Miałem ostatnio bardzo dziwny sen i szukam kogoś, kto pomógłby mi go zrozumieć. Śniło mi się, że umarłem, ale mimo to normalnie chodziłem i mówiłem. Odnalazłem swoją rodzinę i bliskich, jednak nikt mnie nie rozpoznawał... jakbym był niewidzialny albo coś. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że nigdzie nie mogłem znaleźć żony. Zniknęła zupełnie, jakby nigdy nie istniała.
Co to może znaczyć? Byłbym wdzięczny za jakąś interpretację.
takie sny to zawsze coś znaczą... długo będziesz żyć, to niemal pewne 🙂
Hm, ciekawy to on na pewno jest.
U mnie było zupełnie inaczej.
Rzeczywiście dziwne...
Sny potrafią być naprawdę nieprzewidywalne, raz mają jakiś sens i można się zastanowić nad ich znaczeniem, a innym razem są po prostu chaotyczne i trudno z nich cokolwiek wyciągnąć.
Oniemiałam zupełnie, czytając ten wątek.
