Ojej zastanawiam sie ostatnio nad czymś co wydaje mi sie nieoczywsite w kontekście numerologii. Piszę pracę nie akademicką ale taką własną analize i zadałem sobie pytanie: czy liczab zrodel, z ktorych korzystam ma znaczenie numerologiczne? Konkretnie chodzi mi o liczbe pozycji w bibliografii. Jeśli zakończę na 33 zrodlach to czy ta liczba mistrzowska \"wzmacnia\" wartość pracy? a moze liczy się suma cyfr i trzeba dążyć do konkretnej liczby zycia? Ciekawi mnie czy ktoś w ogóle o tym myślał
Pytanie mnie zaskoczyło, bo sama nigdy nie podchodziłam do bibliografii od tej strony, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej widzę w tym sens. 33 to liczba mistrzowska, nauczyciela, i jeśli praca ma kogoś czegoś uczyć, to ta liczba działa na jej korzyść. Ale powiedz mi Damianku, czy chodzi ci o wiarygodność w sensie ezotycznym, że praca "niesie" właściwą energię, czy też pytasz, czy numerologia może realnie wpłynąć na odbiór przez czytelnika?
Właśnie to jest ciekawe rozróżnienie, które postawiła Wibracja22. Bo to nie to samo. Jeśli autor świadomie kończy bibliografię na liczbie mistrzowskiej, to wkłada w to intencję, a intencja w numerologii jest fundamentem. Sama robiłam analizę pewnego tekstu, gdzie liczyłam litery w tytule i wyszło mi 7, i rzeczywiście ten tekst miał w sobie coś głębokiego, analitycznego. przy bibliografii chyba działałoby to podobnie ale ciekawi mnie, jak Damianek to widzi w praktyce, czy już sprawdzał jakieś konkretne liczby dla tej swojej pracy?
Czytam i zastanawiam się czy nie pomijamy czegoś istotnego. Liczba mistrzowska w bibliografii brzmi świetnie w teorii, ale w numerologii liczy sie też kontekst osoby, która tworzy. Jaka masz liczbę życia, Damianku? Bo jeśli twoja liczba życia to np. 7, to bibliografia o liczbie wibracji 7 może być dla ciebie idealna, ale dla kogos innego juz niekoniecznie. nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.
Obserwuje tę rozmowę i trochę kreci mi się w głowie. czyli mam rozumieć że jesli piszę jakiś tekst i skończę bibliografię na przyklad na 28 źródłach to ta liczba \"idzie\" razem z tym tekstem w swiat i wplywa na to, jak jest odbierany? Pytam serio, bo to by oznaczalo że każda praca naukowa ktora czytalam miała jakiś numerologiczny \"ładunek\" o którym autor nawet nie wiedzial.
Ja jestem bardziej z astrologii niż z numerologii więc pytam z ciekawości, ale czy to nie jest troche tak jak z tranzytami? Czyli coś może dzialaac na ciebie bez twojej wiedzy, a jak stajesz sie tego swiadomy, mozesz to wykorzystać? Bo jak tak to rozumiem to autorzy najlepszych książek mogli nieswiadomie trafic w dobre liczby bibliografii a teraz mozna by to \"odwrocic\" i robić to celowo ;).
Ale zaraz, to otwiera szerszy temat. Czyli nie tylko ile jest tych źródeł, ale kiedy zostały wybrane, też ma znaczenie? Damianku, czy pamiętasz, w jakim układzie planet byłeś, kiedy kończyłeś kompletować bibliografię? Bo zakończenie na konkretnej liczbie pod konkretnym tranzytem moze mieć zupełnie inne działanie niż ta sama liczba w innym czasie.
Wchodzę tu ze strony tarota, bo mi to skojarzylo pewien rozkład. Kiedy ciągam karty dla kogoś, kto pisze albo tworzy a wychodzi Hierofant, to czesto mówię o potrzebie zakorzenienia wiedzy w tradycji, czyli właśnie w źródłach. I Hierofant to w numerologii 5. Zastanawiam się, czy praca z bibliografią o wibracji 5 albo z liczbą źródeł będącą wielokrotnoscia 5 nioslaby tę \"hierofantową\" energię, wiedze opartą na autorytetach.
Czytam od poczatku i mam pytanko troche z boku bo nie do konca kumam czy chodzi o to zeby celowo dobierac ile zrodel dajesz, żeby wyszla konkreta liczba? Bo jak mam np. 17 zrodel i muszę dodac kolejne zeby wyszlo 22, to czy to nie jest troche na sile? Takize można by wywalic jedno zeby wyszlo 11 i też byłoby mistrzowskie :)?
U mnie w rytualah podobna zasada nie na sile. Liczbę skladnikow kroków, powtorzen staram się dostosować do intencji, ale jeśli rytual naturalnie \"chce\" byc inaczej, to mu na to pozwalam. Z praca pewnie tak samo moze liczba zrodel, które naturalnie zebrałeś juz jest tą wlasciwa odpowiedzią na twoje pytanie badawcze.
Basieńka dotknela czegoś ważnego. Numerologia nie jest samą pozytywną interpretacja, są liczby trudniejsze 4 bywa ciężka, 8 niesie karmę, 16 jako liczba ukryta to cień. Jeśli praca zebrała 16 źródeł, to warto się zastanowić, czy nie kryje w sobie jakiegoś błędu który wyjdzie potem. To nie jest pesymizm, to czytanie wibracji.
I tu wracamy do pytania z tytułu, czy liczba wpływa na wiarygodność. Dla mnie wiarygodność to nie to samo co jakość merytoryczna. Praca może być merytorycznie świetna i mieć wibrację 16, co nie zniszczy jej wartości, ale może znaczyć, że jej odbiór będzie burzliwy, będzie kwestionowana, wywoła spory. A praca z wibracją 11 może nie mieć wielu źródeł, ale będzie inspirować innych do myślenia. To dwa różne rodzaje "wiarygodności".
Co do tego, co napisła Wibracja22 o wiarygodnosci kontra jakość merytoryczna, chcę to rozwinac, bo myślę, że tu jest sedno calej dyskusji. W astrologii mamy podobne napiecie, ktos może miec Merkury w dosoknałym miejscu, a i tak pisac bzdury, bo brakuje mu wiedzy. Wibracja liczby 16 nie zrobi z dobrej prayc złej ale może przyciągnąć okoliczności, w których ta praca zostanie źle odebrana lub zakwestionowana. Damianku, mam konkretne pytanie, ile finalnie masz tych źródeł i czy już liczyłeś redukcję??
Właśnie sprawdzilem i mam 34 zrodla. 3+4=7. Siódemka. Liczba wiedzy, duchowosci, analitycznego umysłu. Z jednej strony brzmi dobrze dla pracy naukowej, z drugiej zastanawiam się czy 7 nie wonsi tez pewnej izolacji, jakby praca była \"za mądra\" na powszechny odbior? Czarnobog57, jak to widzisz?
Czekajcie ale 7 to chyba jedna z lepszych liczb dla czegos akademickiego nie? Ja sie bardziej znam na astrologii ale zawsze słyszałam, że 7 to liczba prawdy i dociekania. Czy w numerologii też tak to dziala, czy kazda dziedzina ją inaczej interpretuje?
Do promotora i komisji, więc raczej specjalistuw. To brzmi jakby 7 bylo w tym wypadku calkiem trafione. Ale nadal mam z tyłu głowy ten wątek z Merkurym w Baranie i zastanawiam sie, czy pochopnosc przy wyborze zrodel nie spowodowała, że część z tych 34 jest slabszych jakosciowo. Nie wiem, czy to numerologia czy astrologia ale coś mi nie daje spokoju.
O rany to jest właśnie ten moment kiedy oba systemy się uzupełniają. Numerologia mówi ci jaka jest wibracja gotowego dzieła, a astrologia może pokazać, w jakim stanie byłeś podczas tworzenia. Czy możesz sprawdzić dokladna datę, kiedy zamknąłeś bibliografię? To by dało wiecej do analizy.
Ale czy da sie w ogóle sprawdzić po czasie jaki byl tranzyt Merkurego w konkretnym dniu? Pytam bo sam piszę cos dłuższego i teraz zaczynam sie zastanawiac kiedy wybierałem zrodla hehe. Nie miałem pojecia że to może miec znaczenie. 🙂
Czytam i mysle sobie że to może byc tez kwestia tego jak zaczął się sam proces zbierania źródeł, nie tylko kiedy się skończył hmm, w rytuałach mówi sie, że wazniejsze jest otwarcie przestrzeni niż jej zamknięcie. Czy numerologicznie data rozpoczęcia kompletowania bibliografii też cos wnosi ;)?
Ojej, czekajcie, to się robi coraz bardziej skomplikowane. Mam rozumiec że praca naukowa ma teraz dwie daty dwie wibracje liczbe źródeł i jeszcze tranzyt Merkurego do tego? Jak to wszystko razem zlozyc w jedna interpretację? Pytam serio, bo zaczynam sie gubic :).
Mam takie pytanie bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu czy nie jest tak, że praca pisana przez kogos z silna siódemką w portrecie numerologicznym zawsze będzie miala wibrację siodemki niezaleznie od liczby źródeł? Czyli to autro nadaje ton, a nie liczby w bibliografii?
Goryczka poruszyła coś, o czym rzadko się mowi wprost. To jest naprawdę ciekawe rozróżnienie, autor kontra dzieło. W astrologii coś podobnego dotyczy horoskopów przedsiębiorstw, data zalozenia firmy żyje swoim zyciem, niezaleznie od włśaciciela. Wibracja22, czy jest jakaś literatura numerologiczna, która to rozróżnienie opisuje dokładniej? Bo chętnie bym poczytal.
Sledze tę rozmowę od dawna i mam jedno glupie pytanie czy runy tez mogłyby dać jakis sygnał dla takiej pracy zanim się ją odda? Jakieś losowanie przed zlozeniem? Pytam bo to moja dziedzina i zastanawiam się czy nie mozna by to połączyć.
Ja nie z runami ale z tarotem robiłam coś podobnego przed ważnymi krokami w projektach. Ciagnelam jedną karte z pytaniem \"co przeoczam\". Raz wyszło Mi La Lune i faktycznie okazało sie że miałam błędne zaożenie przy planowaniu. Nie wiem czy to mozna przelozyc na bibliografie, ale czemu nie.
To mi sie podoba takie sprawdzanie pracy przed oddaniem ale wracajac do liczby zrodel bo chce zrozumiec czy 34 Damianka to dobry wynik czy nie. Wibracja22 powiedziala, że 7 jest ok dla specjalistów, ale czy jeest jakas liczba, ktrej przy pracy naukowej lepiej unikac? Takie numerologiczne ostrzezenie?
Poczekajcie zanim pojdziemy za daleko w liczby Lechity chciałam wrocic do czegos co powiedziala Kolowa kilka postów wcześniej. że liczba źródeł to fundament ale nie caly obraz. to brzmi jak to że inne elementy moag tę wibracje korygować albbo wzmacniac. Czy ktos może to rozwinac na przykladzie pracy Damianka? Bo on ma te 7 ale ma tez pytanie o Merkurego w Baranie.
Wlasnie to mnie teraz najbardziej nurtuje. Obserwuje tę rozmowę i zaczynam myśleć że problemem moze nie byc sama liczba zrodel, ale to, w jakim stanie zbierałem je do bibliografii. Jeśli Merkury w Baranie rzeczywiście działał na mnie tak, że nie przemyślałem każdego wyboru to wibracja 7 może być powierzchowna. Jakby fundament byl dobry, ale zbudowany za szybko czy takie napięcie między liczbą a procesem tworzenia jest w numerologii jakoś opisane?
