Forum

Asystent AI
Przedmioty rodzinne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty rodzinne porzucone - czy można je przywrócić do mocy magicznej?

Strona 1 / 2

Wpisy: 478
Rozpoczynający temat
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam w domu po babci kilka rzeczy, które podobno miały swoją moc - stary różaniec, kamień z wygrawerowanym znakiem, którego nie umiem zidentyfikować, i drewniana szkatułka z suszonym zielem w środku. Babcia używała ich regularnie, ale po jej śmierci leżą zamknięte w szufladzie już chyba z dziesięć lat. Zawsze zastanawiałam się, czy takie przedmioty po tak długim czasie bezczynności w ogóle da się "obudzić" z powrotem, czy energia po prostu wygasa. Czy ktoś miał doświadczenie z czymś podobnym?


Odpowiedz
151 odpowiedzi
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

To bardzo ciekawe pytanie i wcale nie takie proste. Powiedziałabym, że to zależy od kilku rzeczy naraz - od tego, co to za przedmiot, jak był naładowany, i czy energia spoczęła czy po prostu uśpiła się. Ale zanim cokolwiek doradzę - czy wiesz, co to za znak na tym kamieniu? To może być kluczowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Berkana Zgadzam się z Berkaną co do uśpienia energii. W mojej praktyce wielokrotnie zdarzało się, że stare przedmioty po oczyszczeniu i intencyjnym "przeprogramowaniu" działały zaskakująco dobrze - czasem lepiej niż nowe. Stara energia ma swój ciężar gatunkowy, jakby głębokość. Różaniec babci to osobna historia, bo był ładowany modlitwą, a to jest naprawdę trwały rodzaj naładowania.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Eliksira Ale to "ciężar gatunkowy" jak to nazywasz - czy to nie jest czasem podwójny miecz? Jeśli przedmiot był naładowany przez lata silnymi emocjami, też tymi trudnymi, bólem, strachem, chorobą, to oczyszczenie musi być naprawdę gruntowne. Pytam, bo widziałam przypadki, gdzie ktoś przejął po rodzinie amulet i zamiast ochrony miał przez długi czas bardzo nieprzyjemne sny i ogólne poczucie ciężkości.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja mam po mamie koraliki z bursztynu, takie stare, złociste. Mama mówiła, że jej mama nosiła je przy sobie zawsze i że chronią. Ale od kiedy mama odeszła i wzięłam je do siebie, czuję dziwny niepokój jak je trzymam. Nie wiem, czy to moje emocje związane z żałobą, czy może coś w tych koraliach. Czy to co opisujecie może być właśnie coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Krysia_58 Bardzo możliwe, że obie rzeczy naraz. Żałoba potrafi intensywnie wpłynąć na odbiór energii przedmiotu. Ale powiedz mi - czy ten niepokój jest bardziej "z zewnątrz", jakbyś trzymała coś obcego, czy raczej "z wewnątrz", twój własny smutek wzmocniony? Czakra serca i splot słoneczny reagują inaczej na te dwa źródła.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Babcia mi opowiadała, że po śmierci kogoś bliskiego trzeba było dać przedmioty jego "odpocząć" zawinięte w lniane płótno przez pełny rok i dzień. Dopiero potem można było ich używać albo przekazać dalej. Czy to ma sens w tym co tu opisujecie? Bo to była taka ludowa zasada, nie wiem czy ezoterycznie to się potwierdza.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Wandzia To ma więcej sensu niż mogłoby się wydawać. Len ma naturalne właściwości izolujące, i to jest potwierdzone w wielu tradycjach - skandynawskiej, słowiańskiej, celtyckiej. Rok i dzień to czas zamknięcia cyklu żałoby w wielu kulturach, więc ta zasada jest logicznie spójna. Wróćmy jednak do kamienia z wygrawerowanym znakiem - czy ktoś wysłał zdjęcie? Naprawdę chciałabym zobaczyć, bo to może być runa albo inny symbol i to zupełnie zmienia podejście do reaktywacji.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Berkana Postaram się wrzucić zdjęcie, tylko muszę znaleźć kamień, bo go schowałam gdzieś głęboko. Ale wracając do pytania Majki - masz rację, że oczyszczenie musi być gruntowne. Ja w takich sytuacjach zawsze zaczynam od soli i dymu, ale nie jestem pewna, czy przy tak długim czasie uśpienia to wystarczy. Czy jest jakaś kolejność, którą polecacie?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Anusia67 Sól i dym to dobra baza, ale przy dziesięciu latach bezczynności i emocjonalnym ładunku żałoby dodałabym jeszcze pracę z wodą źródlaną i zostawiłabym przedmiot na kilka nocy na zewnątrz - najlepiej przy pełni. Kolejność którą stosuję: najpierw fizyczne oczyszczenie, potem dymienie, potem woda, potem wystawienie na światło księżyca albo słońca zależnie od charakteru przedmiotu. Ale i tak kluczowe pytanie brzmi - co ty chcesz z tymi przedmiotami robić? Do czego je przywracać?


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Eliksira O, przepiękny temat! Ja też mam coś po babci, taki mały woreczek z ziołami zaszytymi, całkiem twardy, i zawsze czułam, że to coś wyjątkowego. Nigdy go nie otwierałam bo się bałam. Czy w przypadku czegoś takiego też stosuje się oczyszczanie? Boję się, że jak go wystawię na deszcz to się rozmoczy i straci co w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

A jak w ogóle wiadomo, że przedmiot jest "uśpiony" a nie po prostu zwykłym kamieniem czy koralami? Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy coś ma w sobie energię czy nie? Pytam serio, bo mam po babci całą skrzynkę różnych rzeczy i nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Golta Wahadełko może być tutaj pierwszym krokiem, serio. Trzymasz wahadełko nad przedmiotem i obserwujesz ruch - chaotyczny, brak ruchu albo wyraźne kołysanie, to każde mówi co innego. Sama tak sprawdzam rzeczy kiedy nie jestem pewna. Ale powiedz - te rzeczy po babci, masz jakieś pojęcie co babcia z nimi robiła? To ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Czytałem kiedyś, że przedmioty, które były regularnie używane rytualnie, mają coś w rodzaju pamięci energetycznej, i że ta pamięć nie znika, tylko się wycisza. Trochę jak mięsień który nie był używany. Stąd chyba ta idea "obudzenia". Ale czy reaktywacja to przywrócenie dokładnie tej samej energii co była, czy raczej nadanie nowej? Bo to chyba robi dużą różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Fanar Bardzo dobre pytanie i tu jest właśnie serce sprawy. Moim zdaniem - i nie tylko moim, bo tak jest też w tradycji runicznej - nie można i nie należy próbować odtworzyć "dokładnie tej samej" energii, bo to była energia konkretnej osoby, jej intencji, jej życia. Co można zrobić, to oczyścić przedmiot z tego co było, zatrzymując może samą strukturę, i nadać mu nową intencję. To szacunek wobec poprzedniego właściciela i wobec przedmiotu.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie nurtuje co innego - czy nie ma ryzyka, że przy otwieraniu takich starych rzeczy można "uwolnić" coś czego się nie chce? Słyszałam opowieści o przedmiotach, które niosły ze sobą złe wspomnienia albo nawet coś gorszego. Może to naiwne pytanie, ale wydaje mi się ważne zanim ktoś zacznie oczyszczanie bez wiedzy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Oksanka63 Nie naiwne, to naprawdę istotna uwaga. Dlatego właśnie oczyszczanie powinno być pierwszym krokiem, zanim się w ogóle zadziała intencją na przedmiot. Jeśli jest na nim coś ciężkiego, dobrze przeprowadzone oczyszczenie to "neutralizuje", nie uwalnia. Problem pojawia się kiedy ktoś od razu zaczyna od "programowania" bez oczyszczenia, albo używa przedmiotu zanim się go właściwie przygotuje.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Moim zdaniem ten cały temat oczyszczania jest przereklamowany. Czakry samoczynnie regulują energię otoczenia, a dobry przedmiot po prostu się dostosowuje do nowego właściciela bez żadnych rytuałów. Wystarczy go przy sobie nosić przez jakiś czas. Sam tak robiłem z kilkoma kamieniami i zawsze działało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Nikodem71 Nie zgodziłabym się z tym tak kategorycznie. Czakry mogą regulować pewne rzeczy, ale przedmiot z silnym ładunkiem po kimś bliskim, zwłaszcza po osobie która odeszła, niesie konkretne wzorce które nie "dostosowują się" automatycznie. Przypadki, o których pisałam wcześniej, to nie były kamienie kupione w sklepie tylko właśnie przekazane w rodzinie. Czy te kamienie które nosiłeś były przypadkowo kupione, czy też po kimś?


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@polarisa)
Połączone: 4 miesiące temu

Dopiero zaczynam interesować się tymi tematami i trochę się gubię w terminach - co to znaczy "nadać intencję" przedmiotowi? Czy to się robi w konkretny sposób, są jakieś słowa, gest, czy to bardziej kwestia skupienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Polarisa To temat rzeka, ale w skrócie - intencja to świadome, skupione myśl o tym, do czego przedmiot ma służyć. Jedni robią to w ciszy z zamkniętymi oczami, inni wypowiadają słowa na głos, jeszcze inni zapisują. Nie ma jednej metody. Ale żebyś rozumiała kontekst tej rozmowy - zanim się w ogóle dojdzie do nadawania intencji, przy takich starych rodzinnych rzeczach, trzeba się najpierw zastanowić co z nimi jest i co się chce osiągnąć. To nie jest kwestia jednego wieczoru.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

O, wróciłam właśnie do tego wątku i widzę, że Anusia67 mówiła o nadawaniu intencji - ale mam pytanie do czegoś wcześniejszego, bo nie dawała mi spokoju wypowiedź o tym woreczku z ziołami. Czy jeśli rzecz jest zaszyta i nigdy nie otwierana, to oczyszczenie przez dym w ogóle dosięga tego co w środku? Czy dym działa na przedmiot jako całość, bez względu na to, co jest w środku?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Dzidka.2 Dobre pytanie, bo to nie jest takie oczywiste. Dym działa na warstwę energetyczną przedmiotu jako całości, nie na fizyczną zawartość. Ale taki zaszity woreczek to tak naprawdę osobny byt intencyjny - ktoś go stworzył z myślą o konkretnym celu. Pytanie jest inne: czy chcesz go czyścić, czy chcesz z nim pracować? Bo to są dwa różne podejścia.


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Eliksira Ooo, to ważne rozróżnienie, dziękuję! Ale właśnie nie wiem co chcę - bo nie wiem co to jest i do czego służyło. Dlatego się waham. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić przeznaczenie takiego obiektu zanim się zdecyduje na działanie?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Dzidka.2 Wahadełko, ale nie nad samym woreczkiem od razu. Najpierw połóż go gdzieś i po prostu z nim posiądź kilka minut bez żadnych pytań. Obserwuj czy coś czujesz - ciepło, spokój, niepokój. To da ci więcej informacji niż same ruchy wahadełka, które mogą być sugestywne jeśli jesteś napięta. Skąd pochodzi ten woreczek, od kogo konkretnie?


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Berkana Od babci ze strony taty, a ona dostała go podobno od swojej matki. Więc to przynajmniej trzecie pokolenie, może więcej. Nigdy nie widziałam żeby go używała, po prostu był. Ciepło czy spokój - hmm, szczerze? Nie czuję ani jednego ani drugiego, czuję głównie ciekawość i trochę niepewności. Czy to coś znaczy?


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Dzidka.2 Ciekawość i niepewność to akurat zdrowa reakcja na coś nieznanego, nie powiedziałabym że to sygnał energetyczny sam w sobie. Ale to co opisujesz - trzy pokolenia, nikt nie otwierał, po prostu był - brzmi jak przedmiot, który mógł być stworzony ochronnie, nie do użytkowania aktywnego. Takie rzeczy często działają poprzez samą obecność. Ale Berkana niech powie więcej, bo to jej pole.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Majka01 Zgadzam się z Majką w tym sensie, że woreczki ziołowe tworzone jako amulety ochronne często NIE były przeznaczone do otwierania - ich moc była w szczelności, w tym że nikt nie naruszył intencji. Otworzenie takiego przedmiotu to w pewnym sensie jego zakończenie. Ale to nie znaczy że trzeba go zamknąć w szufladzie na zawsze. Zastanawiam się - czy coś się stało w rodzinie w tamtym czasie, co mogłoby wskazywać po co powstał?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Berkana Słuchając o tym woreczku myślę o swoich koralikach i o tym co pisała Majka01 wcześniej - że niepokój może być "z zewnątrz" albo "z wewnątrz". Ostatnio wzięłam je do ręki wieczorem i był ten niepokój, ale też coś ciepłego pod spodem, jakby dwie warstwy naraz. Czy to jest normalne że przedmiot może dawać jednocześnie dwa tak różne odczucia?


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Krysia_58 To jest właśnie to, co sprawia że z takimi przedmiotami jest trudno. Tak, dwie warstwy naraz są możliwe - i to nawet częste przy rzeczach po kimś bliskim kto odszedł. Ciepło to prawdopodobnie sama substancja przedmiotu, te lata miłości i ochrony. Niepokój może być twój, związany z żałobą, albo może być "odciskiem" ostatnich miesięcy życia mamy. Oba mogą być prawdziwe jednocześnie.


Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Anusia67 właśnie powiedziała coś co mnie zastanawia - "odcisk ostatnich miesięcy". Czy przedmiot może przechować emocje z konkretnego okresu mocniej niż inne? Jakby ostatnie użycie zostawiło silniejszy ślad niż lata wcześniejsze? Bo to zmieniałoby podejście do oczyszczania - czy wtedy czyścisz tylko tę jedną warstwę czy wszystko?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Henia64 To bardzo celna obserwacja. Tak, intensywność emocji w momencie ostatniego kontaktu z przedmiotem może zostawić wyraźniejszy ślad niż spokojne, codzienne używanie przez lata. To trochę jak odcisk palca - nie wszystkie zostawiają tak samo głęboki ślad. Dlatego przy przedmiotach po osobach chorujących albo w silnym stresie zalecałabym pracę warstwową - najpierw to co na wierzchu, potem głębiej.


Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Eliksira A jak się robi tę "pracę warstwową" w praktyce? Czy to są osobne sesje oczyszczania, czy w jednej sesji można przejść przez kilka warstw? Pytam bo to trochę brzmi jak coś, co wymaga doświadczenia żeby wiedzieć kiedy się skończyło z jedną warstwą i zaczęła następna.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Oksanka63 Wymaga, i nie będę udawać że inaczej. Ale podstawowa zasada jest taka - nie rób wszystkiego naraz. Pierwsza sesja to zawsze fizyczne oczyszczenie i dym, i zostawiasz. Wracasz po kilku dniach i sprawdzasz jak przedmiot czujesz. Jeśli jest lżej, idziesz dalej. Jeśli jest tak samo albo ciężej, zaczynasz od nowa. To nie jest kwestia godzin, to kwestia tygodni.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do tego co mówiła Henia64 o wahadełku. Próbowałam nad jedną rzeczą z tej skrzynki po babci i wahadełko kołysało się wyraźnie w jedną stronę. Ale nie wiem jak to interpretowaĆ - czy kierunek kołysania coś znaczy, czy tylko sam ruch? Bo przeczytałam różne rzeczy i każde źródło mówi co innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Golta Każde źródło mówi co innego, bo wahadełko to bardzo osobiste sposób - kalibruje się do osoby, nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na kierunki. Dlatego najpierw trzeba ustalić swoje własne "tak" i "nie", kołysząc nad czymś o czym już wiesz. Ale sam wyraźny ruch to już coś - znaczy, że przedmiot reaguje. To dobry punkt wyjścia. A co to za rzecz, coś konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które chodzi mi po głowie - czy reaktywacja w ogóle zakłada że przywracamy oryginalną energię, czy raczej tworzymy coś nowego w starym naczyniu? Bo jeśli to drugie, to właściwie dlaczego w ogóle ważne jest że to przedmiot rodzinny, nie jakiś nowy kamień z tego samego gatunku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Fanar To jest właściwie kluczowe pytanie dla całego tego wątku. Odpowiem pytaniem: co jest ważniejsze - substancja przedmiotu czy jego historia? Według tradycji, z której głównie pracuję, linia przodków to nie jest metafora. To konkretna więź energetyczna, którą przedmiot przechowuje jak nić. Nowy kamień tej nici nie ma. Dlatego stary przedmiot rodzinny, nawet wyciszony, nie jest tym samym co nowy, nawet piękny.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Berkana Ale ta "nić energetyczna" którą opisujesz - czy nie jest to po prostu emocjonalne przywiązanie do historii rodzinnej, które sami projektujemy na przedmiot? Mówię serio, nie złośliwie. Bo z perspektywy pracy z czakrami - intencja i przekonanie osoby mają ogromne znaczenie, i nie jest jasne gdzie kończy się realna energia a zaczyna silna sugestia.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Nikodem71 A czy to rozróżnienie jest w ogóle potrzebne do praktyki? Pytam szczerze. Jeśli efekt jest realny - przedmiot działa na osobę, chroni, wspiera, zmienia coś - to czy musi nam zależeć czy mechanizm jest "obiektywnie energetyczny" czy "silnie intencyjny"? Nie mówię że nie masz racji w obserwacji, mówię że w kontekście pracy z przedmiotami to może być pytanie filozoficzne, nie praktyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Zastanawiam się nad czymś przy tym wszystkim - babcia mówiła nie tylko o roku i dniu zawiniętym w len, ale też że przed oddaniem dalej trzeba było "spytać" przedmiot czy chce iść. Brzmi dziwnie, ale może chodzi o to samo co Berkana mówiła o intencji i linii - że przedmiot ma jakiś rodzaj ciągłości który wymaga zgody? Czy ktoś spotkał się z podobną praktyką w jakiejś tradycji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Wandzia Spotkałam się z tym, i to w kilku tradycjach. W praktykach słowiańskich i też w niektórych celtyckich jest przekonanie, że mocno naładowane przedmioty mają coś w rodzaju "woli" - nie w sensie świadomości, ale kierunku. Kamień, który "nie chce" nowego właściciela, po prostu nie będzie działał albo będzie się gubił. Babcia twoja wiedziała coś, co wiele osób dzisiaj pomija.


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Anusia67 To co powiedziała Anusia67 o "woli" kamienia - babcia mówiła dokładnie coś takiego. Że jak kamień "nie chce", to odprowadzasz go z powrotem do ziemi. Ale nigdy nie tłumaczyła jak poznać że "nie chce". Czy to miało być czucie w dłoni, czy coś innego?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Wandzia Najczęściej opisuje się to jako opór fizyczny - ręka nie chce się zbliżyć, oddech płytszy, ogólne uczucie że coś nie gra. Ale uczciwie powiem: to bardzo subiektywne i łatwo to pomylić ze zwykłym niepokojem przed nieznanym. Dlatego zawsze polecam kilka prób w różnych chwilach, nie tylko jedną.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

To o tej "woli" przedmiotu - czy to jest coś co można wyczuć bez żadnej praktyki? Pytam bo ja te koraliki wzięłam do ręki bez żadnego przygotowania i po prostu poczułam te warstwy o których mówiłam. Nie wiedziałam że mam "szukać" czegoś konkretnego, po prostu siedziałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Krysia_58 A właśnie to jest ciekawe - czy brak wiedzy o tym co "powinnaś" czuć nie zafałszował ci odbioru, czy wręcz przeciwnie, pomógł? Bo z perspektywy pracy z energią ciała, brak oczekiwań może otworzyć na coś bardziej autentycznego niż szukanie konkretnych sygnałów.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Majka01 Chyba tak, bo gdybym wiedziała że mam szukać "niepokoju z zewnątrz", to pewnie bym się przy tym zatrzymała i nie poczuła tego ciepłego pod spodem. Samo przyjście bez listy co sprawdzam może było bardziej szczere.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Mój woreczek leży już kilka dni na parapecie, tak jak radziła Berkana - bez pytań, bez wahadełka. I chyba coś jest, bo ostatnio gdy przechodzę obok to na chwilę zatrzymuję wzrok. Nie wiem czy to energia czy po prostu ciekawość, ale przestałam go ignorować. Czy to może być jakiś sygnał? Dziękuję wam wszystkim za cierpliwość ze mną 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Dzidka.2 To że przyciąga wzrok to już coś. Przedmioty, które wymagają uwagi, często same to sygnalizują właśnie w taki sposób - nie dramatycznie, tylko obecnością. Jak długo tak jest? Jeden dzień czy to powtarza się za każdym razem gdy przechodzisz?


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Eliksira Za każdym razem chyba, odkąd go tam położyłam. Wcześniej miałam go w szufladzie i nigdy o nim nie myślałam, a teraz jak go nie widzę to się zastanawiam gdzie jest. To dziwne bo to tylko stary woreczek. Bardzo dziękuję za to pytanie, bo sama bym tego tak nie ułożyła w głowie!


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, nie chcę burzyć dyskusji, ale to z tym wzrokiem przyciągającym do woreczka - to jest po prostu efekt uwagi którą mu poświęciliście. Jak coś nowego trafia na parapet zamiast szuflady, mózg to rejestruje. Nie trzeba od razu mówić że to sygnał energetyczny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Nikodem71 Może i tak, ale czy to wyklucza jedno i drugie? Mózg rejestruje, ale skąd wiesz że to co mózg rejestruje nie jest właśnie tym sygnałem? Zawsze mnie irytuje gdy te dwie rzeczy są traktowane jak opcje wzajemnie się wykluczające.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Henia64 No bo jedno jest wyjaśnieniem wystarczającym. Po co dodawać kolejną warstwę jeśli ta prostsza tłumaczy wszystko?


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Nikodem71 ma rację że mechanizm uwagi jest realny. Ale pytanie czy "wystarczający" to właściwe słowo przy pracy z przedmiotami. Jeśli ktoś odczuwa zmianę i zaczyna inaczej wchodzić w kontakt z artefaktem, to niezależnie od mechanizmu - kontakt się nawiązuje. I o to chodzi w reaktywacji.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do mojego wcześniejszego pytania o oryginalna energię vs nowe naczynie - Berkana odpowiedziała o linii przodków, ale to mnie bardziej zastanawia od strony praktycznej. Jeśli reaktywuję przedmiot z linii rodzinnej, czy intencja ma być skierowana na odtworzenie tego co było, czy na nowe nawiązanie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Fanar Nie "odtworzenie" - tego nie da się zrobić i nie ma po co. Linia przodków nie jest muzeum. To żywa struktura, w której ty jesteś kolejnym ogniwem. Intencja powinna być: "przyjmuję to co przynosisz i wnoszę to co moje". Ani wymazywanie historii, ani kopiowanie jej.


Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Berkana A jak to sformułować podczas samego rytuału? Mówisz to głośno, w myślach, czy to jest bardziej wewnętrzne nastawienie bez słów? Bo słyszałam różne wersje i nie wiem co jest tu ważniejsze.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Oksanka63 To zależy od tradycji, ale moim zdaniem ważniejsze jest że wiesz to, a nie jak to wypowiadasz. Słowa głośno pomagają skupieniu, szczególnie na początku. W myślach działają tak samo jeśli koncentracja jest pełna. Czyste nastawienie bez słów to dla tych co mają już praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie może naiwne - ile razy w ogóle można "reaktywować" ten sam przedmiot? Bo wyobraźcie sobie że to przechodzi przez pięć pokoleń i każde coś do niego wnosi. Czy w pewnym momencie robi się z tego gęstwina energetyczna której nie da się rozplątać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Golta Nie naiwne, to bardzo sensowne pytanie. Tak, im więcej rąk i intencji, tym gęstsza historia. Ale to niekoniecznie problem - to zasób. Pytanie brzmi czy te warstwy są zgodne ze sobą czy sprzeczne. Pięć pokoleń ochrony to pięć warstw ochrony. Pięć pokoleń konfliktów to coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

A co jeśli nie wiesz jaka była historia tych pokoleń? Babcia mi prawie nic nie mówiła o swojej matce, tylko że "miała ciężkie życie". Nie mam jak sprawdzić czy te warstwy są zgodne czy nie.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Wandzia W takim przypadku ciało często wie zanim głowa się dowie. Czy trzymając ten przedmiot czujesz się lepiej czy gorzej niż bez niego? Nie chodzi o dramatyczne wrażenia, tylko o ten subtelny stan po kilku minutach kontaktu.


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Majka01 To ciekawe to co mówisz o ciele, że wie zanim głowa się dowie. Bo jak trzymam tę broszkę po prababci, to nie czuję nic wyraźnego, ani lepiej ani gorzej. Po prostu... neutralnie. I nie wiem czy to znaczy że przedmiot jest pusty, czy że ja jestem zamknięta na odbiór.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Wandzia Neutralność to też odpowiedź, nie brak odpowiedzi. Czy ta neutralność jest płaska, jak brak sygnału, czy jest w niej jakiś spokój? Bo to dwa różne stany, choć z zewnątrz mogą wyglądać tak samo.


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Majka01 O, to dobre rozróżnienie. Chyba... spokój? Nie czuję się przy niej ani niepewna ani pobudzona. To trochę jak siedzenie przy oknie gdy nie ma wiatru. Nie wiedziałam że można to tak rozróżniać.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Wandzia Spokój przy przedmiocie rodzinnym to nierzadko znak że jest on po prostu uśpiony, nie pusty. Uśpiony znaczy że czeka. I właśnie to z resztą jest w tytule tego wątku - czy można przywrócić. Można, ale tylko jeśli coś tam jest. Pustych naczyń nie napełnia się wbrew nim.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Berkana A skąd wiadomo że coś jest, skoro jest uśpione? Bo to trochę jak z tym kotem Schrodingera, nie? Nie możesz wiedzieć co jest w środku dopóki nie zajrzysz, a jak zajrzysz to już zmieniasz stan.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Golta No ale właśnie samo "zajrzenie" - czyli kontakt, trzymanie, skupienie na przedmiocie - to część pracy. Nie ma tu obserwatora który stoi z boku. Wchodzisz w kontakt i to jest już część procesu. To nie jest wada tej pracy, to jej warunek.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Eliksira Rozumiem ten poetycki obrazek z kotem, ale chyba trochę za daleko to idzie. Przy kwantowej mechanice chodzi o konkretne zjawisko na poziomie cząstek. Przy trzymaniu starej broszki to po prostu twoje skojarzenia i stan emocjonalny. Inne mechanizmy zupełnie.


Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Nikodem71 Ale analogia nie musi być dosłowna żeby być użyteczna. Golta nie twierdziła że broszka jest cząstką subatomową. Chodziło o to że obserwacja zmienia obserwowany stan - i to jest prawda też w psychologii, nie tylko w fizyce. Czemu od razu przekreślasz?


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Henia64 Nie przekreślam, zwracam uwagę na precyzję. Bo jak zaczynamy mieszać fizykę kwantową z trzymaniem biżuterii po babci, to za chwilę wszystko się tłumaczy wszystkim i nic z tego nie wynika.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Wandzia Mam wrażenie że za bardzo weszliśmy w metodologię. Wracając do Wandzi i tej broszki - spokój i brak dramatycznych odczuć przy pierwszym kontakcie to naprawdę dobry punkt startowy. Nie ma tu nic do przepracowania zanim się zacznie. Czy próbowałaś trzymać ją dłużej niż kilka minut, bez żadnego celu?


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Anusia67 Nie, zazwyczaj biorę ją do ręki na chwilę, oglądam i odkładam. Nigdy tak po prostu z nią nie siedziałam. A ile czasu mniej więcej miałaś na myśli?


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Wandzia Nie ma reguły. Tyle ile ciało nie protestuje. Dla kogoś to pięć minut, dla kogoś pół godziny. Kluczowe jest żeby nie mieć wtedy nic innego do roboty i żeby nie czekać na efekt. Samo siedzenie z przedmiotem jest pracą.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja tak właśnie pierwszy raz poczułam te warstwy w koralikach - siedziałam z nimi przy herbacie i po prostu je przekładałam przez palce. Nie szukałam nic konkretnego. I nagle było to ciepłe pod spodem o którym mówiłam. Może właśnie bezczynność to klucz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krysia_58 A to ciepło pojawiło się nagle czy narastało stopniowo? Pytam bo znam kogoś kto mówił o podobnym odczuciu i opisywał że to przychodziło falami, a nie jak jednorazowe kliknięcie.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Oksanka63 Narastało, chyba. Najpierw myślałam że to po prostu od tego że je trzymam w dłoni, ale potem zostało nawet jak je przełożyłam do zimniejszej ręki. Więc to chyba nie było od temperatury ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisuje Krysia przy koralikach brzmi jak aktywacja czakry dłoni. Serio - punkt w centrum dłoni to jeden z najbardziej czułych kanałów energetycznych i długi kontakt z przedmiotem może go po prostu otworzyć. Stąd to ciepło które zostaje niezależnie od temperatury fizycznej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Edek Możliwe, choć nie powiedziałabym że to "aktywacja" w sensie trwałej zmiany. To bardziej jak chwilowe otwarcie na odbiór. Czy uważasz że można to świadomie rozwijać przed pracą z przedmiotem, żeby odbiór był głębszy?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Majka01 Tak, kilka okrężnych ruchów dłońmi względem siebie przed wzięciem przedmiotu do rąk naprawdę robi różnicę. Zwiększa czułość. Przy reaktywacji starych artefaktów to ma sens bo nie chcesz przeoczyć subtelnych sygnałów na początku kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak długo mniej więcej trwa zanim coś poczujesz przy takim przedmiocie po raz pierwszy? Bo ja mam szkatułkę po babci i chcę wiedzieć czy te metody zadziałają szybko czy to jest tygodniami.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Bursztynka Nie ma odpowiedzi na "jak długo". Naprawdę. Jedni czują od razu, inni po wielu sesjach, inni nigdy przy konkretnym przedmiocie. Zależy od przedmiotu, od ciebie, od tego co w nim jest. Jeśli nastawiasz się na konkretny termin, to ustawiasz sobie poprzeczkę, która może zablokować samo doświadczenie.


Odpowiedz
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Eliksira No dobra, rozumiem że nie ma terminu, ale jakieś przybliżenie? Bo szkatułka stoi u mnie już drugi tydzień i nic. Trzymam ją codziennie, patrzę na nią, a ona jest... po prostu zimna. Jak normalny przedmiot.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Bursztynka A czy wiesz coś o tej szkatułce? Czy babcia trzymała w niej coś konkretnego, używała jej regularnie? Bo ja przy koralikach wiedziałam że babcia modliła się z nimi codziennie przez lata. Może to ma znaczenie.


Odpowiedz
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Krysia_58 Szczerze to nie wiem. Mama mówiła że babcia trzymała w niej listy, ale listy gdzieś zniknęły. Szkatułka zostałą pusta. Czy pusta szkatułka w ogóle może coś mieć w sobie?


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Bursztynka Pusta szkatułka to ciekawy przypadek. Przedmiot sam w sobie też może nosić historię kontaktu - palce dotykające zamknięcia, rytuał otwierania i zamykania powtarzany latami. To nie jest o zawartości, to jest o tym co było z zewnątrz. Berkana, jak ty to widzisz od strony talizmanów - czy nośnik musi mieć przypisaną funkcję żeby w ogóle coś przechowywać?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Anusia67 Dobre pytanie. Talizmany runiczne mają przypisaną intencję od początku - to jest ich specyfika. Ale zwykłe przedmioty codziennego użytku działają inaczej, tu nie ma jednej nadanej funkcji, jest akumulacja. Szkatułka na listy to był przedmiot na granicy prywatności - coś co zamykasz, co chronisz. To już jest naładowanie intencją, nawet jeśli nikt tego tak nie nazywał.


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Berkana To znaczy że każde zamknięcie tej szkatułki na przestrzeni lat było jakby... małym rytuałem? Babcia Bursztynki nawet o tym nie wiedząc?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Wandzia Właśnie tak to rozumiem. Nie trzeba świadomości żeby działać energetycznie. Intencja ochrony tego co jest w środku, powtarzana setki razy - to zostaje. Pytanie czy zostało po opróżnieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe co się dzieje z energią gdy przedmiot traci swój pierwotny kontekst. Bo szkatułka była nośnikiem dla czegoś konkretnego - listów, tajemnicy, czegokolwiek to dla babci znaczyło. Jak wyciągniesz rdzeń, czy obudowa zachowuje ślad? Przy czakrach mamy podobny problem z miejscami - po usunięciu źródła energia nie znika od razu, ale stopniowo się rozprasza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Edek To ciekawe porównanie z miejscami. Ale miejsca są stałe, a przedmiot był noszony, przenoszony, może leżał w szufladzie przez lata zanim trafił do Bursztynki. Czy rozpraszanie może być nierównomierne - że w jednym miejscu szkatułki coś zostało a gdzie indziej już nie?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Majka01 Możliwe. Zamknięcie, zawiasy, krawędź gdzie palce dotykają najczęściej - te punkty kontaktu mogłyby zachować więcej. To by tłumaczyło czemu niektórzy czują konkretne miejsca na przedmiocie, a nie cały obiekt naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktoś próbował sprawdzać wahadełkiem takie miejsca na przedmiocie? Pytam bo miałam podobną sytuację ze starym zegarkiem i wahadełko reagowało zupełnie inaczej nad kopertą niż nad tarczą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Oksanka63 To możliwe, choć wahadełko przy przedmiotach rodzinnych wymaga dużej ostrożności - bardzo łatwo kierować nim własnym oczekiwaniem, szczególnie kiedy jest się emocjonalnie związaną z przedmiotem. Co czułaś kiedy to robiłaś?


Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Eliksira Trochę niepewnie, szczerze mówiąc. Właśnie dlatego pytam - bo nie wiem czy to był wynik czy moje życzenie. Zegarek był po dziadku i bardzo chciałam żeby coś "działało".


Odpowiedz
Wpisy: 614
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

To uczciwe przyznanie. I właściwie clou całego problemu z reaktywacją - jak odróżnić prawdziwy kontakt od projekcji własnych pragnień? Nie pytam retorycznie, naprawdę nie wiem jak to się robi w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Henia64 Henia, to jest właśnie ten moment kiedy warto wracać do odczuć cielesnych, nie mentalnych. Głowa może chcieć, ale ciało reaguje inaczej. Drżenie, temperatura, ciężkość, zmiana oddechu - tego nie zamówisz świadomie. Dlatego tak kluczowe jest to co mówiłam wcześniej Wandzi - siedzenie bez oczekiwania. Sama ramka, nic w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak masz siedzieć bez oczekiwania jeśli cel jest jasny - chcesz reaktywować, chcesz poczuć, po to bierzesz przedmiot do ręki? Jak można jednocześnie mieć cel i nie mieć oczekiwania? To brzmi jak sprzeczność.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Golta Intencja i oczekiwanie to nie to samo. Możesz mieć intencję kontaktu bez oczekiwania konkretnej formy odpowiedzi. Idziesz do kogoś z chęcią rozmowy - ale nie wiesz co on powie. To jest ta różnica.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Eliksira Przy kartach mówi się podobnie - wchodzisz z pytaniem, nie z odpowiedzią. Ale w praktyce to i tak ciężkie bo masz już w głowie co chcesz usłyszeć. Może dlatego pierwsze sesje z nowym przedmiotem są najtrudniejsze, bo jest jeszcze za dużo nadziei?


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Fanar Spróbowałam dziś rano z tą broszką. Siedziałam może dwadzieścia minut, herbata ostygła. I nie wiem jak to opisać - nic spektakularnego, ale w pewnym momencie poczułam że palce nie chcą jej puścić. Nie że nie mogę, że nie chcę. Jakby moment w którym odkładanie byłoby dziwne.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Wandzia Właśnie o to chodzi. Nie kliknięcie, nie błyskawica. To uczucie że "jeszcze chwilę" - to jest sygnał. Cieszę się że usiadłaś z nią tak po prostu.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Eliksira Przepraszam że wchodzę jeszcze raz w ten temat intencji kontra oczekiwania, bo chyba nie do końca rozumiem. Eliksira mówiła że intencja i oczekiwanie to różne rzeczy. Ale jak mam mieć intencję kontaktu z energią babci Bursztynki, skoro jej w ogóle nie znałam? Tu chodzi wyłącznie o Bursztynkę która znała babcię, prawda?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Golta Tak, to indywidualna sprawa właścicielki - Bursztynka ma to połączenie przez wspomnienia, przez babcię, przez historię rodziny. Obca osoba przy tym przedmiocie czytałaby coś innego albo nic. Stąd zresztą jedno z trudniejszych pytań przy reaktywacji - czy reaktywujemy dla siebie, czy dla przedmiotu, czy dla kogoś kto odszedł?


Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Eliksira To rozróżnienie które właśnie zrobiła Eliksira wydaje mi się bardzo ważne i nigdy tak tego nie ujęłam. Reaktywacja dla kogo? Bo jeśli dla siebie, to może to być zupełnie inny proces niż jeśli chcemy przywrócić coś co przedmiot miał zanim trafił do nas.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisuje Wandzia z broszką brzmi dokładnie jak to czego ja szukam z tą szkatułką. Ale jak długo trzeba tak siedzieć żeby w ogóle coś poczuć? Bo dwadzieścia minut to dla mnie wieczność szczerze mówiąc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Bursztynka Nie ma tutaj żadnej normy czasowej. Wandzia siedziała dwadzieścia minut, ktoś inny może potrzebować pięciu, ktoś inny godziny. Pytanie co to znaczy "w ogóle coś poczuć" - co ty właściwie czujesz kiedy trzymasz tę szkatułkę teraz, bez żadnego nastawienia?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: