Dobra, to może zacznę od propozycji co notujemy. Data rozmowy, numer kandydata (zredukowany do jednej cyfry), rok osobisty w dniu rozmowy, wynik (zaproszenie do kolejnego etapu / oferta / odmowa / brak odpowiedzi). Coś jeszcze? Bo nie chcę komplikować, żeby za rok mieć dane porównywalne między nami.
Ja bym jeszcze dorzuciła informację o tym w jakiej branży była rozmowa. Bo może siódemka działa lepiej w branżach kreatywnych a dwójka w tych opartych na relacjach. Mam taike przeczucie, nie mam danych ale intuicja mówi że kontekst zawodowy ma znaczenie.
Glogowa mówi to co ja myślę od początku. Tylko że chyba na to pytanie nie ma tu prostej odpowiedzi, bo każda z was ma inną metodę liczenia i inną interpretację. I to chyba jest sedno problemu.
Chcę wrócić do pytania o numer oferty bo mi nie daje spokoju. Próbowałam dziś sprawdzić kilka starych ogłoszeń na które aplikowałam i dwie z trzech rozmów które skończyły się dobrze miały numer referencyjny redukujący się do jedynki lub siódemki. Przypadek? Może. Ale nie mogę tego zignorować.
Litery w numerach referencyjnych to zupełnie inna kwestia i szczerze - nie znam nikogo kto opracował sensowna metodę do tego. To są kody administracyjne, nie niesione żadną intencją więc pytanie czy w ogóle wchodzą w wibrację. Ja bym skupiła się wyłącznie na numerze kandydata, bo on przynajmniej ma jasne źródło - twoje miejsce w kolejce tej konkretnej rekrutacji.
Słuchajcie, ja mam tę rozmowę za kilka dni i wszystko sobie wyliczyłam, układ wygląda dobrze ale teraz jak czytam że metody są różne i dane nie są porównywalne, to zaczynam się zastanawiać czy w ogóle wiem co liczę. Anyzek, mówiłaś wcześniej o tej szóstce przy numerze kandydata - czy to że rozmowa jest przez telefon cokolwiek zmienia w tej interpretacji? Julitka pytała to samo i nie dostała odpowiedzi.
Mam pytanie do całej tej rozmowy o notatki i wzorce. Zbierzemy dane, znajdziemy że siódemka koreluje z sukcesem w 60% przypadków. Co wtedy? Czy to znaczy że numerologia działa, czy że jesteśmy w wieku w którym aplikujemy wystarczająco dużo żeby jakiś wynik się powtórzył? Naprawdę pytam, nie podważam, bo sama nie wiem jak odróżnić jeden scenariusz od drugiego.
To może projekt na samorozumienie jest dokładnie czym powinien być? Niekoniecznie chodzi o to żeby udowodnić innym że numerologia działa. Mnie interesuje czy moje własne decyzje są lepsze kiedy biorę pod uwagę te liczby. To jest pytanie które mogę sprawdzić na sobie.
Nemezis mówi to co czuję od początku. Zaczęłam ten wątek bo byłam ciekawa czy są jakieś wzorce, i wątek pokazał że wzorce są - tylko każda z nas ma trochę inne doświadczenia. Może to jest właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu: numer kandydata nie przyciąga pracy obiektywnie, ale może zmieniać to jak wchodzisz w rozmowę. No nie, i to już jest coś konkretnego.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie z zewnątrz, bo nie znam się na numerologii. Czy w takim razie numer kandydata to bardziej sposób do nastawienia psychicznego niż do przepowiadania? Bo tak to rozumiem po tej całej dyskusji i chciałbym wiedzieć czy dobrze.
No dobra, rozumiem już chyba ten podział. Czyli numer kandydata to coś jak ramy, w których działasz, a nie wyrocznię? Pytam wprost bo chcę się upewnić że dobrze to łapię.
To bardzo ciekawe co mówi Anyzek bo ja mam w notatkach jedną rozmowę gdzie wszystko wyglądało świetnie na papierze i numerologicznie też, a jednak nic z tego nie wyszło. I do dziś nie wiem czemu. Czy ktoś z was uwzględnia w swoich obliczeniach numerologię imienia rekrutera? 🙂 Bo zastanawiam się czy to nie jest brakujący element.
Ja zawsze liczę od oficjalnego imienia z dokumentów, nie zdrobnienia. To jest wibracja z którą ta osoba przyszła na świat, zdrobnienie to tylko społeczna nakładka. Ale rozumiem że jest szkoła która mówi inaczej.
Właśnie to wychodzi z tej dyskusji od początku - metody się różnią, ale każda ma swoją wewnętrzną logikę. Pytanie z tytułu wątku brzmiało czy numer rozmowy przyciąga pracę, i myślę że bliżej nam teraz do odpowiedzi niż na początku. Tylko ta odpowiedź jest bardziej złożona niż "tak" lub "nie" :).
Mam aktualizację bo moja rozmowa już była. Byłam szóstką,dzien był trójką, i... naprawdę dobrze poszło. Rekruterka była ciepła, rozmawiałyśmy prawie godzinę zamiast planowanych trzydziestu minut. Nie wiem jeszcze czy dostanę tę pracę, ale sama atmosfera była inna niż na poprzednich rozmowach. Może to szóstka, może przypadek, ale miałam inne nastawienie i chyba to było słyszać.
Czyli właściwie wróciłyśmy do pytania Rydwanki sprzed kilku postów - czy da się w ogóle oddzielić efekt numerologii od efektu lepszego nastawienia które z tej numerologii wynika. i chyba nie da się, przynajmniej nie bez eksperymentu który nikt tu nie przeprowadzi.
Dorzucę swoje trzy grosze bo czytam ten wątek od dawna. Pracuję z numerologią i kamieniami równolegle i zauważam że liczby działają inaczej kiedy mam przy sobie kamień wspierający daną wibrację. Przy szóstce na przykład różaniec albo rodochrozyt robi że ta energia jest jakby bardziej uziemiona, nie latająca w powietrzu. Czy ktoś z was łączy numerologię rozmowy z konkretnym kamieniem?
Do kamieni przy liczbach - stosuję głównie system pitagorejski jako bazę, ale uzupełniam go intuicją i tym co mi daje efekty. Przy jedynce agat lub rubinowy granat - coś co wzmacnia pewność siebie. Przy dwójce selenit albo perła - harmonia i wyczucie drugiego człowieka. Przy szóstce, której tu dużo używamy w kontekście rozmów - właśnie różaniec i rodochrozyt, bo ta liczba to relacja i ciepło. Ale zaznaczam że to moje połączenia, nie dogmat.
Zatrzymajmy się chwilę przy samym tytule wątku, bo właśnie przypomniałam sobie o czymś. Rozmawiamy o kamieniach, imionach rekruterów, wibracjach dnia - i to wszystko jset słuszne - ale czy ktoś z was w ogóle analizuje numer kolejny samej rozmowy? Mam na myśli dosłownie: to jest moja trzecia rozmowa w tym miesiącu, albo piąta w tej firmie. Czy ten licznik też coś znaczy?
To właśnie było u mnie na początku - od tego zaczęłam ten wątek. moja pierwsza rozmowa w konkretnej firmie zawsze jakoś bardziej ważona, bardziej obciążona oczekiwaniem. Nie wiem czy to numerologia czy psychologia, ale coś w tej jedynce jest. Pierwsza próba ma inną wibrację niz trzecia.
Tu jest ciekawy problem metodologiczny - bo numer kolejny rozmowy to liczba relatywna, zależy od tego co uznajesz za punkt zero. Czy liczysz od pierwszej rozmowy w życiu? Od pierwszej w tej branży? Od początku roku? Każda z tych odpowiedzi da inny wynik i inną interpretację.
Mam pytanie do Anyzek bo to mnie dotyczy bezpośrednio - jeśli moja rozmowa zakończyła się dobrze i teraz czekam na decyzję, to czy jest sens liczyć wibrację dnia w którym ta decyzja ma do mnie dotrzeć? Czy numerologia obejmuje też moment otrzymania informacji?
Czytam tę rozmowę o dniu decyzji i zastanawiam się - a co z dniem gdy składasz aplikację? To jest przecież pierwszy krok, pierwsza liczba w całym tym łańcuchu. Może wibracja dnia wysłania CV wpływa na to czy w ogóle dostaniesz zaproszenie?
Wchodzę bo temat mnie wciągnął. Łączę numerologię z astrologią i widzę tu coś co mi w tej dyskusji trochę umknęło - wibracja numeru to jedna warstwa,ale data aplikacji ma też swoją pozycję planetarną. Mercurius w konkretnym znaku przy wysłaniu CV to zupełnie inna jakość energii niż przy rozmowie. Oj, czy ktoś z was patrzy na te dwie warstwy równocześnie?
Wracając do kwestii numeru samej rozmowy - bo trochę odpłynęłyśmy w stronę astrologii, a to jest jednak wątek o numerologii - chcę zapytać o coś konkretnego. Jeśli jestem na trzeciej rozmowie z rzędu w tej samej firmie i wyliczylam sobie jej wibrację, to czy ta trójka jako numer kolejny w ogóle wchodzi do obliczeń, czy jest tylko tłem? Jak wy to traktujecie?
To ciekawe co Cefeida piszesz, bo ja właśnie od numerologii zaczęłam a nie od astrologii - właśnie dlatego że nie potrzebowałam całego horoskopu, żeby zacząć obserwować własne wzorce. O matko, i temat tego wątku wziął się trochę z tego samego miejsca - zauwazyłam powtarzający się schemat przy pierwszych rozmowach w firmach i zaczęłam liczyć. Nie wiedziałam wtedy że to się w ogóle da połączyć z datami aplikacji, dniem decyzji i tak dalej. Dobrze że ta rozmowa to poukładała, bo teraz widzę ten łańcuch znacznie szerzej ^^.
