Hej, mam trochę niecodzienny temat ale liczę że ktoś mi coś powie bo sama nie wiem co myśleć. Moja siostra jest od kilku miesięcy w ośrodku zamkniętym, psychiatrycznym, i lekarze mówią o jakimś zaburzeniu osobowości ale jeszcze nie ma konkretnej diagnozy. Ona sama mówi że czuje się "rozszczepionaa", jakby kilka osób w jednym ciele. zaczęłam się zastanawiać czy runy mogłyby jakoś pomóc - nie zamast lekarzy oczywiście, ale morze jako dodatkowe spojrzenie? Czy ktoś robil kiedyś rzut run dla kogoś z takimi problmeami? albo czy w ogóle runy mogą coś powiedzieć o stanie psychicznym człowieka? 🙁
no cóż, zanim ktokolwiek zacznie tu dawać porady o diagnozowaniu runami, to zatrzymajmy się chwilę. runy mogą pokazac pewne energie,tendencje, coś w rodzaju "klimatu" sytuacji. Ale diagnoza medyczna to zupełnie inna para kalosyz. Jakieś zaburzenie osobowości to nie jest coś, co się "odczytuje" z Hagalaz czy Berkanan. pytanie które mam do ciebie: co konkretnie chcesz uzyskać z takiego rzutu? Bo cel ma tu ogromne znaczenie. xD
oho, oj, ten temat to taki trudny... Ja rozumiem ze chcesz pomuc siostrze, naprawde. Ale zastaanawiam sie czy runy to dobry pomysl akurat w takiej sytuacji. czy lekarze w ogule wiedza ze rozwazasz takie rzeczy? Bo czasem instytucje zamknięte maja swoje zasady i nie wiem czy np. przyniesienie jej zestawu run byłoby mozliwe.
Muszę tu wejść bo widzę że rozmowa morze pójść w złym kierunku. Runy NIE są metodą diagnostyczną, tego chyba nie trzeba tłumaczyć. To co opisujesz - ta "rozszczepiona" tożsamość - to brzmi jak coś poważnego i naprawdę wymaga specjalistów, nie rzutu run. Rozumiem że chcesz pomoc i że czujesz się bezsilna. To jest normalne. Ale dawanie komuś w takim stanie narzędzi magicznych bez żadnego przygotowania może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Ktoś kto czuje się "rozszczepionym" morze zareagować na symbole runiczne zupełnie nieprzewidywalnie.
Hmm ale Fiolkowa, czy nie za ostro? Ona nie mówi że chce leczyć runami, tylko pyta o wgląd. Ja sama robiłam rzuty dla znajomych w trudnych momentach i to im pomagało zebrać myśli, poukładać coś w głowie. To nie jest to samo co leczenie. Chociaż... przyznaje że sytuacja w zamkniętym ośrodku to jednak inna specyfika. Tymianek69, czy twoja siostra w ogóle jest zainteresowana runami? Bo to chyba kluzcowe pytanie.
moi drodzy, ja mam pytanie z zupełnie innej strony. Wspomniałaś o ośroddku zamknietym. Czy siostra ma tam w ogóle dostęp do takich rzeczy jak kamienie, karty, runy? bo znam przypadki gdzie zabierali chorym nawet bizuterie, nie mowiac o zestawach wrozenych. To może być czysto praktyczny problem zanim w ogóle dojedziemy do pytania "czy runy pomogą".
hmm, dobre pytanie Majeranka, nie pomyslalam o tym. Wiem ze moga miec pewne przedmioty, ksiazki, ale juz nie wiem co dokladnie. Musze zapytac. A do Wieslawa - nie, ja z runami dopiero zaczynam, mam jedna ksiazke i pare rzutow za soba dla siebie, ale nic powaznego.
Szczerze? Trochę mnie ten temat niepokoi w ogóle jako pomysł. nie dlatego że mam coś do run - po prostu jeśli ktoś jest w ośrodku psychiatrycznym i ma problemy z tożsamością, to wprowadzanie symboli które "mówią o ukrytych energiach" wydaje mi się ryzykowne. Psychiatrzy mogliby to odebrac jako wzmacnianie myslenia magicznego u pacjenta. Rozumiem intencje, ale czy ktoś rozmawiał z jej lekarzem o czymkolwiek z tej sfery?
Jest tu kilka warstw tej sprawy i warto je rozdzielić. Runy w swojej istocie to system symboliczny, który odzwierciedla pewne archetypy ludzkiego doświadczenia. Hagalaz mówi o przełomie przez chaos, Nauthiz o konieczności i ograniczeniu, Isa o zastygnięciu. Ktoś kto czuje się "rozszczepiony" - czy to nie jest właśnie stan Isa z jednej strony i Ehwaz z drugiej, napięcie między tym co stałe a tym co się rozpada? Ale Placyda ma rację w jednym - to wymaga ostrożności. Czy siostra rozumiałaby symboliczny język run, czy mogłaby je wziąć dosłownie?
hej, troche z innej beczki ale mam pytanko - czy runy mozna robic dla kogos kto jest daleko i nie moze byc przy rzcuie? bo jezeli chodzi o to zeby siosrta miala jakis wglad, to moze ty mozesz rzucic i jej powiedziec co wyszlo? czy to wogole dziala tak samo?
Czytam tę rozmowę i mam jedno pytanie do Melanii - jak rozumiesz tę pracę z archetypami runicznymi w kontekście kogoś czyjego ego jet... powwiedzmy, niestabilne? Bo jeśli ktoś ma trudność z tym żeby powiedzieć kim jest, to praca z symbolami które mówią "to jesteś ty, a to twój cień" morze być albo bardzo uzdrawiająca albo bardzo dezorientująca. Skąd wiedzieć co będzie? 🙁
Przepraszam ze sie wtracam, ale... czy ktoś wie czy w ogóle są przypadki gdzie coś ezoterycznego było stosowane jako wsparcie w ośrodkach? Nie chodzi mi o runy specyficznie, bardziej jestem ciekawa czy to w ogóle możliwe. Gdzieś czytałam o arteterapii i podobnych rzeczach, ale czy coś z tej sfery?
no dobra ,ja tu jestem raczej sceptyczny jezeli chodzi o ezoteryke w ogole ale mam praktyczne pytanie - Tymianek69, a co mowi sama siosstra? czy ona chce takiego kontaktu z runami czy to bardziej twój pomysl? bo to chyba kluczowe jezeli ona sama sie opiera albo jest nastawiona negatywnie to cały ten pomysl nie ma sensu niezaleznie od tego czy runy "dzialaja" czy nie
No i to jest najrozsądniejsza rzecz jaką do tej pory ktoś powiedział w tym watku, włącznie ze mną. Zapytaj siostrę. A przy okazji - jeśli interesuje ją astrologia, to moze zamiast run jest sens patrzec na jej karte urodzeniową, na tranzyt Saturna, na to co się u niej dzieje astrologicznie. To byłoby bliższe jej własemu językowi symbolicznemu. Ale i tak najpierw - zapytaj ją.
czytam to od jakiegoś czasu i muszę się wtracic - bo ten wątek o pytaniu siostrze czy chce to jest naprawde kluczowy. mam wrażenie ze czesto jak chcemy pomóc bliskim to zaczynamy projektować na nich to co NAS samych uspokaja. tymianek, runami zaczelas ty sie interesowac, nie siostra. to troche inna sytuacja niz gdyby ona sama prosiła
ojejej, o, to co napisała Tymianek - to jest bardzo ludzkie i rozumiem to doskonale. sama kiedys miałam bliską osobę w trudnej sytuacji i też szukałam czegoś, jakiegoś działania, rytuału, czegokolwiek co dałoby poczucie sprawczości. Ale czy pomyślałaś że możliwe ze sama potrzebujesz teraz jakiegoś wsparcia? Nie siostra - ty?
powiem coś co moze brzmiec ostro ale mówię to z szacunkiem - ten wątek od poczatku kreci sie wokół źle postawionego pytania. Runy a diagnoza - to jest pytanie które zaklada ze runy mogą w ogole dotknąć kwestii klinciznej. Nie mogą. Ale to co powiedziała Mniszek jest ważniejsze niz cała ta dyskusja o runach - jeśli ktoś bliski jest zamknięty w osrodku, to rodzina tez często potrzebuje wsparcia. I TEGO runy mogą rzeczywicsie dotknąć. Dla Tyminaek, nie dla siostry
ja mialam taki przypadek. znajoma przechodziła przez bardzo ciężki kryzys, nie ośrodek ale blisko tego, i sama prosiła o rzut zrobiłam, ale... byłam z nią przy tym. to była wspólna rozmowa, nie wróżba. runy dały nam jakiś język do rozmowy o tym co czuje, Hagalaz wyszła i ona sama powiedziała "no tak, mój świat sie przewrócił". to nie bylo lecenie, to bylo nazwanie
ale jak to etycznei? przeciez mozna robic rzuty dla bliskich bez pytania ich, wiele osob tak robi dla ochrony albo dla wgladu. to jest normalne chyba? nie rozumiem tego argumentu
no wlasnie, ta granica jest wazna. i mam wrażenie ze w dyskusjach o ezoteryce często sie ją rozmywa bo "enerie sa dla wszystkich" i "intencja jest dobra". ale intencja nie zastepuje zgody. to dotyczy też np. wysyłania komuś "uzdrawiającej energii" bez pytania - niektorzy tego nie chcą
hmm ale poczekajcie - czy Tymainek w ogole mowila ze chce robic rzut BEZ wiedzy siostry? mi sie wydawalo ze raczej pytala jak to moze wygladac jako wsparice, nie ze to robi potajemnie. moze sie mylie ale nie chce zeby ta rozmowa poszla w zlym kierunku dla niej
dobra, to może zapytam wprost bo Franio napisał ze pytanie w tytule jest źle postawione i to mi zostało w głowie. jak wy w ogóle rozumiecie to "źle postawione"? bo ja piszac ten temat myślałam ze runy mogą jakoś pomoc mi zrozumiec co sie z siostra dzieje. teraz po tej całej rozmowie mam wrażenie ze to byłam ja która potrzebowałam... czego? języka? ramienia? sama niewiem
źle postawione tzn że pytanie zakłada ze runy mogą cokolwiek powiedzieć o cudzej psychice klinicznie. nie mogą. ale to że pytanie było źle postawione nie znaczy ze rozmowa była bez sensu - bo wlasnie wyszlo z niej coś innego i imo ważniejszego. to się zdarza na forum zresztą częściej niż myślisz
hmm ale poczekajcie, bo ja wróciłam do poczatku wątku i... tymianek, ty w ogóle wspominałaś na początku co siostra ma zdiagnozowane? bo jakoś mi umknęło a to chyba zmienia trochę kontekst całej tej rozmwy o tym czy runy "mogą pomóc"
ojejej, no wlasniie, ja tez niewiem co to znaczy "zaburzenie osobowosci" w kontekscie zamknietej placowki. bo to brzmi poważnie ale nie rozumiem czy to znaczy ze siostra nie może sie komunikowac, czy ze po prostu jest tam z własnej woli czy jak. przepraszam jesli to głupie pytanie ale to ma chyba znaczenie dla całej dyskusji o runach
zgadzam sie z Fiolkowa. i wracaąc do tego co Tymianek napisała w ostatnim poście - "języka, ramienia, nie wiem". mam wrazenie ze ona sama odpowiedziała na swoje pytanie tylko jeszcze tego nie widzi. bo "nie wiem czego potrzebuję" - to jest właśnie miejsce gdzie rzut dla siebie ma sens. nie żeby dać odpowiedź, ale żeby usiąść z tym niewiedzeniem
