Znalazłem gdzieś w sieci taki artykuł i wrzucam go tu, bo nie jestem ezoterykiem ani nie praktykuję okultyzmu, więc mam szczere pytanie: czy to tylko kościelna propaganda, czy jest w tym jednak coś poważniejszego?
Mniej więcej chodzi o to, że autor tego tekstu twierdzi, iż brak podstawowej wiedzy religijnej sprawia, że ludzie łatwo dają się naciągać wróżbitom, magom, astrologom czy bioenergoterapeutom. Ci zaś obiecują szczęście, zdrowie, sukces, a tak naprawdę wyłudzają pieniądze i uzależniają od swoich praktyk. Są podobno tak przebiegli, że wieszają w gabinetach różańce i obrazy znanych świętych, żeby wyglądać wiarygodnie, a nawet zatrudniają prywatnych detektywów żeby zebrać informacje o kliencie i potem go zaskoczyć.
Autor powołuje sie na jakiegoś Jacquesa Verlinde'a, który twierdzi że po „leczeniu” u bioenergoterapeuty ludzie często mają potem gorsze problemy niz przed, i że kapłani doświadczeni w tych sprawach niemal zawsze odnajdują w ich historii kontakty z okultyzmem lub niekonwencjonalnymi terapiami.
Cały tekst kończy się apelem żeby niszczyć amulety, talizmany i inne takie przedmioty, bo egzorcysci rzekomo potwierdzają że osoby je noszące mają stany lekowe, depresje, a nawet opętania. Zaleca też częstą spowiedz i Eucharystię jako najskuteczniejszą obronę.
No właśnie zastanawiam się co wy o tym sądzicie...
no właśnie, coś tu chyba jest na rzeczy... mam znajomą, która kiedyś strasznie wciągnęła się w tarotę, zawsze te karty przy sobie, jakiś amulet na szyi i jeszcze te dziwne formułki, które sobie pod nosem powtarzała. i wiesz co? skończyło się depresją i stanami lękowymi u tej dziewczyny. szczerze to mnie przeszły ciarki jak o tym myślę, sama nie wiem co o tym sądzić
No jasne, że to kościelna propaganda. Wszystko co im ucieka spod kontroli, to od razu szatan i zło. Kościołowi zależy żeby ludzie siedzieli grzecznie w ławkach i nie szukali niczego poza tym co im podają na tacy, bo jak ktoś zacznie myśleć samodzielnie i sięgnie po coś innego, to już nie jest tak podatny na ten cały strach i manipulation.
A w kościele samym w sobie jest tyle przekłamań i zabobonów, że wróżbiarstwo przy tym to pikuś. Owszem, zdarzają się naciągacze wśród wróżbitów czy uzdrowicieli, którzy żerują na naiwnych ludziach, ale są też tacy, którzy naprawdę potrafią pomóc. Natomiast cały kościół od podstaw zbudowany jest na kłamstwie i strachu i to od wieków.
„Do szczęścia potrzebny jest tylko Bóg”, no dobre sobie 😀 Jak każą wyrzucać amulety, to równie dobrze można by powiedzieć żeby wyrzucić różańce i święte obrazki. Logika jest ta sama, tylko dlaczego jednym wolno a drugim nie?
Śmiech na sali szczerze mowiac. Ale po całej aferze z in vitro to już nikogo nic nie powinno dziwić jeśli chodzi o kościelne stanowiska. Pozdro 🙂
szczerze mówiąc, moim zdaniem to zwykła propaganda KRK. bo pomyślcie sami, msza święta to przecież też rytuał, modlitwa to też rytuał... tylko że inaczej to nazwali. a mechanizm jest ten sam, praca z energiami, tyle że pod innym szyldem.
a weźmy choćby Voodoo albo Santerię. to są religie ściśle powiązane z katolicyzmem, wyznawcy Voodoo to w dużej mierze katolicy, mają swoich świętych katolickich, odwołują się do kościoła. i jednoczesnie Voodoo to magia, dla wielu wrecz przede wszystkim magia. kółeczko się zamyka 🙂
taki mój skrót myślowy, ale chyba coś w tym jest...
no dobra, nie będę owijać w bawełnę, ten temat to jest totalna masakra jeśli chodzi o poziom merytoryczny. Jest tu jedna rzecz z którą się mogę zgodzić i mówię o tym serio.
Wszelkie te narzędzia, rytuały i tym podobne wynalazki w rękach osoby która nie wie co robi, to jest realne zagrożenie. Tyle. Na tym moja zgoda się kończy.
Reszta to błędne koło, ludzie wydają kasę na jakieś akcesoria do „magii”, a ktoś im wmawia że to wszystko działa i że bez tego ani rusz. Czytam o tych rytach i po prostu kręci mi się w głowie z niedowierzania.
I te karty... serio. Jak ktoś pójdzie do wróżki i poczuje ze ta pani próbuje przejąc kontrolę nad jego decyzjami i życiem, wstać i wyjść, bez płacenia, bez oglądania się za siebie. Takich „specjalistów” nie warto finansować.
A już najlepsze są kościelne środowiska które z jednej strony straszą okultyzmem, a z drugiej ich własni biegają po wróżkach 🙂 Nie wiadomo o co chodzi? Wiadomo doskonale, jak zwykle chodzi o pieniądze, o nic innego.
Artykuł mógłby być naprawdę interesujący, gdyby nie kompletny brak kompetencji autora. Jak można wrzucić do jednego worka wróżenie oraz, powiedzmy, jogę i medytacje wschodnie? To zupełnie inne rzeczy i każdy kto choć trochę temat zna, powinien to rozróżniać...
Zabawna ta argumentacja... bo czym właściwie różni się to co opisują od samego kościoła? To właśnie kler wymaga od swoich wiernych pieniążków za każdą posługę i za odprawiony w każdą niedzielę rytuał. Brzmi znajomo, prawda?
No i ta część o „łatwym szczęściu i pozbyciu się problemów” też jest dość śmieszna, bo duchowni chrześcijańscy robią dokładnie to samo, tyle że za cenę totalnego podporządkowania umysłowego i regularnych datków do koszyczka. W zamian dostaniesz obietnicę wiekuistego szczęścia, ale dopiero w tamtym życiu, a na wszelkie doczesne kłopoty i problemy zdrowotne masz pokorę i modlitwę. Nic poza tym.
Kto chce dowiedzieć sie czym naprawdę jest okultyzm, to polecam poczytać trochę na ten temat, bo wiedzy nie brakuje jeśli ktoś szuka z głową.
