Ostara to wiccańskie święto, które można spokojnie porównać do Wielkanocy i zarazem jest pierwszym dniem wiosny. Właśnie w tym dniu wicanie malują jajka, sieją pierwsze nasiona i zaczynają generalne porządki w domach. Jest też taki zwyczaj symbolicznego przepędzenia zimy przez robienie jak największego hałasu 🙂
To jeden z mniejszych sabatów, choć nie wszyscy go obchodzą. Wiosenne zrównanie dnia z nocą to moment, w którym symbolicznie światło pokonuje mrok, a Ozyrys umiera i po trzech dniach się odradza. Symbolem święta jest oczywiście jajko (tradycja przedchrześcijańska, pożyczona później przez kościół) oraz zające.
Jest też taki zwyczaj, że żeby zapewnić sobie urodzaj przez cały rok, trzeba znaleźć w lesie odpowiednie drzewo i zakopać pod nim jajko owinięte karteczką z życzeniem, choć według innych przekazów wystarczy to jajko po prostu rozbic i zakopać. W tym roku chyba niewielu się na to porwało, bo ziemia była jeszcze zamarznięta... szkoda.
Słowianie obchodzą ten dzień jako Jare Gody i to właśnie od nich pochodzi wciąż żywa tradycja topienia Marzanny, bo „mor”, „mar” oznacza śmierć. Chodzono z kukłą wyobrażającą zimę od domu do domu, a potem ją rytualnie topiono albo palono. W mojej okolicach raczej topienie jest popularniejsze, może dlatego że głównie szkoły kultywują ten zwyczaj 🙂
Bardzo to dziwne...
