Forum

Asystent AI
Materiały do rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Materiały do rytuałów - czy pochodzenie wpływa na działanie

Strona 2 / 2

Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Są próby robienia czegoś podobnego w badaniach nad aromaterapią - ślepe testy zapachów, ocena wpływu na nastrój bez wiedzy badanego o tym, co wącha. Wyniki są mieszane, bo zapach jest bardzo mocno powiązany z pamięcią i skojarzeniami, ale pewne efekty pojawiają się niezależnie od znajomości substancji. Problem polega na tym, że rytuał to nie jest sama substancja - to jest całość: kontekst, intencja, materiał, stan psychiczny, pora. Wyjęcie jednego elementu i testowanie go osobno daje wyniki, które nie przekładają się na całość.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

No to jesteśmy w kółku, tak? Nie da się przetestować, bo jest za dużo zmiennych. Nie da się polegać na subiektywnym odczuciu, bo może być efektem oczekiwań. Co nam zostaje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Kolczasta Własna praktyka i własna obserwacja, bez roszczenia do obiektywności. To nie jest porażka metodologiczna, to jest po prostu charakter tej dziedziny. Fizyka też długo nie umiała badać kwantów, zanim wypracowała odpowiedni aparat - może tu też brakuje nam języka i metody, a nie tylko chęci.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy może do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś ma konkretne doświadczenie z tym, że zmiana dostawcy albo zmiana jakości materiału realnie coś zmieniła w praktyce? Nie w sensie filozoficznym, ale dosłownie - zrobiłam to samo z innym materiałem i coś było inne?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Luiza75 Mam. Pracowałam przez lata ze świecami woskowymi od jednej osoby, która sama prowadziła pasiekę. Skończyły się zapasy, a ona przestała sprzedawać. Przez jakiś czas używałam woskowych ze sklepu, markowych, całkiem przyzwoitych. Różnica była zauważalna - nie w tym, że "nic nie działało", ale w tym, że musiałam więcej uwagi poświęcać skupieniu, jakby coś pomagało mi mniej. Nie wiem, czy to był materiał, czy żal za tamtymi świecami, czy po prostu lata przyzwyczajenia.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Herga I jak w końcu rozwiązałaś ten problem? Znalazłaś zamiennik, czy zostałaś ze sklepowymi?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Mirta Znalazłam pszczelarz na targu, który sprzedaje wosk prosto z ula, praktycznie nieprzetworzony. Trochę inaczej pachnie, inaczej się pali, ale jest bliżej tego, co znałam. Nie twierdzę, że jest identyczny efekt - ale jest inaczej niż z markową świecą ze sklepu. Skąd się ta różnica bierze, tego nie wiem.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Herga A ta różnica, którą czułaś przy sklepowych świecach - próbowałaś to jakoś zidentyfikować? Czy to był zapach, sposób palenia, a może coś, czego w ogóle nie umiałaś nazwać?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kolczasta Wszystkie trzy naraz, szczerze. Sklepowe palą się równomierniej, bo wosk jest bardziej jednorodny. Pszczeli ma te małe nieregularności - raz płomień jest wyższy, raz niższy, czasem knot się zachowuje dziwnie. Mogłoby to być wadą, a dla mnie było czymś żywym w tym procesie. Trudno to inaczej opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, że mówisz o tej nieregularności jako o czymś pozytywnym. Ja bym chyba odebrała to jako problem praktyczny - jak świeca się nieregularnie pali, to mi się rozlewa wosk, knot ginie i w ogóle dramat. Może to kwestia przyzwyczajenia do konkretnego materiału?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75 Albo kwestia tego, czego w ogóle szukasz w praktyce. Jeśli rytuał ma być przewidywalny i kontrolowany, to uniformiczna świeca jest lepsza. Ale są tradycje, gdzie właśnie ta nieprzewidywalność jest interpretowana - jak płomień skacze, jak wosk spływa. W takim kontekście "wada" staje się informacją.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Faddi Serio? Czyli ludzie rzeczywiście czytają ze sposobu palenia się świecy? Myślałem, że to bardziej metafora.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Young Nie metafora - liromancja albo ceromancja, zależy od tradycji. Obserwacja płomienia i wosku ma konkretne nazwy i systemy interpretacji. To stara praktyka, obecna w różnych kulturach niezależnie od siebie. Nie mówię, że to działa w sensie fizykalnym, ale jako system odczytu własnej intuicji czy stanu podczas rytuału - ma logikę.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wracając do pytania o materiały - bo trochę odpłynęliśmy - czy ta różnica między woskiem pszczelim a parafinowym jest aż tak fundamentalna w kontekście rytuału, czy to tylko estetyka?


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Parafina to produkt destylacji ropy naftowej, wosk pszczeli to wydzielina żywego organizmu. Z punktu widzenia symbolicznego - i tu nie mówię o chemii - to są dosłownie inne kategorie materii. Jedno pochodzi z czegoś martwego geologicznie, drugie z czegoś żywego biologicznie. Dla praktyk, gdzie intencja i symbolika mają znaczenie, to nie jest szczegół.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Bryza Nigdy tak o tym nie myślałam. Ale czy to nie jest trochę arbitralne? Bo skoro parafina to "martwa" materia, to co ze szkłem? Kwarcu używa się w rytuałach, a to minerał, nie żywy organizm.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Oliczka To świetne pytanie i nie mam prostej odpowiedzi. Kwarc ma inną historię w tradycjach - jest traktowany jako "żywy" w sensie geologicznym, tworzący się przez miliony lat pod ciśnieniem. Ta narracja jest inna niż destylacja przemysłowa. Może to właśnie narracja i kontekst kulturowy decydują o tym, co wchodzi do danej kategorii, a nie jakaś obiektywna właściwość?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Narracja jako kategoria klasyfikacyjna - to jest ciekawy trop. Antropolodzy kultury mówią o tym w kontekście animizmu: co jest traktowane jako posiadające "mana" albo siłę sprawczą zależy od systemu przekonań grupy, nie od fizykochemii obiektu. Ale ta narracja nie jest przypadkowa - zwykle odzwierciedla jakieś obserwowane właściwości, nawet jeśli interpretacja jest kulturowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Rasphul A jak to się ma do zakupu materiałów online, gdzie całą "narrację" dostarcza nam opis sprzedawcy? Bo coraz więcej osób kupuje kamienie, zioła, wszystko przez internet. Nie ma żadnego kontaktu z miejscem, z osobą, z niczym - tylko zdjęcie i tekst.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To jest problem, który chyba każda osoba praktykująca regularnie napotka prędzej czy później. Kupiłam kiedyś labradoryt z opisem "kopalnia Madagaskar, certyfikowany". Dotarł piękny kamień, bez wątpienia autentyczny. I był kompletnie nijaki dla mnie przez długi czas. Nie dlatego, że był fałszywy - tylko że nic między nami nie było. Żadnej historii poza pudełkiem kurierskim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Kunia I co z nim zrobiłaś? Odłożyłaś, sprzedałaś, a może w końcu coś się zmieniło?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Golta Leżał. Dosłownie leżał na parapecie przez jakiś czas. Pewnego razu zabrałam go na spacer do lasu - brzmi dziwnie, wiem - i od tamtego momentu jest inny. Nie wiem, czy to kamień, czy ja, ale przestał być "nijaki". Może kontekst, w którym czegoś użyjesz po raz pierwszy, ustawia całą późniejszą relację z tym przedmiotem.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@sara20)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam takie wrażenie, że mówimy właściwie o dwóch osobnych sprawach, które mieszamy. Jedno to czy materiał sam w sobie ma jakieś właściwości niezależnie od nas. Drugie to czy nasz stosunek do materiału zmienia to, jak z nim pracujemy. Te pytania mają różne odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Sara ma rację, że to są różne pytania - i myślę, że właśnie dlatego ta rozmowa kręci się w kółko od początku. Przy pierwszym pytaniu utykamy, bo nie mamy jak tego zweryfikować. Przy drugim pytaniu odpowiedź wydaje się prawie oczywista: oczywiście nasz stosunek do czegoś zmienia doświadczenie. To nie jest odkrycie - każdy psycholog to powie. Ale w praktyce rytualnej te dwie warstwy są nałożone na siebie i trudno je rozdzielić, bo nie o to w tym chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

A czy próba ich rozdzielania ma w ogóle sens z praktycznego punktu widzenia? Pytam serio, bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że oba poziomy działają jednocześnie i może właśnie to jest cały sens - że materiał i osoba tworzą razem coś, czego żadne z nich osobno by nie wytworzyło.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: