Jestem teraz w 9 roku numerologicznym, urodziłam się 26.11.1972. Od 2011 mam kredyt i właśnie dowiedziałam się, że mogę go zamknąć i wziąć nowy w tym samym banku, na lepszych warunkach, mniejsze oprocentowanie i krótszy czas spłaty. Ale to ciągle jest podpisanie nowej umowy...
I tu właśnie wszystko mi się kłóci w głowie. Bo technicznie to nowy kredyt, nawet jeśli przeznaczony wyłącznie na spłatę starego, w tym samym banku. Numerologicznie 9 rok to czas zamykania, kończenia, a nie otwierania nowych zobowiązań. A jednocześnie jeśli ten nowy kredyt de facto zamyka poprzedni i wychodzi taniej... to czy energetycznie nie jest to jednak kontynuacja, a nie nowy początek?
Błagam o jakieś wskazówki, bo czas naprawdę nagli i sama juz nie wiem co myśleć. Mam nadzieję, że uda się tu znaleźć odpowiedź, bo wydaje mi się że podobny dylemat może mieć wiecej osób w tym miejscu. Pozdrawiam serdecznie.
jeszcze mi się przypomniało... ten nowy kredyt, który miałabym wziąć na spłatę tamtego, to wszystko w jednym banku, ale już na zupełnie nowych warunkach, jakby zaczynać od zera. i właśnie nie wiem czy to w ogóle ma sens, bo słyszałam że długi zaciągnięte w 9 roku numerologicznym są wyjątkowo ciężkie do spłacenia, jakby same w sobie niosły jakiś ciężar, który trudno zrzucić... może lepiej zostawic tak jak jest? błagam, naprawdę nie wiem co robić
Siedzę nad tym i główkuję, ale sama nie wiem jak to właściwie rozumieć... Chodzi o stary kredyt zamieniany na nowy, w tym samym banku, tylko że przeznaczony na spłatę poprzedniego. Niby zmiana warunków, ale umowa musi być podpisana od nowa. Starałam sie opisać moją sytuację możliwie najdokładniej jak umiałam.
Nie wiem czy się na to zdecydować, czy zostawic wszystko tak jak jest. Jest Pan dla mnie prawdziwym autorytetem jeśli chodzi o numerologię i czuję że tylko Pan może mi tu pomóc, naprowadzić na właściwą ścieżkę. Z całego serca dziękuję z góry!
szczerze? to mnie trochę bawi jak ktoś podejmuje decyzję o refinansowaniu kredytu w oparciu o „wibracje roku numerologicznego”... ale dobra, nie o to tu chodzi.
jeśli ktoś liczy na konkretną poradę finansową to powiem tak - decyzja o przeniesieniu kredytu do lepszej oferty w tym samym banku brzmi zupełnie logicznie z ekonomicznego punktu widzenia. niższe oprocentowanie = mniej płacisz. koniec, kropka. żaden „rok dziewiąty” tego nie zmienia.
a co do czekania do 2016 żeby mieć „korzystniejszy układ” - serio? to 5 lat nadpłacania wyższych odsetek bo numerologia mówi nie? to trochę drogi przesąd 😉
wiem, ze tu jest forum ezoteryczne i szanuje że ludzie mają różne przekonania. ale jeżeli ktos pyta o sprawy finansowe które realnie wpływają na jego życie, to nie mogę udawać że doradztwo w stylu „poczekaj na rok jeden” ma jakiś sens praktyczny. przed podpisaniem czegokolwiek polecam porozmawiać z doradcą w banku albo niezależnym doradcą kredytowym - niech dokładnie przeliczą koszty całkowite obu opcji.
