Ostatnio czytałam o numerologii kwiatów i utknęłam na jednym miejscu - podobno liczba płatków ma bezpośredni związek z tym, czy kwiat 'przynosi' nam szczęście czy nie. Ale nigdzie nie mogę znaleźć konkretów. Moja ulubiona róża ma zwykle 5 płatków (dzika) albo dziesiątki przy hodowlanych - i co, jedna jest lepsza od drugiej? Ktoś się tym zajmował? Chciałabym wiedzieć, zanim zacznę używać kwiatów w rytuałach miłosnych.
O rany, liczba płatków to temat, który łączy numerologię z tradycją ziołową i symboliką kwiatową, więc mam tu kilka przemyśleń. Pięć płatków to liczba Wenus - miłość, harmonię, zmysłowość. Dzika róża nie wzięła się przypadkowo jako symbol romantyzmu. Ale już 4 płatki to liczba stabilności, ziemi, niekoniecznie miłości. Pytanie jest takie - mówisz o rytuałach miłosnych. Jaki cel konkretnie? Bo to dużo zmienia w wyborze kwiatu.
O, nie wiedziałam, że liczba płatków w ogóle coś znaczy! To niesamowite, dziękuję że poruszacie ten temat. Herga, a co z tulipanami? Mają 6 płatków chyba? Co oznacza szóstka?
Ojoj, słonecznik to ciekawy przykład, bo jego płatki (języczki) tworzą ciągi Fibonacciego - 21, 34, 55. I teraz pytanie do Hergi i całego tematu: czy numerologia kwiatów odwołuje się do faktycznej liczby płatków, czy do tej 'idealnej' liczby przypisanej danemu gatunkowi? Bo to zupełnie różne podejście daje różne wyniki.
Ojejku, szczerze mówiąc trochę sceptycznie podchodzę do liczenia płatków jako metody wróżebnej, ale ten wątek z Fibonaccim mnie zatrzymał. Franciszka, rozumiem, że te proporcje pojawiają się w naturze, ale skąd pewność, że mają znaczenie numerologiczne, a nie po prostu matematyczne? Bo to dwie różne rzeczy, nie? 😛
Bez urazy ale a ja mam pytanie bardziej praktyczne - skąd w ogóle wiadomo, który kwiat jest 'szczęśliwy', a który nie? bo jeśli zerwę rumianek, który ma 21 płatków (liczba z Fibonacciego), a moja koleżanka zerwie rumianek z 20 płatkami, to co - jej przyniesie pecha? To trochę naciągane, przepraszam.
Dobra, ale wróćmy do konkretów - jakie liczby płatków sa 'dobre' do których celów? Piwoniowa pytała o miłość, Herga wspomniała 5 i 6, a gdzie mi tu zostały 7, 8, 9? Czy 7 płatków w ogóle istnieje w naturze?
To jest właśnie ten problem z kwiatami botanicznie niejednoznacznymi - storczyki mają budowę 3+3, co możesz czytać jako 3 (trójca, twórczość, ekspresja) albo jako 6 (harmonia). Część numerologów liczy tylko to, co na pierwszy rzut oka widać jako 'płatek'. Inni biorą całą liczbę okwiatów. Nie ma tu jednej szkoły i szczerze - to mnie w tej dziedzinie trochę denerwuje.
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale czy to w ogóle jest jakoś opisane w jakiejś starej księdze albo tradycji? Bo czytam i zastanawiam się, czy to jest wiedza z tradycji, czy raczej coś, co ludzie sami tworzą i uzgadniają na forach?
A ja miałam ostatnio taką sytuację - kupiłam pięć słoneczników do pokoju i przez długi czas czułam się naprawdę pogodniej. Dopiero teraz po tym wątku pomyślałam, że może liczba miała znaczenie. Choć mogło być sto innych przyczyn. Nie wiem, co myśleć.
Czytam tę rozmowę od początku i mam takie podstawowe pytanie - czy są jakieś liczby płatków, których lepiej unikać? Czyli 'pechowe' kwiaty do domu? Gdzieś słyszałem, że 4 to zła liczba w kulturach azjatyckich i że nie powinno się dawać 4 kwiatów w bukiecie. Ale to chyba co innego niż liczba płatków, prawda?
To jest pytanie, które otwiera zupełnie inny poziom dyskusji. Zawsze powtarzam, że liczba ma swoją wibrację obiektywną, ale odbiorca ją filtruje przez własną psychikę i kulturę. Kwiat z czterema płatkami - w naszej tradycji to akurat czterolistna koniczyna, czyli szczęście. Więc mamy ten sam układ botaniczny, a zupełnie odwrotną symbolikę. Co to mówi o samej liczbie?
Przepraszam, że dopytam, bo naprawdę nie znam się na tym - czy numerolodzy, którzy się tym zawodowo zajmują, mają jakieś wspólne zasady co do kwiatów? Czy każdy robi to po swojemu? Bo z tej dyskusji wynika, że nie ma żadnej wspólnej podstawy i każdy interpretuje inaczej. 🙂
Muszę się tutaj wtrącić, bo Franciszka mówi coś ważnego. W systemach, które sama znam - tarot, astrologia - liczby mają konkretne miejsce w schemacie. Trójka to wzrost, czwórka to struktura, piątka to zmiana. Jeśli przyłożymy to do płatków, to pięciopłatkowy kwiat podczas rytuału miłosnego ma sens, bo piątka w Kabale to Geburah - siła, pożądanie. Ale to jest interpretacja wyciągnięta z tarota, nie 'numerologia kwiatów' jako oddzielna dziedzina.
Dobra, ale mnie interesuje efekt praktyczny - czy któraś z was rzeczywiście robiła rytuał z kwiatami i dobierała je świadomie według liczby płatków? Czy to zostało gdzieś zapisane, czy to bardziej teoria?
Właśnie! Też chcę wiedzieć. Można dyskutować w nieskończoność, ale co z konkretnymi doświadczeniami? Bo czytam od początku i mam wrażenie, że więcej tu teorii niż praktyki.
Pracowałam z różami - pięciopłatkowe dzikie róże do rytuałów Wenus. Świadomie, z intencją. Efekty? Subiektywne, jak zawsze w magii. Ale sam proces - zbieranie, liczenie, skupienie na liczbie - zmienia jakość rytuału. Czy to liczba czy skupienie? Nie wiem. Ale działa.
To mam pytanie do Hergi i w ogóle do wszystkich - jeśli hodowla zmienia liczbę płatków, to znaczy że człowiek może 'zmienić' wibrację rośliny? To nie brzmi jak coś stałego i obiektywnego, bardziej jak coś, co sami nadajemy.
Myślę, że tu jest głębszy problem - numerologia kwiatów zakłada, że roślina 'jest' swoją liczbą, ale botanicznie liczba płatków jest wynikiem ewolucji i hodowli. nie wiem, czy można te dwie rzeczy pogodzić bez dużej dozy wiary. I to nie jest atak, po prostu widzę tę sprzeczność.
Też czytałam cały wątek i trochę się zgubiłam. Weszłam tu bo szukam czegoś do rytuału miłosnego i myślałam, że znajdę konkretną odpowiedź - które kwiaty, ile płatków, co kupić. A wychodzi, że nie ma prostej odpowiedzi? Może ktoś mi podpowie chociaż od czego zacząć? 🙁
