Forum

Asystent AI
Rytuały przy dużej ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy dużej naturalnej agresji - kanalizowanie energii

Strona 2 / 2

Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Chcę się zatrzymać przy tym co Pranava powiedział, bo to jest bardzo konkretna i dobra uwaga, ale chcę dodać kontekst :/ Technika pudełkowa pochodzi z praktyk wojskowych, SEALs używali jej do regulacji przed akcją, nie do wyciszenia, ale do precyzji w stanie wysokiego pobudzenia. I to jest ważna różnica dla kogoś takiego jak Zenek. Nie chodzi o to żeby zejjść z poziomu aktywacji, chodzi o to żeby utrzymać klarowność podczas niej. To zmienia intencję całego ćwiczenia.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Wisia88 To jest dla mnie ważne rozróżnienie i chcę je rozwinąć od strony pracy z intencją. Jeśli ktoś robi technikę oddechową z intencją wyciszenia siebie, ale jego energia nie chce być wyciszona, to istnieje napięcie między intencją a naturą. I to napięcie może być źródłem frustracji większej niż sama energia. Zenek, czy kiedy próbowałeś się uspokajać, miałeś poczucie że walczysz ze sobą czy że to po prostu nie działa?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Zaneczka73 Walka. zawsze walka. i teraz jak to piszę to zastanawiam się czy przez lata próbowałem wyciszać coś co jet po prostu mną. To jest nieprzyjemna myśl.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Zenek Chcę dodać coś o roślinach bo tu o tym nie było, a uważam że jeśli chodzi o kanalizacji energii i budowania rytmu cyklicznego jest istotne. Bylica pospolita, Artemisia vulgaris, jest tradycyjnie związana z ogniem i ochroną, ale jej mniej znana właściwość rytualnie to praca z progami. Jest używana przy przekraczaniu stanów, wejście w rytuał i wyjście z niego. Zenek ehh, jeśli szuka czegoś co pomaga oznaczyć granicę między stanem zwykłym a pracą z tą energią, dym z bylicy lub sam jej zapach może być takim markerem dla układu nerwowego. To nie jest leczenie, to jest sygnał dla ciała że coś się zmienia.


Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Werbena Ciekawe że to mówisz, bo w kilku tradycjach szamańskich bylica jest właśnie rośliną Marsa, nie Wenus jak mogłoby się wydawać przez nazwę od Artemidy. I w tym kontekście jako marker dla energii agresywnej ma sens, bo to jest roślina która sama w sobie nie jest łagodna, jest ostra, gorzka, wyrazista. Nie wycisza, zaznacza granicę no ale To by się łączyło z tym całym wątkiem o dawaniu formy zamiast tłumienia.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 338

@Frydka69 Ta bylica jako roślina Marsa to jest akurat ciekawe, bo sam nigdy tak o niej nie myślałem, a mam ją w ogródku od lat. Zawsze kojarzyłem ją z ochroną domu, ale to że ma w sobie jakiś ogień wewnętrzny, że sama rośnie "agresywnie" i zagłusza inne rośliny, to teraz widzę połączenie. Zenek, próbowałeś już coś z ogniem robić? Nie mówię o niczym skomplikowanym, po prostu świeca, intencja, cokolwiek? Bo dla mnie praca z ogniem to był pierwszy krok kiedy miałem podobny problem z nadmiarem energii i nie wiedziałem co z nią zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ta nieprzyjemna myśl którą właśnie napisałeś jest jedną z ważniejszych rzeczy w tym wątku. I nie mówię tego żeby dramatyzować, tylko dlatego że to jest dokładnie ten moment w którym ludzie albo wchodzą głębiej albo wracają do starych wzorców. To nie jest pytanie o technikę. To jest pytanie o to czy jesteś gotowy przestać traktować tę część siebie jako problem do rozwiązania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Diablica Zgadzam się i dodam praktyczny wymiar. Kiedy ktoś przestaje walczyć z własną energią i zaczyna jej dawać formę, pierwsze rytuały które robię to właśnie te budujące strukturę, nie transformujące. Mam na myśli dosłownie fizyczne działanie które staje się intencjonalne. Uderzanie, cięcie, kopanie w ziemię, praca z ogniem. Nie jako metafora, jako rzeczywiste działanie z uważnością na to co się dzieje wewnątrz. Czy to coś do czego Zenek ma dostęp, tzn. czy jest jakieś fizyczne działanie które już teraz daje ulgę?


Odpowiedz
Wpisy: 432
Rozpoczynający temat
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Ze świecą tak, ale bez żadnego rytuału, po prostu paliłem. Teraz zastanawiam się czy to cokolwiek robiło, czy to był tylko nawyk. ojej no, bo patrząc wstecz, te momenty przy świecy to były momenty kiedy siedziałem z tą energią zamiast ją od siebie odpychać. Może to wystarczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

To co piszesz o siedzeniu z energią zamiast odpychania, to jest coś na co warto zwrócić uwagę, bo to może być ważniejsze niż konkretna forma rytuału. Pytanie jest takie: czy czułeś wtedy że ta energia gdzieś idzie, czy po prostu była obok ciebie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Zaneczka73 Trudno mi to teraz odtwożyć uczciwie. Pamiętam że była spokojniejsza po takich momentach. czy szła gdzieś nie wiem. Mooże po prostu odpoczywała.


Odpowiedz
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Zenek Ja też chcę zapytać o to źródło, bo czytam od początku i pisał o naturalnej agresji jako części siebie, ale nie do końca wiadomo czy to jest reakcja na konkrtne sytuacje, czy to jest taki stan bazowy niezależnie od okoliczności. Bo to są dwie różne sprawy i chyba wymagają innych podejść?


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do bylicy, bo Frydka poruszyła coś co wymaga doprecyzowania. Artemisia vulgaris i jej marsjański charakter pojawia się w Culpeperze, siedemnastowieczny angielski zielarz, on kategorycznie przypisał ją Wenus, ale wcześniejsze źródła jak Dioskorides opisują ją jako ciepłą i suchą, co w schemacie humoralnym bliżej Marsa. W tradycji saksońskiej była jedną z dziewięciu świętych ziół, używanych właśnie do ochrony aktywnej, nie pasywnej. Więc Frydka ma rację, tylko żeby nie mieszać tych dwóch linii, bo to różne zastosowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Wisia88 Właśnie, i to "aktywna ochrona" to jest fraza która mi tu pasuje do rozmowy z Zenkiem. Bo kanalizacja agresji jako aktywna ochrona siebie i swojego terytorium, nie jako agresja skierowana na zewnątrz, to jest zupełnie inne ustawienie intencji. Czy Zenek pisał o tym co konkretnie jest źródłem tej energii bo zgubiłam wątek?


Odpowiedz
Wpisy: 432
Rozpoczynający temat
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Obie naraz. Mam taki poziom bazowy który jest zawsze i mam szczyty które pojawiają się w odpowiedzi na konkretne rzeczy. Walka z tym jest walką na dwóch frontach jednocześnie, co samo w sobie jest wyczerpujące.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Dwa fronty jednocześnie i każdy z nich innego wymaga podejścia, bo poziom bazowy to jest praca z rytmem i codzienną strukturą, a szczyty to jest praca z gotowością i rozpoznaniem. Mnie to brzmi jak sytuacja gdzie nie ma jednego rytuału, który ogarnie całość, tylko jest potrzebne coś małego na co dzień i coś innego na moment zaostrzenia. Masz teraz cokolwiek co pomaga przy szczytach, coś co robisz instynktownie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Lubomila Wychodzę. wiesz co wychodzę z miejsca z pomieszczenia, z sytuacji 😉 To jedyna rzecz która realnie działa. problem w tym że nie zawsze można wyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wychodzenie to jest stara metoda i działa, bo zmiana przestrzeni przerywa pętlę sensoryczną. Ale masz rację że to jest rozwiązanie sytuacyjne. Pytanie jest czy ta sama zasada może być wbudowana w rytuał, tzn. czy można stworzyć coś co daje ci ten sam efekt bez konieczności fizycznego wyjścia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Diablica To jest dobry kierunek, ale chcę dodać coś z własnego doświadczenia. Próbowałem budować mentalne wyjście przez techniki wizualizacji i przez długi czas to nie działało, bo przy naprawdę silnej aktywacji wizualizacja jest ostatnią rzeczą do której mam dostęp. Natomiast coś co dało mi efekt podobny do fizycznego wyjścia to był szybki ruch ciała, nie oddech, nie myśl, tylko ruch. Trzydzieści sekund dowolnego intensywnego ruchu i układ nerwowy się przestawiał. Potem mogłem cokolwiek.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Pranava To jest spójne z tym co wiem o pracy z manipurą przy nadaktywności, bo manipura reaguje na ruch na pewno szybciej niż na oddech albo myśl. Ruch jest bezpośrednim językiem tej czakry. Ale mam pytanie, czy ten ruch był dowolny czy miał jakiś kierunek, bo to może mieć znaczenie w kontekście kanalizacji 🙂


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Romcia03 Dowolny, naprawdę dowolny, czasem to było kilka kroków w przód i w tył, czasem coś w rodzaju potrząsania rękami. Nie myślałem o kierunku. Ale teraz jak pytasz, to ciekawi mnie czy kierunek w górę, powiedzmy wyrzucanie rąk nad głowę, albo w dół, stąpanie, daje inny efekt. Nie sprawdzałem tego świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w ten wątek z ruchem, bo to jest coś o czym mało się mówi jeśli chodzi o rytuałów, a powinno być podstawą. W tradycji sufi istnieje coś co można by nazwać rytuałem ruchowym, sema to jest ten wirujący taniec derwiszów, ale mniej znany jest hadra rytmiczne potrząsanie całym ciałem wykonywane w grupie jako forma wejścia w stan odmienny. Hadra nie jest wyciszeniem, jest świadomym wprawieniem ciała w intensywną aktywność do momentu przekroczenia progu. I właśnie dlatego mnie to łączy z tym wątkiem, bo jest to tradycja która mówi że pewne stany psychiczne przechodzi się pżez, nie omija.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Wizjonerka O hadra nie słyszałem, a czytam dużo o sufizmie, więc dziękuję za to. Ale mam pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy: ten próg który się przekracza, to jest próg agresji, zmęczenia, czy czegoś innego? Bo to zmienia sens całej praktyki.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Ceniek Próg fizycznego oporu, czyli moment kiedy ciało chce przestać a ty nie zatrzymujesz. Niektórzy opisują to jako przekroczenie progu ego, bo ego mocno trzyma się kontroli i nie chce tego stanu. W opisach tej praktyki pojawia się określenie fana, zaniku jaźni, ale to jest późniejsza mistyczna interpretacja. Na poziomie czysto fizjologicznym to jest stan po którym ciało jest zresetowane i agresja, ta bazowa którą Zenek opisuje, po prostu nie ma gdzie stać. Nie wiem czy to jest dla Zenka dostępne jako samodzielna praktyka, bo hadra jest tradycyjnie grupowa.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Chcę się tu zatrzymać przy kwestii grup, bo kilka razy w tym wątku pojawia się sugestia że praca z silną energią jest trudna lub niemożliwa samemu. Rozumiem tę logikę, ale nie do końca się z nią zgadzam. historycznie wiele tradycji szamańskich, szczególnie syberyjskich i tunguskich, zakłada że szaman pracuje z bardzo intensywnymi stanami właśnie solo, i ta samotność nie jest przeszkodą, ona jest elementem praktyki. Bęben jest w tych tradycjach dokładnie tym czym Pranava opisuje ruch, jest czymś co angażuje ciało w rytm i umożliwia utrzymanie orientacji kiedy intensywność rośnie. Zenek, czy praca z rytmem, cokolwiek rytmicznego, jest czymś do czego masz dostęp?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Izar77 Bębna nie mam. Ale mam własny głos i własne ręce. Czy to wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Tak. To wystarczy. klaskanie, stukanie w blat, nucenie, to są najstarsze formy wprowadzania rytmu i działają dokładnie tak samo. Bęben to jest po prostu amplifikacja. no, jeśli chcesz spróbować, zacznij od czegoś prostego: stań, wytup rytm stopami, dowolny, i pozwól ciału robić co chce przy tym rytmie. Nie planuj rezultatu. Obserwuj co się dzieje z tą energią po pięciu minutach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Izar77 Czekaj, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem to co powiedziałaś Zenkowi. Mówisz że własny głos i klaskanie wystarczą, ale czy nie ma tu różnicy między rytmem który produkujesz świadomie a rytmem który pojawia się sam, bo ciało zaczyna coś robić? Bo mam wrażenie że Zenek pisał wcześniej że wychodzenie działa właśnie dlatego że jest odruchowe, nie zaplanowane.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Zaneczka73 trafia w coś ważnego. Jak wychodzę to nie myślę o tym. po prostu nogi idą. Jeśli zacznę to planować jako rytuał, to nie wiem czy zadziała tak samo. To jest mój główny problem z całą tą rozmową, że nie umiem przenieść tego co działa instynktownie w coś co można zrobić świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

To jest właściwie centralne napięcie całej pracy z tego rodzaju energią i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale chcę zaproponować inne pytane: czy naprawdę potrzebujesz przenosić to w sferę świadomą? Może wystarczy stwoorzyć warunki, w których ciało samo wie co zrobić, czyli przestrzeń i wyzwalacz, bez instrukcji. w tradycjach szamańskich ten wyzwalacz to właśnie rytm, bo rytm działa poniżej progu decyzji. Ty nie decydujesz żeby iść, ciało idzie. Może rytm mógłby działać podobnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Izar77 To co mówisz o progu decyzji mi bardzo pasuje. ojej, czytałam kiedyś o tym w kontekście pracy z ciałem przy traumie, że somatyczne interwencje działają właśnie dlatego że omijają korę przedczołową. Ale mam pytanie do Zenka, bo to ważne: kiedy wychodzisz, to wychodzisz do konkretnego miejsca, czy po prostu precz z sytuacji? Bo to może mieć znaczenie dla tego jak skonstruować ewentualny rytuał przestrzenny 😀


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Romcia03 Precz. nieważne gdzie, ważne że nie tu. Raz skończyłem na klatce schodowej siedząc na stopniach przez dwadzieścia minut. Działa tak samo jak wyjście na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

no dobra, klatka schodowa mnie zastanawia, bo to jest przestrzeń progowa, ani tu ani tam. I mam poczucie że to nie jest przypadek. Progi, przejścia, przedsionki, to miejsca które funkcjonują inaczej niż zamknięte pomieszczeia. W praktyce magicznej próg to miejsce gdzie zasady normalności trochę się rozluźniają. Nie wiem czy to coś dla Zenka, ale myślę że intuicja ciała która prowadzi go właśnie tam jest warta uwagi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Lubomila Prug w sensie symbolicznym to jest liminalność, i rzeczywiście jest to temat dobrze opisany w antropologii rytuału, van Gennep to systematyzował jeśli chodzi o rytuałów przejścia. Ale czy nie idziemy tu za daleko w stronę interpretacji? Zenek mówi że klatka działa, nie że klatka jest jego miejscem mocy. Morze po prostu chodzi o to że jest ciemniej, chłodniej i ciszej?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: