Myślę że ta dyskusja o dawaniu i odbieraniu to ciekawy wątek, ale wracając do samej konstrukcji butelki - czy ktoś próbował mieszać glicerynę z wodą różaną zamiast z czystą wodą? Pytam bo widziałam taką proporcję gdzieś i zastanawiam się jak to wpływa na konsystencję i czy zioła inaczej się zachowują.
Woda różana w mieszance z gliceryną to ciekawa opcja, ale trzeba uważać na proporcje. Jeśli dasz za dużo wody różanej, konsystencja robi się za rzadka i zawartość opada za szybko - traci się ten efekt powolnego kołysania który jest ważny wizualnie i rytualnie. Przy 20-30% wody różanej i reszcie gliceryny efekt jest jeszcze do przyjęcia. Pytanie tylko po co ci woda różana do konkretnie tej butelki, bo to zmienia charakter składu.
Ja robiłam butelkę z wodą różaną, ale bez gliceryny - sama woda różana i suche płatki. Oczywiście szybciej traci wygląd, ale dla mnie chodziło o krótki rytuał, nie o coś na lata. Może kwestia tego czego oczekujesz od butelki - trwałości czy intensywności tego pierwszego okresu?
A jak zabezpieczyc taka butleche żeby woda różana nie pleśniała? Bo chyba jest podatna na grzyby i w zamkniętym słoiku to sie moze psuć szybko. Przepraszam za literówke.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że rozmawiamy głównie o butelkach na spokój i jasnowidzenie. A czy butelka kołysana może działać też ochronnie - tak jak ta zamknięta woskiem którą robił Olgierd - tylko że ta kołysana byłaby aktywowana regularnie zamiast stać w kącie? Czy intencja ochronna i codzienny ruch razem nie stoją ze sobą w sprzeczności?
