miłość pojawia się niezależnie od tego co człowiek planuje, chce albo sobie wyobraża. przychodzi wbrew wszelkim zamiarom i pozostaje... a jak długo, to zależy już tylko od samych zainteresowanych
hmm, zgadzam się z tym co tu napisano. i to jest własnie ta ciekawa paradoksalna sytuacja, że tej drugiej połówki szuka się najłatwiej właśnie wtedy kiedy w ogóle sie jej nie szuka...
no właśnie, całkowicie się zgadzam z tym że miłość wpada do życia kiedy jej się nie zaprasza i nie pyta o zgodę, bez względu na to ile masz lat i czego byś nie planowała...
sama niedawno przeżyłam zakochanie totalnie jak piętnastolatka, serio, ten ścisk w żołądku, serce galopujące bez powodu, motylki w brzuchu i cały ten cyrk 🙂 i co, minęło. po prostu odeszło tak samo nagle jak przyszło.
więc nie do końca kupuję tę teorię że to zależy tylko od nas i naszych decyzji. moim zdaniem miłość ma własny plan i własny rozkład jazdy, a my jesteśmy w tym wszystkim trochę jak pasażerowie co wsiadają i wysiadają z pociągu, ale samego pociągu nie prowadzą
Aż mnie zatkało jak to przeczytałam...
Czasem tak, a czasem inaczej... tak to chyba najlepiej ująć w przypadku wzajemnego zauroczenia.
