejonach buddyjskich akcentował buddyjskie elementy, w chrześcijańskich - chrześcijańskie. To genialnie misyjne myślenie. Ale przez to każda dominująca religia mogła go oskarżyć o plagiat i wypaczenie własnych nauk. I każda to robiła.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że manicheizm to trochę historia o tym, jak dobra idea może przegrać z polityką. Bo doktrynalnie ta religia była spójna, misyjnie skuteczna, etycznie wymagająca. A przegrała nie w dyskusji teologicznej, tylko pod mieczem. Krzyżowcy albumigenscy w Langwedocji wymordowali setki tysięcy ludzi. Gdy pytano jednego z dowódców, jak odróżnić heretyków od prawdziwych katolików, odpowiedź brzmiała: "Zabijcie wszystkich. Bóg swoich pozna."


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

@Faddi To zdanie - przypisywane opatowi Arnoldowi Amaury podczas masakry w Béziers w 1209 roku - to jeden z tych historycznych momentów, które mówią więcej niż tomy komentarzy. Zginęło ok. 20 000 ludzi. Całe miasto. Katarzy, katolicy, dzieci. Manicheizm jako tradycja żywa w Europie skończył się w XIV wieku właśnie z powodu inkwizycji, nie z powodu teologicznej klęski.


Odpowiedz
Wpisy: 501
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Mnie cały czas zastanawia jeden aspekt, który rzadko pojawia się w popularnych opracowaniach - manichejskie podejście do kobiet. Wśród Electi kobiety mogły osiągnąć ten sam status co mężczyźni. Katarskie perfectae też. To było coś absolutnie wyjątkowego w średniowieczu - duchowa hierarchia oparta na ascezie, a nie na płci. I ten element też był zagrożeniem dla kościelnej ortodoksji, która budowała hierarchię wyłącznie męską.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 636

@Herga Dokładnie. I mało kto o tym mówi, bo narracja zazwyczaj skupia się na teologii dualizmu. Ale egalitaryzm płciowy wśród perfecti był czymś wywrotowym w XII-XIII-wiecznej Europie. Kobiety mogły być kaznodziejkami, mogły udzielać consolamentum, mogły prowadzić domy modlitwy. To z perspektywy ezoterycznej jest bardzo ciekawe - jakby ta tradycja zachowała coś z wcześniejszego, przedchrześcijańskiego rozumienia inicjacji, gdzie płeć nie była kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do samego Maniego - on sam przykładał ogromną wagę do obrazów. Jego pisma były ilustrowane, miał przy sobie malarzy. Wiedział, że przekaz wizualny przebija bariery językowe. To też element jego misyjności - manicheizm był jedyną starożytną religią, która od początku traktowała sztukę jako integralną część przekazu doktrynalnego, nie ozdobnik.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 714

@Krysztal O tym nie wiedziałam. A czy cokolwiek z tej sztuki manichejskiej przetrwało? Znaleziska w Turfanie, tak?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 582

@Zorka Tak, właśnie w Turfanie w chińskim Turkiestanie pod koniec XIX i na początku XX wieku odkryto ruiny manichejskiego klasztoru z rękopisami i fragmentami malarstwa. Drugi wielki zbiór znaleziono w Fajum w Egipcie. Te odkrycia zrewolucjonizowały badania, bo wcześniej znano manicheizm wyłącznie z pism jego przeciwników - głównie Augustyna. Można sobie wyobrazić, jak obraz wyglądał z jednej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten paradoks Augustyna, który mnie zawsze zastanawia. Był manichejczykiem przez dziewięć lat - jako auditor, słuchacz - i po przejściu na chrześcijaństwo stał się jednym z najbardziej zaciekłych polemistów przeciwko manicheizmowi. Jego "Wyznania" i pisma antymanichejskie ukształtowały całą zachodnią teologię. Ale jednocześnie jego nauka o grzechu pierworodnym, o pożądliwości jako korzeniu zła, nosi wyraźne ślady manichejskiego myślenia, którego się wyparł. Jakby to myślenie zostało w nim głębiej niż chciał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 537

@Bylica Właśnie. Doktryna o predestynacji u Augustyna, jego pesymizm antropologiczny - że natura ludzka jest skażona - to są echa manichejskiej nauki, którą chciał obalić. Filozofia potrafi zostawić ślady nawet u tych, którzy z nią zrywają. Może to jedna z przyczyn, dla których zachodnie chrześcijaństwo nabrało tak pesymistycznego rysu w stosunku do ciała i seksualności.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 277

@Indaphoros Czyli manicheizm wpłynął na chrześcijaństwo przez swojego największego wroga? To jest naprawdę coś.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 682

@Kolczasta Tak można to ująć. I nie tylko przez Augustyna. Kataryzm i bogomilizm, które były traktowane jako herezje manichejskie, wymusiły na Kościele reakcję - sformalizowanie inkwizycji, krucjatę albigensów, redefiniowanie dogmatów o materii i ciele. W pewnym sensie średniowieczna ortodoksja katolicka częściowo ukształtowała się w konfrontacji z dualistyczną herezją.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do kwestii, która wydaje mi się duchowo najciekawsza. Manichejczycy mieli specyficzną kosmogonię - mit o powstaniu świata. Dobry Bóg, Ojciec Światłości, emitował kolejne eony (podobnie jak w platonizmie czy gnostycyzmie). Złe siły ciemności zaatakowały królestwo światła. W wyniku walki cząstki światła zostały uwięzione w materii. Adam i Ewa to istoty, które noszą w sobie te iskry. Cel całej historii świata - odzyskanie tych iskier i powrót do stanu pierwotnego. Każde ludzkie życie jest aktem kosmicznego dramatu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Wiciol To brzmi jak coś, co można by znaleźć w kabale. Tikkun olam - naprawianie świata - przez zbieranie rozproszonych iskier boskości (nitzotzot). Różne języki, podobna intuicja.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Gabka Bardzo dobre porównanie. I nie jest to przypadkowe. Wszystkie te tradycje - manicheizm, kabała, hermetyzm, gnoza - wyrosły z podobnej gleby kulturowej: Bliski Wschód, synkretyzm hellenistyczny, pytanie o pochodzenie zła. Odpowiedzi są różne, ale pytania te same.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Mnie interesuje pytanie praktyczne: co manichejczycy robili rytualnie? Bo doktryna to jedno, ale jak wyglądało życie wspólnoty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 661

@Pajeczyna Sporo wiemy z różnych źródeł. Życie wspólnoty koncentrowało się na modlitwie - pięć razy dziennie jak w islamie, ale to przypadkowe podobieństwo. Śpiewaniu hymnów - Mani napisał obszerne zbiory hymnów, to był kluczowy element liturgii. Spowiedzi - wyznawanie grzechów publicznie. Poście - szczególnie rygorystycznym u Electi. I jałmużnie - Auditores musieli żywić Electi, bo ci nie mogli pracować fizycznie, by nie szkodzić roślinom i zwierzętom. System był bardzo przemyślany ekonomicznie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 678

@Barni No i był bardzo wrażliwy na prześladowania właśnie przez tę strukturę. Electi byli widoczni - żyli inaczej, jedli inaczej, nie zabijali nawet owadów. Jak zaczęły się prześladowania, stosowali "mimikrę doktrynalną" jak to opisuje encyklopedia PWN - podszywali się pod wyznawców innych religii. Dlatego tak trudno prześledzić ścieżki przekazu tej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Interesujące jest to, że manicheizm stał się religią państwową Ujgurów w 762 roku. To jest jedyny przypadek w historii, kiedy ta religia miała tak wysoką pozycję. Przetrwała tam - z przerwami - aż do XVI wieku. Ostatnie ślady jako żywa praktyka religijna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Taurus A w Chinach poza Ujgurami też był obecny, i zostawił tam ślady jeszcze dziwniejsze. Świątynia Cao an w prowincji Fujian - oficjalnie buddyjska, ale pochodzi z kręgu manichejskiego. Wewnątrz posąg, który oficjalnie uchodzi za Buddę, ale manichejczycy czcili go jako wizerunek Maniego. To taki przykład tej "mimikry" która pozwoliła przetrwać.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie ta zdolność do kamuflażu i adaptacji jest tym, co sprawia, że trudno powiedzieć, że manicheizm "umarł". Może raczej wszedł pod powierzchnię, przeniknął do innych tradycji i przetrwał tam jako nurt, nie jako osobna religia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 352

@Paradoxa To jest interesująca hipoteza, ale trudna do udowodnienia. Historycy są w tej kwestii bardzo ostrożni właśnie dlatego, że łatwo wpaść w pułapkę widzenia wszędzie ukrytych manichejczyków. Podobieństwa doktrynalne mogą wynikać z niezależnego sięgania do podobnych źródeł.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro manicheizm był tak ascetyczny i antymateryjalny, jak radził sobie z rozwojem? Electi nie mogli mieć dzieci, nie mogli pracować fizycznie - jak wspólnota się reprodukowała i ekonomicznie utrzymywała?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Whisper Właśnie dlatego był podział na Electi i Auditores. Auditores - słuchacze - mogli mieć rodziny, pracować, żyć normalnie. Ich głównym zadaniem było wspieranie wybrańców. Wybrańcy byli świętymi utrzymywanymi przez wspólnotę. Dzieci słuchaczy mogły w przyszłości zostać wybranymi. To był dość sprawny system, który widać wyraźnie w buddyjskim modelu mnichów i świeckich.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Whisper I jeszcze jedna rzecz - manicheizm był bardzo aktywnie misyjny. Nowych wyznawców pozyskiwano ciągle. Mani sam wiele podróżował, miał zaplanowaną ekspansję geograficzną. Wspólnota nie opierała się na biologicznym rozrodzie, tylko na nawracaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 786
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jeden aspekt, który uważam za ważny z duchowego punktu widzenia - stosunek manicheizmu do Jezusa. Mani nie odrzucał Jezusa, ale go inaczej interpretował. Był kilka Jezusów w manichejskiej teologii - Jezus Lśniący (kosmiczny, symbolizujący uwięzione cząstki światła), Jezus historyczny (jeden z proroków), i Jezus Duch (obecny w duszy każdego człowieka). To jest bardzo rozbudowana chrystologia, dużo ciekawsza niż ta, którą mu przypisywali polemicy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 527

@Betalia I gdzieś w tym Jezusie Lśniącym widać manichejską interpretację cierpienia - Jezus na krzyżu to cząstka światła uwięziona w materii, która doznaje bólu istnienia w świecie ciemności. To jest kosmiczny dramat, a nie tylko historyczne wydarzenie. Tureckie teksty manichejskie mówią wprost o "nirwanie Jezusa-Buddy na krzyżu" - synkretyzm posunięty bardzo daleko.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Chcę zwrócić uwagę na coś, o czym mało się mówi. Mani był pierwszym przywódcą religijnym, który sam napisał swoje pisma - jako kanoniczne teksty objawione - i sam je ilustrował. Wszystkie wcześniejsze religie miały święte pisma napisane przez uczniów lub późniejszych redaktorów. Mani jako "ostateczny pieczęć proroków" chciał uniknąć tego, co uważał za zniekształcenia. Dlatego stworzył kanon siedmiu ksiąg, które sam uznał za objawione, i zadbał o ich zilustrowanie. Paradoks polega na tym, że właśnie te pisma prawie w całości zaginęły.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 300

@Ismer Znane są tytuły: Wielka Ewangelia, Księga Gigantów, Księga Misteriów, Thesaurus (Skarb), Listy, Psalmy i Modlitwy, i Szabuhragan - ta ostatnia napisana po persku i dedykowana królowi Szapurowi I. Ocalały fragmenty z cytatów u Augustyna i arabskich uczonych jak Ibn al-Nadim, który w X wieku opisał manicheizm z zadziwiającą dokładnością.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 174

@Kapturek Mnie zastanawia ta Księga Gigantów. Tytuł jest tajemniczy. Co tam było?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 300

@Gituska Mani rozwinął tam tradycję z Księgi Henocha - opowieść o Nefilim, upadłych aniołach i gigantach. W manicheizmie giganci to istoty ciemności, które walczyły z siłami światła. To powiązanie z tradycją henochijską było jednym z tych elementów, który pokazywał, skąd Mani czerpał. Tradycja henochijska była żywa w środowiskach żydowsko-gnostyckich.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Ja chcę dodać perspektywę, której tu brak. Rudolf Steiner widział w Manim jedną z kluczowych postaci historii duchowej. Według niego Mani był wcieleniem bodhisattwy z Białej Loży, a jego misją było inkarnowanie zasady przemiany zła przez dobro - nie ucieczkę od zła, ale jego transformację. To jest inne odczytanie niż standardowe - nie ucieczka od materii, ale jej przemiana. Steiner twierdził, że ta misja Maniego jest kontynuowana przez różokrzyżowców i wolnomularzy jako nurt ezoteryczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 682

@Fraida Steiner jest ciekawy, ale bardzo ostrożnie z tym. Jego interpretacja jest częścią jego własnej systemu i nie zawsze pokrywa się z tym, co wiemy historycznie. Manicheizm jako system był raczej eskapistyczny - celem było wyjście z materii, nie jej przemiana. Przynajmniej w tym, co mamy z tekstów.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Hellan Zgadzam się co do różnicy z tekstami. Ale Steiner interpretował głębszą warstwę, nie literalne nauczania. Można się z tym nie zgadzać, ale jest to przynajmniej spójna interpretacja ezoteryczna. Wolnomularstwo rzeczywiście ma pewne strukturalne podobieństwa do systemu electi-auditores.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do kwestii wpływu na islam. Bo to jest rzadko omawiana ścieżka. Manicheizm był obecny na terenach, które potem przejął islam, i część islamskich myślicieli znała i cytowała manichejskie pisma. Ibn al-Nadim, który w 987 roku napisał "Fihrist" (katalog nauk), poświęcił manichejczykom obszerny rozdział - jako żywej tradycji, z którą miał kontakt. Z drugiej strony islam też prześladował manichejczyków, wyznaczając specjalne osoby do ich ścigania.


Odpowiedz
Wpisy: 678
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jeden trop, który mnie interesuje - związki manicheizmu z islamskim sufizmem. To jest historiograficznie kontrowersyjne, ale pewne podobieństwa są zauważalne. Koncepcja Nur Muhammadi - Światłości Muhammada - jako kosmicznej zasady światła, która przenika historię i proroków, brzmi uderzająco podobnie do manichejskiej nauki o cząstkach światła rozproszonych w historii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Sauwak To jest spostrzeżenie, które podziela kilku poważnych badaczy sufizmu. Chociaż bezpośrednie powiązanie jest trudne do udowodnienia, klimat intelektualny tamtej epoki na Bliskim Wschodzie był przesycony manichejskimi ideami. Sufickie pojęcie światła jako manifestacji boskości, i podróży duszy przez sfery ku powrotowi do źródła - to są motywy, które mają bardzo starą historię w tym regionie.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie o coś, co mnie zawsze zastanawiało. Czy manichejczycy wierzyli w reinkarnację? Bo jeśli celem jest uwolnienie cząstek światła, a jedna śmiertelna egzystencja nie wystarczy, to skąd brali wyznawców dla kolejnych pokoleń?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 425

@Lurisk Tak, wierzyli w reinkarnację, ale jako coś niepożądanego - kolejne wcielenie to kolejne uwięzienie w materii. Electi którzy osiągnęli odpowiedni stopień czystości mieli po śmierci nie wcielać się ponownie, ale wejść do królestwa światła. Auditores - słuchacze - zazwyczaj wcielali się jeszcze raz, i każde kolejne wcielenie było szansą na postęp duchowy. To jest bardzo podobne do buddyjskiej koncepcji samsary jako cierpienia, od którego należy się wyzwolić.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Wiciol Właśnie ta reinkarnacja jest dla mnie najciekawszym elementem gdy patrzę na manicheizm w kontekście zachodniej ezoteryki. Bo większość zachodnich tradycji ezoterycznych, które rozwijały się od renesansu - hermetyzm, różokrzyżowcy, wczesne wolnomularstwo - miała bardzo ambiwalentny stosunek do reinkarnacji. Doktryna ta była podejrzana, bo nie pasowała do chrześcijańskiej ortodoksji. A manichejczycy mieli ją jako rdzeń doktryny. To mogło być jednym z powodów, dla których tradycja ta zeszła pod powierzchnię.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Arat Ciekawa obserwacja. Choć w teozofii i antropozofii reinkarnacja stała się centralnym elementem właśnie dlatego, że te nurty przejęły sporo z tradycji wschodnich. Bławatska wprost mówiła o inkarnowaniu się dusz wyższych bytów. I tam pojawia się motyw podobny do manichejskiego "bliźniaka" - wyższe ja, Wyższa Jaźń (Atma-Buddhi-Manas).


Odpowiedz
Wpisy: 683
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że manicheizm to taka tradycja, która była zbyt radykalna żeby przetrwać w otwartej formie, ale zbyt sensowna żeby całkiem zniknąć. Podstawowe pytanie, które stawiała - skąd pochodzi zło w stworzeniu przez dobrego Boga? - to jest pytanie, na które ortodoksje nigdy nie dały zadowalającej odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 786

@Leonora I właśnie to "problem zła" jest tym, co sprawia, że dualizm manichejski jest filozoficznie elegancki. Chrześcijaństwo mówi: zło jest brakiem dobra, jest niebytem, jest skutkiem wolnej woli człowieka. Ale to nie odpowiada na pytanie, dlaczego wszechmocny dobry Bóg stworzył warunki dla zaistnienia zła. Manichejska odpowiedź jest prostsza: bo dobry Bóg nie jest wszechmocny, ma równorzędnego przeciwnika. To jest logicznie spójne, nawet jeśli teologicznie nieortodoksyjne.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 537

@Betalia Augustyn zresztą sam przyznaje, że przez te dziewięć lat w manicheizmie przyciągała go właśnie ta pozorna spójność odpowiedzi na pytanie o zło. Odszedł, kiedy uznał, że ta spójność jest pozorna - że manichejska koncepcja substancjalnego zła rodzi własne problemy. Ale jego polemika z manicheizmem jest w gruncie rzeczy dowodem na to, jak trudne jest pytanie, które manicheizm stawiał.


Odpowiedz
Wpisy: 258
(@kappi)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję i zastanawiam się - jakie mamy historyczne ślady po manichejczyków w Polsce lub ogólnie w Europie Środkowej? Bo zawsze wydawało mi się, że to była bardziej religia Wschodu i Południa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 527

@Kappi W Polsce bezpośrednio - praktycznie nic. Ale bogomilizm dotarł na Bałkany i stamtąd szerzył się na Zachód. Kataryzm był głównie w Langwedocji, północnych Włoszech, Aragonii. Do Europy Środkowej docierały echa - wiadomo, że w Niemczech działały grupy katarskie, i w 1166 roku próba misji katarskiej w Anglii zakończyła się egzekucją kilkudziesięciu "perfectów". Ale jako żywa tradycja - głównie południe Europy.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 501

@Kappi Jest jednak jeden nurt, który można powiązać pośrednio - bogomilizm bośniacki. Kościół Bośniacki (Crkva bosanska) przetrwał aż do XV wieku i tureckiej ekspansji. Część badaczy twierdzi, że był on związany z bogomilizmem, inni - że to był niezależny nurt. To jedno z wielkich nierozwiązanych pytań mediewistyki.


Odpowiedz
Wpisy: 678
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy do rzeczy, która mnie cały czas interesuje - jak manichejczycy wyobrażali sobie zbawienie w sensie praktycznym, konkretnym. Bo doktryna kosmologiczna jest jasna, ale co to znaczy dla indywidualnej duszy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 636

@Sauwak Dla Electi - zbawienie przez całkowite wyzwolenie z materii po śmierci. Dusza wstępuje bezpośrednio do królestwa światła. Dla Auditores - seria kolejnych wcieleń z postępem duchowym, aż osiągnie się stan gotowości do stania się Electus/Electa. W ostatecznym czasie końca - Wielki Ogień, który stopi cały materialny świat i oddzieli ostatecznie cząstki światła od ciemności. Ciemność zostaje zamknięta na zawsze, a światło wraca do źródła. Eschatologia jest tutaj bardzo plastyczna i wizualna.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Lady Ten obraz Wielkiego Ognia jest uderzający. W zoroastryzmiie jest podobny - oczyszczający ogień eschatologiczny, który przetapia metal ze skalą. A w hermetyzmie i alchemii ogień jest pierwiastkiem transformacji. Mani czerpał z zoroastryzmu bardzo świadomie, i ten element przeniósł zachowując jego moc obrazową.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się jak to wyglądało na poziomie codziennej praktyki duchowej. Manichejczycy mieli medytację? Jakieś techniki pracy z "cząstkami światła"?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 661

@Gituska Z tego co wiemy, kluczowe praktyki to: modlitwa pięć razy dziennie (twarzą do słońca lub księżyca - źródeł fizycznego odbicia światła), śpiew hymnów, post, spowiedź. Elekti mieli bardziej rygorystyczny harmonogram. Trudno powiedzieć czy byli techniki medytacyjne w stylu wschodnim - większość tekstów zaginęła. W buddyjskich rejonach wpływ buddyjskiej medytacji był prawdopodobny.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Barni To jest właśnie ta bolączka badań nad manicheizmem - wiemy stosunkowo dużo o doktrynie z pism polemicznych, stosunkowo mało o praktyce. Znaleziska z Turfanu i Fajum dały nam hymnologię i część teologii, ale nie podręcznik inicjacji.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 714

@Klaudia05 A co z manichejską modlitwą? Czy cokolwiek z niej zachowało się?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

@Zorka Tak, część hymnów i modlitw przetrwała w manuskryptach z Turfanu. Są bardzo piękne literacko - apelacje do światła, prośby o uwolnienie od materii, opisy kosmicznej walki. Część z nich była śpiewana, stąd określenie psalmy. Mani sam przywiązywał do tej tradycji hymnograficznej ogromną wagę.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Jestem ciekawy opinii - jaki jest stosunek manicheizmu do zoroastryzmu? Bo obydwa mają perskie korzenie, obydwa są dualistyczne, ale wyraźnie się kłóciły.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 682

@Cohen Mani czerpał ze zoroastryzmu podstawowy schemat kosmicznego dualizmu i symbolikę ognia / światła. Ale zoroastryzm ma ważną różnicę - ciało i świat materialny nie są tam z gruntu złe. Ahura Mazda stworzył dobry świat, który Angra Mainyu stara się zniszczyć, ale materia sama w sobie jest dobra. W manicheizmie materia jest z definicji złem. To jest fundamentalna różnica, i dlatego kapłani zoroastryjscy nienawidzili Maniego - widzieli w nim wypaczenie własnej tradycji.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 352

@Hellan I ta różnica ma konsekwencje praktyczne. Zoroastryzm nie nakazuje ascezy - wręcz zaleca małżeństwo i posiadanie dzieci jako udział w dobrym stworzeniu Ahura Mazdy. Manicheizm robił coś dokładnie odwrotnego - najlepiej byłoby nie tworzyć nowych ciał dla uwięzionych cząstek światła. To jest z perspektywy zoroastryjskiej coś heretyckoego i wywrotowego.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: