hmm, czytałam trochę o tym i faktycznie wszędzie są jakieś sprzeczne informacje, na jednej stronie piszą jedno, na kolejnej coś zupełnie innego...
to co udało mi się zrozumieć to mniej więcej tyle, że klątwa miłosna działa niejako pośrednio, czyli wpływa na okoliczności wokół danej osoby tak żeby ta osoba sama z siebie, w sposób naturalny, zakochała się w rzucającym klątwę. jakby przestawiała pewne tryby rzeczywistości wokół niego.
urok natomiast działa bezpośrednio na uczucia konkretnego człowieka, wywołując w nim miłość sztucznie, bez udziału jego własnej woli.
stąd moje pytanie do was, bo sama nie wiem co o tym sądzić, czy to w ogóle prawda? i jeśli tak, to co w takim razie jest lepszym wyjsciem, urok czy klątwa? mam wrażenie że to dosyć kluczowe rozróżnienie, bo jedno i drugie działa zupełnie inaczej i chyba niesie też inne konsekwencje...
Właściwie to jest dokładnie tak jak ktoś wyżej to opisał.
Urok trafia bezpośrednio w człowieka, w jego emocje, sposób myślenia, działanie i to co go napędza do działania. Innymi słowy oddziałuje na samą osobę od środka.
Klatwa natomiast uderza w otoczenie tej osoby... powoduje że nagle zaczynają się zbiegać różne okoliczności, pojawiają sie nieoczekiwane sytuacje, kłótnie, zamknięte drzwi. Nie działa na człowieka bezpośrednio, ale tak układa rzeczywistość wokół niego żeby mu utrudnić życie.
no właśnie, nie do końca bym się tu z tym zgodził. klatwa to nie tylko jakies zbiegi okoliczności czy kłótnie w otoczeniu danej osoby. bardzo często powoduje też bezpośrednio choroby, i to o róznym nasileniu, od łagodniejszych dolegliwości po poważniejsze stany. więc mówienie że działa wyłącznie przez otoczenie jest moim zdaniem zbytnim uproszczeniem
spetanie, urok milosny... w kółko się o to pyta na różnych forach i jakoś nikt nie siedzi i nie wytłumaczy porządnie skad ta różnica 🙂 bo to nie jest to samo, choć wielu miesza te pojęcia ze sobą zupełnie bezrefleksyjnie.
urok miłosny działa niejako od zewnątrz, wpływa na uczucia drugiej osoby, rozbudza zainteresowanie, przyciąga. spętanie to już coś głębszego, mocniej wiążącego, można powiedzieć że dosłownie splata ze sobą dwie energie tak ze trudno się rozplątać.
no i teraz pytanie co lepsze, rytuał, urok czy spętanie? to zalezy od tego czego szukasz i w jakiej jesteś sytuacji. rytuał to szerokie pojęcie, bo zarówno urok jak i spętanie wykonuje się poprzez jakiś rytuał... więc to troche jak pytanie czy lepsze jabłko czy owoc 🙂
Hej, no to przychodzę z takim pytaniem bo bardzo mnie to interesuje... jak właściwie wykonuje się to spętanie? Czy ktoś mógłby mi opisać dokładnie jak to zrobić, krok po kroku? Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki 🙂
życie to nie bajka i takie rzeczy się zdarzają... znam podobną historię z własnego otoczenia. przyjaciółka mojej znajomej naraziła się pewnej wróżce, powiedziała jej prosto w twarz co o niej myśli, a tamta wypowiedziała na nią przekleństwo - że nigdy nie zazna szczęścia, że tego jej życzy za wyrządzone zło. koleżanka machnęła na to ręką, wyśmiała, zapomniała.
minęło półtora roku i zaczęły się problemy. dwie ciąże, dwa poronienia jedno po drugim. dopiero wtedy ktoś jej uświadomił, że ta wróżka ją przeklęła i że to może miec związek. zdecydowała się na oczyszczenie... ale nie pomogło.
i tu jest właśnie to co mnie najbardziej przeraża w klątwach rzuconych ze szczerego gniewu i bólu - jeśli osoba która rzuciła przekleństwo nie przebaczy, to ono zostaje. trwa na człowieku. a nawet jeśli ktoś zdoła je zdjąć, to podobno przechodzi na następne pokolenia. to nie są puste słowa, energia gniewu i skrzywdzenia jest bardzo realna i bardzo mocna.
teraz ta kobieta ma podejrzenie nowotworu. nie wiem co tamta jej wyrządziła i nie mi to oceniać, ale widzę że pewne rzeczy wracają do nas w sposób który nas dosłownie niszczy
urok miłosny zdecydowanie, bo klątwy miłosne to pojęcie, które po prostu nie istnieje. nie ma czegoś takiego jak klatwa milosna, to dwie zupełnie różne rzeczy i nie należy ich mieszać.
iii no ten temat to chyba był już przerabiany z sto razy tutaj 🙂 wystarczy trochę poszukac w starszych wątkach, na pewno cos znajdziecie!
tak sobie czytam te wasze dyskusje i nasuwa mi się pytanie... jeśli najpierw robi się spętanie a potem urok-ryt, i jest między nimi mniej więcej miesięczna przerwa, to czy to faktycznie przyspiesza spotkanie z wybraną osobą? i czy całe to działanie jest wtedy mocniejsze niż gdyby zrobić sam urok-ryt bez spętania?
bo tak mi wyszlo z tego co jedna z dziewczyn tu pisała i z twoich wypowiedzi, ale może źle rozumiem 🙂
hmm, wcześniej wspomniałaś o tym pożegnaniu... czy to znaczy, że skoro już był jakiś kontakt z jego strony, to uznałaś sprawę za zamkniętą i wszystko się jakoś samo ułoży? że powrót jest już właściwie pewny? 😉
szczerość i spokój są naprawdę niedoceniane jeśli chodzi o relacje... ludzie szukają jakiś zaklęć, uroków, a moze wystarczy po prostu dać drugiej osobie przestrzeń i być dla niej życzliwym 😀
Hmm, ale czemu zakładamy że w każdym przypadku to działa tak samo... czy jest jakaś różnica między osobą, która kiedyś darzyła nas miłością, a taką z którą nigdy nic nas nie łączyło? bo chyba ta więź, nawet zerwana, to jednak zupełnie inny materiał do pracy...
cos mi umknelo bo nie rozumiem co masz na mysli mowiac ze „czesc tego uczucia nie jest normalna” - mozesz rozwinac? bo tak napisales i zostawiles bez wyjasnienia i teraz nie wiem o co chodzi 🙂 napisz cos wiecej, bo zainteresowales mnie tym tematem
no dobra ale powiedz mi jedno, jak ten „on” w ogole kocha? znaczy chce sie z nia kontaktowac, nie chce jej stracic, ale wrocic to juz ma jakies opory... i co w takim razie ten ryt milosny mu zrobi, jak on i tak już coś do niej czuje? czy jak ktos kocha to taki rytual działa lepiej niz na kogos kto jest totalnie obojetny?
okej rozumiem o co pytasz, czyli on kocha ale po prostu boi sie wejsc znowu w to wszystko... to masz racje ze to wazne pytanie czy taki ryt moze ta milosc zniszczyc z czasem czy raczej ją uzdrowic i pomoc mu sie przemoc?
no właśnie chciałem zapytać o to samo co ty właściwie, bo też mnie to nurtuje. Jak taki ryt zadziała to czy za parę lat nie wróci to do nas jakos? Znaczy czy nie ma żadnych konsekwencji po czasie? I co z tym „nim” sie dzieje, ryt bedzie na niego działał przez całe życie czy tylko przez jakiś czas? Bo zakładając że on naprawdę kocha tylko się bał wracać, a wrócił po rycie, to jak to potem wygląda z jego zachowaniem w tym związku? Czy z upływem czasu coś sie zmienia?
sprawdza się, naprawdę. jeśli coś nie zadziałało to trzeba po prostu znaleźć przyczynę i zmodyfikować rytuał 🙂
no właśnie, sama jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce 🙂
Hm, to pytanie rzeczywiście zostało bez odpowiedzi i też mnie trochę ciekawi. Chodzi o to czy osoba która jest spętana i w jakimś konkretnym momencie myśli ciepło o kimś... czy potem, kiedy już ten czas minie, pamięta że miała takie uczucia? Czy zostaje jej jakiś ślad w pamięci, czy to znika bez śladu? Może ktoś z bardziej doświadczonych osób tu na forum zna odpowiedź na to, bo naprawde chciałabym wiedzieć jak to działa.
hmm, to pytanie też mnie trapi... czy jak człowiek ma takie dziwne sny i skoki nastroju, to znaczy, że ten ryt na tę osobę w ogóle działa i bedzie skuteczny? czy to może taki znak, że się uda? a może jednak trzeba go powtórzyć żeby coś zadziałalo?
hm, zamawiałam taki urok milosny u jednej osoby, rytuał ma być podobno jutro...
ale szczerze? trochę się niepokoje, bo ta osoba od jakiegoś czasu w ogóle nie odpisuje ani tu na wiadomości, ani nigdzie indziej 🙁 mam nadzieję że wszystko ok i że jednak się odezwie przed samym rytuałem
coś takiego jak „klatwa milosna” istnieje w ogóle? bo ja szczerze nie wiem co to miałoby oznaczac. klatwa to klatwa, urok to urok, a milosc to milosc - mieszanie tego razem brzmi jak coś wymyślonego na potrzeby jakiegos forum albo ksiazki fantasy. mozecie wyjasnic o co w ogole chodzi?
zarówno klątwa jak i urok miłosny to manipulacja drugą osobą dla własnych korzyści, więc obie rzeczy wpadają w kategorię czarnej magii. można na to spojrzeć trochę inaczej jeśli chodzi o rytuały które po prostu przyciągają do nas kogoś, kto nas pokocha i kogo my będziemy w stanie kochać, ale tylko pod warunkiem że naprawdę jesteśmy do tej miłości zdolni, a nie opieramy wszystko na urokach i klątwich.
Myślę że trochę więcej rozsądku by nie zaszkodził... najlepszy urok to po prostu własna osobowosc i praca nad sobą, ale tu już nie ma drogi na skróty
hmm, nie wiem czy to jest najlepsza odpowiedź na takie pytanie... ktoś tu pyta o coś z czym sam też się zmagałam i właśnie szukam odpowiedzi.
czytałam trochę na ten temat i faktycznie jest w tym dużo sprzecznosci. jedni piszą że klątwa miłosna działa bardziej... no, okrężnie? tzn. chodzi o to żeby jakoś pokierować sytuacją wokół tej osoby tak żeby sama z siebie nas pokochała, jak gdyby naturalnie. a urok ma działać bezpośrednio na nią i wywoływać uczucia sztucznie.
szczerze to sama nie wiem co o tym myśleć, bo z jednej strony wolałabym żeby ktoś pokochał mnie naprawdę, bez żadnych sztucznych uczuć... ale z drugiej strony czy uczucie wywołane klątwa też jest „prawdziwe” skoro ktoś na to wpłynął? to takie trochę bez sensu jak się głębiej zastanowić 🙁
może ktoś kto ma więcej doświadczenia mógłby wytłumaczyć czy ta różnica w ogóle ma sens, bo dla mnie to wciąż nie jest jasne
szczerze to moderatorzy raczej tego nie monitorują na bieżąco, tak samo zresztą działo się na innych forach. Jak dla kogoś stanowisz tutaj jakąś konkurencję, to te małe panie po prostu zbiorowo zgłaszają posty i automatycznie leci kasowanie. Nie ważne czy to nowy wątek, czy wpis w dziale ezoterycznym, wystarczy że kilka osób kliknie „zgłoś” i post znika. Portal tak naprawde nie czyta tego co tu piszemy, działa to czysto mechanicznie
Szczerze mówiąc, uważam że urok miłosny jest zdecydowanie lepszym wyborem i po prostu skuteczniej działa w praktyce. Klątw bym nikomu nie polecała, naprawde, to nie jest droga, którą warto iść.
szczerze to sie nie dziwię że nie chce wystawiać paragonów ani spotykać się osobiście... to po prostu oszustka. normalni wróżbici którzy działają legalnie nie mają z tym żadnego problemu
