Chciałem zacząć temat, bo naprawdę mam już dość czytania w kółko tych samych bzdur na temat run. Ostatnio przeglądałem kilka stron i grup na FB i skala dezinformacji jest porażająca. Żeby nie być gołosłownym, wymienię kilka mitów, które widzę najczęściej. Po pierwsze - runy jako "alfabet Wikingów". To uproszczenie do granic absurdu. Futharki starsze i młodsze były używane przez różne ludy germańskie, nie tylko przez Skandynawów, i to na przestrzeni wielu wieków. Po drugie - Odin "stworzył" runy. To interpretacja mitu, nie fakt historyczny. Mit z Hávamál mówi, że Odin je "odkrył" lub "zdobył", co jest zupełnie inną narracją. Po trzecie - i to mnie boli najbardziej - "runy to pismo Słowian". Nie wiem skąd to się wzięło, ale widzę to coraz częściej. Co wy najczęściej spotykacie? Chętnie zrobię z tego porządną dyskusję.
Ten mit o Słowianach to jakiś koszmar, zgadzam się. Widziałem nawet "tłumaczenia" runicznych inskrypcji jako tekstów prasłowiańskich - ludzie podpisują się pod tym z całą powagą i cytują siebie nawzajem jako źródło. Skąd w ogóle to się wzięło, masz jakiś trop? Bo słyszałem coś o kręgach neopogańskich słowiańskich, które próbują budować "własną tradycję" na cudzym materiale.
Do tego mitu ze Słowianami dochodzi jeszcze jeden, który mnie osobiście denerwuje bardziej - przekonanie, że każda runa ma jedno, sztywne znaczenie wróżebne i że można je po prostu wyguglować z tabelki. Widzę to szczególnie wśród osób, które zaczynają pracę z runami i biorą pierwsze lepsze "znaczenia run PDF" z internetu. Tymczasem spora część tych tabelek jest oparta na New Age'owych książkach z lat 80., a nie na źródłach historycznych.
Właśnie, runy odwrócone to kolejny temat-rzeka. Historycznie nie ma żadnych dowodów, że runy były odwracane podczas wróżenia i przypisywano im inne znaczenie. To jest wynalazek mniej więcej XX-wieczny, spopularyzowany przez Ralphe Bluma, który nawiasem mówiąc napisał swoją książkę runową bez żadnego wykształcenia w tym kierunku i sam przyznał, że dużo rzeczy po prostu sobie dopowiedział. Część praktyków dziś świadomie z tym pracuje, ale powinni wiedzieć, że to nie jest "starożytna praktyka".
Ta "pusta runa" to coś, co mnie zawsze irytowało. Kupujesz zestaw, a tam jest 25 kamyczków zamiast 24 i nikt nie wyjaśnia, że to jest twór z lat 80. Większość zestawów w sklepach ezoterycznych to po prostu kalka z Bluma, czy ma ktoś inne doświadczenia?
Chcę dorzucić jeszcze jeden mit, który jest może mniej znany, ale widzę go coraz częściej w materiałach YouTube - że każda runa odpowiada konkretnemu bogowi nordyckiemu i tworzy z nim parę. Np. Tiwaz to Tyr, Thurisaz to Thor i tak dalej. To ma oczywiście jakieś etymologiczne podstawy w kilku przypadkach, ale jest to nakładanie współczesnej logiki korespondencji - jak przy tarocie - na system, który niekoniecznie był tak skonstruowany.
Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony zgadzam się, że dezinformacja jest problemem. Z drugiej - zastanawiam się, czy forum ezoteryczne to właściwe miejsce do tworzenia linii ortodoksji w stylu "to historyczne, to nie". W tarocie mamy dokładnie ten sam problem - karty zmieniały znaczenie przez wieki, a każdy autor dokładał swoje. I jakoś funkcjonujemy. Może z runami jest podobnie i zamiast walczyć z Blumem, lepiej go po prostu umieścić w kontekście?
Właśnie dlatego tak trudno się uczyć run z internetu, bo jedne strony mówią jedno, drugie co innego i nie wiadomo komu ufać. Czy jest jakiś punkt wyjścia, od którego warto zacząć, żeby mieć solidniejszą podstawę? Jakaś książka albo autor, który jest bardziej rzetelny historycznie?
Von List to osobny rozdział i trochę ciemny, bo jego system runiczny był bezpośrednio powiązany z ideologią pangermańską i potem został zaadaptowany przez środowiska, których nie trzeba chyba wymieniać. To jeden z powodów, dla których w poważnych rozmowach o runach historia XIX-wiecznego odrodzenia runicznego jest ważna - żeby rozumieć, skąd pochodzi część współczesnych mitów. List "odkrył" swój futhark podczas przymusowego okresu niewidzenia i twierdził, że to mu zostało objawione. To nie jest lingwistyka ani archeologia, to jest wizjonerstwo religijne.
Przepraszam, chcę się upewnić, że dobrze rozumiem jeden wątek z tej rozmowy. Mówicie, że większość zestawów run, które można kupić w sklepach ezoterycznych, jest oparta na Blumie i jego książce z lat 80. Ale czy to znaczy, że te zestawy mają złe znaczenia? Znaczy - jeśli ktoś pracuje z takim zestawem od lat i mu "działa", to używa złej metody?
I tu dochodzimy do mitu, który jest chyba najtrwalszy - że kościół celowo zniszczył wiedzę runicznych. Owszem, chrystianizacja miała wpływ na praktyki przedchrześcijańskie, to nie ulega wątpliwości. Ale runy jako system pisma przeżyły chrystianizację i były używane przez chrześcijańskich duchownych w Skandynawii. Nie ma dowodów na systematyczne prześladowanie praktyk runicznych porównywalne np. z prześladowaniami czarownic w późnym średniowieczu. To jest narracja, która daje tradycji runowej aurę zakazanego, odzyskiwanego skarbu.
Wracając jeszcze do tej kwestii bind-run, bo zostało to trochę urwane - rozumiem, że istniały historycznie, ale ich magiczne zastosowanie jest dyskusyjne. Ale co z samym Elder Futhark? Słyszałam, że część badaczy twierdzi, że podział na futharki jest też bardziej skomplikowany niż się powszechnie mówi. Czy ktoś może mi powiedzieć, gdzie jest granica między Elder, Younger i Anglo-Saxon i czy to jest coś, co ma znaczenie w praktyce wróżebnej?
Zastanawiam się, czy nie wpadamy tu w pułapkę odwrotną. Skoro krytykujemy mit "pradawnej niezmienionej wiedzy", to nie chciałbym, żebyśmy zaczęli sugerować, że te znaki nie mają żadnej ciągłości historycznej. Bo mają. Tylko że ciągłość to nie to samo co niezmienność.
Przepraszam, że wchodzę z prostym pytaniem w środku tej rozmowy, ale czy to znaczy, że te znaczenia run, które są w książkach i na stronach - Fehu to dobrobyt, Uruz to siła i tak dalej - to ktoś to po prostu... wymyślił? Albo skąd to pochodzi?
Dobra, więc mam rozumieć, że ucząc się run z popularnych polskich książek, de facto uczę się systemu wróżebnego z lat 80, który tylko używa starożytnych symboli jako kostiumów? Pytam serio, bo to trochę zmienia perspektywę.
To co pisze Lady bardzo mi się zgadza z tym, czego się nauczyłam przy tarocie. Karty z marsylskiej tradycji nie mają "oryginalnych prastarych znaczeń" - te znaczenia były nakładane przez kolejne pokolenia. I jakoś nie przeszkadza to w pracy z nimi. Dlaczego przy runach miałoby być inaczej?
A mnie zastanawia jedno - czy te osoby, które sprzedają "autentyczne kursy", rzeczywiście wierzą w to, co mówią? Czy po prostu wiedzą, że tak lepiej się sprzedaje? Bo to dość duża różnica moralna.
Trochę to przygnębiające jak tak patrzeć. Ale chcę wrócić do czegoś konkretnego - czy ktoś wie, jakie są sensowne anglojęzyczne opracowania dla kogoś, kto chce podejść do run bardziej historycznie? Thorsson był wspomniany wcześniej, ale Bylica pisała, że po polsku go nie ma. Czy on jest rzeczywiście polecany przez osoby znające temat?
Przy okazji Thorssona warto zaznaczyć, że on sam jest twórcą własnego systemu, nie tylko popularyzatorem historycznych run. Asatru i Rune-Gild to jego projekty, które mają własną filozofię i magię. To jest spójne i przemyślane, ale nie należy tego mylić z "odtworzeniem przedchrześcijańskiej praktyki". On sam zresztą chyba nigdy tak skrajnie nie twierdził.
I tu jest kolejna warstwa mitu, o której jeszcze nie mówiliśmy - mit rekonstrukcji. Wiele osób myśli, że rekonstrukcja equals oryginał. Ale rekonstrukcja to zawsze interpretacja dostępnych fragmentów plus własna twórczość w miejscach, gdzie brakuje danych. Czy to jest złe? Nie. Ale czy to jest to samo co oryginał? Absolutnie nie.
Przepraszam, że znowu z podstawami, ale mam pytanie - co znaczy, że runy "działają" jako system wróżebny, jeśli te znaczenia są stosunkowo nowe? Na czym to działanie miałoby polegać, skoro to nie jest pradawna wiedza?
I tu wracamy do tego, o czym mówiłam wcześniej - te mity mają konkretną genealogię intelektualną, nie są przypadkowe. Romantyczny mit o pradawnej mądrości był politycznie użyteczny w XIX wieku dla budowania tożsamości narodowych. A potem te same struktury zostały zaadoptowane przez przemysł ezoteryczny w XX wieku. Forma ta sama, cel inny.
Poczekajcie, to znaczy, że część run, których ludzie się uczą ze współczesnych kursów, może mieć korzenie w tym co opisujecie? Jak to sprawdzić? Jak normalny człowiek ma to odróżnić?
Czekajcie, bo chcę to dobrze zrozumieć. Czy to znaczy, że ktoś kto kupuje gotowy zestaw run w sklepie i zaczyna się uczyć, może trafić na system, który jest de facto wynalazkiem z lat osiemdziesiątych, ale nikt mu nie powie, że tak jest?
