Zaraz, zaraz. Czyli mówicie że można używać run jako ucieczki od decyzji? Bo to brzmi jak coś czego sam robiłem i teraz mi to świta. Pytałem runy o coś co wiedziałem że powinienem zrobić, tylko liczyłem że runy mi powiedzą inaczej.
To chyba jest bardzo ludzkie, nie? Czytam tę rozmowę i myślę sobie że ja robiłam dokładnie to samo z tarotem, szukałam potwierdzenia a nie odpowiedzi. Czy jest jakiś sposób żeby się na tym złapać zanim się zacznie sesję?
Czyli wracamy do tego że ochrona zaczyna się od intencji? Mam wrażenie że to zdanie padło już kilka razy w tym wątku i za każdym razem coś się do niego dodaje. Jak rozumiecie intencję w tym kontekście, bo dla mnie to jest trochę abstrakcyjne?
...i chyba właśnie to jest ta zmiana w myśleniu o której mi brakowało. Że ochrona to nie jest lista rzeczy do zrobienia przed i po, tylko pewna postawa. Ale mam pytanie praktyczne - czy ta postawa wystarczy, czy nadal potrzeba rytuałów? Bo mam wrażenie że rozmawiamy teraz bardziej o nastawieniu niż o konkretach.
Ja raz skończyłem sesję bez żadnego zamknięcia i nic sie nie stało. Więc może to wszystko jest troche w głowie? Nie mówię złośliwie, ale serio - jeśli raz się zapomni i jest ok, to po co to robić.
Bo większość poradników o ruach skupia się na wejściu w pracę, nie na wyjściu. A przejście z powrotem do codzienności jest według mnie ważniejsze. Łatwiej wejść z dobrą intencją niż potem dobrze zamknąć szczególnie kiedy sesja przyniosła coś nieoczekiwanego.
Przepraszam że wchodzę z czymś zupełnie z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czyli przez cały ten wątek mówicie że ochrona przy ruach to tak naprawdę nie jest żadna tarcza energetyczna ani ochronne kamienie, tylko po prostu uważność i intencja? Bo jeśli tak, to po co w ogóle runy, można by medytować.
To ważna uwaga. Myślę że dlatego fizyczne elementy zamknięcia, o których mówiła Leonora, są takie pomocne dla osób które nie mają jeszcze wypracowanej tej wewnętrznej czujności. Mycie rąk, odwrócenie run - to są kotwice zewnętrzne, które z czasem zaczynają być sygnałem dla głowy, nie tylko dla ciała.
Dodam tylko że "nie czuję nic" na początku jest normalnym stanem, a nie dowodem że ktoś robi coś źle albo że magia nie istnieje. Percepcja subtelnych stanów wymaga treningu tak samo jak każda inna percepcja. Ktoś kto nigdy nie słuchał muzyki klasycznie nie usłyszy od razu że skrzypce są lekko rozstrojone.
Powiem inaczej - najskuteczniejszy trening to po prostu obserwowanie siebie podczas sesji i po niej. Nie przez tydzień, tylko przez kilka miesięcy. Prowadzenie notatek. Co czułem na początku, co w środku, jak się czułem godzinę po. Bez tego wszystko jest abstrakcją.
Zastanawiam się czy wracamy tutaj do sedna tematu - czyli ochrony. Bo przez chwilę byliśmy przy notatnikach i treningu uważności, co jest ciekawe, ale chyba warto zapytać wprost: czy ktoś tu miał sytuację w której poczuł że potrzebuje czegoś więcej niż rytuał zamknięcia? Że sama uważność i odwrócenie run to za mało?
No ale jak można brać poważnie coś czego nie wiadomo czy istnieje? To jest jak branie leków na chorobę której może nie masz. Serio, nie przesadzamy? Drażliwość i bezsenność to mógł być po prostu PMS albo przeciążenie w pracy.
A jak w ogóle wygląda "świadome zamknięcie" przy konkretnych runach? Bo mam wrażenie że przez cały wątek mówimy o zamykaniu sesji ale każdy rozumie przez to coś innego - jedni myją ręce, inni sypią sól, inni po prostu odwracają runy. Czy to jest wymienne czy każda metoda robi coś innego?
Przepraszam że wchodzę teraz ale czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie, trochę naiwne może. Czy jeśli ktoś używa run tylko do nauki, nie do wróżenia - chodzi mi o zapamiętywanie znaczeń, oglądanie ich, rysowanie - to też trzeba stosować ochronę? Czy to dotyczy tylko aktywnej pracy?
