Chcę na chwilę wrócić do milczącej wersji, bo ona ciągnie mnie przez całą rozmowę. Astral, powiedziałeś, że miała największy ciężar właśnie przez samą obecność. Czy ta wersja w ogóle na ciebie patrzyła, czy była zwrócona w innym kierunku? To może brzmieć jak detal, ale w oniryce kierunek spojrzenia bywa znaczącym elementem.
To pominięcie przez własną wersję siebie - to jest bardzo konkretne doświadczenie. Mnie to kojarzy się z czymś, co bywa opisywane jako 'cień' w sensie jungowskim, ale nie agresywny, tylko po prostu autonomiczny. Astral, czy ta milcząca była w jakiś sposób starsza od ciebie? Mam na myśli nie wiek, tylko wrażenie.
Gęsta to bardzo precyzyjne słowo. W kontekście energetycznym powiedziałabym, że opisujesz coś o bardzo wysokiej wibracji - nie przyjemnej koniecznie, ale intensywnej. Takie postacie we śnie często nie komunikują się słowami, bo słowa by to spłyciły. Czy przy tej wersji czułeś coś w ciele - jakiś nacisk, zmianę temperatury, cokolwiek?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie, które może być naiwne - ale czy te trzy wersje siebie we śnie mogą być powiązane z czymś konkretnym, co dzieje się w życiu? Mam na myśli, czy ktoś z was miał taki sen właśnie w momencie jakiegoś dużego wyboru albo przełomu? Bo wydaje mi się, że to nie bez powodu teraz.
