Forum

Asystent AI
Czy rytuały pomagaj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały pomagają, gdy mieszkasz z osobą chorującą psychicznie

Strona 1 / 2

Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Mój partner ma depresję i zastanawiam się, czy rytuały mogą mu w jakiś sposób pomóc. Nie chodzi mi o uzdrowienie go, bo wiem, że to nie jest magia ani cud, chodzi mi bardziej o to, żeby przestrzeń wokół niego była jakoś.. lżejsza? Nie wiem jak to inaczej powiedzieć. On chodzi do psychiatry, bierze leki, to jest jasne, nie szukam tu alternatywy dla leczenia. Ale czy ktoś miał podobną sytuację w domu i robił coś, co pomagało chociaż energetycznie utrzymać dom w porządku? Bo ostatnio mam wrażenie, że ta depresja dosłownie siada na ścianach.


Odpowiedz
63 odpowiedzi
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wiem co masz na myśli z tymi ścianami. Kiedy ktoś bliski ma gorszy okres, to całe mieszkanie jakby gęstnieje. Ja nie robiłam czegoś konkretnie dla partnera, ale regularnie okadzam dom szałwią albo drzewem sandałowym i naprawdę czuję różnicę. Nie powiem, że to leczy czy pomaga jemu bezpośrednio, ale mnie samej daje poczucie, że coś robię. Że dbam o tę przestrzeń. Czy to wystarcza? nie wiem, ale jakoś to działa przynajmniej psychologicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymałabym się chwilę przy tym pytaniu, bo jest w nim kilka warstw. Czy robisz rytuały DLA niego, czy dla siebie i przestrzeni, w której oboje żyjecie? To jest ważne rozróżnienie. Rytuały wykonywane na kogoś bez jego wiedzy i zgody to zupełnie inna rozmowa. Ale rytuały, które oczyszczają dom, stabilizują energię miejsca, albo wzmacniają ciebie, żebyś sama miała siłę przy nim funkcjonować, to coś innego. Czy on wie, że interesujesz się takimi praktykami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Szeptucha wie i nie ma nic przeciwko, choć sam nie praktykuje. Powiedział mi, że jeśli to mnie pomaga, to rób. Ale właśnie nie wiem gdzie jest granica. Chciałabym go jakoś wesprzeć, ale nie chcę robić czegoś, co byłoby jak... no, działanie na nim bez pytania. Stąd moje pytanie, czy ma to w ogóle sens.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Miałem znajomą w podobnej sytuacji. Jej mąż przechodził przez ciężki epizod i ona robiła rytuały głównie pod kątem stabilizacji domu, ochrony przestrzeni. Nie działała na niego tylko na środowisko. Kładła pewne kamienie w konkretnych miejscach mieszkania, regularnie wietrzyła z intencją, zapalała świece. Mówiła, że nie wie, czy to mu pomagało, ale ona sama była spokojniejsza i to dawało jej siłę, żeby być przy nim. To jest też coś.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Runolog Jedno i durgie jest prawdą i nie ma tu sprzeczności. Runolog Ale chciałam wrócić do czegoś, co powiedział wcześniej, bo jest w tym coś ważnego. kamienie w przestrzeni, okadzanie, intencja przy wietrzeniu, to są praktyki, które działają na poziomie miejsca, nie osoby. To nie jest ingerencja w partnera, to jest dbanie o środowisko. I to jest coś, co możesz robić bez żadnych dylematów etycznych. Dom to wasza wspólna przestrzeń i ty masz do niej prawo.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Szeptucha To co napisała na końcu jest dla mnie kluczowe. Działasz na przestrzeń, nie na osobę. I właśnie dlatego okadzanie ma sens nawet w tej sytuacji. Szałwia, palo santo, kadzidło, cokolwiek czujesz, że pasuje do twojego domu. To nie jest działanie na partnera, to jest porządkowanie miejsca, w którym oboje oddychacie. Ja to odczuwam dosłownie fizycznie kiedy przestrzeń jest ciężka, a po okadzeniu coś się rozluźnia. Nie wiem jak to opisać naukowo, ale różnica jest wyraźna.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Cebulka a czy rozróżniasz to, co czujesz po okadzeniu, od zwykłego placebo albo od tego że sam akt robienia czegoś aktywnie już daje ulgę? Pytam szczerze, bo sam mam z tym problem. Kiedy zapalę kadzidło i posiedzę chwilę w ciszy, to czuję się lepiej, ale nie wiem, czy to kadzidło, czy te pięć minut spokoju.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Ludwiczek szzcerze? Nie wiem i chyba przestałam się tym przejmować. Jeśli efekt jest, to efekt jest. Ale masz rację, że to ważne pytanie, zwłaszcza kiedy robisz coś dla kogoś innego, bo wtedy to nie twoje odczucie decyduje.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@nadzia57)
Połączone: 2 lata temu

A co z czakrami? Pytam serio, bo słyszałam, że depresja często łączy się z zablokowaną czakrą splotu słonecznego albo sercową. Czy można robić coś, co by energetycznie wspierało te obszary u partnera bez bezpośredniej pracy z nim? Czy to ma sens energetycznie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Nadzia57 tak, czakra splotu słonecznego przy depresji jest często mocno przygnieciona. Ja bym powiedziała, że można pracować na odległość, wysyłać intencję, wizualizować jak ta eergia przepływa. ehh nie trzeba fizycznego kontaktu.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Sagea.2 zatrzymałabym się tutaj. Praca na odległość bez zgody osoby to jest coś, do czego bym namawiała bardzo ostrożnie, szczególnie kiedy ta osoba choruje psychicznie. Nie dlatego, że to złe z załozenia, ale dlatego, że kiedy ktoś ma zaburzenia psychiczne, jego granice energetyczne mogą być bardzo wrażliwe i nie zawsze wiemy jak coś zadziała. To nie jest tak, że wyślesz energię i ona sobie grzecznie zrobi co chcesz. Naprawdę. Co innego intencja modlitewna albo prośba skierowana do swoich przewodników o wsparcie dla tej osoby. To jest pośrednie. A co innego kiedy siadasz i aktywnie kierujesz energię na kogoś kto tego nie czuje i nie kontroluje.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Szeptucha To co mówi ma sens, ale mam pytane, bo mnie to zastanawia od dawna. Jak rozróżnić intencję modlitewną od pracy energetycznej? Bo subiektywnie obie wyglądają podobnie, siadasz, skupiasz się, myślisz o kimś bliskim i życzyz mu dobrze. Gdzie dokładnie przebiega ta granica?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Ludwiczek w dużym uproszczeniu: intencja modlitewna to prosisz coś poza sobą, żeby zadziałało jeśli będzie to dobre dla tej osoby. wkładasz to w ręce czegoś wyższego i odpuszczasz wynik. Praca energetyczna to ty jesteś źródłem energii, ty kierujesz, ty decydujesz. Przy kimś zdrowym można dyskutować, ale przy kimś z aktywną chorobą psychiczną ta druga forma może być zbyt inwazyjna. Nie mówię, że zawsze zaszkodzi, mówię, że nie wiesz co robisz i po co.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

No i to jest właśnie ten moment, kiedy ezoteryka zderza się z medycyną. Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony słyszę, że energia może zaszkodzić osobie chorej, a z drugiej... wiesz, nie chcę być złośliwa, ale nie mamy na to żadnych dowodów w żadną stronę. Czy ktoś tu naprawdę może powiedzieć, że praca energetyczna bez zgody zaszkodziła osobie z depresją? Pytam serio nie kpiąco.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie Cebulki jest uczciwe, ale myślę że chodzi o coś innego 🙂 Nie o to, czy energetycznie zaszkodzi w sensie medycznym, bo tego faktycznie nie wiadomo. Chodzi o to, że kiedy ktoś jest w epizodzie depresyjnym, jest już mocno rozchwiany wewnętrznie. Dorzucanie do tego jakichkolwiek zewnętrznych impulsów energetycznych, szczególnie bez świadomości tej osoby, jest po prostu nieprzewidywalne. Dla mnie to kwestia etyki i ostrożności, nie zakazu.


Odpowiedz
Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to mi dużo daje. no i Rozumiem więc, że rytuały dla siebie i dla przestrzeni są spoko, ale bezpośrednia praca na partnera to grząski grunt. A co z rytuałami, które robię dla siebie, żeby mieć siłę? Bo to jest chyba najbardziej zaniedbywany temat kiedy się żyje z osobą chorą, tzn. kondycja tego drugiego. Mam wrażenie, że nikt o tym nie mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A ja właśnie o tym myślałam czytając ten wątek. opiekun osoby z depresją to jest często niewidoczny poszkodowany. Sam bierze wszystko na siebie, a nikt go nie pyta jak on się czuje. Czy robisz coś regularnie dla siebie? Nie tylko rytuały, ale w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie to. I wydaje mi się, że właśnie w tym może leżeć największy sens tych rytuałów, nie w tym, że zmienią coś w partnerze, ale że dają Azalii przestrzeń na siebie 🙂 To jest rzadkie i cenne kiedy opiekujesz się kimś chorym. Mnie numerologia pomogła mi zrozumieć pewne cykle w moim życiu, ale to inna bajka. Chodzi mi o to, że jakakolwiek praktyka, któa daje ci poczucie sprawczości i chwilę ciszy, ma wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mam pytanie trochę z boku. Czy ktoś z was rozmawiał z partnerem o tym, że chce robić rytuały w jego intencji? Nie na nim, ale że taka energia idzie w jego kierunku. Czy to by coś zmieniło, gdyby wiedział?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Antos85 on wie, że praktykuję, ale nie wchodziłam w takie szczegóły. no, szczerze mówiąc trochę się boję tej rozmowy, bo on jest sceptyczny wobec takich rezczy i nie chce go zniechęcać do mnie ani tworzyć kolejnego napięcia w domu. Już mamy dużo na głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałaś jest bardzo szczere i rozumiem ten dylemat. Ale zwróć uwagę że to co opisujesz, czyli unikanie rozmowy żeby nie tworzyć napięcia, to jest osobny problem, który istnieje niezależnie od rytuałów. Jeśli nie możżesz powiedzieć partnerowi, że robisz coś z myślą o nim, to może warto najpierw zapytać siebie dlaczego. Nie w sensie ataku, po prostu zapytać siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówi Druid brzmi logicznie, ale też rozumiem Azalię. Kiedy ktoś jest w depresji, to każda rozmowa wymaga ogromnych zasobów od obu stron. Może to nie jest dobry moment na tłumaczenie czym są rytuały i co z nimi robisz. serio, Są rzeczy, które możesz robić spokojnie dla siebie i dla domu bez wielkich deklaracji.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja bym wrócił do tego, co Azalia napisała wcześniej o rytuałach dla siebie, żeby mieć siłę. Bo to jest według mnie centrum całej tej rozmowy i trochę nam odpłynęło. Opiekowanie się kimś w depresji to jest systematyczne oddawanie energii. Bez jakiegoś zasilania własnego to się kończy źle dla obu stron.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Runolog dokładnie to samo sobie pomyślałam. Czy Azalia w ogóle ma jakieś swoje praktyki, które są czysto dla niej? Nie w intencji partnera, nie żeby poprawić przestrzeń, tylko po prostu dla siebie?


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Runolog Wracając do tego, co napisał o zasilaniu własnym. Są tradycje, które wprost mówią, że osoba, która daje wsparcie energetyczne innym, musi sama mieć co dawać. w runicznej praktyce mówi się o tym jako o równowadze między dawaniem a przyjmowaniem. jeśli stale dajesz i nie uzupełniasz, w końcu dajesz z deficytu. I to wtedy może robic krzywdę nie tylko tobie.


Odpowiedz
(@nadzia57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 114

@Inkantator to mnie zastanawia, bo mam podobną sytuację w rodzinie, nie partner, ale bliska osoba. Czy jest jakiś rytuał, który wprost służy temu uzupełnianiu własnych zasobów? Nie relaksacja ogólnie, ale coś bardziej intencjonalnego?


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Nadzia57 zależy od tradycji, w której pracujesz. Ale wspólne dla wielu jest coś w stylu uziemienia, dosłownego połączenia z czymś stabilnym. Nogi na ziemi, świadomość oddechu, intencja żeby to co zużyte oddać i przyjąć nowwe. Jedni robią to przez kamienie, inni przez ruch, inni przez kontakt z naturą. Forma jest drugorzędna, intencja pierwszorzędna.


Odpowiedz
Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Mam, ale są nieregularne. Ostatnio prawie zaniechałam bo kiedy on ma gorszy czas, to wszystkie moje rzeczy schodza na dalszy plan. I teraz patrzę na to co piszecie i myślę, że to jest właśnie ten moment, kiedy powinnam zacząć od siebie zamiast szukać rytuałów dla niego.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

eee no i to jest konkretna odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, chociaż pewnie nie taka, jakiej szukałaś na początku. Rytuały mogą być pożyteczne, ale głównie jako kotwica dla ciebie, nie jako interwencja wobec partnera.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

I to jest dobre podsumowanie, ale chciałam dorzucić jedną rzecz. Jest coś, co w tradycjach słowiańskich, i nie tylko, służyło dokładnie temu, żeby chronić dom i domowników zbiorowo, nie działając na nikogo konkretnie. Próg, ognisko domowe, narożniki pomieszczeń. Dawniej to były miejsca, o które się dbało rytualnie właśnie po to, żeby cały dom był stabilny. Nie poszczególne osoby, ale miejsce jako całość. To jest zupełnie inny poziom działania.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 128

@Szeptucha a czy to ma jakieś konkretne odwzorowanie w praktyce, które można stosować teraz? Bo próg rozumiem symbolicznie, ale co to znaczy zadbać o próg rytualnie w zwykłym bloku, dzisiaj?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Glifomistrz54 mycie progu z solą, postawienie przy drzwiach czegoś ochronnego, na przykład konkretnych ziół albo kamienia. Zamiatanie w kierunku od środka na zewnątrz, co brzmi banalnie, ale jest w tym intencja oczyszczania, że to co ciężkie wychodzi, a nie zostaje. Nie musisz mieszkać w chacie z bali, żeby to miało sens.


Odpowiedz
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Szeptucha Jeśli jest ci lżej i napięcie jest mniejsze, to w kontekście życia z osobą w depresji to jest konkretny, mierzalny efekt. Depresja partnera jest bardzo często wzmacniana przez klimat emocjonalny otoczenia. Jeśli ty jesteś spokojniejsza, dom jest spokojniejszy, to pośrednio wpływasz na jego samopoczucie, ale przez realne działanie na środowisko, nie magię na osobę. Szeptucha I to jest właśnie ta granica, o której mówiła na początku.


Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Druid, to co napisałeś mnie zatrzymało. Że klimat emocjonalny otoczenia wzmacnia depresję. gdzieś o tym czytałam, ale nie w kontekście ezoteryki, tylko psychologii. I teraz zastanawiam się, czy to nie jest właśnie ten punkt, gdzie te dwa światy się spotykają, bo czy rytuał nie działa właśnie przez to, że zmienia klimat? Mój spokój, mój sposób poruszania się po domu, to wszystko trafia do partnera, zanim cokolwiek powiem.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Szeptucha No ale skoro rok 6 to właśnie odpowiedzialność za dom i bliskich, to może to jest wskazówka, żeby rytuały w tym roku skierować właśnie na przestrzeń domową, nie na partnera bezpośrednio. Dom jako całość, nie osoba. Szeptucha mówiła wcześniej o progach i narożnikach, to by się zgadzało z energią roku 6.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Kolczasta to ciekawe zestawienie, chociaż ja nie wychodzę od numerologii, więc nie powiem, czy to celowe połączenie. Ale rzeczywiście praca z przestrzenią w tradycjach słowiańskich była zawsze pracą dla całego domu, nie dla jednostki. Ognisko domowe, nie konkretna osoba przy nim siedząca 😀 Może to jest właśnie odpowiedź dla Azalii, działaj na to, co jest wspólne i co jest twoje, nie na niego.


Odpowiedz
(@tereska97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Szeptucha O, bardzo dziękuję za to co napisała, bo mi to układa wiele rzeczy w głowie. Zawsze myślałam, że jak chcę komuś pomóc, to muszę robić coś skierowanego bezpośrednio do tej osoby. A tu wychodzi, że może ważniejsze jest zadbanie o wspólną przestrzeń. Czy są jakieś konkretne rośliny czy kamienie, które tradycyjnie były z tym związane?


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tereska97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Oj, to mi bardzo dużo daje. Nie wiedziałam, że takie proste rzeczy mogą być częścią rytuału. zawsze myślałam, że to musi być coś skomplikowanego.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja przy tym wszystkim myślę o numerologii, bo to jest mój kąt patrzenia na takie rzeczy. Kiedy przeliczyłam daty mojego własnego kryzysu, to wyszło, że byłam w roku osobistym 9, czyli roku zamknięć i strat. Wiedząc to, zrobiłam jeden konkretny rytuał zakończenia, odpuszczenia. Nie chodziło o zmianę sytuacji, ale o to, żeby wewnętrznie zamknąć coś, co wisiało. ojej no Azalii, jeśli nie robiłaś swojego wykresu na ten rok, to może warto zobaczyć, co energetycznie u ciebie trwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Baska84 robiłam rok temu, ale nie sprawdzałam od tego czasu. I teraz się zastanawiam, bo rzeczywiście czuję, że coś utknęło. Nie tylko przez sytuację z partnerem, ale jakby szerzej. no dobra, Rok osobisty to trzeba przeliczać co rok, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

tak, zmienia się co roku i liczy się od urodzin, nie od stycznia. Więc możliwe, że jesteś już w nowym cyklu, a działasz jakby starym schematem. To by tłumaczyło poczucie utknięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

A mnie ciekawi, czy podczas pracy z przestrzenią, okadzanie i takie rzeczy, Azalia czuje jakąś zmianę w domu. Nie w partnerze, ale w ogólnym klimacie. Bo to jest chyba najlepszy wskaźnik, czy to co robisz ma sens w tej konkretnej sytuacji 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Sagea.2 szczerze to tak. Kiedy regularnie okadzam i dbam o przestrzeń, to dom jest... inny. Trudno powiedzieć jak, ale napięcie jest mniejsze. Może to placebo jak powiedział Ludwiczek, ale jest mi w tym domu lżej.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

to jest chyba najlepsze sformułowanie, jakie padło w tym wątku. rytuał jako coś, co zmienia ciebie, a nie jego. I to zmienia też przestrzeń, bo ty w tej przestrzeni jesteś. Nie wiem dlaczego szukamy tu czegoś bardziej skomplikowanego.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale zaraz, bo to co Druid napisał brzmi pięknie, ale trochę upraszcza. Klimat emocjonalny otoczenia to nie jest tak, że jeśli mama jest spokojna, to dziecko nie będzie miało astmy. Depresja ma swoje biologiczne podłoże i żaden spokój w domu jej nie wyleczy. Nie chcę być pesymistą ale mam wrażenie, że wchodzimy w narrację, gdzie Azalia bierze na siebie odpowiedzialność za stan partnera. A to jest prosta droga do wypalenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Ryszard nie pisałem o leczeniu. Pisałem o wzmacnianiu. To są dwa różne procesy. depresja ma biologiczne podłoże, zgoda. Ale przebieg depresji, głębokość epizodów, zdolność do wychodzenia z dołków, to już zależy od dziesiątek czynników, w tym od środowiska. Badania nad tym są, nie ezoteryczne tylko kliniczne.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Ryszard poruszył coś ważnego, bo to ryzyko jest realne. Sama przez chwilę byłam w miejscu, gdzie robiłam rytuały dla spokoju w domu i jednoczesnie zupełnie zapominałam o sobie. I w pewnym momencie zorientowałam się, że jestem wyczerpana, a on wcale nie był lepiej. Więc pytanie nie jest tylko o to, czy rytuały działają, ale kto i po co je robi i co się z nim dzieje w tym czasie.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Cebulka i to jest chyba clue tej całej rozmowy. wiesz co, Azalia na początku pytała, czy rytuały mogą pomóc partnerowi. A teraz jesteśmy w miejscu, gdzie rozmawiamy głównie o tym, żeby Azalia miała co dawać. Czy ona w ogóle jest w stanie teraz skupić się na sobie, kiedy on jest w gorszym miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Ciężko mi z tym. Jak on jest w dołku, to mój mózg automatycznie przechodzi w tryb czuwania i wszystko co moje schodzi na bok. To nie jest decyzja, to jest odruch. I chyba dlatego moje praktyki są tak nieregularne, o czym pisałam wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@nadzia57)
Połączone: 2 lata temu

no dobra To co Azalia opisuje to brzmi jak klasyczny mechanizm, który chyba ma nawet nazwę w psychologii. Coś związanego z hiperczujnością u osób opiekujących się kimś chorym. Czy ktoś pracował nad tym rytualnie właśnie, żeby ten tryb czuwania wyłączyć choć na chwilę? Bo afirmacje mi tu nie wystarczają, potrzebuję czegoś bardziej konkretnego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Nadzia57 to co opisujesz to jest w kontekście runicznym praca z Algizem, ale odwróconym. Algiz w swoim podstawowym znaczeniu to ochrona i czujność, ale kiedy jest zablokowany albo przeciążony, daje dokładnie to co mówisz, stan permanentnego nasłuchiwania. Praca z tą runą może być ukierunkowana na rozróżnienie między czujnością potrzebną a czujnością kompulsywną. Nie mówię, że to lekarstwem na wszystko, ale kierunek jest ciekawy.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Inkantator a jak to wygląda praktycznie? Bo mówisz o pracy z runą, ale co to znaczy w tym konkretnym przypadku? Meditacja z nią, rysowanie noszenie przy sobie?


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Ludwiczek najczęściej kombinacja. Ale ważniejsze od formy jest zrozumienie, co się chce osiągnąć. W przypadku Azalii to byłoby coś w rodzaju ustalenia granicy, kiedy czuwam bo sytuacja tego wymaga, a kiedy czuwam bo nie umiem się wyłączyć. Runy dobrze działają jako przypomnienie intencji, nie jako magia sama w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do numerologii, bo Azalia wspominała o poczuciu utknięcia szerzej niż tylko przez partnera. Jeśli jesteś w roku osobistym 7, to to jest rok wyciszenia, introspekcji i często wymuszonego zwolnienia. ludzie w siódemce bardzo często mają poczucie, że nie idą naprzód, bo ten rok po prostu nie jest do działania na zewnątrz. Azalia, czy sprawdziłaś już swój obecny rok?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Baska84 właśnie policzyłam i wychodzi mi 6. Co to znaczy w kontekście tego, o czym rozmawiamy?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@profetka95)
Połączone: 2 lata temu

rok 6 to rok odpowiedzialności i rodziny, więc to tłumaczy, czemu tak bardzo skupiasz się na partnerze i domu. To jest rok, który dosłownie ciągnie cię w kierunku opiekowania się innymi. Ale uwaga, bo 6 to też rok, kiedy bardzo łatwo o zaniedbanie siebie właśnie przez to skupienie na bliskich 😉 Klasyczna pułapka szóstki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Profetka95 zgadzam się co do ogółu, ale nie mówiłabym o pułapce, bo to brzmi jak coś z góry skazanego. Rok 6 daje też potencjał do uregulowania relacji, do budowania czegoś trwałego. Pytanie, czy Azalia może to rozegrać tak, żeby dbanie o partnera nie było kosztem siebie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: