Siedzę od jakiegoś czasu nad pewnym pytaniem i nie daje mi spokoju. W numerologii przypisujemy liczby literom, datom, imionom - ale czy ktoś z was myślał kiedyś o liczbach zakodowanych w samej technologii cyfrowej? Chodzi mi konkretnie o głębię bitową obrazu. 8-bitowy piksel to 256 odcieni na kanał, 24-bitowy to ponad 16 milionów kolorów. To są konkretne liczby, a liczby w numerologii niosą wibracje. Zastanawiam się więc - czy obraz 8-bit i obraz 24-bit mogą nieść zupełnie inną energię? I czy np. zdjęcia do rytuałów powinny być w określonej głębi bitowej?
Ciekawy kierunek, ale zaraz - skąd założenie, że numerologia sięga tak głęboko w warstwę techniczną? Bo jak rozumiem, numerologia operuje na liczbach znaczących dla człowieka, datach urodzin, imionach. A głębia bitowa to konstrukcja inżynierska, nie coś co "przytrafia się" obrazowi.
Zatrzymajcie się chwilę - to 24 bity na piksel czy 24 bity w ogóle? Bo chbya chodzi o 24 bity na piksel, co daje 3 kanały po 8 bitów każdy. Czyli każdy kanał i tak ma 8-bitową wibrację, a 24-bit to tylko ich suma? Nie rozumiem czy to jedna liczba czy trzy.
Mam notatki z kilku różnych podejść do numerologii Pitagorejskiej i Chaldejskiej i w żadnym nie widziałam wzmianki o głębi bitowej, bo to technologia sprzed kilkudziesięciu lat, a systemy numerologiczne mają tysiące lat. Ale to nie znaczy, że pytanie jest bez sensu. Mnie bardziej zastanawia coś innego - czy wibracja liczby zależy od kontekstu jej użycia, czy jest absolutna?
Liczba 8 to w każdym systemie liczba mocy i transformacji. Jeśli piksel ma 8-bitową głębię, to operuje na tej samej energii niezależnie od kontekstu technologicznego. Cyfry nie tracą znaczenia dlatego, że ktoś je zastosował w kodowaniu cyfrowym. saturn rządzi ósemką i Saturn nie pyta, czy mamy do czynienia z astrologią czy informatyką.
To skoro mówimy o potęgach - może właśnie o to chodzi? Baza jest dwójka, a potęga to 8 albo 24. Dwójka w numerologii to współpraca, równowaga, dualność. Może wibracja całego systemu idzie od tej dwójki, a liczba bitów tylko skaluje jej wyrażenie?
Przepraszam że wchodzę ale mam pytanie bo nie do końca rozumiem - te bity to są w samym zdjęciu czy w urządzeniu które robi zdęcie? Bo jakby były w aparacie to może wibracja idzie od aparatu, nie od pliku :)?
Czytam ten wątek od początku i mam jedną myśl. W Kabale każda liczba ma swoje miejsce w drzewie Sefir. Ósemka to Hod - sfera komunikacji, rozumu, rtęci czyli Merkurego. 24 redukowane do 6 to Tiferet - harmonia, piękno, serce drzewa. Te dwie energie są naprawdę diametralnie różne i jeśli numerologia bitów w ogóle ma sens, to ta różnica byłaby znacząca.
Hmm, ja to widzę tak - plik to plik, ale intencja wkładana przy tworzeniu obrazu ma wibracje. Czy fotografujesz ze skupieniem i czystą myślą, to bez różnicy ile bitów. Ale jeśli chcemy szukać dodatkowego wzmocnienia przez numerologię bitów to czemu nie. Tylko bym nie przesadzała z technicznością, egneria jest gdzie indziej niż w metadanych pliku.
Ale chwila, to idąc tym tropem - czy w ogóle mamy świadomość co wybieramy? Większość ludzi ustawia format w aparacie raz i potem o tym zapomina. Gdzie tu intencja?
Empirycznie w ezoteryce to trudno sprawdzić bo każdy ma inne dośwadczenie. Ale w sumie pytanie Sigili jest dobre - czy ktoś z was robił zdjęcia rytualne w różnych głębiach bitowych i zauważył różnicę? Hmm, bo wszystko to jest spekulacja dopóki ktoś tego nie spróbował.
Wracając do tego co pisał Bonifacy97 o Hod i Merkurym - to bardzo się wiąże z tym dodatkowym kontekstem o Merkurym w Bliźniętach. Merkury jest domicilny w Bliźniętach, a Bliźnięta to znak komunikacji, wymiany danych, szybkości myśli. Czy 8-bit jako wibracja Merkurego nie byłby wtedy szczególnie silny kiedy Merkury przebywa właśnie w Bliźniętach?
To logiczne powiązanie. Merkury w Bliźniętach wzmacnia wszystko co związane z przepływem informacji. Jeśli Hod czyli usemka kabalistyczna jest pod Merkurym, to przy Merkurym w Bliźniętach energia 8-bitowa powinna byc najczyściej wyrażona. Zdjęcia do rytuałów komunikacyjnych robiłbym właśnie teraz.
Mam pytanko może głupie - jak mogę sprawdzić ile bitów ma moje zdjęcie po zrobieniu? Bo na aparacie nie pamiętam żebym gdzies widziała takie ustawienie, może mam za stary model?
To wcale nie jest durne myślenie! Właśnie o tkaie praktyczne zastosowania chodzi chyba w tym wątku. Dziękuję że to napisałaś Opalinka, bo sama bym się nie odważyła zapytać o coś tak przyziemnego kiedy tu tyle mądrych dyskusji.
Mam w notatkach ciekawą rzecz - w Pitagorejskiej numerologii 6 to liczba harmonii, odpowiedzialności, rodziny, ale też piękna i form. 24 redukuje się do 6. Jeśli zdjęcie 24-bitowe niesie wibrację szóstki, to może jest lepsze do fotografowania czegoś co ma być estetycznie piękne - mandali, kart, ołtarzy? A 8-bit do rytuałów siły i działania?
Dobra ale te wszystkie interpretacje są piękne teoretycznie a mi chodzi o praktykę. Mam w domu ołtarzyk i chcę zrobić do niego nowe zdjęcie na wiosnę. Jak mam wybrać głębię bitową, skoro każdy tu ma inny pomysł?
Czytam ten wątek i mam wrażenie że mieszamy dwie rzeczy. Wirbracja pliku to jedno, ale wirbracja momentu kiedy robisz zdjęcie to drugie. Może ważniejsze jest żebyś zrobiła to zdjęcie w odpowiedniej fazie księżyca albo w odpowiednim dniu tygodnia, a bity są wtórne?
Wracając do pytania Zanety i tego co mówił Tymek - mnie też ciekawi ta kwestia warstw. Ale zanim złożymy to wszystko razem, chciałam dopytać Pelagię o tę redukcję 24 przez trzy kanały. Czy masz jakieś źródło do tej metody, bo nie spotkałam jej wcześniej i nie wiem czy to twój autorski pomysł, czy gdzieś to opisano?
Szczerze? To bardziej intuicja niż konkretne źródło. Ale myślę, że skoro 24-bit to realnie trzy razy 8, to ta struktura jest wewnętrzna i powinna być uwzgledniona. Choć przyznam, że Sigilia ma rację pytając - w klasycznej numerologii pitagorejskiej po prostu redukujemy sumę cyfr. Może obie ścieżki są równolegle ważne i dają różne poziomy odczytu?
Ale jeśli mamy dwie różne redukcje tej samej liczby i obie są "równolegle ważne",to jak praktycznie z tego skorzystać? Bo to brzmi jak sytuacja, gdy każda interpretacja jest poprawna i wtedy żadna nie jest.
Oo, to nie pomyślałam że stare zdjęcia też mają jakiś bit. Wydrukowane zdjęcie też ma tą wirbrację czy tylko plik cyfrowy? Bo babci zdjęcia to sa stare odbitki, nie cyfrowe wcale.
Analogowe zdjęcia mają swoje własne liczby - datę wykonania, format kadru, może numer kliszy. W numerologii możemy pracować z tym co mamy. Ale Opalinka zadała pytanie które mnie też zatrzymało - czy wibracja liczby 8 w pliku cyfrowym i wibracja ósemki w dacie to ta sama jakość energii, czy jednak różna?
To mi przypomina dyskusję którą gdzieś czytałem o tym czy liczba na kartce papieru ma tę samą moc co ta sama liczba wypowiedziana. Chyba jednak kontekst i medium ma znaczenie. Ale nie jestem pewien jak to przekłada się na bity.
No nie, czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do Sigili - pisałaś wcześniej o tym że analogowe zdjęcia są poza cyfrową numerologią. ale czy w takim razie druk cyfrowego zdjęcia - czyli jak wydrukujemy plik 24-bitowy - przenosi tę wibrację na papier, czy zostaje w pliku?
Wracając do Merkurego i tytułu wątku - wydaje mi się, że właśnie to rozróżnienie na cyfrowe i fizyczne jest tu kluczowe. Merkury rządzi zarówno komunikacją jak i handlem, wymianą, ale też podróżą między światami. Może 8-bit jako wibracja Merkury-Hod lepiej działa właśnie w przestrzeni cyfrowej, gdzie informacja jest płynna i przetworzona wielokrotnie?
A to by tłumaczyło dlaczego grafiki używane wyłącznie online mogłyby inaczej działać niż te drukowane. Merkury to przecież ruch, nie zakorzenienie. Plik krążący w sieci jest bardziej merkuriański niż wydruk stojący na ołtarzu.
