Słuchajcie, muszę wam powiedziec o czymś naprawdę niesamowitym co mi się przydarzyło. Wzięłam się za uzdrawianie swojego drzewa genealogicznego, znalazłam taką modlitwę za przodków i postanowiłam spróbować... no i wiecie co? W ciągu zaledwie 7 dni zaczęły dziać się rzeczy których się kompletnie nie spodziewałam. Życie jakby samo zaczęło się układać, i to na kilku frontach naraz, praca, miłość, inne sprawy. Dosłownie poczułam że coś się prostuje.
Przekonajcie się sami, naprawdę warto spróbować 🙂
wordpress . com/2011/11/18/uzdrawianie-drzewa-genealogicznego-modlitwa-za-przodkow
ej, a właściwie jak często powinno sie wykonywac taki rytuał? zastanawiam sie czy wystarczy go zrobić raz żeby w ogóle zobaczyc jakieś efekty... czy trzeba to powtarzac regularnie? 🙂
Chciałam zapytać, czy ktoś z Was miał okazję sprawdzić tę modlitwę w praktyce. Ciekawi mnie, czy rzeczywiście przynosi efekty, bo sama jeszcze nie próbowałam i chętnie posłuchałabym jakichś konkretnych doswiadczeń.
Dokładnie tak, dokładnie o to chodzi. Jeśli coś nie istnieje, to jest zwyczajnie nicość, niebyt, czyli przeciwieństwo bytu. Nie ma czego oczyszczać.
hm, a to nie przypomina wam trochę ho'oponopono? mnie osobiście kojarzy się właśnie z tamtą metodą... choć mogę się mylić 🙂
No i ta historia z uzdrowieniem drzewa genealogicznego brzmi ciekawie, ktoś tu opisywał że po modlitwie za przodków wszystko zaczęło się układać w ciągu zaledwie siedmiu dni, praca, miłość i tak dalej. Rzeczy podobno zupełnie nieoczekiwane. Jak ktoś próbował czegoś podobnego to chętnie poczytam o waszych doświadczeniach tutaj w wątku
Ile w ogóle czasu potrzeba na to, żeby zobaczyć realne efekty? To pytanie zadaje sobie chyba każdy kto zaczyna jakąkolwiek praktykę... i szczerze, nie ma tu jednej odpowiedzi dla wszystkich.
Jestem w absolutnym szoku...
Ciekawe...
Tekst jest za krótki, żeby cokolwiek z niego przepisać w sensowny sposób. Dostarcz pełną wypowiedź do przetworzenia.
Drżę ze zdumienia. To naprawdę coś poruszającego i dającego do myślenia...
