Ale właśnie w tym tkwi problemktóry mnie tu niepokoi. wzorce bez mechanizmu i bez systematycznej weryfikacji to można znalezc dosłownie wszedzie. Czy kos z was kiedykolwiek sprawdzil sale gdzie ta teoria NIE zadzialala? Bo jesli nie to skąd wiecie że to wzorzec, a nie przypadek?
Wracając do pytania Klimci o Merkurego w Raku - mam wrażenie, że ten tranzyt jest wyjątkowo ważny właśnie dla spraw gdzie liczy się zeznanie świadka, nie dokument. świadek pod wplywem tej energii może mówić bardziej z emocji niż z pamięci i to zmienia całą dynamikę sali.
A ja mam jeszcze glupsze może pytanie - czy numer sali to zawsze tylko ta cyfra na drzwiach? Bo w niektórych sądach są sale oznaczone literami albo piętrem jak A-12 albo II/3. Jak to wtedy liczyc?
Pytasz w dobrym momencie, bo właśnie nad tym ostatnio myślałam. Stosuję tylko cyfry z oznaczenia i sumuję je standardowo. Hmm, jeśli jest litera, to ją pomijam, chyba że pojawia się samodzielnie jako jedyne oznaczenie - wtedy konwersja przez numerologię Pythagorasa. Ale przyznam szczerze, że te mieszane oznaczenia są dla mnie mniej klarowne energetycznie, jakby sama sala była mniej czytelna w swojej wibracji.
Chcę tu wrócić do wątku Sylwunia i Moonchild, bo to jest ważniejsze niż sie wydaje. Niejednoznaczność oznaczenia sali może sama w sobie nieść informację - sala bez czytelnego numerologicznego \"podpisu\" jest energetycznie neutralna albo niestabilna, co może być korzystne dla strony, która potrzebuje elastyczności wyroku a niekorzystne dla tej, która liczy na precyzje przepisu. Czy ktoś miał doświadczenie z taką \"nienazwaną\" salą??
Ale jeśli sala jest energetycznie neutralna albo nieczytelna to po co w ogole ją analizowac? Pytam szczerze, bo chyba lepiej skupic się na dancyh urodzenia i dacie skro mamy je pewne. 😛
Mam wrażenie, że troche odpłynęliśmy od kwestii Merkurego w Raku i jak konkretnie zaburza koncentracje podczas spraw. Czy ktos, kto był na sali w tym tranzycie zauważył coś konkretnego u siebie? Nie mówię o wyroku, tylko o tym jak się cuzł podczas samej rozprawy - czy trudniej było skupić się na tym co się mówi :>? 😉
Ja byłem na jednej sprawie jako obserwator jakiś czas temu i faktycznie miałem wrażenie, że myśli mi sie plączą bardziej niż zwykle. Nie wiedziałem wtedy nic o tranzycie ale kiedy później sprawdziłem daty, Merkury był wlasnie w Raku. Nie wiem czy to dowód, ale zbieżność jest.
Sala byla oznaczona jako 7. Nie zwróciłem na to uwagi wtedy ale teraz jak o tym myślę - siódemka to podobno duchowosc, intuicja wewnętrzne poszukiwania. I Merkury w Raku dokłada do tego emocjonalne przetwarzanie. może dlatego zamiast śledzić tok argumentacji, siedziałem i chłonąłem atmosferę jak gąbka. To był zupełnie inny rodzaj obecności niż zwykle. 😀
Ojoj, ja tak. Mialam kilka tygodni temu wazna rozmowę i czulam że slowa mi się rozjeżdżają - wiedziałam co chce powiedzieć, ale dochodziło do mnie zanim powiedziałam, że to brzmi inaczej niż planowalam. Nie sprawdzałam sali, bo to byl zwykły pokój, ale daata sie zgadała z tranzytem. Czy to jest właśnie ten Merkury w Raku?
Ten opis \"myślenia przez wodę\" jest akurat klasycznie przypisywany Rakowi jako znakowi wodnemu i jego wpływowi na Merkurego. Ale Sennica ma racje, że jedno doświadczenie to za mało. Mnie bardziej zastanawia coś innego w kontekscie sali - jeśli siódemka pogłębia introspekcję, a Merkury w Raku osłabia linearnosc myślenia, to czy sala z siódemką jest gorsza dla obrony czy dla oskarżenia? Bo obie strony działają w tej samej przestrzeni
To jest pytanie,które kręci się gdzies w tym wątku od początku i nikt jeszcze nie udzielił na nie satysfakcjonującej odpowiedzi. Moja intuicja jesst taka, że sala działa jako przestrzeń, ale jej energia nie jest jednakowa dla wszystkich - każda osoba wnosi swuj wlasny numerologiczny \"klucz\" i sala albo go wzmacnia, albo tłumi. Więc ta sama siódemka może być dla jednego prawnika wręcz idealna, a dla innego dezorientująca.
Tylko że to jest wygodne do granic możliwości jako system - bo jak każda osoba ma swój klucz i sala różnie na każdego działa, to właściwie nie możesz powiedziec nic konkretnego o sali samej w sobie. Wtedy tytuł tego watku traci sens. Nie mowie tego zlosliwie, ale to logiczny wniosek z tej rozbudowanej teeorii
Chcę tu cos dopowiedzieć do watku o Merkurym w Raku i koncentracji, bo to mnie interesuje bardziej niż spór o metodologię. Merkury w Raku wpływa nie tylko na mówienie i słyszenie, ale też na to, co zostaje zapamiętane z rozmowy. zeznania składane podczas tego tranzytu mogą byc bardziej nacechowane emocją chwili niż faktyczna treścią zdarzenia - świadek pamięta jak się czul, nie co dokładnie widział. I to ma znaczenie na sali niezależnie od jej numeru. Czy ktos mial wrażenie, że własne zeznanie lub cudzych świadków bylo pod wpływem tego rodzaju emocjonalnej nakładki?
