Witam wszystkich 🙂
Mam prośbę o pomoc bo dzisiaj w nocy przydarzyło mi sie coś dziwnego, taki sen, który nie chce mi wyjść z głowy...
Śniłam że wracam do domu razem z kolegą, który już od jakiegoś czasu nie żyje. Rozmawialiśmy normalnie, tak jak kiedyś, ale ja przez całą drogę byłam świadoma że on nie żyje. Pamiętam że z niedowierzania nawet go dotknełam, żeby sie upewnić. Gadaliśmy o zwykłych rzeczach, takie tam „co słychać” i tak dalej. W pewnym momencie on zatrzymał sie, powiedział że tu skręca, a potem spojrzał na mnie i mówi dokładnie tak: „piękna jesteś, spotkamy się w kwietniu”. I odszedł.
Kompletnie nie wiem co z tym zrobic, nie umiem tego u siebie przetłumaczyć. Jeśli ktoś ma doświadczenie z tego rodzaju snami i mógłby mi pomóc z interpretacją, byłabym bardzo wdzięczna.
Może to jest tak, że po prostu dużo o nim myślisz... o tym swoim znajomym co odszedł?
