Owady, skorupy i muszle w przedmiotach magicznych
Ostatnio natknęłam się na kilka tutoriali o robieniu talizmanów z muszli i od razu mnie to wciągnęło. Ale zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle jest jakaś zasada co do tego, skąd brać takie materiały. Muszle z plaży, resztki po owadach, skorupy... czy ktoś tego używa? Jak to w ogóle traktować pod kątem etyki, bo nie chcę zaczynać czegoś, co mogłoby przynieść złą energię przez sposób pozyskania. I czy w ogóle ma znaczenie czy coś znalazłaś sama, czy kupiłaś?
Temat jak najbardziej zasadny i rzadko poruszany. Zanim odpowiem szerzej, chcę się upewnić o czym dokładnie mówisz. Chodzi ci o martwe znaleziska, rzeczy zbierane naturalnie, czy też o użycie materiałów ze sklepów albo hodowli? Bo to naprawdę robi ogromną różnicę jeśli chodzi o pracę z takim przedmiotem i nie chciałabym odpowiadać na inne pytanie niż to, które masz na myśli.
@Bylica Głównie o naturalne znaleziska, czyli coś co znajdziesz na spacerze, na plaży, w lesie. Ale właśnie nie wiem czy to wystarczy, żeby to było etyczne, czy trzeba coś jeszcze zrobić, jakiś rytuał, intencja, cokolwiek. I skąd w ogóle wiadomo że coś odeszło naturalnie, a nie na przykład przez trutkę albo chorobę?
W tradycjach, z którymi pracuję, kluczowe jest to, czy zwierzę oddało swoje szczątki naturalnie. Muszla po śmierci mięczaka, wylinka węża, łupina chrząszcza znaleziona w lesie, to wszystko są dary, nie przedmioty zdobyte przez krzywdę. I właśnie ta różnica ma znaczenie nie tylko etyczne, ale i magiczne. Materia, która niosła w sobie życie i odeszła naturalnie, ma zupełnie inny ładunek niż coś zabitego. Czy wy też tak to rozumiecie, czy ktoś ma inne podejście i uważa że to nie robi różnicy?
@Barni Ale skąd wiadomo że muszla ze sklepu nie pochodzi z naturalnej śmierci? Sklepy z przyrodniczymi nie zawsze opisują skąd mają towar i chyba nikt tego nie sprawdza. Czy jest jakiś sposób żeby to w ogóle ocenić?
@Golta No właśnie, i to jest problem. W sklepach typu souvenir praktycznie nigdy nie masz pewności. Dlatego wielu praktyków w ogóle unika kupowania muszli czy kości w takich miejscach i woli własne zbiory z natury. Ja osobiście nie używam niczego, czego historii nie znam. Czy ty sama masz jakieś muszle kupione i zastanawiasz się co z nimi zrobić?
@Barni Zgadzam się, ale chcę dodać jedną rzecz. Nie zawsze jest możliwe zebranie wszystkiego samemu. Znam osoby, które współpracują z naturalistami albo badaczami, którzy mają dostęp do materiałów z pewnych źródeł. To też jest opcja. Mam też pytanie do reszty, czy ktoś tutaj pracuje z owadami? Bo muszle to jedno, ale chityna chrząszczy czy skrzydła ćmy to już inny temat i chętnie bym porozmawiała o tym bardziej szczegółowo.
@Leonora Właśnie, bo ja zbierałem kiedyś wylinki cykad i nie byłem pewien jak je oczyścić przed użyciem. Czy jest jakaś metoda, która ma sens magicznie, a nie tylko higienicznie? I czy w ogóle wylinka to coś zupełnie innego niż martwy owad, jeśli chodzi o ładunek energetyczny?
@Kappi To zależy od tradycji, ale dymienie jest chyba najpowszechniejszą metodą. Dym z białej szałwii albo żywicy oczyszcza i jednocześnie traktuje taki przedmiot jako przyjęty do pracy. Niektórzy używają wody z solą, ale przy delikatnych strukturach jak wylinki to nie jest dobry pomysł, bo po prostu je zniszczy. Czy masz konkretny cel, do którego chcesz te wylinki użyć, bo to też może zmienić sposób przygotowania?
@Kappi A te wylinki cykad to do czego w ogóle się używa? Słyszałam coś o przemianie, ale nie za bardzo kojarzę szczegółów. Czy to jest tradycja zachodnia, czy raczej wschodnia, bo kojarzy mi się z Azją?
@Riksza Przemiana, odrodzenie, zdolność do zrzucania tego, co niepotrzebne. Cykada zrzuca swoją powłokę i wychodzi z niej nowa forma. W wielu tradycjach wschodnich wylinka cykady to symbol nieśmiertelności. W pracy magicznej może wspierać intencje związane z przełomem, wyjściem z trudnego etapu, nowym początkiem. Czy ktoś tu miał już takie doświadczenie z wylinką, że faktycznie coś z tego wynikło, czy to raczej teoria?
@Barni To ciekawe co mówisz o materii po naturalnej śmierci, bo ja zawsze myślałem że to co się zbiera w lesie to po prostu ozdoba. Nie wiedziałem że jest jakaś głębsza zasada za tym. Czy to znaczy że każda muszla czy chityna może być talizmanem, czy musi spełniać jakieś konkretne warunki poza tym że pochodzi z naturalnej śmierci?
@Kanko Nie każdy kamień jest talizmanem i nie każda muszla nim będzie. To co zbierasz jest materiałem. Talizmanem staje się przez intencję, pracę, poświęcenie go konkretnej funkcji. Sam obiekt niesie pewien potencjał, ale bez świadomej pracy zostaje zwykłą pamiątką. Warunek to raczej twoja relacja z tym przedmiotem i to co w niego wkładasz. Czy rozumiesz tę różnicę, bo to jest chyba kluczowe dla całej tej dyskusji?
@Barni Rozumiem, ale mam inne pytanie, bo nie jestem pewna czy sama rozumiem te poziomy pracy. Co z kupowanymi skarabeuszami? Mam kilka takich figurek i biżuterii, ale to nie jest prawdziwy chrząszcz, tylko kamień albo ceramika w jego kształcie. Czy to działa tak samo jak chityna, czy to zupełnie inne zagadnienie?
@Galia To zupełnie inne zagadnienie. Figurka skarabeusza czerpie z symboliki, nie z materii samego zwierzęcia. Może być równie skuteczna jeśli pracujesz z tym symbolem świadomie, ale nie jest tym samym co prawdziwa chityna. Jedno niesie symbol, drugie niesie esencję. Możesz zapytać siebie z czym chcesz budować relację. A masz jakiś konkretny cel, do którego szukasz takiego obiektu, bo to mogłoby pomóc zdecydować?
Robiłam kiedyś amulet z muszlą porcelanową, taką cyprea, i faktycznie czułam że jest w tym coś szczególnego. Muszle w ogóle mają silne powiązanie z wodą i księżycem, a przynajmniej tak to odczuwam. Ale zawsze zbierałam je sama nad morzem, nigdy nie kupowałam. Teraz zastanawiam się czy ta zasada "własnego zebrania" ma wymiar czysto psychologiczny, czy coś więcej. Czy wy też czujecie różnicę między znalezioną a kupioną?
@Nastie Myślę że oba wymiary są prawdziwe i nie trzeba ich rozdzielać. To że sama zbierzesz sprawia że masz kontakt z miejscem, z energią tego konkretnego miejsca. Muszla znaleziona na plaży w sztormie niesie ze sobą inną historię niż ta ze spokojnej laguny. Ta historia jest częścią przedmiotu. Sklep tego nie daje. Ale właśnie, jak ty to odczuwasz, że jest inaczej? Czy to bardziej ciało reaguje, czy coś innego?
@Bylica Dziękuję za to wyjaśnienie o naturalnych znaleziskach, bo to mi dużo pomogło. Wracając do pytania o etykę, bo chcę to lepiej rozumieć. Wspomniałaś o materii po naturalnej śmierci i Barni też to poruszał. Ale co z owadami, które na przykład zdechły na parapecie albo znalazłam w mieszkaniu? Czy takie coś też nadaje się do pracy, czy to zbyt przypadkowe?
Mam pytanie, bo nie jestem pewna czy sama rozumiem temat. Czy skorupy to też pancerze krabów, jeżowców, tego typu rzeczy? Bo znalazłam kiedyś pancerz jeżowca i leży u mnie od lat, ale nigdy nie wiedziałam co z nim zrobić. Czy w ogóle jeżowiec ma jakieś znaczenie w tych tradycjach?
@Anima Tak, jak najbardziej. Jeżowiec to jeden z bardziej cenionych obiektów w magii ziemi i magii ochronnej. W niektórych angielskich tradycjach ludowych nazywano je "fairy loaves", czyli bochenki wróżek, i uważano za przynoszące szczęście i dostatek. Leżakuje u ciebie od lat, więc już się z tobą związał po swojemu. Warto przemyśleć do jakiej pracy chciałabyś go włączyć, ale najpierw, gdzie go znalazłaś i w jakich okolicznościach?
Owady z parapetu, z mieszkania, przypadkowo znalezione, jak najbardziej nadają się do pracy. Powiedziałbym nawet że to jedno z ciekawszych źródeł, bo takie zwierzę samo trafiło do twojej przestrzeni. Pytanie raczej brzmi co to konkretnie był za owad i czy masz jakieś poczucie do czego go użyć. Czy coś konkretnego znalazłaś, bo to mogłoby nam pomóc w rozmowie?
@Barni Zgadzam się co do zasady, ale chciałabym dopytać, bo to ma znaczenie. Czy to były owady które zdechły na parapecie naturalnie, powiedzmy mucha, ćma, chrząszcz, czy może coś co padło po kontakcie ze środkiem owadobójczym? Bo to już inna historia i myślę że warto to rozróżnić zanim pójdziemy dalej.
@Gebda Nie, nic nie opryskuję, więc myślę że naturalnie. Mam na myśli głównie ćmy i raz znalazłam chyba jakiegoś chrabąszcza. Ćmy mnie zawsze przyciągały, coś w nich jest. Czy to znaczy że coś mi "mówią", czy to po prostu moje skojarzenia estetyczne?
Ćmy to akurat materiał z bardzo wyraźną symboliką. Powiązanie z nocą, z tym co ukryte, z podróżą przez ciemność. Jeśli cię przyciągają, to może warto zacząć od tego i sprawdzić co ta konkretna ćma miałaby dla ciebie znaczyć. Czy masz jakieś swoje skojarzenia z ćmami, niezależnie od tradycji, bo to jest równie ważne jak to co mówią o nich teksty?
@Leonora To ciekawe, ale skąd wiadomo co dany owad "znaczy"? Mam na myśli, czy to jest gdzieś skatalogowane, czy to bardziej osobiste odczucie? Bo mam wrażenie że każdy tu mówi trochę co innego i nie wiem od czego zacząć.
@Riksza Oba źródła są prawdziwe i oba mają swoje miejsce. Są tradycje, które przypisują konkretnym gatunkom konkretne znaczenia i można się tym opierać. Ale jest też to co dany obiekt wywołuje w tobie i to też jest informacja. Ja bym zaczęła od pytania co czujesz zanim sięgniesz po jakikolwiek słownik symboli. Czy próbowałaś kiedyś podejść do jakiegoś obiektu bez żadnej wiedzy wstępnej i zobaczyć co się pojawi?
@Bylica Hej, ale jak to ma wyglądać w praktyce? Patrzę na ćmę i mam czekać aż coś poczuję? Trochę to dla mnie abstrakcyjne, bo nie wiem jak odróżnić prawdziwe odczucie od tego co po prostu sobie wymyślam. Czy jest jakaś technika, czy po prostu się siedzi i patrzy?
@Kanko Ja to rozumiem, bo sama długo miałam z tym problem. Myślę że to nie jest kwestia czekania na jakieś objawienie, bardziej to że jak patrzysz na obiekt i coś w tobie reaguje, to ta reakcja jest punktem wyjścia. Chociażby skojarzenia, wspomnienia, cokolwiek. Czy miałeś kiedyś takie skojarzenie przy czymkolwiek, niekoniecznie przy owadzie, że coś po prostu poczułeś zanim zdążyłeś pomyśleć?
@Nastie To brzmi trochę tak jakby każda interpretacja była dobra, bo zawsze możesz powiedzieć że coś poczułaś. Jak to zweryfikować? Serio pytam, bo nie chcę robić czegoś co jest tylko samouwodzeniem.
@Golta Weryfikacja w magii działa inaczej niż w naukach ścisłych i myślę że wiesz o tym pytając. Ale jeśli poważnie o to pytasz, to odpowiem tak: sprawdzasz po czasie. Czy intencja którą zbudowałeś wokół obiektu miała jakiś efekt. Nie natychmiastowy, ale w dłuższej perspektywie. Czy ty w ogóle pracowałaś z jakimś przedmiotem długoterminowo i mogłaś cokolwiek obserwować?
@Leonora Wracam do jeżowca, bo mówiłaś że jest już ze mną związany po tylu latach. Jak właściwie rozpoznać że obiekt jest gotowy do pracy? Mam go od dawna, trzymam na półce, nigdy nie czyściłam. Czy to jest problem, że leżał tak długo bez żadnej intencji?
@Anima Niekoniecznie problem, ale warto to rozważyć. Jeżowiec znaleziony po sztormie, leżakujący przez kilka lat bez żadnej intencji, to obiekt który czeka. Nie każdy obiekt musi być aktywowany, niektóre mogą po prostu być. Ale jeśli teraz zaczęłaś o nim mówić, może coś się zmieniło. Powiedziałaś wcześniej że znalazłaś go na plaży, ale w jakich dokładnie okolicznościach, po sztormie czy spokojnie?
@Gebda Na plaży, po sztormie. Leżał między kamieniami, był prawie nieuszkodzony. Chyba właśnie dlatego go zabrałam, bo wyglądał zbyt ładnie żeby go zostawić. Czy to że był nieuszkodzony po sztormie ma jakieś znaczenie, czy to przypadek?
@Anima Jeżowiec po sztormie to już nie jest przypadek, przynajmniej jeśli patrzę na to przez pryzmat tego jak rozumiem zbieranie. Sztorm to gwałtowna zmiana, przejście. Coś co przeżyło w środku tej siły i wyszło całe niesie ze sobą coś od tej energii. Pamiętasz jak się wtedy czułaś jak go znalazłaś, jaki miałaś nastrój, co się wtedy u ciebie działo?
@Gebda Mam pytanie nawiązując do tego co mówiłyście z Kappi o czyszczeniu. Mówiłaś że sól może uszkodzić delikatne struktury. A co z jeżowcem który Anima opisuje? Widziałem że część ludzi zaleca wodę morską do oczyszczania muszli i podobnych rzeczy, czy to bezpieczne dla pancerza jeżowca?
@Kappi Woda morska albo woda z solą morską działa dobrze na twarde struktury, muszle, pancerze, kości. Jeżowiec powinien to bez problemu znieść. Ale sprawdziłabym czy nie ma żadnych pęknięć przed moczeniem, bo wtedy może się rozkruszyć. Anima, czy twój jest w całości, czy ma jakieś uszkodzenia? Na delikatne wylinki poleciłabym dym lub suche czyszczenie, żeby to odróżnić.
@Gebda To co mówisz o różnicy między symbolem a esencją jest dla mnie bardzo klarowne. Ale mam pytanie, bo wracam do skarabeusza. Czy można je połączyć? Mam na myśli czy można umieścić gdzieś razem figurkę i prawdziwy fragment owada i czy to w ogóle ma sens, czy te energie się nie gryzą?
@Galia To zależy co chcesz osiągnąć. Jeśli pracujesz z symboliką skarabeusza jako pojęcia, to figurka wystarczy. Ale jeśli chcesz też mieć kontakt z czymś żywym, z materią, to tak, można to połączyć. Pytanie czy masz jakiś konkretny cel dla takiego obiektu, bo bez celu te dwa elementy razem mogą być po prostu dekoracją.
@Leonora Chyba ochrona? Skarabeusz to ochrona chyba, tak kojarzyłam. Czy to w ogóle właściwe skojarzenie, czy mieszam tradycje i coś przekręcam?
@Galia W tradycji egipskiej tak, skarabeusz był związany z odrodzeniem i ochroną serca. Ale zanim cokolwiek zbudujesz, warto wiedzieć z jakiej tradycji chcesz czerpać. Łączenie symboli z różnych systemów działa, ale wymaga świadomości co robisz i dlaczego. Czy masz jakiś konkretny gatunek chrząszcza jako fragment, bo to też może zmienić obraz?
@Barni Dobra, ale jak już zdecyduję co chcę zrobić, to jak połączyć figurkę i fragment? Gdzie to trzymać, razem w jednym miejscu czy oddzielnie? I czy to ma znaczenie fizycznie czy bardziej intencjonalnie?
@Galia Zależy co przez to rozumiesz. Jeśli mają razem tworzyć jeden obiekt, to razem. Jeśli to dwa oddzielne obiekty które mają uzupełniać się w przestrzeni, to możesz je trzymać blisko siebie, ale niekoniecznie razem. Ale najpierw powiedz mi co konkretnie masz jako fragment, bo to zmienia sprawę.
@Barni Mam skrzydło chrabąszcza, znalazłam je na oknie. Nie wiem co to za gatunek, czy to w ogóle ma znaczenie dla decyzji gdzie to trzymać?
@Galia Skrzydło chrabąszcza trochę mnie odpycha, przepraszam, nie mówię że to złe. Jak wy w ogóle trzymacie coś takiego w rękach bez obrzydzenia? I skąd w ogóle wiecie że to jest właściwy materiał do pracy, a nie po prostu martwy owad leżący na oknie przez przypadek?
@Kanko Mnie też z początku było jakoś nieswojo, ale to naprawdę bardziej kwestia przyzwyczajenia niż czegokolwiek innego. Jak patrzysz na to jako na fragment czegoś co żyło, to przestaje być odpychające, a robi się po prostu materialne. Przynajmniej u mnie tak to poszło. Ty miałeś może jakiś obiekt, przy którym ta bariera gdzieś opadła, niekoniecznie owad, cokolwiek?
@Galia Gatunek warto ustalić jeśli chcesz świadomie z tym pracować. Możesz wrzucić zdjęcie na jakiś portal do identyfikacji owadów, nie musisz być entomologiem. Skrzydło chrabąszcza samo w sobie jest materiałem z ciekawą strukturą chitynową, ale znaczenie zależy też od tego co to był za gatunek, bo różnią się od siebie symbolicznie. Czy skrzydło jest całe, czy uszkodzone?
@Gebda To ciekawe co mówisz o identyfikacji, nigdy nie pomyślałam żeby identyfikować gatunek owada znalezionego przy oknie. Jak znajdę ćmę, to po prostu czuję że to ćma i tyle. Czy dla was naprawdę ma znaczenie konkretny gatunek, czy bardziej ogólna kategoria wystarczy do pracy? Bo nie wiem czy wchodzenie w szczegóły entomologiczne jest konieczne dla kogoś kto zaczyna.
To jest dobre pytanie i myślę że tu nie ma jednej odpowiedzi. Pracując z symboliką ogólna kategoria często wystarczy. Ale jeśli chcesz sięgać głębiej, do konkretnej tradycji albo pracować z energią danego zwierzęcia jako czegoś indywidualnego, to gatunek zaczyna mieć znaczenie. To tak jak z kamieniami, jeden kwarc to nie to samo co drugi nawet jeśli wyglądają podobnie. Jak długo już zbierasz takie rzeczy i czy zauważyłaś że coś do ciebie "mówi" bardziej niż inne?
@Bylica Rozumiem tę różnicę między ogólnym a szczegółowym, ale mam zupełnie inne pytanie. Czy ktoś kiedyś miał sytuację że zebrał jakiś materiał i potem coś poszło nie tak? Mam na myśli dosłownie, że obiekt sprawiał kłopoty albo cokolwiek. Pytam bo trochę podchodzę do tego sceptycznie, ale jestem ciekawa czy ktoś ma konkretne doświadczenie, nie teorię.
@Riksza Nie chciałbym tu opowiadać historii które brzmią jak straszenie, bo to nie tędy droga. Ale powiem tyle: jeśli zbierasz coś w złym stanie, zniszczone, ze śladami choroby albo czegoś co nie wygląda naturalnie, i nie czyścisz tego przed pracą, to możesz mieć obiekt z czymś co nie pasuje do twojej intencji. Czy to "kłopoty" czy po prostu brak efektu, trudno powiedzieć. Jak ty w ogóle rozumiesz słowo "kłopoty" w tym kontekście, bo może mamy różne oczekiwania?
@Barni Hej, chciałabym wrócić do kwestii etycznej, bo trochę nam odpłynęło. Piszemy o chitynie, skrzydłach, pancerzach, ale chciałam zapytać o muszle konkretnie. Muszle sprzedawane w sklepach są często pozyskiwane masowo. Czy wy kupujecie takie, czy tylko zbieracie samodzielnie, i czy w ogóle uważacie że to ma znaczenie dla pracy?
@Golta Ja kupuję i nie mam z tym problemu, pod warunkiem że wiem że muszla pochodzi z martwego zwierzęcia. Masowość pozyskiwania to oddzielna kwestia etyczna którą można rozważać, ale nie przekreśla ona pracy z obiektem. Przynajmniej w moim rozumieniu. Czy ty sama używasz kupionych muszli i masz jakieś wątpliwości przy pracy z nimi?
@Lubon Ale skąd wiesz że pochodzi z martwego? Sklepy dekoracyjne raczej tego nie weryfikują i nikt nie pyta sprzedawcy o dokumentację. Czy to nie jest trochę zamykanie oczu na problem?
@Kanko Nie zawsze można wiedzieć na sto procent, to prawda. Dlatego część osób decyduje się wyłącznie na własne znaleziska. Mnie to nie rozwiązuje problemu, bo i tak nie mam dostępu do plaży kiedy chcę. Robię wtedy intencję przy czyszczeniu i traktuję to jako element pracy, nie jako gwarancję. Czy ty masz jakiś własny sposób na radzenie sobie z tą niepewnością?
@Lubon Dobra, ale wracam do tego czyszczenia przy zakupie sklepowym, bo mówisz o intencji przy czyszczeniu jako rozwiązaniu. I to rozumiem, ale czy naprawdę czyszczenie intencją wystarczy jeśli nie wiemy nic o historii obiektu? Pytam szczerze, bo sama mam kilka muszli kupionych lata temu, zanim w ogóle zaczęłam myśleć o tych rzeczach.
@Golta Pytanie o czyszczenie to w gruncie rzeczy pytanie o to co rozumiesz przez czyszczenie. Jeśli mówisz o usunięciu energetycznych śladów po poprzednim miejscu albo pośredniku, to intencja plus fizyczne oczyszczenie solanką albo dymem działa dla większości obiektów. Ale jeśli masz wątpliwości dotyczące samego pozyskania zwierzęcia, to żadne czyszczenie tego etycznie nie rozwiązuje. To są dwa różne poziomy problemu i warto je rozróżniać, czy widzisz tę różnicę?
@Bylica No właśnie tak to rozumiałem, ale nie powiedziałem tego dość wyraźnie. Intencja dotyczy energii, nie historii hodowlanej muszli. Te dwie kwestie trzeba rozdzielić. Czy Golta, to odpowiada na twoje wątpliwości, czy zostaje jeszcze jakiś nieokreślony poziom?
@Lubon Ale czy w ogóle można mieć pewność że muszla znaleziona na plaży jest etyczniejsza? Przecież nie wiesz czy plaża nie jest chroniona, czy nie naruszasz jakiegoś środowiskowego regulaminu. Przynajmniej sklep ma papier na towar, czy nie?
@Kanko Plaże chronione to rzeczywiście osobna kwestia, masz rację że nie każde znalezisko jest automatycznie w porządku. W Polsce część obszarów nadmorskich jest pod ochroną i technicznie zbieranie tam czegokolwiek może być problematyczne. Ale sklep z dekoracjami naprawdę rzadko kiedy ma dokumentację skąd pochodzi muszla, więc ten papier to raczej mit. Czy wiesz skąd konkretnie zbierasz albo zbierałeś, bo to by pomogło ocenić?
@Barni Chwila, naprawdę są plaże gdzie nie można zbierać muszli? Nie wiedziałam tego. To jak wy w ogóle to rozwiązujecie, jeśli mieszkacie blisko morza i zbieracie od lat? Czy sprawdzacie każdą plażę osobno?
@Riksza To mnie też zastanawia, bo Galia ma to skrzydło chrabąszcza znalezione na oknie i jakoś to czuć że ono po prostu tam było. Mam podobne podejście do muszli zebranych przy okazji. Ale zastanawiam się czy taka losowo znaleziona rzecz ma inną energię niż ta kupiona. Czy wy to czujecie jako realną różnicę, czy to bardziej kwestia nastawienia i narracji którą sami sobie tworzymy?
@Bylica Wracam do swojego jeżowca, bo Leonora mówiła że jest już ze mną związany po tylu latach. Jak właściwie rozpoznać że obiekt jest gotowy do pracy? Mam go od dawna, trzymam na półce, nigdy nie czyściłam. Gebda wspomniała o czyszczeniu wodą morską, ale czy warto to w ogóle robić jeśli nie mam konkretnego planu co z nim zrobić?
@Anima Niekoniecznie problem, ale warto to rozważyć. Jeżowiec znaleziony po sztormie, leżakujący przez kilka lat bez żadnej intencji, to obiekt który czeka. Nie każdy obiekt musi być aktywowany, niektóre mogą po prostu być. Ale jeśli teraz zaczęłaś o nim mówić, może coś się zmieniło. Co się ostatnio u ciebie dzieje, jeśli mogę zapytać, bo często to nie my szukamy przedmiotu, tylko on zaczyna "odzywać się" kiedy jest czas?
@Gebda Trochę dużo się zmienia. Stąd może ten jeżowiec w głowie, nie wiem. Czy to znaczy że powinnam teraz coś z nim zrobić, czy poczekać aż będę miała jasność co do celu?
@Anima Myślę że nie musisz decydować teraz, ale warto żebyś przynajmniej wzięła go do ręki i posiedzieła chwilę. Bylica wspomniała o różnicy między symboliką ogólną a pracą z konkretnym gatunkiem i chcę do tego wrócić, bo to nie jest tylko kwestia szczegółowości. Szaman z jednej tradycji i mag ceremonialny z drugiej mogą patrzeć na tę samą ćmę zupełnie inaczej. Czy wy macie jakiś jeden system z którym się identyfikujecie, czy zbieracie z różnych?
@Leonora Ja szczerze to nie mam pojęcia z jakiego systemu korzystam. Robię to co wydaje mi się sensowne, czytam różne rzeczy. Czy to jest problem że nie mam jednej tradycji, czy da się pracować bez tego zakotwiczenia?
@Kappi To nie musi być problem, ale warto wiedzieć skąd coś pochodzi i dlaczego to łączysz. Eklektyzm działa, ale wymaga świadomości. Inaczej możesz skończyć z zestawem przedmiotów i praktyk które wzajemnie sobie przeczą albo po prostu nic ze sobą nie robią. Czy masz jakiś przykład z własnej praktyki gdzie coś nie zadziałało tak jak oczekiwałeś?
Mój jeżowiec był znaleziony i jak trzymam go w rękach, to jest inaczej niż jak biorę coś kupionego. Trudno to opisać, ale jest jakiś ciężar albo historia w tym. Może to tylko projekcja, nie wiem. Czy wy też czujecie że znaleziony obiekt jest jakoś gęstszy, cięższy w sensie energetycznym?
@Anima A powiedz mi, bo to mnie ciekawi, ten ciężar który czujesz, czy on jest neutralny, czy ma jakiś kierunek? Mam na myśli czy to jest po prostu obecność czegoś, czy coś co na ciebie działa w jakiś konkretny sposób, coś pcha, przyciąga, uspokaja?
@Gebda To trudne pytanie. Chyba neutralny, ale spokojny. Jakby ktoś siedział obok w ciszy. Nie naciska, ale jest. Czy to znaczy że jest gotowy do jakiejś pracy, czy że wciąż tylko czeka?
@Anima Mnie też trafia ten opis, bo mam coś podobnego z chitynową łupinką pasikonika, też znalezioną przypadkowo. Właśnie to spokojne bycie obok, nie żadna wielka energia. Ale może po prostu tak odczuwamy to co sami w to wkładamy, nie wiem jak to rozróżnić. Czy Gebda albo Barni mają jakiś sposób żeby ocenić czy to własna projekcja, czy coś zewnętrznego?
@Nastie To pytanie o projekcję wraca w kółko w każdej dyskusji o przedmiotach i rozumiem dlaczego, ale nie sądzę żeby dało się je ostatecznie rozstrzygnąć. Ciekawsze jest to czy ta różnica w odczuciu między znalezionym a kupionym jest powtarzalna. Bo jeśli kilka osób bez uzgodnienia mówi to samo, to coś w tym może być, prawda? Anima i Nastie opisują podobne doznanie niezależnie od siebie.
@Leonora Ale czy to nie jest po prostu efekt tego że mamy narrację o znalezionej rzeczy? Muszla z plaży po sztormie brzmi bardziej magicznie niż muszla z dyskontowego sklepu, więc podświadomie inaczej do niej podchodzimy. Nie mówię że to źle, tylko że może to tłumaczenie jest prostsze i nie trzeba szukać głębiej.
@Kappi Nie wykluczam że tak jest. Ale narracja i intencja to w praktyce magii nie jest coś do odrzucenia jako "tylko psychologia". Jeśli narracja zmienia twój stosunek do obiektu i przez to twoja praca z nim jest inna, to narracja robi robotę. Niezależnie od mechanizmu. Czy ty pracujesz z jakimiś obiektami i masz wrażenie że narracja robi różnicę w twoim przypadku?
@Bylica Czyli w sumie skąd pochodzi muszla ma znaczenie, ale nie tylko etyczne, ale i czysto praktyczne dla pracy? Dobrze rozumiem, czy coś mi umknęło?
@Golta Tak bym to ujął. Przy czym oba poziomy się nakładają, nie rozdzielają się czysto. Coś co pochodzi z wątpliwego źródła może ci podświadomie przeszkadzać w pracy, nawet jeśli energetycznie jest czyste. I odwrotnie, muszla z pewnego źródła może nie pasować z tobą wcale. Czy miałaś kiedyś coś takiego że obiekt etycznie w porządku po prostu nie działał?
@Leonora Wracając jeszcze do owadów, bo trochę zeszliśmy na muszle. Czy ktoś pracuje z całymi okazami owadów, nie fragmentami? Mam na myśli kolekcjonerskie, szpilkowane. Zastanawiam się czy to inna praca niż z chitynową łupinką czy skrzydłem, i co ją różni od fragmentu.
@Elfin Inaczej, tak. Cały okaz to inna obecność niż fragment. Z jednej strony bardziej kompletna forma, z drugiej pytanie jak był pozyskany i czy proces preparowania coś zmienia. Nie mówię że gorzej albo lepiej, ale to nie jest to samo co znalezione skrzydło. A ty sam widziałeś kiedyś jak to wygląda w praktyce, u kogoś kto pracuje z okazami, czy to czysto teoretyczne?
@Barni Pomysł na szpilkowane owady przyszedł mi właśnie od kolekcjonerów, nie z magii. Patrzyłem na okaz chrząszcza rohatynca i pomyślałem że ta forma jest tak kompletna, że aż trudno ją zignorować. Ale nie wiem co z tym zrobić w praktyce, stąd pytanie. Nie mam takiego okazu, rozważam tylko. Czy uważasz że warto to w ogóle eksplorować, czy lepiej zostać przy fragmentach?
@Elfin A co to znaczy pracować z okazem? Trzymać go przy sobie podczas rytuału? Kłaść na ołtarzu? Przepraszam, serio nie wiem jak to wygląda, bo nigdy o tym nie słyszałam i chcę zrozumieć zanim wyrobię sobie zdanie.
@Golta Różnie to wygląda w zależności od tradycji i celu. Może być na ołtarzu jako stały element, może być brany do ręki podczas pracy, może służyć jako punkt skupienia. Ale wróćmy do kwestii Elfina, bo ona jest bardziej konkretna. Okaz kolekcjonerski ma za sobą proces preparowania który w przypadku owadów polega na rozmiękczaniu, układaniu, szpilkowaniu. Czy wasza intuicja podpowiada że to coś zmienia w energii takiego obiektu, czy jest bez znaczenia?
@Barni To jest właśnie to co mnie zastanawia, bo skrzydło czy łupinka to naturalny koniec czegoś. A szpilkowanie to jednak ingerencja. Nie mówię że zła, ale inna. Jakby zatrzymanie w bezruchu. Czy to zatrzymanie może być w jakimś kontekście pożądane, czy raczej jest przeszkodą?
@Anima Zatrzymanie w bezruchu to dobre określenie. Można to traktować różnie, jako utrwalenie formy albo pewien rodzaj konserwacji tego co było. Mnie bardziej ciekawi skąd pochodzi taki okaz. Kolekcjonerski rynek bywa różny, część gatunków jest chroniona. Elfin, sprawdzałeś to zanim zacząłeś rozważać taki zakup?
@Gebda Właśnie, to był mój drugi niepokój po tym co napisał Barni. Rohatynce są pod ochroną w Polsce, więc legalne okazy musiałyby być importowane albo hodowlane. Nie wiedziałem nawet czy są hodowlane. Czy ktoś to wie?
@Elfin Są, przynajmniej niektóre gatunki chrząszczy kolekcjonerskich. Ale to wymaga sprawdzenia dla każdego gatunku osobno. To nie jest coś co można założyć z góry. Myślę że zanim przejdziesz do pracy z takim okazem, warto to solidnie zweryfikować, bo etyka pozyskania wróci do ciebie przy każdym użyciu takiego przedmiotu.
@Lubon Słucham tej dyskusji i myślę o tym co Anima mówiła o zatrzymaniu w bezruchu. Mam to skrzydło chrabąszcza już jakiś czas i właśnie ta kwestia jakoś do mnie trafia. Skrzydło jest fragmentem, nie całością. Może właśnie dlatego jest łatwiejsze w pracy niż kompletny okaz? Czy wy czujecie taką różnicę między fragmentem a całością, że jeden zaprasza do pracy a drugi zatrzymuje?
@Elfin Szpilkowane owady w pudełku jako obiekt magiczny brzmią dla mnie jak coś z horroru, ale chyba to mój osobisty próg. Ciekawi mnie tylko jak wy w ogóle trafiacie na pomysł żeby coś takiego wziąć do pracy, skąd w ogóle przychodzi taka myśl?
@Kanko To ciekawe że mówisz o horrorze, bo kilka tradycji pracuje z całymi zachowanymi zwierzętami całkiem naturalnie. To nie jest jakiś wymysł współczesnej ezoteryki. Pytanie jest inne, mianowicie czy ty osobiście możesz pracować z czymś co ci wywołuje taką reakcję. Jeśli nie możesz, to nie możesz i tyle, ale warto wiedzieć skąd ta reakcja pochodzi, bo może to coś mówi o twoich osobistych granicach w tej pracy.
To ciekawe co mówisz o skrzydle. Ale powiedz mi, jak ty w ogóle korzystasz z tego skrzydła? Trzymasz je w konkretnym miejscu, czy bierzesz do ręki, czy w ogóle jeszcze nie pracowałaś z nim aktywnie?
@Nastie Na razie leży na półce razem z kamieniami. Nie pracuję z nim aktywnie, bo nie wiem do końca jak. Ale jak patrzę na nie to nie mam wrażenia że to jest przypadkowy obiekt, jeśli rozumiesz co mam na myśli. Coś jest w tym skrzydle, ale nie wiem jak to uruchomić bez poczucia że po prostu sobie coś wymyślam.
@Nastie No dobra, trochę bardziej rozumiem owady znalezione i fragmenty. Ale wracając do szpilkowanych, mam pytanie do Barni, bo wspomniał o procesie preparowania. Czy ten proces nie usuwa czegoś co mogłoby tam być? Mam na myśli że owad jest traktowany chemią, wyparowany albo co tam robią, i czy to nie niszczy tego co nas interesuje energetycznie?
@Kanko Zależy od metody. Część kolekcjonerów używa środków chemicznych, część nie. Mrożenie jest metodą bez chemii, ale rzadziej stosowane do małych owadów. Czy to usuwa cokolwiek energetycznie, tego nie zmierzę. Ale faktycznie to jest pytanie otwarte i myślę że każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Czy ty w ogóle rozważasz pracę z preparowanymi okazami, czy to był czysto teoretyczny niepokój?
@Barni A czy mrożenie dotyczy tylko owadów zbieranych celowo, czy też można tak zakonserwować coś co się znalazło, już martwego? Bo rozumiem że jeśli znajdziesz chrabąszcza który sam zdechł, to nie wiadomo jak długo leżał i co się z nim działo. Czy da się to w ogóle uratować dla pracy?
@Riksza Mrożenie ma sens jako metoda dezynfekcji i utrwalenia, ale na świeżym materiale działa lepiej. Okaz znaleziony po dłuższym czasie jest po prostu bardziej kruchy, część procesów już zaszła. To nie znaczy że nie można z nim pracować, ale preparowanie go do formy kolekcjonerskiej byłoby trudniejsze. I wracając do tego co pytał Kanko, bo to się łączy, jeśli okaz był narażony na działanie środowiska a nie chemii laboratoryjnej, to z energetycznego punktu widzenia to zupełnie inny obiekt niż szpilkowany okaz z kolekcji. Który z tych wariantów wydaje ci się bardziej pożądany do pracy?
@Barni To co mówisz o narażeniu na środowisko jakoś do mnie trafia, bo właśnie tak znalazłam to skrzydło chrabąszcza. Leżało na ścieżce, deszcz je przeszedł, słońce też. Nie było od razu świeże. I teraz zastanawiam się czy to jest problem, czy może właśnie to sprawia że jest bardziej przejrzałe, jakby już przeszło przez coś. Czy ktoś miał podobny obiekt i wie jak się do niego zabrać, bo nie chcę zaczynać na ślepo?
Ta kwestia jak konkretnie korzystacie z owadzich przedmiotów wraca i myślę że warto się przy tym zatrzymać. Bo chityna, muszla i skrzydło to różne rzeczy nie tylko z perspektywy etycznej, ale i z perspektywy tego co te formy mogą robić w praktyce. Skrzydło kojarzy się z przejściem, chityna z ochroną, muszla ze spokojem albo cyklem. Czy wy intuicyjnie przypisujecie im jakieś role, czy zostawiacie to otwarte i pozwalacie obiektowi samemu powiedzieć co robi?
@Leonora Powiem szczerze że trochę za mocno to układasz. Skąd wiadomo że skrzydło to przejście a nie na przykład lekkość albo wolność? Czy to nie jest znowu kwestia narracji którą sami narzucamy, o której mówiliśmy wcześniej?
@Kappi Symbolika zwierzęca ma długą historię w różnych tradycjach i te przypisania nie są wzięte z powietrza. Ale masz rację że nie są też jedynie słuszne. Leonora mówiła o intuicyjnym przypisywaniu, nie o dogmacie. To jest różnica. Masz swoje skojarzenie ze skrzydłem, jakieś pierwsze, spontaniczne, co to jest?
@Kappi Ale jak w ogóle intuicyjnie przypisujecie, skoro nie wiecie czym jest dany owad w danej tradycji? Sama nie wiem skąd miałabym wiedzieć co robi skrzydło chrabąszcza gdybym go miała. Czy to jest umiejętność którą się zdobywa, czy raczej coś wrodzonego?
@Golta A czy musisz wiedzieć wcześniej, czy możesz po prostu z nim posiedzieć i zobaczyć co czujesz? Pytam serio, bo to jest jedno z podstawowych rozróżnień w podejściu do pracy z przedmiotami. Wielu praktyków celowo nie sprawdza znaczenia przed pierwszym kontaktem z obiektem właśnie po to, żeby nie nałożyć gotowego schematu.
@Gebda Ale co to znaczy posiedzieć z przedmiotem? Trzymasz go w rękach i czekasz? Czy jest jakaś technika, czy po prostu siedzisz i co, myślisz o nim, nie myślisz, patrzysz na niego?
@Riksza Zależy od osoby. Jedni trzymają w rękach i starają się nie myśleć aktywnie, inni zamykają oczy, inni kładą na czakrze dłoni. Nie ma jednej metody. Chodzi o to żeby nie nakładać z góry schematu, tylko zobaczyć co się pojawia. Próbowałaś kiedyś czegoś takiego, choćby z kamieniem albo innym przedmiotem, i czy cokolwiek się pojawiło?
