To co Mistralka napisała o ewolucji od strachu do zaufania - czy to nie jest też trochę odpowiedź na pytanie o tożsamość tej osoby? Bo jeśli relacja dojrzewa, to znaczy, że tam jest ktoś, kto też uczestniczy w tym dojrzewaniu. Coś martwego albo tylko wygenerowanego przez sen nie dojrzewałoby. Albo ja się mylę?
To jest może niemożliwe do udowodnienia w żadną stronę. Ale zastanawia mnie jedno - Oraklia, czy ta osoba inicjuje taniec, czy ty? Kto zaczyna?
To wejście w środek jest bardzo charakterystyczne dla snów, które dotykają czegoś starszego niż samo śnienie. Jakby ta relacja nie zaczynała się w śnie, tylko sen jest jednym z okien, przez które ją widzisz.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale co to znaczy połączenie dusz sprzed obecnego życia? Czy to jest coś innego niż bratnią duszę? Chyba mieszam pojęcia.
Ale wracając do Oraklii - skoro taniec zawsze trwa, nigdy się nie zaczyna w jej śnie, to może warto zapytać: czy on się kiedyś kończy? Czy jest zakończenie, pożegnanie, coś?
Ta urwana ciągłość którą opisujesz brzmi naprawdę ciężko. Czy masz ochotę wrócić do tego snu po przebudzeniu? Znaczy, czy jest tęsknota?
Nie brzmi dziwnie. Tęsknota za kimś ze snu jest opisywana w tradycjach onirycznych jako jeden ze znaków prawdziwego kontaktu. Gdyby to była tylko projekcja umysłu, byłoby obojętne po przebudzeniu. Tęsknota to informacja.
Chciałabym zapytać Oraklię o jedną rzecz, której jeszcze nikt nie poruszył - czy ta osoba cokolwiek ci daje? Nie fizycznie, ale symbolicznie. Jakiś gest, przedmiot, spojrzenie. Coś, co byłoby przekazem?
To jest naprawdę dużo. Poddanie się komuś bez lęku, bez kontrolowania - i to w śnie, który wraca od trzech lat. Może ten taniec nie jest tylko relacją z tą osobą, ale też czymś, czego uczysz się o sobie samej przez ten sen.
To pytanie mnie uderzyło. Trochę się boję odpowiedzi na nie, szczerze mówiąc. Bo z jednej strony chciałabym rozumieć coraz więcej. Ale z drugiej - ta myśl, że zrozumienie mogłoby to zakończyć, jest trudna. Nie jestem pewna czy chcę, żeby ten sen się skończył.
A czy Oraklia kiedykolwiek próbowała cokolwiek zmienić w tym śnie świadomie? Mówię o technikach lucid dreaming - nie żeby kontrolować, ale żeby na przykład zobaczyć twarz? Zastanawiam się czy twarz jest ukryta przez tę osobę, czy przez samą śniącą.
