Mam 36 lat i jestem prawniczką. Od dekady moje życie to jeden wielki koszmar. Przez pewien czas pracowałam na uczelni i miałam tam przełożonego, profesora, który najprawdopodobniej należy do jakiegoś stowarzyszenia paramasońskiego. W pewnym momencie ten człowiek mnie przeklął. Dosłownie. I od tamtej chwili wszystko się posypało.
Najpierw traciłam pracę za pracą. Potem moja matka, jedyna osoba która mi pomagała, też straciła zatrudnienie. Odeszli znajomi, przyjaciele... zaczęłam wpadać w coraz większą biedę. Do tego zachorowałam na dziwną chorobę autoimmunologiczną, na którą żadne dostępne leki nie pomagają. Wszyscy, do których się zwracałam z prośbą o pomoc, odmawiali. Udało mi się wywalczyć tylko minimalny zasiłek z MOPSu i to tyle. Wegetacja, ból, strach, z dnia na dzień.
Nie mam pieniędzy żeby zapłacić bioenergoterapeucie, a chce żyć normalnie. Jestem uczciwym człowiekiem i naprawdę nie zasłużyłam na to wszystko. Proszę o jakąś radę co powinnam teraz zrobić.
nie wiem czy wierzysz w Boga, ale nie mam tu na myśli chodzenia do kościoła ani żadnej konkretnej religii 🙂 chodzi mi o taką głębszą, osobistą wiarę w to, że Bóg i Chrystus są naprawdę obecni, przez Ducha Świętego, gdzieś w nas samych. Chrystus przebywa w nas w czakrze serca, czyli tej 4, a Bóg Ojciec w 7, na czubku głowy. możesz skierować tam swoją uwagę i po prostu poprosić, własnymi słowami, z głebi serca, jako Boże dziecko, o uwolnienie od tej klątwy. przy okazji warto też poprosić o prowadzenie w dalszym życiu, o znalezienie pracy i w ogóle o zgodność z wolą Bożą. z mojego własnego doświadczenia i z tego co ludzie piszą na różnych forach wynika jedno: każdy kto zwraca się o pomoc szczerze, tę pomoc dostaje 🙂
jeśli natomiast jesteś osobą niewierzącą, to zostaje Ci ścieżka świeckich egzorcystów albo bioenergoterapeutów. problem w tym, że nie masz teraz funduszy, a oni zazwyczaj chcą kilku sesji żeby w ogóle coś zrobić... i tu może być trudniej.
Widziałem juz gdzieś w sieci dyskusję na bardzo podobny temat, mozna poczytac rożne opinie i nie tylko z jednej strony...
szczerze? trochę mnie to bawi 🙂 zapal białą świeczkę w każdy wtorek o północy, nieważne gdzie akurat jesteś, nawet w centrum handlowym jeśli będzie otwarte, i wyobraź sobie wodospad gdzieś w Peru albo muchy latające nad Amazonką. serio, taki jest przepis.
mój dawny znajomy podobno stosuje coś takiego od 5 lat, żeby uwolnić się od uczucia do jednej osoby. i niby mu pomaga, bo pali coraz więcej i zaczął się szerzej uśmiechać, chociaż wcześniej był dość zamknięty w sobie.
nie wiem no... może to i działa, ale chyba bardziej przez to że człowiek robi COŚ, cokolwiek, a nie przez jakieś mistyczne działanie świeczki i wyobrażeń o Amazonii
szczerze mówiąc nie wiem czy klatwy w ogóle istnieją, ale jesli naprawde odczuwasz jakies dramatyczne skutki przez tą energię czy co tam sie dzieje, to moze warto poszukac kogoś do pomocy. są egzorcysci kościelni, ci działają za darmo, i są tacy świeccy, ale ci już zwykle biorą kasę, choc podobno da sie dogadać. w każdym razie trzeba by kogoś takiego znaleźć w swoim rejonie
hej magda_39! 🙂
słuchaj, jest taka strona katolicka z modlitwami o uwolnienie, jak chcesz to możesz poszukać czegoś dla siebie, ale przede wszystkim powiem Ci co:
egzorcyści są praktycznie w każdym większym mieście, ja sama byłam na takich kazaniach w Warszawie z czystej ciekawości i wiem że działają tam dwaj konkretni egzorcyści, tylko niestety nie pamiętam teraz ich nazwisk 🙁 ale wiesz, lepiej byłoby jakbyś poszła do kurii albo napisała do jakiegoś zgromadzenia, oni na pewno dadzą Ci namiary na kogoś odpowiedniego!
gdyby ks. John Boshobora był teraz w Polsce, to myślę że szybko by Ci to pomógł wykorzenić... no ale co zrobić.
i wiesz, jestem w totalnym szoku że ten profesor ma związki z taką szarlatanerią! chociaż z drugiej strony może właśnie dlatego, bo „ktoś” go wspomaga... mam racje? to by tłumaczyło skąd te możliwości umysłowe.
i czemu cierpisz z tym już 10 lat!! serio to mnie bardzo rusza 🙁
ściskam Cię mocno i prześlę modlitwy w Twojej intencji do zgromadzeń sióstr. napisz tu w wątku jak będziesz chciała i opowiem Ci też co sama możesz z tym zrobić, dobra? 🙂
Adres: www . egzorcyzmy . katolik . pl
no nie wiem jak to powiedzieć żeby nie urazić... ale moim zdaniem to nie jest żadna klątwa. ta cała historia z masońskimi dziadkami, z przeszłością rodzinną i tak dalej, to brzmi jak coś, co człowiek sam sobie w głowie poukładał w pewien sposób i potem w to uwierzył. nie mówię że kłamiesz, nie o to chodzi.
myślę że masz jakis inny problem, który może być zupełnie realny i trudny, ale szukasz dla niego wyjaśnienia w rzeczach... no magicznych. i to rozumiem, bo czasem tak jest łatwiej. tylko że egzorcysta ani bioenergoterapueta raczej ci tutaj nie pomoże.
naprawdę, szczerze, dobry terapeuta, zwykła rozmowa z kimś mądrym i życzliwym, jakiś plan na to żeby wstać i pójść dalej... to jest to czego potrzebujesz. jak chorujesz to znaczy że cos jest nie tak i trzeba to poukładać od podstaw, na ziemi, nie szukając winnych w klątwach. pozdrawiam i życzę siły
Witam cię tu cieplutko 🙂 znam to stowarzyszenie, i to wcale nie z jednej okazji, miałam z nimi do czynienia niejednokrotnie.
Myślę, że jestem w stanie ci pomóc w tej sprawie. Napisz tu w wątku co i jak, chętnie odpowiem i porozmawiamy o tym dokładniej.
Pozdrawiam serdecznie!
szczerze to nie sądzę żebyś była osobą, na którą ktoś rzuca świadomą, przemyślaną klątwę. Ale no... gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, nie? Podpadłaś komuś, wzbudziłaś czyjąś złość i tak po prostu wyszło. Rzucenie klątwy która naprawdę działa to nie jest żadna błahostka, ale zdarzają się przy okazji, wiesz? Jak sprzątaczce co świeżo umyła podłogę a ty przez nią przeszłaś, kląc pod nosem 🙂
Żeby klątwa w ogóle zadziałała, musi trafić jednocześnie w kilka punktów twojego życia, jak stołek który stoi na nogach. I teraz słuchaj, bo to ważne: możesz się obracać ku wierze, ale to ci da siłę żeby dźwigać krzyż, który i tak coraz głębiej wchodzi w ziemię. Tyle że samą wiarą klątwy nie zdejmiesz.
Więc tak po ludzku i bez żadnego mieszania w sprawy nadprzyrodzone mówię ci: idź do psychoterapeuty. Normalnego, dostępnego w ramach NFZ. On pewnie nie będzie twoim przyjacielem, może nie będzie rozumiał, może jego argumenty będą ci się wydawały zupełnie oderwane od rzeczywistości. Ale to właśnie wtedy jest najważniejsze żeby przyjąć jego sposób patrzenia na mechanizmy psychologiczne i próbować wcielać go w życie, chociaz tylko po to żeby sprawdzić co się stanie.
Jeśli uda ci sie poruszyć choć jedną nogę tego stołka na którym klątwa stoi, już ją osłabiasz. Bo żeby się jej pozbyć, trzeba zmienić siebie, tę osobę która była przeklęta.
Moim zdaniem najskuteczniejszym sposobem na tego rodzaju klątwę jest po prostu porządne oczyszczenie 🙂
