no dobra, pierwszy raz piszę coś takiego ale już naprawdę nie wiem co z sobą zrobić...
jestem strasznie nieszczęśliwa jeśli chodzi o życie osobiste. ta przeklęta 33 robi swoje 🙁 ciągle jedno i to samo, nowy związek, potem rozstanie, dramaty, łzy i znowu od początku.
tak bardzo liczyłam na ten ostatni rok, numerologicznie miał to być mój rok nr 1, nowy poczatek i w sumie rzeczywiście przyszło coś wielkiego, prawdziwe uczucie, ale straciłam to w dość okropnych okolicznościach. więc nawet jak coś pięknego się pojawia, to i tak jakoś się sypie.
tracę już wiarę w to że w ogóle uda mi się ułożyć życie z jakimś mężczyzną. jestem zmęczona, przybita, mam tego dość. i co śmieszne, nie jestem jakąś szarą myszką, ludzie mówią że jestem atrakcyjna, mężczyźni się kręcą... a i tak od lat jestem właściwie sama.
Panie Januszu, proszę o spojrzenie na moją sytuację. czy widzi Pan jakąś szansę że w końcu coś się poukłada? data urodzenia: 3 listopada 1972.
z góry dziękuję za odpowiedź
ee no właśnie, też czekam na odpowiedź pana Janusza... piszę się o sobie bo chyba mam podobny problem jak ta osoba co założyła wątek. jak Pan znajdzie chwilę to bardzo proszę o jakieś słowo 🙂
może to małe pocieszenie, ale nie jesteś z tym problemem sama, i to wcale nie ma związku tylko z numerologią czy układem gwiazd w chwili narodzin. patrzę na ludzi wokół siebie i widzę dwie grupy... jedni cierpią bo są sami, drudzy cierpią będąc w związkach które ich drenują i wyczerpują. takie czasy chyba, że tak napiszę. coś się dzieje z ludźmi, z tym jak wchodzą w relacje, jak w nich trwają lub nie trwają. więc może nie warto całej winy składać ani na własne barki, ani na niekorzystne planety w horoskopie urodzeniowym. to zbyt proste wytłumaczenie dla czegoś znacznie głębszego
no dobra, przypomnę się bo może zaginęłam w tym gąszczu...
zaczynam się zastanawiać czy pan po prostu nie chce niektorym pokazywac tych wyliczeń, bo jakoś tak wybiórczo to wygląda 🙂
uzupełniam więc swoje dane, może tym razem się uda:
z moich imion i nazwiska wychodzi:
1 (jedynek) - 5
2 (dwójek) - 1
3 - 2
4 - 2
5 - brak
6 - 2
7 - 1
8 - 2
9 - 2
i jedno K ktore policzyłam jako 2
okej, więc rozłożę to trochę na części pierwsze 🙂
do 30tki byłaś w pierwszym szczycie 5/14, a to jest taki okres, w którym naprawdę ciężko cokolwiek trwałego zbudować jeśli chodzi o związki. potem do 39 roku weszłaś w szczyt 4, który z założenia powinien sprzyjać stabilizacji w tej sferze, ale u ciebie widocznie tak nie zadziałał. możliwe że problem leży gdzieś w wibracjach imiennych, zwłaszcza jeśli brakuje ci dwójek, czwórek lub szóstek w tej zawartości i same wibracje imienne nie są zbyt korzystne pod kątem relacji, no to wtedy takie trudności mogą się pojawiać.
teraz jesteś w szczycie 9, co nie jest jakimś wymarzonym układem dla budowania związków, ale absolutnie nie oznacza to wyroku. ta dziewiątka rządzi sie swoimi prawami, wymaga oddania i odpuszczenia egoistycznych potrzeb. jak to idzie w dobrym kierunku, to energia wraca do człowieka z nawiązką. ale jak ktoś się opiera i chce przede wszystkim brać a nie dawać, to dziewiątka potrafi być bezlitosna i uderza właśnie w relacje.
co do roku numerologicznego, to tutaj zaznaczę tylko tyle że metoda, którą stosuje Pani Lobos jest właściwie nieznana poza Polską, żaden poważny numerolog za granicą jej nie używa. licząc tą metodą, w 2013 byłaś w roku 3. natomiast według klasycznej reguły to był rok 2.
tak czy inaczej, trzeba by dokładnie sprawdzić wibracje imienne, wszystkie litery ze wszystkich imion, włącznie z bierzmowaniem jezeli było, i obydwa nazwiska jeśli je posiadasz
