Przez długi czas byłam kompletną niedowiarkiem jeśli chodzi o magię, rytuały czy uroki. Po prostu uważałam, że to wymysły albo zabobony i tyle.
Kiedyś na imprezie jedna z koleżanek wspomniała, że korzystała z usług szamana, co oczywiście wywołało ogólną wesołość u wszystkich obecnych, łącznie ze mną. Ale ona mówiła poważnie, że od kiedy zrobił dla niej jakiś rytuał oczyszczający i dostała od niego talizman, życie po prostu zaczęło się jej układać. Wtedy śmiałam się głośno razem z innymi...
Po jakimś czasie mama zaczęła mi żalić się, że w jej domu naraz popsuły się różne rzeczy, pralka, zamek, telewizor, kosiarka, a ogród wyglądał najgorzej od lat. Niby zwykły zbieg okoliczności, ale mama od razu doszła do wniosku, że to zły urok. Próbowała nawet radzić sobie z tym jakimiś ludowymi sposobami.
W końcu poprosiła mnie żebym poszukała w sieci kogoś, kto mógłby jej pomóc. Ja oczywiście nadal w to nie wierzyłam, ale postanowiłam jej pomóc dla świętego spokoju, jak to się mówi. Przypomniałam sobie o tej koleżance z imprezy. Zadzwoniłam do niej, a ona powiedziała że ten człowiek naprawdę jej pomógł, i nie tylko jej, bo podobno kilku jej znajomym też, jednej nawet w sprawach sercowych. Zapytałam jak się z nim skontaktować i dostałam tylko adres mailowy. Na moje pytanie czy się z nim spotkała, odpowiedziała że nie, wszystko załatwiała korespondencyjnie.
Ta cała tajemniczość i ukrywanie tożsamości wydały mi się podejrzane, pomyślałam że to pewnie jakiś zwykły wyłudzacz. No ale napisałam, bo przecież to nic nie kosztuje...
Dość szybko dostałam krótką i równie enigmatyczną odpowiedź. Prosił żebym wysłała paczką jeden dowolny przedmiot z domu mamy i jakiś fragment jej garderoby albo włos. Włos wydał mi się zbyt osobisty więc wysłałam guzik z ubrania i starą łyżeczkę. Po dwóch dniach przyszedł mail, że dom jest już wolny od złej energii, ale wokół mamy skupia się coś negatywnego. Wytłumaczył skąd to może pochodzić i co z tym zrobić.
No i tu mój sceptycyzm sięgnął zenitu, bo zaproponował konkretną cenę i rozwiązanie, czyli rytuał oczyszczający i totem ochronny do domu. Mama wiedziała o wszystkim na bieżąco i to ona zdecydowała, żebym się zgodziła, bo gdyby zależało ode mnie, raczej bym tych pieniędzy nie wydała.
Po kilku dniach przyszła paczka płatna przy odbiorze. W środku była drewniana figurka, wyraźnie kupiona gdzieś w sklepie, nie robiona ręcznie, ale na spodzie miała wyryte jakieś litery, runy, znaki... to przykuło moją uwagę. Była też instrukcja, że rytuał zostanie wykonany przy najbliższej pełni, a totem ma tej nocy stać w oknie zwróconym ku księżycowi.
Mama zrobiła tak jak napisał i tutaj zaczęło się robić dziwnie. Od tamtej nocy wszystko w domu jakby się uspokoiło, nic więcej się nie psuło, mama zaczęła czuć się lepiej, a na dodatek śmieje się, że nawet czwórkę w lotto wygrała 🙂
Po tym wszystkim sama zaczęłam wierzyć. Wiem juz, że jeśli kiedyś będę potrzebować takiej pomocy, to nie będę się śmiać. Zastanawiam się nawet czy nie zafundować sobie profilaktycznego oczyszczenia...
Oj, wyczuwam tu klimat mojego ulubionego „miszcza Juliana Rozwagi” 😉
Hej, chciałam zapytac czy ktoś mógłby tu napisać jak sie skontaktować z tym panem szamanem o którym tu piszecie. z góry dziękuję 🙂
