To co mówi Wrotycz o braku kultury kończenia - to mnie trafia. Bo rzeczywiście dużo jest w praktyce o otwieraniu, inicjowaniu, zaczynaniu. A o zamykaniu mówi się mało, jakby to był temat drugiej kategorii. A przecież forma zamknięcia chyba mówi tyle samo o relacji z praktyką co forma otwarcia. Nastie, jak ty to zamknęłaś - czy to było jakoś sformalizowane, czy po prostu przestałaś i tyle?
Celestyna, szczerość - po prostu przestałam. Nie było żadnego zamknięcia. i właśnie ta rozmowa sprawia że zaczynam myśleć że moze to jest część problemu. Może gdybym powiedziała sobie "kończę to świadomie, bo to nie służy temu czym chcę żeby służyło" - zamiast po cichu odpuścić - to czułabym się inaczej. Teraz mam trochę takie poczucie nieuporządkowanego końca.
Ale tu jest jedno pytanie które mnie dręczy od kilku postów - czy to "nieuporządkowane zakończenie" jest faktycznie problemem, czy tylko czymś co nam się nie podoba estetycznie 😉 Tzn. rytuały też bywają nieporządne, życie jest nieporządne. Może ta rozmowa trochę za mocno idzie w stronę że każde działanie wymaga formalnego otwarcia i zamknięcia a brak tego jest defektem. A co jeśli nie jest?
