Ojej, ale to był sen... aż mi się dech zapiera jak to czytam 😮 Opiszę go bo warto żebyście wiedzieli jak to wszystko wyglądało.
Zaczęło się od pociągu albo metra, jechałam razem ze znajomą mojej cioci nad morze, robiło się już ciemno i pasażerów było niewielu. Na jednej stacji wsiadł jakiś starszy mężczyzna i ta kobieta od razu powiedziała że musimy natychmiast wysiadać. Nie wytłumaczyła dlaczego, ale wyskoczyłyśmy z pociągu kiedy tylko zwolnił. Na zewnątrz była już kompletna ciemność i szłyśmy wzdłuż torów, dookoła sam las. W końcu skrecilysmy na małą polanę gdzie stał samochód i czterech chłopaków. Przedstawili się i powiedzieli że to jakieś dziwne tajemnicze miejsce, a ich brat zaginął.
Nagle z lasu zaczęły wychodzić wielkie czarne wilki, takie prosto z horroru. Jeden z chłopaków, Daniel, próbował odpalić samochód ale był zepsuty. Każdy się rozdzielił, ja pobiegłam za Danielem bo miał przy sobie kij i odgonił wilki. Znaleźliśmy się na cmentarzu, chciałam żebyśmy stamtąd poszli ale on powiedział że musi zostać. Wyszłam sama na drogę.
Znalazłam tę znajomą cioci, stała bez ruchu. Zatrzymałyśmy jakiś samochód i poprosiłyśmy o podwiezienie nad morze. Kierowca był w mundurze wojskowym i z jego kieszeni wypadła odznaka za zasługi w przygotowaniu trzeciej wojny światowej... uciekłam z tego auta ile sił w nogach.
Szłam przez cmentarz i znalazłam taksówkę. Taksówkarz był dziwny, jakby sam się bał ale jednocześnie był przerażający. Powiedział że najpierw musi mi coś „załatwić”. Pojechaliśmy boczną uliczką cmentarza i zobaczyłam małego chłopca przy grobie, był lekko przezroczysty, jak wspomnienie albo duch, i to byl właśnie Luke, zaginiony brat. Nagle kierowca wpadł w furię, powiedział że musi go zabić żeby to wszystko się skończyło, rozpędził się i uderzył w chłopca który zniknął. Krzyczałam i chciałam uciec ale zamknął drzwi...
Potem jakoś znalazłam się na środku ruchliwej ulicy. Ludzie mnie mijali jakby mnie nie widzieli, krzyczałam i płakałam ale zero reakcji. W tłumie zobaczyłam Beau, brata zaginionego chłopaka, biegłam do niego ale mnie ignorował. Złapałam go za ramię, odwróciłam i spojrzał na mnie z czystą nienawiścią. Krzyczał że zabiłam jego brata. Odeszłam.
Trochę dalej grupka dużych chłopaków kopała i biła kogoś na ziemi, to znowu był Luke, ale znów jako to wspomnienie czy wizja. Zabrałam go, usiedliśmy na ławce i pojawił się przy nas obraz z cmentarza. Jakoś połączyłam te dwie postaci, był błysk i stanął przede mną już normalny, prawdziwy Luke. Podziękował mi i razem odnaleźliśmy w tłumie jego braci.
I wtedy w tym tłumie zobaczyliśmy tego staruszka z pociągu. Beau powiedział coś czego nie słyszałam, tylko ostatnie słowa: „...ale koszmar dopiero się zaczyna”. Złapał mnie za ramię i zaczął ciągnąć w stronę tego faceta. Luke krzyczał i chciał biec za nami ale pozostali chłopcy go trzymali. Słyszałam tylko śmiech Beau i w momencie kiedy znaleźliśmy się tuż przed tym staruszkiem... obudziłam się.
No i co to może znaczyć?? 🙂
mialam ostatnio podobnie 😀 jak mi sie cos przyśni to zawsze szukam co to moze znaczyc, i wlasnie jakiś czas temu śniła mi sie rybka i zastanawiałam się o co chodzi... znalazłam gdzies w sieci że to oznacza duży przypływ gotówki 🙂 i wiecie co, sprawdziło sie! no dobra, nie DUZY przypływ ale wygrałam 100 zł na zdrapce więc coś tam jednak jest w tym sennym wróżbiarstwie 😉
