Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób, k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób, które boją się przyszłości - lęk i niepewność

Strona 1 / 2

Wpisy: 919
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem czy to właściwe miejsce, ale muszę gdzieś napisać. Od jakiegoś czasu żyję w takim zawieszeniu - praca niepewna, relacje niepewne, dosłownie nie wiem co będzie za miesiąc. I to nie jest taki zwykły stres, to jest ten rodzaj lęku, który siedzi w brzuchu od rana i nie odpuszcza przez cały dzień. Słyszałam, że są jakieś rytuały które pomagają w takich sytuacjach, nie żeby zmienić okoliczności, ale żeby jakoś... odzyskać poczucie że się ma wpływ na własne życie. Nie wiem od czego zacząć, czy to w ogóle ma sens jeśli człowiek jest tak roztrzęsiony. Czy ktoś przez coś takiego przechodził?


Odpowiedz
88 odpowiedzi
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Znam to uczucie i to dobrze. Ten rodzaj lęku przed przyszłością jest o tyle trudny, że on nie ma konkretnego obiektu - nie boisz się jednej rzeczy, boisz się wszystkiego naraz 😉 I właśnie dlatego rytuałyy mogą tu naprawdę pomóc, ale nie w sposób magiczny w sensie "coś za ciebie załatwi". Chodzi o to, że rytuał daje ciału i umysłowi sygnał: jest jakaś struktura, jest jakiś porządek, mam nad czymś kontrolę. To jest mechanizm który działa na poziomie nerwowego układu, nie tylko symbolicznym. Ja przez lata polecam rytuał zakorzenienia - ale to nie jest jakiś jeden schemat, każdy go sobie wypracowuje inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze że to napisałaś, bo to jest pytanie które wiele osób ma, ale mało kto pyta wprost. Tylko chciałam dopytać - kiedy mówisz "odzyskać kontrolę", to co masz na myśli? oj, Bo to ważne przy doborze rytuału. Inaczej pracuje się kiedy chodzi o spokój wewnętrzny, inaczej kiedy chodzi o decyzje a jeszcze inaczej jeśli chodzi o ochronę przed tym co zewnętrzne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wawrzek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 209

@Diablica_71 dobre pytanie, bo ja też się zastanawiałem nad tym rozróżnieniem. sam miałem podobny okres i próbowałem różnych rzeczy. Mam wrażenie, że przy lęku o przyszłość działają najlepiej rytuały które mają wyraźny element prognostyczny - nie żeby przepowiedzieć co się stanie, ale żeby skonfrontować się z tym czego się boimy symbolicznie, zanim to nastąpi naprawdę. Czytałem o technikach z tradycji nordyckiej, gdzie używa się run właśnie do takiego "oswajania" niepewności, nie do wróżenia.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Wawrzek94 runy to ciekawy trop przy tym temacie, ale chciałem doprecyzować - mówisz o galdr, o układach runicznych, a może o czymś innym? Bo w tradycji nordyckiej to są dość różne podejścia i każde ma inne zastosowanie przy lęku. Galdr, czyli praca z dźwiękiem run działa bardziej na poziomie ciała. Układy - na poziomie symbolicznym, jako obraz sytuacji. Nie chcę generalizować bo sam mam mieszane doświadczenia z tym.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Diablica_71 chyba to drugie - decyzje. Mam wrażenie że stoję na rozstaju i nie potrafię ruszyć w żadnym kierunku bo się boję że wybiorę źle. no ale, a potem nic nie robię i jest jeszcze gorzej. Ten spokój wewnętrzny brzmi pięknie ale szczerze mówiąc nie wiem nawet jak miałby wyglądać bo go dawno nie czułam.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Galdr przy lęku działa, ale tylko jeśli człowiek już ma jakieś zakorzenienie w tej tradycji. o matko Dla kogoś kto dopiero szuka to może być za abstrakcyjne. Przy niepewności co do przyszłości ja bym zaczęła od czegoś bardziej namacalnego - coś co angażuje ręce, ciało, coś fizycznego. Pisanie, palenie, zakopywanie. To są stare struktury rytualne, które działają właśnie dlatego że są konkretne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Rena07 co masz na myśli przez "zakopywanie"? Chodzi o rytuały w rodzaju zakopywania intencji, papieru z zapisanym lękiem? Słyszałam o tym ale zawsze zastanawiało mnie czy to ma działać przez samo symboliczne pozbycie się czegoś, czy jest jakiś konkretny protokół.


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Hortensja_D różne tradycje różnie do tego podchodzą, ale ogólna idea jest podobna. Piszesz co chcesz oddać - lęk, konkretną obawę, coś co trzyma - i grzebiesz to w ziemi. Ziemia w wielu tradycjach jest tym co transformuje, nie tylko przechowuje. nie ma jednego "protokołu", bo to nie jest przepis na ciasto. Ważniejsze jest intencja i to czy czujesz że to dla ciebie coś znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Babcia robiła coś podobnego, ale odwrotnie - nie zakopywała lęku, tylko zakopywała kamień z życzeniem. Mówiła że ziemia "dojrzewa" życzenie jak nasienie. Nie wiem czy to ta sama tradycja czy coś lokalnego, ale pamiętam że to robiła zawsze na pełnię. Czy ta faza księżyca naprawdę robi różnicę przy takich rytuałach?


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Robi, ale nie w sposób który sprawi że bez pełni rytuał "nie zadziała". Faza księżyca to raczej dodatkowy kontekst energetyczny. Przy lęku i niepewności część ludzi woli nowiu - bo nów to czas na nowe zakorzenienie, na pisanie nowego rozdziału. Pełnia jest bardziej intensywna, do uwalniania, do zamknięcia czegoś. ehh, Ale żadna faza nie jest absolutnie lepsza - zależy co ktoś chce z tym zrobic.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 151

@Ludwinia53 Tutaj bym trochę nie zgodził się - w tradycji astrologicznej jest dość wyraźny podział. Pełnia do kulminacji i uwalniania, nów do intencji i siewu. Przy lęku o przyszłość logicznie pasuje nów, bo to intencja nowego kierunku. Ale też warto patrzeć w którym znaku wypada nów, bo to już zmienia charakter energii.


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Pentaklista80 hm, ale czy to nie jest przesadne komplikowanie dla kogoś kto dopiero zaczyna? Jakby zacząć od "sprawdź znak, sprawdź fazę, sprawdź aspecty" to człowiek nigdy nie zrobi żadnego rytuału bo ciągle będzie czekał na idealne warunki. oj tam sama tak miałam przez długi czas.


Odpowiedz
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 151

@Rozmaryn no dobra, masz rację że można przesadzić z warunkami. Ale podstawowy podział nów/pełnia to nie jest rocket science.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do sedna - myślę że przy lęku o przyszłość kluczowe jest nie tyle jakie czynności się wykonuje, ale co rytuał ma zmienić w sposobie myślenia o sytuacji. Znam koncepcję z tradycji stoickich, która w zasadzie jest rytuałem choć nikt jej tak nie nazywa: "premeditatio malorum". Siadasz, wyobrażasz sobie najgorsze scenariusze do końca - nie żeby się nimi zadręczać, ale żeby zobaczyć że przeżyjesz. To uwalnia. Można to zrobić z elementami rytualnymi - świeca, cisza, koonkretny czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wawrzek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 209

@Celestyn to jest bardzo ciekawe połączenie, stoicyzm i rytuał. Sam stosuję coś podobnego przy zapisywaniu - mam notatnik gdzie wypisuję scenariusze od najgorszego do najlepszego i to już samo w sobie działa jak rytuał bo ma swój czas, miejsce, format. Ale zastanawiam się czy dla kogoś kto jest w środku silnego lęku to nie jest za trudne - bo żeby wyobrazić sobie najgorszy scenariusz bez spirali trzeba mieć już jakiś spokój bazowy.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wawrzek94 słuszna uwaga. Dlatego nie polecam tego jako pierwszego kroku. Najpierw coś stabilizującego, potem dopiero praca z wyobraźnią. Kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Chcę tu wejść z innej strony - lęk o przyszłość bardzo często siedzi w ciele, nie tylko w głowie. I żaden rytuał czysto mentalny albo symboliczny nie dotknie podstawy jeśli ciało jest cały czas w trybie alarmowym. Widzę tutaj dużo propozycji rytualnych które są dobre, ale pominęłyście element fizyczny. zakorzenienie przez ciało - stopy na ziemi, dłonie na brzuchu, oddech. Można to włączyć w rytuał jako pierwszą część, zanim dojdzie się do symboli i intencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Judytka04 właśnie to chyba mi najbardziej brakuje bo mam wrażenie że jestem cały czas "w głowie", kręcę się w kółko z myślami i ciało w ogóle nie istnieje. Jak wygląda takie zakorzenienie przez ciało w praktyce? Ile to trwa, czy robi się to codziennie?


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

hmm, przy okazji pytania Leny - zastanawiam się czy ktoś z was łączył rytualny element z czymś regularnym, codziennym. bo jednorazowy rytuał robi wrażenie na początku, ale przy chronicznym lęku chyba potrzeba czegoś co się powtarza. Czy macie jakieś własne rutyny które macie od dłuższego czasu i rzeczywiście trzymają was przy ziemi?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie o to mi chodziło - Lena, zakorzenienie przez ciało to nie jest jedna technika, to raczej zasada. Najprostsze co znam: stopy płasko na podłodze, nacisk świadomy, oddech do brzucha, nie do klatki. Robisz to przez może pięć minut, ale z pełną uwagą na fizyczny kontakt z podłożem. Nie wyobrażasz sobie, nie wizualizujesz nic - po prostu czujesz ciężar ciała. To jest baza. Dopiero na tym można cokolwiek budować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wawrzek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 209

@Judytka04 a czy to ma być robione jako osobna praktyka, czy można to wpleść w jakiś istneijący rytuał? Bo rozumiem ideę, ale zastanawiam się czy nie lepiej to połączyć z czymś co już się robi - żeby nie tworzyć kolejnej osobnej rzeczy do zapamiętania.


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Wawrzek94 można połączyć, ale szczerość wymaga żebym powiedziała - przy chronicznym lęku lepiej żeby to było osobne i pierwsze. Jeśli wpleciesz to w środek rytuału który już masz, istnieje ryzyko że ominiesz to mechanicznie bo skupiasz się na tym co dalej. Natomiast jeśli to działa jako otwarcie - jako te pierwsze pięć minut przed czymkolwiek innym - to zmienia jakość całej reszty.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania które sama zadałam wcześniej - Lena mówiła o decyzjach, o staniu na rozstaju. I teraz czytam o zakorzenieniu przez ciało i myślę, że to może być brakujący krok przed jakimkolwiek rytuałem decyzyjnym. Bo jak człowiek jest w trybie alarmowym to i tak nie podejmie dobrej decyzji, nawet jeśli rytuał coś wskaże. Czy ktoś to łączył w praktyce? Zakorzenienie najpierw, potem na przykład losowanie, rzut, układ - cokolwiek prognostycznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Diablica_71 tak, i to jest właściwie standardowa sekwencja w starszych tradycjach nordyckich - seiðr zaczynał się od śpiewu który sprowadzał się do uspokojenia ciała dopiero potem wróżka wchodziła w stan odmienny. Nie zaczynała od wizji. Zakorzenienie jako wstęp do odbioru - to nie jest nowoczesny pomysł.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze że to mówisz, bo miałam wrażenie że w tej rozmowie zakorzenienie zaczyna być traktowane jak osobna tradycja, a to po prostu warunek wstępny. Sama go ignorowałam latami i potem dziwiłam się że rytuały działają różnie - raz tak, raz nie. Jak już zaczęłam to traktować poważnie, stały się bardziej spójne.


Odpowiedz
Wpisy: 919
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, rozumiem zakorzenienie przez ciało jako wstęp. Ale mam pytanie praktyczne - co jeśli ten lęk wraca w środku nocy? bo u mnie tak jest, budzę się o czwartej rano z sercem bijącym na alarm i żaden rytuał mi się wtedy nie chce robić. To jest właśnie ten moment kiedy jest najgorzej i nie mam pojęcia co zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Lena, to ważna konkretyzacja. Lęk nocny to osobna kategoria - wtedy ciało jest w trybie pobudzenia i działa inaczej niż w ciągu dnia. Czy to jest lęk o konkretną rzecz, czy bardziej takie ogólne "coś jest nie tak" bez treści?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Hortensja_D bardziej to drugie - żadnego konkretnego obrazu, tylko to uczucie że wszystko idzie źle i nic nie wiem jak naprawić. ojej jakby alarm bez komunikatu.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Alarm bez komunikatu to klasyczny objaw tego, że umysł przetwarza coś co nie ma jeszcze formy. I tutaj jest paradoks - rytuał może pomóc właśnie przez nadanie formy temu co bezforemne. Jedna rzecz którą znam i działa przy nocnym lęku to spisanie - nie analiza, tylko wyrzucenie na papier wszystkiego co jest w głowie. Bez redagowania, bez zdań eee słowa, obrazy, skojarzenia. Potem zamknięcie zeszytu. fizyczne zamknięcie ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Babcia mówiła że na nocny strach trzeba wstać i zapalić świecę - nie żeby cokolwiek robić, tylko żeby mieć punkt skupienia. Mówiła że ciemność "rozmnaża" strach a ogień go zbiera w jedno miejsce. Nie wiem czy to ma jakieś głębsze znaczenie, ale pamiętam że jak byłam mała i się bałam, faktycznie siadałyśmy z nią przy świecy i jakoś przechodziło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Wandzia to ma głębsze znaczenie, tylko Twoja babcia mówiła o tym językiem obrazowym a nie technicznym. Ogień jako punkt skupienia uwagi - to jest technika stosowana w wielu tradycjach medytacyjnych, traktatas trataka w hinduskiej jodze to nic innego 😀 Skupienie wzroku na jednym punkcie zatrzymuje ruminację, bo mózg nie może jednocześnie obsesyjnie myśleć i intensywnie patrzeć. To nie magia wyobrażeniowa - to fizjologia.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A można użyć czegoś zamiast świecy 😀 Bo mieszkam w akademiku i ogólnie open flame to problem. Lampka? Jakaś żarówka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Albitka można, ale żarówka ledowa jest znacznie mniej skuteczna bo nie ma naturalnego ruchu. Jeśli masz lampkę z ciepłym żółtym światłem i ustawisz ją nisko, to już coś. Najlepiej jedno małe źródło, nie całe pomieszczenie. Ewentualnie świeca sojowa w szkle, te chyba są dozwolone w większości akademików bo nie mają otwartego ognia.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

oj tam, ale wróćmy na chwilę do Leny i do sprwy nocnego lęku jako konkretnego problemu. Celestyn mówił o zapisywaniu, Wandzia o świecy, Judytka o zakorzenieniu przez ciało. To są trzy różne podejścia do tego samego momentu. Lena - czy coś z tego brzmi jak coś co mogłabyś faktycznie zrobić o czwartej rano kiedy masz serce na wierzchu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Diablica_71 szczerze? Świeca brzmi najprościej. Zapisywanie - musiałabym mieć zeszyt przy łóżku i nawyk. Zakorzenienie przez ciało - próbowałam czegoś podobnego ale o czwartej rano mam problem z koncentracją na czymkolwiek. Może połączenie - świeca i potem spróbować tego zakorzeniania jak już mam punkt skupienia?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

To ma sens. Sekwencja: najpierw punkt skupienia żeby zatrzymać wirowanie potem ciało. Nie odwrotnie. Przy nocnym pobudzeniu odwrócenie kolejności rzadko działa.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

wiesz co, Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jendo pytanie do Celesstyna - mówił o zapisywaniu i fizycznym zamknięciu zeszytu. Czy to ma działać tylko przez ten gest zamknięcia, czy jest coś więcej co się z tym robi? Bo mam zeszyt do snów i trochę podobnie go traktuję, ale nigdy nie myślałam że samo zamknięcie może być częścią rytuału.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Krwawnik gest zamknięcia to sygnał dla układu nerwowego że ta część jest skończona, że nie musisz do niej wracać. Ale żeby działał, musisz go traktować świadomie, a nie mechanicznie. Część osób dodatkowo kładzie na zeszycie coś ciężkiego - kamień, książkę - właśnie żeby wzmocnić ten sygnał. Metaforycznie i dosłownie. ojej no czy twój zeszyt do snów zamykasz w podobny sposób?


Odpowiedz
(@wawrzek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 209

@Celestyn To ciekawe co mówi o geście - sam to stosowałem nieświadomie przez lata. Notatnik z scenariuszami który wspominałem wcześniej zawsze zamykam i przekładam na drugą stronę biurka 🙂 Dosłownie zmieniam jego pozycję w przestrzeni. Nie miałem pojęcia że to może mieć jakiś głębszy sens poza przyzwyczajeniem.


Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Wawrzek94 i to jest ciekawe że robisz to nieświadomie - przekładanie notatnika na drugą stronę biurka. Zastanawiam się czy ta zmiana miejsca przedmiotu w przestrzeni to coś co działa niezależnie od intencji, czy jednak trzeba mieć świadomość co się robi żeby to cokolwiek dawało?


Odpowiedz
(@wawrzek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 209

@Krwawnik szczerze nie wiem. Przez lata robiłem to odruchowo i działało. Teraz jak wiem co robię, efekt jest podobny, może nawet wyraźniejszy. Nie jestem w stanie powiedzieć czy to dlatego że teraz jestem świadomy, czy po prostu tyle lat nawyku zrobiło swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest jedno z tych pytań na które nie ma jednej odpowiedzi. Są tradycje które mówią że intencja jest wszystkim, są takie które twierdzą że rytuał dziala niezależnie - jak mechanizm. Ale to trochę odpływamy od Leny i jej czwartej rano.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 152

@Celestyn Wróćmy na hwilę do tego co Lena powiedziała - o braku konkretnego obrazu, o lęku który jest jak alarm bez komunikatu. Celestyn mówił o nadawaniu formy przez zapisywanie. Ale jeśli naprawdę nie ma treści - co się zapisuje? Samo uczucie? Opis ciała w tej chwili?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Diablica_71 właśnie tak - opis ciała albo samo nazwanie. "Obudził mnie lęk, serce bije szybko, nie wiem o co chodzi." To nie musi mieć sensu. Akt zapisu sprawia że coś co było w środku wychodzi na zewnątrz i staje się odrębne od ciebie. niekoniecznie zrozumiałe - po prostu odłączone.


Odpowiedz
Wpisy: 919
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Nie, zostawcie to, bo to akurat mnie też dotyczy. Zastanawiam się właśnie czy jak zacznę świecę i zeszyt, to muszę to traktować z pełną uwagą, czy wystarczy że po prostu to zrobię. Bo o czwartej rano moja "pełna uwaga" to fikcja.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Lena, to ważne pytanie. Przy nocnym lęku nie oczekuj od siebie pełnej przytomności umysłu - to nierealne. Chodzi o gest, o sekwencję, nie o głębię. Zapal, usiądź, patrz przez chwilę. Potem ewentualnie napisz kilka słów. Nie esej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Judytka04 a jak długo ta chwila patrzenia powinna trwać 🙁 Pytam bo Lena mówiła o problemach z koncentracją, więc czy jest jakiś minimalny próg po którym to ma sens, czy naprawdę dowolna chwila wystarczy?


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Hortensja_D nie ma progu. trzy minuty to tyle ile potrzeba żeby układ nerwowy zaczął lekko zwalniać. Ale nawet minuta jest lepsza niż leżenie i wirowanie myślami w ciemności. Liczby tutaj nie są ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam o tym świecznym skupieniu i mam wrażenie że to działa właśnie dlatego że dajemy mózgowi jeden konkretny punkt zamiast nieskończonej przestrzeni do błądzenia w nocy. Czy to jest ta sama zasada co liczenie oddechu w medytacji? serio, bo jeśli tak, to może to nie musi być ogień, może być cokolwiek wyrazistego wizualnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Dobrusia_60 zasada podobna, ale nie identyczna. liczenie oddechu angażuje też słuch i czucie, ogień angażuje przede wszystkim wzrok i ma naturalną nieprzewidywalność ruchu - płomień nigdy nie jest taki sam dwa razy. To właśnie ta drobna zmienność sprawia że uwaga zostaje, bo nie ma czego "zapamiętać" i odpuścić. Statyczny punkt skupia inaczej.


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Ludwinia53 to co z tymi z nas bez otwartego ognia? Mówiłaś wcześniej o lampce z ciepłym światłem. Czy to że jest statyczna jest dużą wadą, czy jakoś to obejść?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Albitka możesz spróbować lampki przez szybę z matowego szkła albo coś co filtruje światło. Albo świecę LED z funkcją migania - śmiesznie brzmi ale mózg w nocy nie jest wybredny. Chodzi o bodźcową zmienność, nie o autentyczność ognia.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Babcia miała osobną maleńką lampkę olejną na kominku, taką z czerwonym szkłem. Mówiła że czerwień zatrzymuje strach bo strach jest zimny a czerwień ciepła. Nigdy tego nie rozumiałam dosłownie, ale ta lampka miała w sobie coś co sprawiało że przy niej się siedziało spokojniej. Może to sprawa koloru światła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Wandzia kolor na pewno robi różnicę - ciepłe światło obniża pobudzenie kortyzolowe, zimne niebiesko-białe je podnosi. To akurat jest już dobrze zbadane. Twoja babcia wiedziała co robi, nawet jeśli mówiła o tym inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest zresztą ten sam mechanizm co w galdrze - skandynawskie zaklęcia ochronne nie były prośbami były opisami stanu który chciałeś osiągnąć, wypowiadanymi na głos żeby nadać im formę dźwięku i słowa. Słowo jako akt separacji od chaosu. To coś bardzo pierwotnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Froen a czy przy zapisywaniu jeśli chodzi o lęku nocnego też powinno być na głos, czy wystarczy sama kartka? Pytam bo to by mogło być problem jeśli ktoś nie jest sam w mieszkaniu.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Krwawnik szept wystarczy. W starszych tradycjach uważano że nawet szept ma wystarczającą moc żeby oddzielić słowo od myśli. Nie musisz ryczeć w ciemności - chodzi o to żeby dźwięk w ogóle był choćby dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 919
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

To jest coś co mogłabym zrobić. szept przy świecy, kilka zdań, zamknięcie zeszytu. Brzmi jak sekwencja którą jestem w stanie pamiętać nawet o czwartej. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy to robić za każdym razem jak się obudzę, czy to ma sens tylko sporadycznie?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: