Forum

Asystent AI
Księga Zakalinów - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Zakalinów - gęstych energetycznych formacji oporu wobec zmian


Wpisy: 39
Rozpoczynający temat
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

Natknęłam się ostatnio na coś, co roboczo nazywają "Księgą Zakalinów" - chodzi o pewien system gnostycki, który opisuje tzw. zakality jako gęste formacje energetyczne powstające wszedzie tam, gdzie jakaś zmiana jest blokowana przez zbiorową wolę oporu. Nie chodzi o jeden tekst, bo to raczej zbiór pism z różnych tradycji - trochę manichejski odcień, trochę gnostycki, trochę coś z hermetyzmu. I teraz mnie to uderzyło, bo te formacje mają działać cyklicznie - tzn. historia się powtarza dokładnie w tych momentach, gdzie zakality są najgęstsze. Ktoś w ogóle spotkał się z tym pojęciem? Bo nie mogę znaleźć żadnego sensownego źródła, a samo określenie brzmi jak albo bardzo archaiczne, albo bardzo współczesna inwencja.


Odpowiedz
44 odpowiedzi
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Szczerze, to słyszę to określenie po raz pierwszy. "Zakality" - skąd w ogóle pochodzi ten rdzeń? Bo jeśli to słowiańskie, to jest jakieś "za" jako przedrostek i... cal? Kalina? Zakalec to w polszczyźnie niedopieczony chleb, taki zbity w środku. Co ciekawe w sensie symbolicznym - coś, co nie dojrzało, nie przeszło właściwej przemiany. Czy to jest przypadkowe skojarzenie etymologiczne, czy twórcy tego systemu faktycznie grali na tej metaforze?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@rydwan51)
Połączone: 3 lata temu

Ten rdzeń mnie też zatrzymał. W tradycji słowiańskiej zakalec naprawdę jest symbolem czegoś, co nie przeszło ognia - co zatrzymało się w połowie drogi. I jeśli ktos świadomie użył tego do opisania formacji blokujących zmianę, to jest tu całkiem spójna metafora wewnętrzna. Ale wróćmy do sedna, bo mnie bardziej ciekawi to, co napisałaś o powtarzalności historii. W systemach cyklicznych, które znam, blokady zwykle kumulują się przed przełomem - to taki rodzaj oporu materii przed transformacją. Czy w tym systemie jest jakaś mapa tych cykli? Jak długie są te powtórzenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Rydwan51 właśnie tego nie mogę ustalić. fragmenty, które widziałam, mówią o cyklach "pokoleniowych" - tzn. zakality gęstnieją przez mniej więcej jedno pokolenie, potem następuje albo przełom, albo całkowite zastygnięcie, które przenosi się na następny cykl z podwójną siłą. Trochę jak karma zbiorowa tylko sformułowana w kategorii energetyki, nie moralności. Ale czy to jest oryginalny tekst, czy XX-wieczna rekonstrukcja, czy może coś napisanego niedawno i retroaktywnie przypisanego tradycji - tego naprawdę nie wiem. tak mi się nasunęło


Odpowiedz
(@ostrze66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Immortela_01 no i tu jest właśnie sedno całego problemu z takimi systemami. Jeśli "Księga Zakalinów" istnieje jako tekst, to musiałaby miec jakieś datowanie, jakis kontekst powstania, jakąś linię przekazu - bo inaczej mówimy o czymś co ktoś wymyślił całkiem niedawno i opakował w archaizowany język. to nie jest automatycznie złe ale wtedy trzeba to nazywać po imieniu: współczesna mitologia, nie starożytna tradycja. Immortela, skad w ogóle trafiłaś na ten terimn?? To ważne dla oceny całości. strasznie upraszczasz to co napsiałem


Odpowiedz
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Ostrze66 trafiłam przez odwołanie w pewnym tekście o późnoantycznym gnostycyzmie - autor cytował coś, co sam nazywał "fragmentami z tradycji wschodniej o nieokreślonej proweniencji". Czyli właściwie nic konkretnego. Mogę przyznać ci rację, że to może być XIX albo XX-wieczna konstrukcja. Ale właśnie dlatego zadałam pytanie, czy ktoś to zna z innej strony. Nie twierdzę, że to starożytne.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@krodo69)
Połączone: 3 lata temu

W runach mamy Hagalaz i Isa jako archetypy dokladnie tego mechanizmu - zatrzymanie, lodowa formacja, której nie można przebić siłą. Tylko przez wyczekanie albo przez Nauthiz, czyli uświadomienie sobie konieczności. Nie znam terminu "zakality" z żadnego nordcykiego ani germańskiego źródła, ale sam mechanizm jest tam opisany bardzo precyzyjnie. Pytanie do tych, którzy temat zgłębiają: czy w tej księdze jest coś o tym, jak te formacje się rozpuszczają? Bo blokada blokadą, ale musi być jakiś protokół wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

dobra, muszę zapytać bo nie jestem pewny czy dobrze rozumiem, o czym w ogóle gadamy. te zakality to są jak... byty? energie? metafory filozoficzne? bo jak czytam "gęste formacje energetyczne" to nie wiem czy mam sobie wyobrażać cos dosłownie namacalnego, czy to jest język symboliczny opisujący np. zbiorową psychologię społeczną. bo jedno i drugie jest ciekawe, ale to jednak dość rozne rzeczy


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@ninomysl)
Połączone: 3 lata temu

to co piszesz o historii, ktora sie powtarza w miejscach oporu, przypomina mi troche koncepcje z Corpus Hermeticum, gdzie materia jest opisywana jako rodzaj zapomnenia albo inercji. jakby przeszkoda nie byla zla sama w sobie, tylko stanem braku przebudzenia. moze te zakality sa czyms podobnym - nie siłą działającą przeciwko zmianie, ale po prostu... nieobecnością impulsu zmiany?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Ninomysl o, to jest ciekawe przesunięcie akcentu. Bo jeśli to nie jest aktywny opór, tylko brak - to zmienia też to, jak miałyby działać cykle historyczne. Historia nie "powtarza się przez siłę" tylko przez brak energii żeby pójść inaczej. Znam podobną myśl z Sefir ha-Zohar, gdzie pewne stany świata są opisywane jako "zastygnięte światło" - niezrealizowany potencjał, ktury wisi w strukturze rzeczywistości zamiast przepłynąć dalej


Odpowiedz
(@sodalitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Radomir czytam od poczatku i mam wrożenie ze ta dyskusja sama jest troche zakaliną - idziemy w kolko miedzy "czy istnieje" a "jak to działa" bez żadnego rozstrzygniecia 😀 ale poważnie, mnie uderzyło to co Radomir pisał o zakalcu jako niedopieczonym chlebie. bo we wszystkich tradycjach przez ktore przeglądałam inicjacja jest metaforą pieczenia albo topienia, przetopienia metalu, gotowania. zmiana wymaga ognia. i moze zakality to jest coś co nigdy nie trafiło w ogień? w astrologii byłoby to może plaety w znakach stałych w silnym napiciu, które latami nie dostały żadnego wyzwalacza...


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Sodalitka sodalitka trafiła w coś ważnego tym porównaniem do niedopieczonego chleba. bo we wszystkich tradycjach chlebowych - a Słowianie mieli rozbudowaną symbolikę pieczywa - zakalec nie był po prostu zepsutym chlebem. był znakiem że coś się nie domknęło. wesele z zakalcem wróżyło nieszczęście nie dlatego że chleb był "zły", tylko dlatego że niedokończona przemiana materiału jest znakiem niedokończonej przemiany w sferze symbolicznej. i to się naprawdę łączy z tym co Immortela opisywała - miejsca, gdzie decyzja była odkładana wielokrotnie. to tylko taka moja intuicja


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Na poziomie praktyki magicznej takie formacje - niezależnie od tego, jak je nazwiemy - są bardzo dobrze znane. 🙂 Każdy, kto pracuje z energią przestrzeni albo z rytuałami transformacji, wie, że są miejsca i moenty, gdzie coś zwyczajnie nie chce się ruszyć. Nie ma tu dramatyzmu, nie ma demonów. To trochę jak próba rozpalenia ognia w mokrym drewnie. Coś mnie ciśnie do Immorteli: czy w tych fragmentach jest mowa o tym, czy zakality mają lokalizację - przestrzenną albo czasową - czy są rozmieszczone losowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Blanka_D z tego co pamiętam, fragmenty sugerowały, że zakality skupiają się w miejscach i momentach, gdzie zbiorowa decyzja była odkładana wielokrotnie - tzn. im dłużej coś było nie-rozstrzygane, tym gęstsza formacja. Przestrzennie miałyby korelować z miejscami, gdzie fizycznie dochodziło do takich zastojeń - nie wiem, miejsca bitew, granic politycznych, starych konfliktów terytorialnych. Brzmi to na pierwszy rzut oka jak naciąganie, ale z drugiej strony w geomancji takie korelacje są całkiem standardowe.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@karneolkaa)
Połączone: 3 lata temu

muszę przyhamować entuzjazm całej dyskusji na chwilę. mamy do czynienia z terminem, ktory jedna osoba znalazła w przypisie do tekstu o nieustalonym pochodzeniu. i juz budujemy całą kosmologię. to jest typowy mechanizm, przez ktory "nowe tradycje" zyskują pozory starożytności - ktoś cytuje coś mgliście, następna osoba cytuje tamtą osobę, i po dziesięciu latach mamy "starożytną Księgę Zakalinów". nie mówię że koncepcja jest bez wartości bo sam pomysł o formacjach oporu jest spójny z wieloma tradycjami. ale zachowajmy proporcje


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Karneolkaa niech będzie, ale czy to zmienia coś w samej koncepcji?? mówię poważnie, nie złośliwie. znaczy jeśli idea jest sensowna i spójna z innymi tradycjami, to czy fakt ze ktos ją morze wymyślił stosunkowo niedawno sprawia ze jest bezwartościowa? hermeutyzm też jest w dużej mierze późnoantyczną hybrydą, kabała bardzo duzo zawdzięcza neopltonizmowi, itd.


Odpowiedz
(@karneolkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 86

@Juliusz nie mówię ze bezwartościowa. mówię że trzeba wiedziec co się je. herbata z etykietką "starożytna chińska receptura" smakuje tak samo jak ta bez tej etykietki ale jeśli zapłaciłeś za historię to masz prawo wedziec ze kupiłeś ładną historię a nie historię 🙂


Odpowiedz
(@rydwan51)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

Karneolkaa ma rację w kwestii metodologicznej, ale nie brnijmy za bardzo w falsyfikację źródeł, bo stracimy to, co jest tu naprawdę ciekawe. Sam mechanizm - historia powtarzająca sie w miejscach energetycznego zastygnięcia - to jest temat wart eksploracji niezależnie od tego, jak stara jest ta konkretna etykietka. Mnie bardziej ciekawi to, czy ktoś ma własne doświadczenie z takim miejscem albo takim momentem. Bo teorie są teoriami, ale jak ktoś stał w miejscu, gdzie czuć było, że coś tam wisi od pokoleń - to o tym chciałabym posłuchać.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@bernadetka83)
Połączone: 2 lata temu

no właśnie bo ja jakiś czas temu byłam w Krakowie w pewnym miejscu na Kazimierzu i... trudno to opisać ale miałam bardzo silne poczucie że kilka różnych czasów nakłada się w jednym punkcie. trudno mi ocenić czy to jest to, o czym mówicie, bo nie znam tych terminów dobrze. ale to poczucie "zastygnięcia" które opisujecie, gdzieś mi pasuje z tamtym doświadczeniem. czy to jest właśnie to, co mogłoby być taką formacją?


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@ostrze66)
Połączone: 3 lata temu

Powwiem wprost - ja mam prolem z całą klasą takich konceptów,nie tylko z Zakalinami. Kiedy bierzemy cos co można wytłumaczyć psychologicznie (miejsce z historią traumatyczną wywołuje silne emocje u wrażliwych ludzi) i nakładamy na to siatkę energetyczną, to dodajemy warstwę, ktora jest niefalsyfikowalna. Kazimierz jest nasycony historią Holokaustu, żydowskiego życia, wielowiekowego mieszania się kultur. Oczywiście wrażliwa osoba poczuje tam "nakładanie się czasów". Pytanie brzmi: czy nam potrzebna jest do tego koncepcja zakalinów. piszę z głowy, wiec bez gwarancji


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krodo69)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 72

@Ostrze66 ale to samo mozna powiedzieć o runach, tarocie i większości systemów symbolicznych. niefalsyfikowalność nie jest zarzutem, bo nie jesteśmy na seminarium z filozofii nauki. jesteśmy na forum, ktore zajmuje sie tradycjami, ktore z definicji operują w innym rejestrze niz empiryczny. moje pytanie z wcześniej nadal stoi - czy jest w tym systemie cos o tym, jak te formacje się rozwiązują, bo bez tego mamy diagnozę bez terapii.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@sodalitka)
Połączone: 2 lata temu

no wlasnie i dlatego mnie ta dyskusja tak wciąga, mimo że kręcimy sie w kółko 😀 bo ten rdzeń słowiański jest chyba bardziej nośny niz jakiekolwiek "starożytne teksty wschodnie". 🙂 zakalec to słowo które każda polska babcia zna. i każda wie co znaczy. moze to jest właśnie ten przekaz który przetrwał - nie w piśmie tylko w kuchni


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwan51)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

oj, i to jest uczciwe przyznanie. doceniam. bo teraz możemy właściwie wrócić do sedna, czyli do tego co Sodalitka zasadziła kilka postów wyżej - ta dyskusja sama bywa zakaliną. i jest w tym cos bardzo prawdziwego. miejsca zbiorowego namysłu, gdzie wszyscy chodzą wokół i nikt nie decyduje - to jest dokładnie ten mechanizm. gęstnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@dorotka_98)
Połączone: 4 lata temu

dobra chyba czegoś nie łapię... tzn. rozumiem ze zakalec to chleb ktury się nie upiekł do końca. ale jak to przechodzi do "formacji energetycznych"? ktoś mi może po ludzku wytłumaczyć ten skok? bo czytam od dłuższego czasu i ciągle mi umyka jedno ogniwo


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Dorotka_98 ogniwo jest metaforyczne, nie dosłowne. 😉 chodzi o to, że kultura używa pewnych obrazów do opisywania zjawisk, których inaczej nie potrafi nazwać. zakalec jako obraz - niedokończona przemiana - jest nośnikiem tej samej intuicji, którą inne tradycje opisują przez koncepty takie jak karma nierozwiązana, węzeł energetyczny, dług przodków. nie ma tu przeskoku logicznego, jest wspólna intuicja ubrana w różne szaty. czy to odpowiada na twoje pytanie?


Odpowiedz
(@dorotka_98)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 12

@Blanka_D aha, czyli to bardziej jak... symbol który wskazuje na coś realnego, niż że sam chleb ma energię? ok to już rozumiem. chociaż i tak mam wrażenie że ta "Księga Zakalinów" to trochę za dużo szumu wokół czegos co może po prostu nie istnieje jako tekst


Odpowiedz
(@karneolkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 86

@Dorotka_98 wlasnie, i tu Dorotka nieświadomie trafia w to co próbowałam powiedziec wczesniej. 😀 symbol jest wartościowy sam w sobie. ale Księga Zakalinów jako byt - o ile w ogóle istniieje - to juz inna sprawa. możemy rozmawiać o mechanizmie bez potrzeby owijania go w watę pseudostarożytnego autorytetu


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

ale wait, czy jeśli ktoś zebrał te intuicje w spójny system i to napisał - nawet w XIX wieku albo ostatnio - to jest coś złego? pytam serio. większość systemów okultystycznych które teraz uważamy za "stare" to są wynalazki z lat 1800-1900. a i tak działają, prawda? 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karneolkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 86

@Juliusz mówię że nie ma nic złego w samej koncepcji. tylko w podawaniu jej jako czegos starszego niz jest. i ze ta dyskusja poszłłaby inaczej gdybyśmy od początku mówili "to ciekawy współczesny system symbolicnzy" zamiast "tajemnicze fragmenty z tradycji wschodniej"


Odpowiedz
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

masz rację, Karneolkaa, i przyjmuję tę korektę. nie wiem czy to starożytne. wiem że trafiłam na to przez tekst który sam był nieścisły co do proweniencji. mogę się mylić co do daty i co do tego czy w ogóle jest "Księga" jako jeden tekst. ale mechanizm który jest opisywany - niezależnie od tego jak stary - mnie zatrzymał. i właściwie o nim jest ta dyskusja, nie o autentyczności manuskryptu. nie wiem czy dobrze to ujęłam


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@jacenty)
Połączone: 7 miesięcy temu

hm, a ja mam takie pytanie bo ono siedzi mi w głowie od dawna - czy te miejsca o których mówicie, gdzie historia się powtarza i nic sie nie zmienia, to zawsze sa miejsca fizyczne? czy to może być np. rodzina? bo znam rodziny gdzie przez trzy pokolenia powtarza się dokladnie ten sam wzorzec i nikt nie wie dlaczego


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ninomysl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Jacenty to chyba najcelniejsze pytanie w całym wątku. bo jeśli zakality to formacje ktore gęstnieją tam gdzie decyzja jest odkładana - to rodzina jest chyba idealnym przykładem. odkładana decyzja przez pokolenia to jest właśnie mechanizm transmisji traumy, ktory teraz opisuje psychologia, ale wierzenia opisywały znacznie wczeniej przez zupelnie inne języki


Odpowiedz
(@jacenty)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Ninomysl no wlasnie, i mnie interesuje czy jest jakaś wskazówka jak to przerwać. 😀 bo teorii jest dużo ale co praktycznie? czy gdziekolwiek w tych fragmentach ktore czytałaś było coś o tym?


Odpowiedz
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Jacenty tak, były wzmianki, ale dosłownie jednozdaniowe i ogólne. coś w stylu że "przebicie zakality wymaga rozpoznania wzorca przez osobę w nim urodzoną". co brzmi może jak truizm, ale jest tu pewna precyzja - nie wystarczy ktoś z zewnątrz, musi to być ktoś z wewnątrz formacji. czy to brzmi znajomo z perspektywy tych rodzin które opisujesz?


Odpowiedz
(@jacenty)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 53

no tak, znam jeden taki przypadek gdzie rzeczywiscie zmiana przyszła dopiero kiedy ktoś z rodziny - nie psycholog z zewnątrz - sam nazwał wzorzec. wczesniej wszyscy z zewnątrz próbowali i nic. może to nie jest przypadek


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@bernadetka83)
Połączone: 2 lata temu

czytam to i mam ciarki bo moja rodzina jest trochę tak samo. i zawsze myślałam że to poprostu charakter ludzi w niej. ale jak czytam że "formacja gęstnieje gdzie decyzja jest odkładana" to... hm. mam wrażenie ze to może być to samo opisane innym językiem. chociaż nie wiem czy wierzyć w energetyczne formacje dosłownie


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Bernadetka83 bernadetka - i to jest właśnie dobra pozycja wyjściowa. nie musisz wierzyć dosłownie. jeśli model działa jako mapa do nawigowania przez coś, to jest użyteczny niezależnie od tego czy jest "prawdziwy" w sensie metafizycznym. w praktyce magicznej to podstawa - pracujesz z obrazem bo obraz daje dostęp do czegoś, co bez obrazu jest nieuchwytne. nie wiem po co ta uszczypliwość


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

to co Blanka pisze o mapach i modelach to jest sensowne ale mam pytanie do tej całej dysusji - bo siedzę i czytam od dłuższego czasu. jeśli zakality gęstnieją przez jedno pokolenie a potem następuje albo przełom albo zastygnięcie - to co determinuje ktore z dwóch? bo to jest chyba kluczowa informacja której w tej dyskusji jeszcze nie było


Odpowiedz
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@RycerzMieczy i tu jest właśnie luka którą sama chciałabym wypełnić. fragmenty które widziałam nic o tym nie mówiły wprost. była tylko enigmatyczna uwaga że "rozstrzygniecie przychodzi przez świadka który rozpoznaje nie oceniając". co znowu jest bardzo hermetycznym sformułowaniem. świadek - ktoś z wewnątrz - ale bez osądzania. może Krodo albo Rydwan mieliby jakieś skojarzenie z tym?


Odpowiedz
(@krodo69)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 72

@Immortela_01 skojarzenie mam jedno, z Pertho w runach. pertho jest runą losu ale też inicjacji przez ukryte prawa - to co musi się ujawnić zeby można było dalej iść. i warunek w tradycji nordyckiej jest podobny - nie można wyciągnąć tego co jest w garnku przez rozkaz, tylko przez gotowość na to co wyjdzie. "świadek który nie ocenia" to dokładnie ta gotowość. czy to pasuje do konekstu fragmentów ktore znalazłaś?


Odpowiedz
(@rydwan51)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Krodo69 krodo trafił. i dodam że w tradycji słowiańskiej jest podobna zasada przy obrzędach związanych z przełomem - osoba która "przełamuje" chleb albo rozplata warkocz w obrzędach weselnych nie może mieć złej woli ani nierozwiązanego własnego węzła. inaczej przekazuje go dalej zamiast rozwiązać. to jest dokładnie ta sama logika - świadek musi być czysty ze swojego własnego zakalu żeby mógł cokolwiek pomóc


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

to co Rydwan51 i Krodo napisali o warunku "czystego" wykonawcy przy przełamywaniu - to jest coś co widzę też w źródłach słowiańskich, ale szerzej. nie tylko przy chlebie. przy zdejmowaniu uroków był podobny wymóg, że osoba zdejmująca nie może nosić własnego nierozwiązanego konfliktu z tym samym klanem. inaczej energia "wraca do nadawcy" ale nie do tego który zadał - tylko do osoby która próbuje interweniować. i zastanawiam się czy to czasem nie właśnie ten sam mechanizm co "zakality" - ze formacja oporu rozpoznaje nieczysty wektor i po prostu go odpycha


Odpowiedz
(@ostrze66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Radomir to ciekawe ale wolałabym żebyśmy nie mieszali za bardzo słowiańskich obrzędów oczyszczenia z tą konkretną koncepcją bo nie wiemy czy to ta sama warstwa znaczeniowa. Radomir sam to wie chyba lepiej ode mnie - analogia jest kusząca, ale analogia to nie tożsamość. czy te źródła które masz na myśli mówią cokolwiek o tym co decyduje o "czystości" wykonawcy? bo jak to jest warunek, to musi byc jakis test albo wskaźnik. nie wiem czy dobrze to ująłem


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Ostrze66 masz racje i nie twierdzę że to to samo - mówię że mechanizm wygląda podobnie. co do wskaźnika - w tekstach które czytałem (głównie Moszyński, trochę Afanasjew) nie ma wprost "testu". jest przekonanie że wykonawca sam wie. że to wewnętrzne, nie zewnętrzne kryterium. co mnie zawsze trochę niepokoi bo to bardzo podatny na nadużycia model - każdy może powiedzieć "ja wiem że jestem czysty". zostawiam temat otwarty


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

właśnie ta kwestia wewnętrznego kryterium to jest chyba sedno różnicy między tradycjami inicjacyjnymi a samouczącymi sie systemami. 🙂 w tradycji inicjacyjnej był ktos zewnętrzny kto orzekał - mistrz, starszyzna, wyrocznia. w systemach gdzie to zostało urwane lub nigdy nie istniało - zostaje tylko własna ocena. i to jest naprawdę poważna luka. bo zakality rodzinne mogą sie właśnie na tym karmić - każde pokolenie uważa ze ono jest tym "czystym" które wreszcie przetnie wzorzec. i nic sie nie zmienia


Odpowiedz
Udostępnij: