hej, chciałam sie podzielić czymś co chodzi za mną od dobrych kilku lat i może ktoś tu miał podobnie.
Zawsze wierzyłam w to, że można po prostu poczuć drugiego człowieka, że jest takie coś jak porozumienie duszy z duszą. I że kiedy dwie osoby są sobie przeznaczone, to życie może je rozdzielić, ale i tak coś je do siebie przyciąga. Brzmi może banalnie, ale sama tego doświadczyłam i naprawdę nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej.
Mój pierwszy chłopak, jeszcze z liceum... byliśmy nierozłączni, myśleliśmy to samo zanim jedno drugiemu zdążyło powiedzieć, mieliśmy wspólne plany. Potem rozstaliśmy sie i z dumy żadne nie odezwało przez ponad 10 lat. W tym czasie oboje założyliśmy rodziny, dosłownie w tym samym roku. Nasi partnerzy byli do siebie uderzajaco podobni, oboje mamy po jednym dziecku w tym samym wieku, i co najdziwniejsze, rozstaliśmy sie ze swoimi partnerami też mniej więcej wtedy gdy drugie, nie wiedząc o tym nic.
I wtedy, jakby los tak chciał, spotkalismy sie przypadkiem. Na kawie gadaliśmy godzinami, jakby czasu w ogóle nie bylo. Przez te wszystkie lata oboje przejeżdżaliśmy koło domu nawzajem... żeby chociaż zerknąć. Byliśmy znowu bliscy, rozumieliśmy sie bez słów. Ale żadne nie mogło zmienić miejsca zamieszkania, więc żeby nie cierpieć, znów odeszliśmy każde w swoją stronę.
I teraz po kilku kolejnych latach jestem sama, czuję że on już nie jest, ale wiem że mimo to myśli o mnie. Jestem tego pewna tak samo jak tego, że pada deszcz gdy jest zimno. Wiem, ze nie będziemy razem, jestem realistką, mam już swoje lata i doświadczenie żeby nie budować zamków na lodzie...
Ale jest jedna dziwna rzecz. Za każdym razem gdy postanawiam ostatecznie o nim zapomnieć i przez dluzszy czas nie wraca do mnie żadna myśl o nim, zaczyna mi sie śnić. Jakby to nie chcialo odpuścić. Jakby on stamtąd dawał mi znać, żebym pamiętała. Czytałam że mogą to być jego własne myśli które jakoś do mnie docierają. Po takim śnie mam kilka miesięcy spokoju, potem znów zaczynam odsuwać wszelkie myśli i znów przychodzi ten sen. Błędne koło.
Nie rozpamiętuje tego, serio. Żyje normalnie, zero kontaktu, zero wspólnych znajomych, zupelnie inne życia daleko od siebie. Tylko ten sen co jakis czas... czy ktoś miał coś podobnego albo wie co to może oznaczać?
No wiecie, faktycznie jest w tym coś intrygującego... sam się nad tym nieraz zastanawiałem i głowa mi nie daje spokoju 🙂
Hmm, zastanawiające to jest i ciekawe zarazem 🙂
Też myślałam że jestem z tym sama, ale widać że nie 🙂
Moja historia jest podobna. Poznałam pewnego chłopaka w gimnazjum, przyszedł jako nowy uczeń. Co ciekawe, nawet nie wiedziałam że stoi za mną, a mimo to coś kazało mi się odwrócić i spojrzeć dokładnie na niego. Od razu poczułam że go skądś znam, do tego zalały mnie jakieś emocje i uczucia, tak silne że myślałam że wariuję. Bo jak to możliwe, żeby po jednym spojrzeniu czuć COŚ TAKIEGO... ale byłam bardzo nieśmiała i przez całe 3 lata żadne z nas nie odezwało się do drugiego. Były tylko spojrzenia. Miałam wrażenie że on też coś czuje, bo raz pociągnął mnie do tyłu gdy ktoś prawie na mnie wleciał na korytarzu.
Potem na koniec szkoły napisałam do niego, bo zdobyłam numer, a on odpisał żebym więcej nie pisała i żebym nie pytała dlaczego. Stwierdziłam więc że wszystko sobie wymyśliłam, zakochałam się po prostu i tyle. Zapomniałam o nim jakby nie istniał, poznałam kogoś innego, zamieszkaliśmy razem, a potem się zaręczyliśmy i urodził mi się syn. Nikt nigdy nie rozbudził u mnie choćby podobnych uczuć, choćbym chciała.
I właśnie chyba po 6 latach przyśnił mi się pierwszy raz. Jakiś stos kartek, wzięłam jedną i przeczytałam, a tam było jego imię i nazwisko. Obudziłam się zdezorientowana bo naprawdę zdążyłam o nim zapomnieć. Zaprosiłam go wtedy na fb i przyjął. Od tamtej pory mam z nim sny, zawsze kiedy przestanę myśleć, kiedy naprawdę mam to gdzieś, wraca jak bumerang. Na początku śnił się tak zwyczajnie, nawet na mnie nie patrzył. Ale z czasem sny się zmieniły. Raz był bardzo smutny, a jego dziewczyna wybierała suknię ślubną i była szczęśliwa. I po tym śnie właśnie się zaręczyli w realu.
Miałam też sen gdzie dotknął mojego ramienia i poczułam coś jak przepływ prądu, tak silny ze od razu się obudziłam i nadal to czułam w tym samym miejscu. Przestraszyłam się i poszłam do sąsiadki, która stawia tarota znajomym bo lekarz by mi nie uwierzył 🙂 Powiedziała że to osoba z poprzedniego wcielenia, że byłam z nim w związku i że jesteśmy bratnimi duszami połączonymi w sposób, którego nie da się rozerwać. I że ja też mu się śnię. Zapytałam tylko dlaczego mi się śni, a wyszło tyle...
Niedawno przyśnił mi się dzień przed jego ślubem, a nie wiedziałam nawet że biorą ślub, bo nie jest typem który chwali się wszystkim w sieci, nie ma nawet informacji że jest w związku. Dzień po tym śnie odkryłam że wzięli ślub. Potem przyśnił mi się smutny i powiedział że nasza sytuacja jest beznadziejna. Po jego ślubie miałam przerwę od tych snów, jakieś 2 miesiące, ale wczoraj znowu się pojawił.
Te sny są zawsze inne i takie żywe, jakby naprawdę tam był. Nie gadam z nim na co dzień, meczy mnie tylko w snach i zawsze wracają te uczucia, nie moge nad nimi panować. Mam dosyć tego, bo mam rodzinę i nie wiem czy to się kiedykolwiek skończy 🙁
