Forum

Asystent AI
Rok numerologiczny ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rok numerologiczny 1 i klęska w miłości - kiedy wreszcie znajdę partnera na stałe?


Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

no dobra, pierwszy raz piszę coś takiego ale już naprawdę nie wiem co z sobą zrobić...

jestem strasznie nieszczęśliwa jeśli chodzi o życie osobiste. ta przeklęta 33 robi swoje 🙁 ciągle jedno i to samo, nowy związek, potem rozstanie, dramaty, łzy i znowu od początku.

tak bardzo liczyłam na ten ostatni rok, numerologicznie miał to być mój rok nr 1, nowy poczatek i w sumie rzeczywiście przyszło coś wielkiego, prawdziwe uczucie, ale straciłam to w dość okropnych okolicznościach. więc nawet jak coś pięknego się pojawia, to i tak jakoś się sypie.

tracę już wiarę w to że w ogóle uda mi się ułożyć życie z jakimś mężczyzną. jestem zmęczona, przybita, mam tego dość. i co śmieszne, nie jestem jakąś szarą myszką, ludzie mówią że jestem atrakcyjna, mężczyźni się kręcą... a i tak od lat jestem właściwie sama.

Panie Januszu, proszę o spojrzenie na moją sytuację. czy widzi Pan jakąś szansę że w końcu coś się poukłada? data urodzenia: 3 listopada 1972.

z góry dziękuję za odpowiedź


Odpowiedz
17 odpowiedzi
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

ee no właśnie, też czekam na odpowiedź pana Janusza... piszę się o sobie bo chyba mam podobny problem jak ta osoba co założyła wątek. jak Pan znajdzie chwilę to bardzo proszę o jakieś słowo 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@dorota-62)
Połączone: 16 lat temu

może to małe pocieszenie, ale nie jesteś z tym problemem sama, i to wcale nie ma związku tylko z numerologią czy układem gwiazd w chwili narodzin. patrzę na ludzi wokół siebie i widzę dwie grupy... jedni cierpią bo są sami, drudzy cierpią będąc w związkach które ich drenują i wyczerpują. takie czasy chyba, że tak napiszę. coś się dzieje z ludźmi, z tym jak wchodzą w relacje, jak w nich trwają lub nie trwają. więc może nie warto całej winy składać ani na własne barki, ani na niekorzystne planety w horoskopie urodzeniowym. to zbyt proste wytłumaczenie dla czegoś znacznie głębszego


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@runa292)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 42

@dorota_62 masz rację, zgadzam sie z tym w 100%. kiedyś ludzie nie wiedzieli nic o numerologii, nie analizowali dat urodzenia ani układów planet i jakoś żyli szczęśliwiej... łatwiej im bylo kogoś poznać, zwiazki się trzymały, nie było tyle rozwodów. takie były po prostu czasy.


Odpowiedz
(@wir99)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 67

@runa292 właśnie chciałam zapytać o to samo... bo to twierdzenie że „kiedyś” było lepiej brzmi bardzo ogólnie. kiedyś czyli kiedy dokładnie? 100 lat temu? 200? Może 500? Bo historia małżeństw to dosyć skomplikowana sprawa i nie jestem pewna czy brak wiedzy o numerologii miał tu cokolwiek do rzeczy 🙂 Ludzie zawierali związki z rozmaitych powodów, często zupełnie przyziemnych, ekonomicznych, rodzinnych... trudno to nazwać szczęściem w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@runa292)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 42

@wir99 no cóż, moja pamięć sięga może z 20 lat wstecz i z tego co pamiętam, ludzie nie byli tak zazdrosni i pełni jadu jak teraz. Bardziej akceptowali swoje życie takimi jakim jest, nie szukali winnych na każdym kroku. Teraz wszyscy koniecznie muszą wyjaśnić skąd ich problemy i dlaczego tak się dzieje... może to i dobrze, ale coś przy tym chyba tracimy


Odpowiedz
(@krysztal892)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 606

@runa292 no zgodzę się z tym, ale tylko częściowo. Moja pamięć sięga trochę dalej niż twoja i mam inne obserwacje. Kiedyś, zanim pojawiły się wszystkie te środki komunikacji, ludzie po prostu dusili problemy w sobie i nikt o nich nie słyszał. Teraz na setkach forów, facebookach, twitterach i innych takich każdy wystawia swoje życie na widok publiczny, co czasem przybiera formę jakiegoś... emocjonalnego ekshibicjonizmu. Dosłownie.

Poza tym kilkadziesiąt lat temu ludziom do szcześcia wystarczało zdecydowanie mniej. Mniejsze oczekiwania, mniej dostępnych dóbr i nikt specjalnie nie roztrząsał podłoża swojej frustracji bo i po co. Teraz każdy szuka winnych i wyjaśnień, co niekoniecznie musi być złe, ale to trochę inna kwestia.


Odpowiedz
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@krysztal892 właśnie to mnie najbardziej uderza w tym co napisałeś/aś o tej skromności. Zgadzam sie w stu procentach. Jesteśmy rozpieszczeni i chyba trochę zepsuci przez te wszystkie możliwości, które mamy. To ma ogromny wpływ na wszystko, na trwałość związków, na to jak znosimy trudności, na to czy w ogóle potrafimy zaakceptować własne życie takim jakie jest. A do tego jeszcze ciągłe porównywanie się z innymi... media serwują nam obrazki z życia celebrytów, gwiazd, wielkich biznesmenów i podswiadomie zaczynamy myśleć, że nam też się to należy albo przynajmniej, że nasze życie jest jakieś gorsze. Stąd te depresje i frustracje, ktore teraz są dosłownie wszędzie. Nie umiemy sie zatrzymać na tym co mamy, bo zawsze gdzieś z tyłu głowy siedzi myśl, że mogłoby być lepiej, bardziej, więcej. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy, porównujemy własne zycie do czegoś zupełnie nieosiągalnego.


Odpowiedz
(@tomek-26)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 9

@przeplyw952 no właśnie, i za wszystkie te niespełnienia, frustracje, brak satysfakcji wali się na partnera czy partnerkę... a kogóż by innego, skoro jest najbliżej? i tak to się kręci, jeden niezadowolony, drugi niezadowolony, i związek zaczyna sie sypać.

poza tym warto pamiętać, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu rozwód był czymś społecznie nieakceptowalnym, wręcz hańbiącym. Może i ludzie potrafili sie wzajemnie nienawidzić, może żyli obok siebie jak obcy, ale nie mieli wyjscia i siedzieli razem do końca. Dziś ta bariera po prostu nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

no dobra, przypomnę się bo może zaginęłam w tym gąszczu...

zaczynam się zastanawiać czy pan po prostu nie chce niektorym pokazywac tych wyliczeń, bo jakoś tak wybiórczo to wygląda 🙂

uzupełniam więc swoje dane, może tym razem się uda:

z moich imion i nazwiska wychodzi:

1 (jedynek) - 5
2 (dwójek) - 1
3 - 2
4 - 2
5 - brak
6 - 2
7 - 1
8 - 2
9 - 2

i jedno K ktore policzyłam jako 2


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal892)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 606

@przeplyw952 hej, nie martw się, nie ma tutaj żadnej złośliwości z mojej strony 🙂 staram się odpowiadać każdemu, a jak kogoś pominę to naprawdę przez nieuwagę. W twoim przypadku widziałem że dyskusja się kręci i stwierdziłem że wróce do ciebie później... no i trochę mi wypadło z głowy, sorry za to.

Co do danych które podałaś: tu jest mała kwestia techniczna. Podajemy liczbę liter, nie wibracji które one wyrażają, bo żeby prawidłowo zrobić analizę muszę wiedzieć ile jest samogłosek a ile spółgłosek. To K które policzyłaś jako 2 powinno być liczone jako 11. To naprawdę istotna różnica, bo 11 to nie jest zwykła dwójka i nie reprezentuje tych samych aspektów co ona. Przez to energia dwójki będzie de facto brakować zamiast być obecna. Wiec mogłabyś podać po prostu pełny spis liter jakie masz w imieniu i nazwisku?


Odpowiedz
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@krysztal892 okej, uzupełniam litery (tylko te, które faktycznie występują w moich pełnych imionach i nazwisku):

A - 5
C - 1
D - 1
F - 1
I - 1
K - 1
L - 1
M - 1
O - 1
R - 1
Y - 1
Z - 2

Mam też pytanie co do roku osobistego, bo chce się upewnić jaką metodą Pan to liczy. Znam taką wersję: dzień urodzenia + miesiąc urodzenia + rok, w którym przypadają urodziny, czyli ta liczba roku obowiązuje aż do kolejnych urodzin i wtedy przechodzi na nowy cykl. Czy Pan korzysta właśnie z tej metody?

No i dziękuję za odpowiedz... Szczerze mówiąc czarno widzę swoją sytuację, jak na razie to same porażki, dramaty i łzy. Wolałabym się mylić, ale trudno być optymistą gdy się patrzy wstecz 🙁


Odpowiedz
(@krysztal892)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 606

@przeplyw952 ta zasada którą opisujesz nie do końca do mnie trafia, więc spróbuję wyjaśnić jak to wygląda według metody proponowanej przez Lobos. Chodzi o zsumowanie wibracji urodzeniowej (dzień + miesiąc + rok urodzenia) z obliczanym rokiem. Czas trwania tego roku numerologicznego to od października roku poprzedniego do października roku obliczanego.

Co do samej metody Lobos, to nie korzystam z niej, bo jest praktycznie nieznana poza Polską. Lobos to postać bardzo niszowa w światowej numerologii, jej próby zaistnienia na innych rynkach skończyły się fiaskiem, za granicą uchodzi za kogoś mocno oderwnaego od rzeczywistości. Nie zmienia to faktu, że ma spory zasób wiedzy, ale wiele jej propozycji budzi kontrowersje, np. te 52 dni krytyczne przed urodzinami czy właśnie rok numerologiczny, których nie potrafi przekonująco uzasadnić.

Ja liczę klasycznie: dzień + miesiąc urodzenia + obliczany rok. Czas trwania określam od równonocy jesiennej (21/22 września) plus 7 dni, co w uproszczeniu daje od 1 października roku poprzedzającego do końca września roku liczonego. Metoda od urodzin do urodzin jest mocno dyskusyjna, bo ktoś urodzony np. 31 grudnia byłby liczony praktycznie w roku minionym, mimo że już wchodzi pod wpływ kolejnego.

Najbardziej przejrzyście wygląda metoda dr Juno Jordan, jednej z matek współczesnej numerologii, czyli zwykłe 1 stycznia do 31 grudnia. Natomiast za metodą równonoc-równonoc przemawia to, że numerologia w liczeniu drogi życia opiera się na cyklach księżycowych, z którymi ta metoda jest właśnie powiązana.


Odpowiedz
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@krysztal892 ok, poniżej pełen zestaw liter ze wszystkich moich imion (razem z tym z bierzmowania) i nazwiska:

A - 6 sztuk
C - 1
D - 2
F - 1
I - 3
K - 2 sztuki
L - 1
M - 2
N - 1
O - 2
R - 1
Y - 1
Z - 2

Może teraz Pan będzie w stanie odpowiedzieć na moje pytanie? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 606
(@krysztal892)
Połączone: 17 lat temu

okej, więc rozłożę to trochę na części pierwsze 🙂

do 30tki byłaś w pierwszym szczycie 5/14, a to jest taki okres, w którym naprawdę ciężko cokolwiek trwałego zbudować jeśli chodzi o związki. potem do 39 roku weszłaś w szczyt 4, który z założenia powinien sprzyjać stabilizacji w tej sferze, ale u ciebie widocznie tak nie zadziałał. możliwe że problem leży gdzieś w wibracjach imiennych, zwłaszcza jeśli brakuje ci dwójek, czwórek lub szóstek w tej zawartości i same wibracje imienne nie są zbyt korzystne pod kątem relacji, no to wtedy takie trudności mogą się pojawiać.

teraz jesteś w szczycie 9, co nie jest jakimś wymarzonym układem dla budowania związków, ale absolutnie nie oznacza to wyroku. ta dziewiątka rządzi sie swoimi prawami, wymaga oddania i odpuszczenia egoistycznych potrzeb. jak to idzie w dobrym kierunku, to energia wraca do człowieka z nawiązką. ale jak ktoś się opiera i chce przede wszystkim brać a nie dawać, to dziewiątka potrafi być bezlitosna i uderza właśnie w relacje.

co do roku numerologicznego, to tutaj zaznaczę tylko tyle że metoda, którą stosuje Pani Lobos jest właściwie nieznana poza Polską, żaden poważny numerolog za granicą jej nie używa. licząc tą metodą, w 2013 byłaś w roku 3. natomiast według klasycznej reguły to był rok 2.

tak czy inaczej, trzeba by dokładnie sprawdzić wibracje imienne, wszystkie litery ze wszystkich imion, włącznie z bierzmowaniem jezeli było, i obydwa nazwiska jeśli je posiadasz


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@krysztal892 okej, więc mam takie wibracje imienne (ze wszystkich imion i nazwiska, podaję tylko te litery które faktycznie w nich są):

A - 5 sztuk
C - 1
D - 1
F - 1
I - 1
K - 1
L - 1
M - 1
O - 1
R - 1
Y - 1
Z - 2


Odpowiedz
(@przeplyw952)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@krysztal892 przepraszam, że w tamtym poście zapomniałam uwzględnić imię z bierzmowania.

Mam pytanie, czy ono w ogóle ma znaczenie? Nigdzie go nie używam na co dzień, nie jest chyba nawet zapisane w żadnych dokumentach... no właśnie, zastanawiam sie dlaczego miałoby być ważne dla numerologii.

Ale dobra, jak je wrzucam do zestawu razem ze wszystkimi imionami i nazwiskiem, to i tak wychodzi mi szóstka 🙂

Pełen zestaw liter ze wszystkich imion i nazwiska wygląda tak (podaję tylko te, które faktycznie się tam pojawią):

A - 6 sztuk
C - 1
D - 2
F - 1
I - 3
K - 2
L - 1
M - 2
N - 1
O - 2
R - 1
Y - 1
Z - 2


Odpowiedz
(@krysztal892)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 606

@przeplyw952 no właśnie, imię bierzmowania wiele osób pomija, a jednak ma znaczenie. Bierzmowanie to w gruncie rzeczy formalny rytuał nadania imienia, a takie rytuały były przez całą ludzką historię jednymi z ważniejszych momentów w życiu człowieka. Nawet jeśli dziś mało kto przywiązuje do tego wagę, to i tak jest to jakoś głęboko zakodowane. Dlatego to imię powinno być brane pod uwagę przy liczeniu, niezależnie czy ktoś jest wierzący czy nie.

Co do twojego zestawu liter to wychodzi układ wibracji imiennych 7-8-6. Można to uznać za poprawny wynik, ale biorąc pod uwagę że masz problemy z trwałymi związkami, siódemka w pozycji dążeń duszy niekoniecznie ci sprzyja. Siódemka potrafi wprowadzać taką emocjonalną izolację, odcięcie się od ludzi.

Jest jeszcze jedna rzecz, której w tym zestawie nie ma wcale, mianowicie wibracja dwójki. Dwójka wyraża się przez litery B i T, a jej brak w zawartości może własnie dawac o sobie znać jako trudności w budowaniu partnerstwa i współpracy z innymi. To nie jest może miłe do usłyszenia, ale w numerologii takie puste miejsca mówią dość dużo...


Odpowiedz
Udostępnij: