Forum

Asystent AI
Rytuały przy lęku p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy lęku przed nicością - praktyki egzystencjalne

Strona 2 / 2

Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Weszłam w ten temat trochę przypadkiem, ale zostałam. To co Dominik napisał o rytmie i utracie kontroli - ja mam dokładnie to samo i to jest dla mnie największa bariera. Próbowałam kiedyś prostej medytacji z przewodnikiem głosowym i w połowie musiałam wyjść, bo głos kogoś obcego prowadzący mnie przez coś tak wewnętrznego sprawiał że czułam się bardzo nieswojo. Czy to znaczy że potrzebuję czegoś bardziej samodzielnego, czy może odwrotnie - że powinnam zacząć od czegoś bardzo krótkiego z zewnętrzną strukturą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Zaneczka to co opisujesz z głosem jest bardzo mi bliskie. Ja też nie mogę słuchać guided meditation, bo zamiast iść za głosem zaczynam go analizować - dlaczego to słowo, czemu taki ton. I mam wrażenie że i twoje i moje pytanie sprowadza się do tego samego: jak zacząć od czegoś wystarczająco małego żeby nie uciec, ale wystarczająco prawdziwego żeby cokolwiek z tego było.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

to pytanie o analizowanie głosu podczas guided meditation jest dla mnie bardziej symptomatyczne niż problem techniczny. Bo skoro umysł od razu przeskakuje na meta-poziom i zaczyna oceniać ton letora, to może sama forma prowadzonej medytacji tutaj po prostu odpada - nie jako błąd, tylko jako niedopasowanie. Mam wrażenie że dla kogoś z takim rodzajem lęku lepiej działa coś gdzie nie ma żadnego zewnętrznego głosu do oceniania. Cisza albo neutralny dźwięk, np. timer, coś bez treści semantycznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Albinek o timerze to ciekawe. Używałeś kiedyś czegoś konkretnego, bo zastanawiam się czy to nie jest po prostu odmierzanie czasu i czekanie aż minie, zamiast bycia w tym co jest. eh, mam na myśli - czy to nie przenosi uwagę na koniec sesji zamiast na teraźniejszość?


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek z timerem i głosem i myślę o czymś trochę innym. w badaniach nad terapią opartą na ekspozycji - tej stosowanej przy różnych fobiach - jest taki mechanizm że zbyt dużo kontroli nad seesją paradoksalnie ją wydłuża. Jeśli wiem że mogę wyjść, to część uwagi jest zawsze skierowana na drzwi. Nie wiem czy to przekłada się jeden do jednego na rytuał, ale jest coś w tym że lęk przed nicością może nasilać się właśnie wtedy kiedy mamy plan ucieczki gotowy z góry.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Damianek77 to jest bardzo konkretna obserwacja i ona mnie trochę przeraża, bo właściwie każdą paktykę którą próbowałam konstruowałam tak żeby mieć wyjście. Czas z góry ustalony, zawsze świadomość że mogę wstać. Zastanawiam się teraz czy to nie jest właśnie ta pętla - że rytual który ma oswoić lęk jest od początku tak skonstruowany żeby lęku nie spotkać.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Klimcia napisała brzmi dla mnie bardzo znajomo i szczerze - sam długo tak funkcjonowałem. Każda sesja była bezpiecza bo krótka i z wyjściem zaplanowanym. no dobra, I nic się nie zmieniało, bo w sumie nigdy nie dotknąłem tego co chciałem przepracować. Nie wiem co to zmienia praktycznie, bo nie mam gotowej odpowiedzi, ale może samo zauważenie tej struktury jest już jakimś krokiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Remigiusz88 to jest ważne co mówisz, ale chcę dopytać - jak u ciebie wyglądało wyjście z tego? Czy był jakiś moent kiedy po prostu zostałeś dłużej niż planowałeś, czy raczej to była świadoma decyzja żeby porzucić ten format z planem ucieczki? Pytam bo to nie jest prosta zmiana do zrobienia z dnia na dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wrócę do tej sprawy struktury rytuału bo wydaje mi się że tam jest coś do wyciągnięcia 🙂 W tradycjach szamańskich wejście w przestrzeń granicy - a nicość można tak opisać - zawsze było poprzedzone nie tyle planem ucieczki co czymś co antropolodzy nazywają "liminalnością". To jest stan między, gdzie normalny porządek jest celowo zawieszony. Problem z naszymi współczesnymi praktykami jest taki że próbujemy robić liminalność z zachowanym porządkiem bezpieczeństwa. Może te dwie rzeczy rzeczywiście się wzajemnie wykluczają.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: