Widziałam ostatnio kilka pytań o te kwestie, więc spróbuję podzielić się tym co wiem.
Co do K i V, tak, faktycznie litery te traktuje się inaczej niż by wynikało ze zwykłego sumowania cyfr. K odpowiada wibracji 11, a nie 2, podobnie V to 22, nie 4. To tzw. liczby mistrzowskie, które zachowują swój wyższy potencjał zamiast być redukowane. Innych liter, które działałyby analogicznie, w tradycyjnej numerologii raczej nie ma, przynajmniej nie spotkałam się z takim ujęciem.
Sprawa dwuznaków jest ciekawsza i rzeczywiście budzi wątpliwości. W polskiej numerologii przyjmuje się zazwyczaj podejście fonetyczne, tzn. liczymy to co słyszymy, nie to co widzimy na papierze. Imię „Grzegorz” podczas wymowy brzmi inaczej niż jest zapisane, bo „rz” czytamy jak „ż”, a zatem wibracja litery „r” faktycznie nie jest tam słyszalna. Część numerologów jednak upiera sie przy zapisie, twierdząc że myśl ludzka, gdy widzi imię zapisane, i tak „widzi” całe słowo z każdą literą. Stąd ta rozbieżność o której wspominasz, czyli niejako dwoistość profilu. Osobiście sądzę że bardziej uzasadnione jest podejście fonetyczne, bo imię żyje przede wszystkim w mowie i tam niesie swoją energię. Ale to temat do dyskusji, różne szkoły mają tu różne zdania...
No dobra, to po kolei.
K oraz V liczymy jako 11 i 22, nie jak 2 i 4, i tyle. Żadnych innych liter nie traktujemy w ten sposób. Wynika to z podstawowej zasady numerologii mówiącej o tym, ze liczby mistrzowskie nie powinny byc redukowane. Przy czym jest tu jeszcze jeden ważny szczegół, obie te litery mają przypisane liczby mistrzowskie nie dlatego, że coś tam się zredukowało (jak np. 29/11), tylko po prostu z natury są 11 i 22. Oczywiście sam w interpretacji czy realizacji te liczby mistrzowskie mogą już być redukowane, ale to osobna kwestia.
Co do dwuznaków... to naprawdę dobre pytanie i stary dylemat w numerologii, liczyć fonetycznie czy trzymać się zapisu? W praktycznie każdym języku masz takie przypadki: sh, ch, ph, th i tak dalej. Zdecydowana większość numerologów opowiada się za uwzględnianiem liter tak jak są zapisane, argumentując że każde wypowiedziane słowo odbija się w podświadomości jako energia konkretnych liter, z których jest zbudowane.
Ale tu od razu nasuwa sie taki problem, co z ludźmi, którzy liter w ogóle nie znali? Kilkaset lat temu analfabetyzm byl powszechny, a wibracje są wartością uniwersalną, nie pojawiły się dopiero wtedy gdy ktoś wynalazł alfabet. Podobnie z ludźmi, którzy nie znają danego języka, oni i tak odbierają imię wyłącznie fonetycznie, bo po prostu nie wiedzą jak się je pisze.
Więc odpowiedź szczera jest taka, że nie wiadomo 🙂 Przydałyby się porządne badania porównujące numerologię fonetyczną z tą opartą na zapisie. Może by się okazało, że ta pierwsza jest po prostu trafniejsza.
