Forum

Asystent AI
Miłość z poprzednie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Miłość z poprzedniego życia, czy da się o niej zapomnieć?


Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Witam wszystkich... piszę tu bo widzę że można liczyć na jakieś ludzkie podejście.

Moja historia jest dość krótka do opisania, choć niełatwa. Żyłam sobie spokojnie, zwyczajnie, bez żadnego zainteresowania karmą, poprzednimi wcieleniami czy czymkolwiek w tym stylu. Miłość karmiczna brzmiała dla mnie jak coś z kategorii chorych pomysłów i głupot. No i oczywiście, jak to zwykle bywa, spotkałam go. Zupełnie przez przypadek. I to uczucie od pierwszego wejrzenia, w które też oczywiście nie wierzyłam, po prostu mnie zmiotło.

Od tamtego pierwszego spotkania minął rok, oboje nie zapomnieli, potem znów się zobaczyliśmy i nastąpił wielki wybuch. W szczegóły nie będę wchodzić, ale mija już 8 mcy od kiedy go nie widzę i wcale nie jest łatwiej, wręcz przeciwnie. Oboje jesteśmy w rodzinach, myślałam że to minie, że samo się jakoś ułoży.

Poszłam nawet do wróżki, bo chciałam żeby ktoś mną potrząsnął i pomógł mi zapomnieć, bo to on zakończył kontakt. Pierwsze zdanie jakie usłyszałam dotyczyło poprzedniego wcielenia... że byliśmy razem i że ten człowiek się jeszcze odezwie, że o mnie myśli, że ma się rozejść ze swoją partnerką, ja też. Nie wiem skąd ona to wzięła i szczerze boję sie w to wnikać. Ciężko uwierzyć.

Moje pytanie do osób które się na tym znają: czy w ogóle można sie wyleczyć z miłości karmicznej? To uczucie siedzi we mnie i nie odpuszcza mimo że robię wszystko co mogę. Próbuję go nienawidzić, tłumaczyć sobie że to błąd, zauroczenie. Praca, znajomi, nowe zajęcia, nic z tego nie daje żadnego efektu. Jestem po prostu nieszczęśliwa i nie rozumiem dlaczego to wszystko musiało się wydarzyć...


Odpowiedz
29 odpowiedzi
Wpisy: 265
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Hmm, nie wiem czy dobrze rozumiem całą tę sytuację, ale spróbuję jakoś odnieść się do tego co napisałaś...

Wydaje mi się że trochę przeceniasz nas tutaj jeśli chodzi o wiedzę na temat miłości karmicznej. To jest bardzo złożony temat i myślę że nikt z nas nie powie Ci wszystkiego na sto procent.

Co do pytania po co to wszystko się stało i dlaczego jesteś nieszczęśliwa... moim zdaniem takie rzeczy pojawiają się w życiu właśnie po to, żeby coś w nas ruszyło. Piszesz że miałaś proste i piękne życie, i rozumiem że tego żałujesz, ale właśnie takie spokojne, poukładane życie rzadko kiedy daje nam szansę na prawdziwy, głęboki wewnętrzny rozwój. Przykre, ale chyba prawdziwe 🙁

Zastanawiam się też czy przypadkiem ta cała sytuacja nie jest jakimś sygnałem dotyczącym Twojej rodziny. Praca, znajomi, codzienne zajęcia to ważne rzeczy, ale czy nie ma w tym wszystkim troche tej codzienności i przewidywalności której może brakuje... świeżego powietrza? Bo praprzyczyna takich uczuć karmicznych czasem tkwi właśnie w monotonii, w tym że życie staje się zbyt powtarzalne.

Nie podałaś daty urodzenia, wiec nie mogę sie za bardzo rozwinąć w tym kierunku, ale na podstawie samego sposobu w jaki piszesz, odnoszę wrażenie że w Twojej dacie mogą pojawiac się pewne tendencje numerologiczne, które warto by sprawdzić...


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@renata-89 rozumiem co czujesz, naprawdę... ta intensywność o której piszesz, to właśnie jeden z charakterystycznych znaków połączenia karmicznego. zwykłe uczucia, nawet te piękne, nie mają w sobie tej głębi która potrafi tak bardzo zmienić człowieka od środka.

to co piszesz o sobie i o nim, że oboje patrzycie teraz inaczej na swoje życie, to nie jest przypadek. takie spotkania właśnie po to się zdarzają. nie po to żeby zniszczyć, ale żeby przebudzić. i widzę że ty już to rozumiesz, skoro sama piszesz że jesteś już inna.

co do psychoterapii, myślę że to bardzo mądry krok. ale warto żebyś trafiła do kogoś kto nie będzie patrzył na to tylko przez pryzmat psychologii, bo tu chodzi o cos wiecej niż zwykły kryzys emocjonalny. jeśli możesz, szukaj kogoś kto rozumie też sferę duchową, nie musisz iść do klasycznego gabinetu jeśli nie czujesz że to twoja droga.

a co do tarota, masz rację, to nie wyrocznia. to tylko zwierciadło. pokazuje możliwości, nie wyroki. nikt nie jest skazany na konkretny scenariusz, bo zawsze mamy wolną wolę i to od nas zależy jak przepiszemy własną historię.

jedno co chcę ci powiedzieć na koniec... to że coś się zmieniło i już nie będzie tak samo, to nie musi być tragedia. może właśnie takie mialo byc twoje zycie, bogatsze i głębsze niż wcześniej 🙂


Odpowiedz
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@krysztal793 słyszę Cię i rozumiem jak trudna jest ta sytuacja...

chciałam Ci powiedzieć, że patrząc na Twoją datę urodzenia zauważam tam pewne tendencje, ktore mnie trochę zastanawiają. Mianowicie, wygląda na to, że masz w sobie taką wewnętrzną potrzebę, żeby mieć przy sobie niejako dwóch mężczyzn, niekoniecznie dosłownie, ale może chociaż w myślach, albo takiego „zapasowego” w tle, kogoś adorującego, kto jest i daje poczucie bezpieczeństwa. I właśnie dlatego nie jestem już do końca przekonana, czy w Twoim przypadku sens ma całkowite „wyleczenie się” z tego uczucia do tamtego mężczyzny...

może chodzi raczej o to, żeby jakoś przepracować i wyciszyć te emocje w środku, wymodelować swój stosunek do niego w taki sposob, żeby dało się z tym żyć i jednocześnie normalnie funkcjonować w rodzinie, w codzienności. To zupełnie inne podejście niż wymazanie uczucia.

myślę że psychoterapia, do ktorej sama się skłaniasz, może dać Ci o wiele konkretniejsze odpowiedzi niż ja tutaj jestem w stanie dać. To dobry kierunek, naprawdę.

trzymam kciuki i życzę żebyś znalazła spokój 🙂


Odpowiedz
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@renata-89 dziękuję za czas który mi poświęciłaś. Mam tylko pytanie, bo nie jestem pewna czy dobrze to odebrałam... czy chodzi o to, że moja data urodzenia wskazuje na jakiś wzorzec z dwoma mężczyznami i że muszę się z tym jakoś skonfrontować?

Co do wróżki, to powiem że ta pani jest naprawdę sprawdzona, zna ją sporo osób z mojego otoczenia i ma dar, to nie jest przypadkowa osoba. Powiedziała mi że rozwiodę się, bo w moim życiu pojawi się mężczyzna trochę młodszy ode mnie, po rozwodzie, i że pochodzi z mojej przeszlosci. Nawet pokazała go w układzie 😀 Ale sama nie daje stuprocentowej gwarancji że to właśnie on. I wiesz co, jakoś się tego nie boje... raczej traktuję to jako pewne ostrzeżenie dla siebie niż wyrok. Tym bardziej że jego teraz nie ma w moim zyciu w ogóle, więc może dlatego tak to wyszło.

Muszę to wszystko spokojnie przemyslec, posiedzieć trochę sama ze sobą. Wiem że wróżba nie wychodzi bez powodu, coś za tym stoi. jeszcze raz bardzo dziękuję.


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

biorąc pod uwagę i datę urodzenia i tarota, ten drugi jakoś się tam kręci w tle... sama wybieram się wkrótce do psychologa i liczę na to, że uda mi się naprawdę głęboko przepracować to uczucie w sobie, az do końca.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@krysztal793 nie odpowiedziałam od razu, bo byłam przez jakiś czas poza domem, bez dostępu do komputera...

Pytałaś czy dobrze rozumiesz, czy Twoja data urodzenia wskazuje na dwóch mężczyzn i czy musisz się z tym „uporać”. Chciałabym to trochę wyjaśnić, bo to nie jest takie jednoznaczne.

Data urodzenia może wskazywać na różne rzeczy... może to być dosłownie dwóch mężczyzn w Twoim życiu, jednocześnie albo kolejno. Ale też może chodzić tylko o drugiego mężczyznę w myślach, w marzeniach, nie koniecznie w rzeczywistości. Albo kogoś „w zanadrzu”, takiego na wszelki wypadek, kogoś kto po prostu jest gdzieś z boku, adoruje, ale nic więcej się nie dzieje. Nie musi to wcale oznaczać kolejnego związku po rozstaniu.

Więc w Twojej sytuacji, taki opisanej tutaj na forum, ten drugi mężczyzna to spokojnie może być właśnie ten pan, o którym piszesz, istniejący głównie we wspomnieniach i może też w marzeniach.

To że masz to gdzies w środku i chcesz to przepracować, to mądra decyzja. Dobrze że idziesz do psychologa, to naprawdę może pomóc 🙂


Odpowiedz
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@renata-89 dziękuję za odpowiedź 🙂 no i właśnie, numerologia potrafi zaskoczyć... sama kiedy zaczęłam się w to zagłębiać, byłam zdumiona jak wiele można odczytac z samych dat. Coś w tym jest naprawdę głębokiego, jakby każda liczba niosła ze sobą jakieś echo, wibrację, która kształtuje całe życie człowieka. Tarot też ma swoją wartość, ale rozumiem że numerologia może trafiać do kogoś bardziej bezpośrednio, jest w niej jakaś precyzja.

Te wibracje rozwodowe o których piszesz... tak, to ciekawy i dość smutny aspekt tej wiedzy. Pokazuje że pewne wzorce są niejako wpisane w naszą numerologiczną mapę, choć oczywiście zawsze mamy jakiś wybór co z tym zrobimy.

Jeśli chodzi o datę którą podałas, chętnie się przyjrzę. 05.07.1978 to ciekawy układ... zapiszę sobie i dam znać co widzę. Możliwe że to rzuci nowe swiatło na całą tę sytuację którą opisujesz. Czasem kiedy patrzymy na daty obydwu osób razem, otwiera się zupełnie inny obraz relacji, jakby widok z góry na to co między ludźmi się dzieje i działo może nawet w poprzednich wcieleniach.


Odpowiedz
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@krysztal793 chętnie zajrzę w te liczby, ale zanim przejdę do konkretów, chciałam powiedzieć jedną ważną rzecz. Numerologia to piękna dziedzina i rozumiem, że może wciągnąć... sama kiedyś tak miałam. Ale na początku, kiedy człowiek jeszcze nie ma własnego odniesienia do tych spraw, kiedy trudno odróżnić co jest wartościowe a co po prostu błędne, warto podchodzić do tego ostrożnie. Różne źródła są różnej jakości, no i nie wszystko co się gdzieś wyczyta jest równie trafne.

Prosiłabym więc, żeby traktowała Pani te wszystkie rzeczy raczej jako ciekawostki niż wskazówki do poważnych decyzji życiowych. Zwłaszcza w sprawach tak ważnych jak małżeństwo czy rodzina. To takie moje zabezpieczenie, żeby nikomu nie zaszkodzić.

Data 05.07.1978... dobrze, spojrzę na to 🙂


Odpowiedz
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@renata-89 tak, masz rację... do takiej wiedzy dochodzi się latami, to nie jest coś co można ogarnąć od razu. Pozdrawiam serdecznie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

czy patrząc na te daty, mogłaby mi Pani jeszcze coś powiedzieć, dać jakieś wskazówki? Dawno nie czułam się tak bezsilna i... no, jakby ktoś mi po prostu sprawił ból. Naprawde nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@krysztal793 rozumiem, że czujesz się teraz bardzo bezsilna i to musi być naprawdę trudne...

Powiem Ci co mogę, patrząc tylko na same daty urodzenia, bo bez daty ślubu, bez daty kiedy się poznaliście i bez innych dat, mam ograniczone pole do analizy. Ale mimo to mogę Cię trochę uspokoić, bo te daty ułożone razem nie wskazują na jakieś natychmiastowe zderzenie. W najblizszych kilkunastu latach powinno być raczej spokojniej.

Dopiero gdzieś w pierwszej połowie lat trzydziestych mogą się pojawić poważniejsze sprawy, ale niekoniecznie muszą to być sprawy małżeńskie. To mogą być różne rzeczy, kwestie rodzinne w szerszym sensie, zawodowe, materialne, albo jakieś sprawy Twojego męża na styku z prawem czy finansami. Trudno mi bez dodatkowych dat powiedzieć więcej.

Warto żeby mąż zaczął się asekurować w kwestiach zawodowych i finansowych już wcześniej, nawet przed 2021 rokiem, i to nie jednorazowo ale tak po prostu na stałe. Wsparcie prawnika czy dobrego fachowcy z branży mogłoby tu dużo dac.

A Ty teraz postaraj się podniesc głowę i działać tak jak planowałaś, np. z pomocą psychologa. Powodzenia, naprawdę 🙂


Odpowiedz
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@renata-89 bardzo dziękuję za odpowiedź i za to że znalazłaś chwilę żeby tu napisać 🙂 skoro jest trochę czasu to dopiszę jeszcze kilka dat, może się przydadzą do analizy. Data ślubu 20.09.2003, daty poznania nie jestem do końca pewna. Pierwsze dziecko urodzone 11.10.2004, kolejny syn 08.08.2008. Ten „drugi” ma datę urodzenia 10.05.1984, poznaliśmy się 27.11.2015, potem był cały rok przerwy i kolejne spotkanie 25.11.2016, a rozstanie nastąpiło 30.03.2016. Pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@krysztal793 zapisałam sobie te daty, dziękuję. Ale chciałam zwrócić uwagę na jedną rzecz... czy mogłaby Pani usunąć ten swój wpis? Trochę się obawiam, że podawanie tylu konkretnych dat na ogólnodostępnym forum to nie jest najlepszy pomysł, jeśli chodzi o bezpieczeństwo 🙂


Odpowiedz
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@renata-89 nie mam niestety możliwości usunięcia swojego wpisu, to może tylko zrobić moderator... jeśli chcesz żeby ten post zniknął, to napisz tutaj żeby ktoś z ekipy się tym zajął


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

sama też o tym myślałam, ale wiesz... daty to tylko daty, bez imion, bez nazwisk. Szczerze mowiac to o wiele bardziej niebezpieczne jest to co ludzie sami z siebie wrzucają na FB - wszystkie szczegóły, zdjecia, całe życie na widoku 🙂


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@krysztal793 no właśnie, zastanawiam się nad tym co napisałaś wcześniej...

Patrząc na te daty które podałaś, data poznania i data drugiego spotkania mogą nie sprzyjać twojej dacie urodzenia przez dość długi czas, bo aż do okolic 2027 i 2028 roku. To naprawdę spory kawałek życia...

Więc przez ten okres chyba najlepiej byłoby bardzo, ale to bardzo starać się wyciszać emocje, wspomnienia i ewentualne marzenia z tym związane. Wiem że może to nie być łatwe, bo obie te daty mogą dosyć wyraźnie nie sprzyjać twojej dacie urodzenia.

Czy potem jest szansa na jakies wznowienie relacji? Szczerze mówiąc trudno mi to ocenić bez znajomości dat z jego zycia osobistego.

Co do daty ślubu to ciekawe, bo ona może nie być dla was emocjonalnie najważniejsza. Ważniejsza mogła być data poznania albo zaręczyn, zamieszkania razem, coś w tym stylu...

Ale data ślubu i ta data z listopada 2015 roku działały przez wiele lat jakby razem, ramię w ramię powiedziałabym, i obie mocno nie sprzyjały małżeństwu. Od drugiej połowy 2021 coś się jednak zaczęło zmieniać, te daty się niejako rozłączyły. Data ślubu zaczęła sprzyjać małżeństwu, natomiast tamta data z 2015 zaczęła działać łagodniej, ale za to zaczęła się mocniej wiązać z twoją datą urodzenia i to raczej w niezbyt pozytywny sposób, mniej więcej do okolic 2027 roku.

Myślę że warto byłoby się zastanowić co w tej sytuacji zrobić...


Odpowiedz
(@krysztal793)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@renata-89 dziękuję za poświęcony czas i za to wyjaśnienie... w pewnym sensie rozumiem co masz na myśli mówiąc że te daty nie sprzyjają małżeństwu, chyba coś w rodzaju kryzysu czy trudnego okresu? mam nadzieje że za te 10 lat naprawdę już nie będę o tym myśleć, bo serio nie wyobrażam sobie tyle czasu w takim bólu. ale zrobiłam już pierwszy krok, zapisałam się do psychologa i wierzę że musi być dobrze 🙂 pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz bardzo dziękuję.


Odpowiedz
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@krysztal793 pozwól, że jeszcze raz coś doprecyzuję 🙂

Wcześniej napisałam że analizując same daty urodzenia, bez daty ślubu, bez daty poznania, bez dat urodzin innych osób... mogę Panią uspokoić, bo w najbliższych kilkunastu latach Wasze daty mogą przebiegać bezkolizyjnie.

Więc zamiast słowa „kryzys” może lepiej byłoby powiedzieć „mniej pomyślny okres”, albo że czasem będzie trochę „pod górke” zamiast „jak po masle” - bo tak to mniej więcej rozumiem. To nie jest nic dramatycznego.

I tak, musi być dobrze! Sama zapisałaś się do psychologa i to bardzo dobry krok, naprawdę. Pozdrawiam serdecznie i też dziękuję za rozmowę


Odpowiedz
(@brzask943)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@renata-89 dzień dobry! Czytałam uważnie całą tę rozmowę i muszę powiedzieć że bardzo mnie uspokoiłaś tym swoim wyjaśnieniem 🙂 bo słowo „kryzys” brzmi trochę strasznie, a jak to tak ująć że „pod górkę” zamiast „jak po maśle” no to już zupełnie inaczej to człowiek odbiera. Że niby nie koniec swiata, tylko chwilowo trudniej... to jest naprawde duza różnica w odbiorze!

Mam takie wrażenie że wiele osób tu na forum stoi w podobnym miejscu co ja, na jakimś rozdrożu i nie bardzo wiadomo w którą stronę pójść. Właśnie ja też jestem w takiej sytuacji i gdybyś mogła mi kiedyś spojrzeć na moje daty, to byłabym bardzo wdzięczna. Ale oczywiście bez pośpiechu, napisze tutaj więcej jeśli tylko będzie taka możliwość 🙂

Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za tę odpowiedź


Odpowiedz
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@brzask943 dzień dobry 🙂 proszę napisać coś więcej o swojej sytuacji tutaj w wątku... najlepiej podaj daty urodzenia oraz te ważne emocjonalnie, no wie Pani, poznanie, zaręczyny, ślub, cokolwiek co było istotne. Postaram sie pomóc jak będę miała pełniejszy obraz. Pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@brzask943)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@renata-89 już napisałam, dzieki bardzo 🙂 czekam niecierpliwie na odpowiedź, bo ta sprawa bardzo mi leży na sercu...


Odpowiedz
(@umysl171)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@renata-89 hej, właśnie chciałam napisać że czas wszystko zweryfikował 🙂 od końca 2021 roku mąż już ze mną nie mieszka... i to była moja decyzja. Pozdrawiam serdecznie, M.


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@piotr-97)
Połączone: 16 lat temu

Słuchajcie, jeśli to co piszecie jest szczere i nie ma tu żadnej mistyfikacji, to powiem wam z całą powagą, że z czegoś takiego po prostu się nie wychodzi. Ta osoba, ten drugi człowiek z poprzedniego wcielenia, to jedyna istota którą można pokochać naprawdę i bez reszty. Taka miłość nie mija, tęsknota nie odpuszcza, i choćbyś próbował żyć normalnie to w pewnym momencie po prostu nie dajesz rady, zdrowe myślenie zaczyna się sypać. Więc jeżeli kogoś to dotknęło, naprawdę dotknęło, to nie ma co czekać. Trzeba jak najszybciej spotkać się z tą osobą i zapytać wprost czy ona też coś czuje, może jakieś dziwne przyciaganie którego nie potrafi wytłumaczyć, coś co po prostu jest i nie da się tego odgonić. Bo jeśli tak jest, to takiego człowieka nie można zostawić samemu sobie. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej, ale ta osoba po prostu do nas należy, tylko z nią można być naprawdę spokojnym, bez tego tępego bólu gdzieś w klatce piersiowej.

Mnie osobiście ten ból dobrze znany, choć ja nadal nie wiem kto jest tą moją drugą połową z tamtego życia, bo jeszcze jej nie spotkałem. I to naprawdę jest ciężkie, bo głowa kręci się tylko wokół jednego, wokół tej pustki. Czuję jednak że kiedyś byliśmy blisko siebie, że coś nas łączyło bardzo mocno... I to co zostało to tylko ból i tęsknota za kimś kogo nie pamiętam.

Wiec jeśli ty już wiesz kto to jest, nie trać czasu. Naprawdę. Napisz tutaj jak poszło, bo chciałbym usłyszeć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@umysl171)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@piotr-97 ej, przeczytałam co napisałeś i musiałam odpisać 🙂 masz rację w tym co piszesz, że to nie jest coś z czego można się po prostu „wyleczyć” jak ze zwykłej choroby... to jest coś zupełnie innego i głębszego niż przeciętne uczucie. taka miłość z poprzedniego wcielenia to rzeczywiście jedyna w swoim rodzaju więź, za którą człowiek tęskni nawet jeśli nie bardzo rozumie dlaczego.

ale bardzo mnie niepokoi to co napisałeś o śmierci i bólu który czujesz... serio, to brzmi jakbyś teraz był w naprawdę ciężkim miejscu i chciałam żebyś wiedział, że nie jesteś z tym sam. rozumiem że to uczucie braku kogoś bliskiego, kogoś kogo może jeszcze nie spotkałeś w tym życiu, potrafi być naprawde wyczerpujące i bolesne.

napisz tutaj więcej o sobie jeśli chcesz, chętnie pogadam 🙂 wszyscy tu jesteśmy po to żeby się wspierać i rozmawiać o takich właśnie przeżyciach. nie zamykaj się z tym w sobie!


Odpowiedz
(@umysl171)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@piotr-97 piszę z innego nicku, może jednak to wpadnie ci w oczy i trochę pomoże 🙂

Minęło już 6 lat i przez ten czas ani razu nie widziałam tamtego człowieka, ani nic od niego nie usłyszałam... i to pomimo tego, że różne tarocistki i wrozki były absolutnie pewne, że się odezwie. Jakieś półtora roku temu napisałam do niego nawet na Messengerze bo założył FB, ale zero odzewu. Niesamowite, co? Tak mi kiedys mówił że mnie kocha...

Ale wiesz co, moje życie przez te 6 lat nabrało takiego niesamowitego tempa i kierunku, ze sama nie mogę uwierzyć. Odeszłam od męża i jestem teraz w związku z fantastycznym, charyzmatycznym, wrażliwym i seksownym facetem, na zupełnie innych zasadach niż całe moje małżeństwo. Niczego nie żałuję! Jest między nami taka chemia, przyciąganie, uczenie się od siebie nawzajem... moje życie zmieniło się na każdej mozliwej płaszczyźnie.

A tamten... był po prostu moją bramą do nowego życia. Niech sobie milczy i udaje że nic się nie stało. Ja już nie jestem niewolnikiem tej miłości, choc bylo naprawde ciezko jak cholera. Mam cudownego człowieka u boku i skupiam się teraz na spełnianiu własnych marzeń.

Życzę ci dużo siły 🙂 Ps. też czułam fizyczny ból gdy tamten odszedł, nawet zachorowałam na chorobę autoimmunologiczną. Ale już dawno przestałam uważać, że był moją jedyną szansą na szczęście. Miłość jest wszędzie i można ją znaleźć w nieoczekiwanych miejscach. Nauczyłam się kochać siebie i jestem za wszystko wdzięczna. Pozdrawiam serdecznie!


Odpowiedz
(@renata-89)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 265

@umysl171 dziękuję za ten wpis, naprawdę 🙂 czytałam i coś mnie ścisnęło w środku, bo sama znam to uczucie kiedy człowiek czeka, wierzy wróżkom i tarotom że „on się odezwie”... a życie tymczasem idzie w zupełnie innym kierunku. Cieszę się że u Pani tak pięknie wyszło. I ta myśl że tamten był tylko bramą do nowego życia, to jest cos mądrego. Pozdrawiam serdecznie i też życzę dużo szczęścia!


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 393

@renata-89 no właśnie, to co opisujesz bardzo mi bliskie... też mam ten syndrom, że dla miłości jesteśmy w stanie zrobić absolutnie wszystko, akceptujemy te okruchy uczuć od partnera, a sami zapominamy o sobie kompletnie. Mnie kiedyś z numerologii wyszło, że zakocham się na serio dopiero w drugiej połowie życia i będzie lepiej. Nie bardzo w to wierzyłam wtedy, ale się sprawdziło, więc mimo wszystko bardziej ufam astrologii niż różnym innym rzeczom.

Sprawdziły się zresztą i inne przepowiednie, moje własne i mamy. Mama odeszła na raka, ale ja od dawna wierzę w reinkarnacje i to chyba pomaga, bo mniej cierpię kiedy ktoś bliski umiera. Jedyne co niszczy to... kiedy partner „odchodzi” w taki sposób jakby zabrał kawałek ciebie samej, to chyba najtrudniejsze.

Z innej strony, uwierzyłam kiedyś mocno w magię liczby 26 i chyba przez tę sugestię złapałam poważną kontuzję sportową, wyleciał dysk i przez jakiś czas w ogóle nie mogłam normalnie chodzić. Do dziś miewam lumbago. Wtedy własna rodzina nie miała litości, nie wezwała nawet lekarza, za to na prawników miała pieniądze i to niemałe. Myślały że będę po ich śmierci spłacać długi? Na szczeście pomogli mi życzliwi ludzie i znajomości z kręgów ezo, za co jestem wdzięczna.

Długo grałam kogoś innego, symulowałam, ukrywałam... i ciągle niby jestem coraz „szczęśliwsza”, ale zdrowia brakuje i człowiek się po prostu wypala. Pytanie do czego to wszystko prowadzi i dlaczego tak uparcie trwamy w tej iluzji?


Odpowiedz
(@renata-47)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@cichaenergia nie przejmuj się literówkami, mnie też się to zdarza i rozumiałam wszystko 🙂

Widzę że napisałaś bardzo dużo i z serca, takie rzeczy ciężko się redaguje, a poza tym złośliwość rzeczy martwych po prostu istnieje i tyle, nie ma co z tym walczyć. Przepraszam że dopiero teraz odpisuję, ale warto było przeczytać uważnie co napisałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 393
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

U mnie jest chyba coś podobnego. Mam kolegę, z którym współpracowałam, psychotronik, teraz całkiem znany w swoim środowisku. Byłam chora, nie wierzyłam w to co się między nami dzieje... a on oświadczył mi się po raz pierwszy po jakichś dwudziestu latach od kiedy się znamy, potem znowu po trzech tygodniach.

Kiedy to wszystko zaczęłam konfrontować ze wspomnieniami, wyszło mi że znaliśmy się w średniowiecznej Japonii, w czasach szogunatu, w grupie ninja. Byłam wtedy dowódcą, walczyłam przeciwko wojsku gdzieś pod Osaką, chodzi o tę trzecią masakrę ninja związaną z Odo Hideyoshim i Tokugawą, tego ostatniego pewnie kojarzycie z tego słynnego serialu z Chamberlainem. Historycy piszą o tych wydarzeniach i kiedy czytam te relacje, wszystko po prostu się zgadza.

Uwolnilismy się wtedy dzięki siddhiom ninja, jakiemuś rodzajowi siddhi lotnego, zastosowałam strategię totalnej walki. Byłam po stronie Miyamoto i jego szkoły Ichi'ryo, a cała ta tragedia zaczęła się od śmierci jego przybranego syna i krewnej Tokugawy, która nas zatrudniła i sama musiała popełnić seppuku razem z dzieckiem. W odpowiedzi wybiliśmy wszystkich żołnierzy szoguna, mszcząc śmierć naszych klanów.

Co ciekawe, miałam takie wspomnienia już jako nastolatka, zanim w ogóle zaczęłam to świadomie badać. Byłam wtedy fanką tamtej epoki, sztuk walki, jogi... no i jakoś to wszystko ze sobą połączyłam 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: