Witajcie,
opowiem Wam, co mi się jakiś czas temu śniło.
Wyszłam z domu i zauważyłam, że słońce nie wzeszło, było ciemno, a w oddali widziałam jakieś piękne oświetlone miasto, takie złote światła. Spojrzałam i zobaczyłam mnóstwo ludzi, całe narody, i wiedziałam, że oni wszyscy idą na sąd ostateczny. To było niesamowite i takie realistyczne. W górze na niebie wraz z nami przesuwał się krzyż. W pewnym momencie za nami otworzyły się wielkie wrota, a stamtąd wyszli tacy sami mężczyźni, wszyscy ubrani na czarno.
Od tamtej pory ten sen mi nie daje spokoju.
@umysl287 hej. Nie odrzucasz tego, co związane z duchowością, bo jesteś na tym forum. Idź do księdza, na pewno cię nie wyśmieje, i trzymaj się z dala od tych spraw.
Nie jest to oczywiste, ale rada rozsądna
O jezu, przejmujący ten sen
Elektryzujące i nurtujące, sama miewam podobne
To pytanie chyba wraca w każdym takim wątku
Warto o tym z kimś porozmawiać, żeby się nie dusić w sobie
