Ale czy do rytuału ochronnego domu nie lepiej żeby wszystkie materiały były świeże i "puste" zamiast z czyjąś historią? Czytałam że do ochrony lepiej używać materiałów które nie były niczym naładowane, żeby intencja nie miała "szumu".
A jeśli ta stara energia jest jednak mocniejsza od intencji wykonawcy? Mirta sama pisała że nie jest pewna siły swojej intencji. Czy w takim przypadku papier nie może przejąć inicjatywy, żeby tak to nazwać?
Spalenie papieru z herbarza razem z ziołami ma sens rytualnie, bo jest jednoczące. Ale jeśli papier z herbarza spalisz, a kartkę z intencją zostawisz, masz dwa oddzielne działania w jednym rytuale. Niekoniecznie złe, ale warto się zastanowić czy tego chcesz. A powiedz mi jeszcze - ten przepis ziołowy z herbarza, czy jest tam też jakaś formuła słowna czy tylko skład mieszanki?
Ale czy brak formuły to nie znaczy że rytuał jest niepełny? Jak on ma działać bez słów? Słowa to nośnik intencji, bez nich to tylko zioła się palą.
To jak to jest z tymi słowami? Bo ja zawsze myślałam że trzeba coś mówić, inaczej nie wiem czy rytuał w ogóle wystartował. Jak to rozpoznać że zadziałało bez formuły?
Szczerze? Chyba tak. Bez słów czuję się jak na próbie teatralnej bez tekstu. Może właśnie dlatego ta kartka z intencją którą podpowiedziała Kostroma ma sens - to byłaby moja własna formuła, nie z herbarza.
Ale jeśli Mirta sama pisze formułę, to czy to nie zmienia charakteru całego rytuału? Jakby zmieszała stary przepis ze swoim własnym systemem. Czy to jest nadal ten sam rytuał z herbarza czy już coś innego?
To wracając do mojego pytania o formułę i papier razem - chyba mam już jakiś zarys jak to złożyć. Piszę intencję własną na osobnej kartce, papieru z herbarza nie palę razem z ziołami tylko zostawiam, a formułę czytam głośno w trakcie. Tylko jeszcze nie wiem czy ta moja kartka z intencją ma być napisana czymś szczególnym, czy zwykły długopis wystarczy? Gdzieś czytałam o atramencie ale nie wiem czy to konieczne.
