to ma sens i to jest właściwie trzecia opcja której nie brałem pod uwagę. Neutralność termiczna mogłaby wskazywać na coś poza układem czakr który znamy - albo na harmonię między nimi, albo na coś całkowicie innego. To komplikuje moją hipotezę.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które może jest naiwne. Czy to że Lena weszła do snu przyjaciółki mogłoby być jakoś widoczne w liczbach? Chodzi mi o datę tego snu - numerologicznie niektóre dni sprzyjają przesyłaniu energii między ludźmi.
Lena, nie musi zmieniać, ale może potwierdzić. Zimowe weekendy i tak mają inne wibracje niż środki tygodnia w lecie - mniej hałasu, więcej wyciszenia. To sprzyja połączeniom. Ale bez daty to tylko ogólnik z mojej strony.
Wracam do pytania które zadałem wcześniej i nie dostałem do końca odpowiedzi. Czy to światło pojawiło się nagle w środku snu czy Lena po prostu była już w oświetlonym miejscu od początku. Bo jeśli pojawiło się nagle - to mógł być właśnie moment kiedy przyjaciółka zasnęła tej samej nocy i ich sny się nałożyły.
To jest właśnie ten problem ze snami - nie wiemy co było przed momentem który pamiętamy. A ten moment wejścia mógłby dużo powiedzieć. Jeśli to światło pojawiło się nagle, to mogło być jak sygnał. Jeśli było od początku, to jakby zastany stan rzeczy.
Miałem raz sen gdzie wszystko było oświetlone bez źródła i powiem szczerze - nie zwróciłem wtedy uwagi. Przypomniałem sobie dopiero czytając ten wątek. Nie pamiętam ciepła, zimna, nic konkretnego. Ale pamiętam, że było jakieś spokojne. Hortensja, czy w twoim śnie było też to poczucie spokoju?
A czy ten spokój był bierny czy aktywny? Znaczy - czy to był spokój z braku czegoś, bo nie działo się nic strasznego, czy był jakiś pozytywny ładunek? Bo to są dla mnie dwie różne rzeczy emocjonalnie.
Dziękuję Lenie za ten opis, naprawdę. Czytam to i mam ciarki bo miałem coś podobnego - to wypełnienie o którym piszesz, dokładnie to słowo. Siedziałem w jakimś miejscu we śnie i było właśnie to, żadnych emocji ale jakieś pełne. Nie wiedziałem jak to nazwać.
Zapisywanie snów to temat na osobny wątek, ale zaznaczę tylko że data pierwszego zapisu po takim śnie też bywa mówiona. Ale wróćmy do Leny - czy w tym śnie poza tym oświetleniem i spokojem coś jeszcze się działo? Jakaś postać, głos, ruch? Bo wciąż mam poczucie że nie wiemy całości.
Zaraz, zaraz. Czy to jest właśnie ten dodatkowy kontekst który był w tytule? O pojawianiu się we śnie kogoś kto ci opowiada sen? Lena, czy ta przyjaciółka ci o tym śnie opowiadała wcześniej, czy ona też go śniła niezależnie?
Ona mi opowiadała ten sen. Kilka dni wcześniej. I potem ja go śniłam - albo coś bardzo podobnego, nie jestem w stanie powiedzieć czy to było dokładnie to samo miejsce czy tylko podobne. Ale byłyśmy w nim razem. Ona to też potwierdziła kiedy jej powiedziałam.
czyli ona ci opisała sen, a potem ty go śniłaś i ją tam spotkałaś? I ona pamięta że byłaś? Czy tylko ty pamiętasz jej obecność?
To jest naprawdę niesamowite. Ale mam pytanie zanim pójdziemy dalej - ile czasu minęło między jej opowieścią a twoim snem? Bo jeśli to było zaraz po, to można by powiedzieć że po prostu bardzo mocno to zapamiętałaś i mózg to przetworył. Ale jeśli minęło więcej czasu...
To jest ważna informacja. Jeśli szczegóły których Lena nie usłyszała pojawiły się w jej śnie - brak cieni, brak źródła światła, ta sama jakość spokoju - to trudniej to wytłumaczyć samym przetwarzaniem usłyszanej historii. Choć oczywiście nie można wykluczyć że umysł sam je dorzucił. Lena, czy było cokolwiek w tym śnie co różniło się od tego co przyjaciółka opisała?
