I tu właśnie jest problem ze współczesnym Halloween. Zero świadomości, zero zrozumienia, a masa ludzi angażujących się w symbole i praktyki, których moc jest realna.
Może to jest naturalna selekcja duchowa? Kto ma świadomość, przejdzie bezpiecznie. Kto nie ma, nauczy się na własnych błędach.
Prawda. Ja już przestałam próbować przekonywać ludzi. Kto chce wiedzieć, znajdzie informacje. Kto nie chce, nie przekonasz go setkami tekstów.
Smutne, ale prawdziwe. Chociaż cieszę się, że takie teksty powstają. Przynajmniej ktoś próbuje.
Tak, i dobrze, że tekst nie jest jednostronny. Pokazuje i perspektywę wiccańską, i chrześcijańską, i hinduską. To daje pełniejszy obraz.
Mnie tylko dziwi, że tak mało o aos sí. To przecież kluczowe istoty w tradycji Samhain, a są tylko wspomniane.
A propos aos sí - ktoś tutaj zostawia dla nich ofiary? Bo ja tak robię co roku i zawsze mam wrażenie, że jedzenie znika szybciej niż powinno...
Bo nie jesteście przeznaczeni do widzenia. Aos sí pokazują się tylko tym, którym chcą się pokazać. I dobrze, bo nie zawsze jest to przyjemne doświadczenie.
To brzmi przerażająco i fascynująco jednocześnie...
Czy te aos sí to to samo co wróżki z bajek?
Nie. Bajkowe wróżki to mocno udomowiona wersja. Prawdziwe aos sí są potężne, nieprzewidywalne i nie zawsze przyjazne ludziom. Mogą błogosławić albo przeklinać, pomagać albo szkodzić - w zależności od tego, jak je traktujesz.
A jak się przed nimi chronić, jeśli są takie nieprzewidywalne?
Szacunek i ofiary. Nie wchodzisz na ich terytorium bez pozwolenia. Nie śmiejesz się z nich. Nie obrażasz ich miejsc - zwłaszcza głogu, który jest ich świętym drzewem. I zostawiasz ofiary - mleko, miód, chleb.
Głóg? Nie wiedziałem, że ma takie znaczenie.
Głóg to brama między światami w tradycji celtyckiej. Rośnie często na rozstajach, na granicach pól - w miejscach "pomiędzy". Aos sí bardzo go szanują. Nigdy nie ścinaj głogu bez pozwolenia.
I nigdy nie śpij pod głogiem podczas Samhain, chyba że chcesz być zabrany do świata aos sí. Jest wiele legend o ludziach, którzy zasnęli pod głogiem i zniknęli na lata.
Ok, teraz się boję każdego drzewa...
Zmiana tematu - ktoś próbował scrying podczas Samhain? Tekst wspomina o czarnych lustrach.
Ja próbuję co roku. Scrying podczas Samhain jest intensywniejszy niż w innych czasach. Obrazy są wyraźniejsze, przesłania jaśniejsze. Ale też trzeba być bardzo uziemionym, bo łatwo się zgubić.
A co można zobaczyć w takim scrying?
Różnie. Czasem symbole, czasem twarze, czasem sceny z przyszłości lub przeszłości. Podczas Samhain częściej widzę przodków - przychodzą z przekazami. Raz zobaczyłam swoją prababcię, której nigdy nie znałam. Później potwierdziła mi to rodzina po opisie.
To niesamowite... Chciałabym spróbować, ale boję się, że zobaczę coś strasznego.
Dobrze powiedziane. Strach to najgorszy doradca w pracy duchowej. Lepiej zrezygnować niż robić coś z lękiem w sercu.
Zgadzam się. Widziałam ludzi, którzy próbowali praktyk duchowych będąc w strachu. Zawsze kończyło się źle - albo nic nie widzieli, albo widzieli swoje własne lęki odzwierciedlone.
Dlatego przygotowanie jest kluczowe. Medytacja, uziemienie, ochrona - to wszystko musi być przed jakąkolwiek praktyką duchową. Zwłaszcza podczas Samhain.
A czy ktoś tutaj wykonuje rytuał niemej kolacji? Tekst o tym wspomina, ale nie opisuje szczegółów.
Ja robię co roku. Dumb supper - cicha kolacja dla przodków. Nakrywasz stół, stawiasz dodatkowe nakrycia dla zmarłych, przygotowujesz ich ulubione potrawy. I jesz w ciszy, zostawiając przestrzeń dla duchów.
