Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co chyba rzadko ktoś tutaj poruszał - mianowicie nad imionami świętych i ich wartością numerologiczną. Chodzi mi o to, czy jeśli ktoś nosi imię na przykład Franciszek, Teresa, Benedykt, to czy ta liczba zakodowana w imieniu niesie ze sobą jakiś ładunek energetyczny powiązany z samą postacią świętego? Bo w numerologii imię to nie tylko dźwięk - to konkretna wibracja, konkretna cyfra. A co jeśli ta cyfra jest wzmocniona przez setki lat modlitw, wiary i kultu? Sama mam na imię Marta i kiedy policzyłam, co z tego wychodzi w pitagorejskiej tablicy, dostałam czwórkę - i rzeczywiście ciągnie mnie do porządku, struktury, pracy. Zastanawiam się czy to przypadek. Czy ktoś z was kiedyś sprawdzał swoje imię pod kątem świętego patrona i porównywał to z własną numerologią?
O, to ciekawy temat! Ja w ogóle nie wiedziałam, że imiona można przeliczać na liczby. Mogłabyś wyjaśnić jak to się robi? Czy każda litera ma przypisaną jakąś wartość? Bo słyszałam coś o metodzie Pitagorasa, ale nie wiem od czego zacząć.
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale mam pytanie do Martynki albo kogokolwiek kto się zna. Mam na imię Sandra i wiem że nie jest to imię żadnego świętego, przynajmniej nie słyszałam. Czy w takim razie moje imię w ogóle można analizować pod tym kątem? Czy brak patrona zmienia coś w energii imienia?
O właśnie, to ważne pytanie! Bo ja mam na imię Natalia ale wszyscy mówią na mnie Natka. I sama nie wiem, którą formą się bardziej czuję. Czy to znaczy że mam dwie różne wibracje jednocześnie?
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że wszyscy skupiają się na imionach z metryki, a pomijają coś ważnego. Kiedy pracuję z runami, to widzę że każdy dźwięk ma swój odpowiednik w energii. Imię świętego to też zapis dźwiękowy, a jeśli to imię było przez wieki wywoływane w liturgii, w pieśniach - to ten dźwięk ma inną jakość niż imię wymyślone ostatnio. To jest trochę jak runa, która nosi w sobie pamięć swojego znaczenia. Czy ktoś z was próbował pracować z imieniem swojego patrona jak z mantrą?
Mantry? Tzn. co - po prostu powtarzać swoje imię? Przepraszam, zupełnie nie rozumiem jak to miałoby działać. Czy ktoś mógłby jakoś prościej wyjaśnić ten związek między powtarzaniem imienia a energią?
Czytam to od początku i nikt jeszcze nie wspomniał o czakrach, a to trochę dziwne, bo dźwięk imienia rezyduje przede wszystkim w czakrze gardła - to tam jest centrum wibracji dźwiękowej. Jeśli nosimy imię o określonej wartości liczbowej, to może to wpływać właśnie na tę czakrę? A jeśli czakra gardła jest związana z wyrażaniem tożsamości, to imię świętego mogłoby działać jak ciągłe strojenie tego centrum. Czy ktoś próbował medytować z imieniem patrona skupiając uwagę na gardle?
Jestem tu nowa w tym temacie, ale muszę powiedzieć że ta rozmowa bardzo mi pomogła poukładać pewne rzeczy. Mam na imię Leokadia i zawsze czułam że moje imię jest jakieś ciężkie, dosłownie - jak je słyszę to czuję coś w klatce piersiowej. Nie wiedziałam że można to analizować. Mogłabym prosić kogoś o pomoc w policzeniu liczby mojego imienia? I czy ktoś wie jaką patronkę nosi to imię?
Boże, Feliks, dziękuję Ci tak bardzo za to obliczenie! Nigdy bym sama nie wiedziała jak zacząć. Biały, świetlisty - to niesamowite, bo ja zawsze myślałam że moje imię jest jakieś przytłaczające, a tu taki piękny rdzeń. Czy mogę zapytać - skoro L=3, E=5, O=6, K=2... to co dalej? Jak zsumować żeby dostać ostateczną liczbę?
Rzeczywiście nie ma jednego systemu. Część tradycji przypisuje liczby od dołu - jedynka do czakry podstawy, dwójka do sakralnej itd. Inne systemy idą od góry. A jeszcze inne w ogóle nie łączą tych dwóch systemów, traktując numerologię i czakry jako osobne mapy tej samej rzeczywistości. Pytanie do ciebie - kiedy obliczałaś imię Świętej Marty osobno, jaka liczba wyszła?
Wyszła trójka. I co ciekawe, trójka to według różnych źródeł liczba ekspresji, komunikacji, twórczości. Marta z Betanii była właśnie tą która działała, krzątała się, wyrażała miłość przez pracę. Więc coś w tym jest? Albo to zbieg okoliczności, ale mi trudno w to uwierzyć.
Właściwie to nie jest zbieg okoliczności, tylko właśnie efekt nawarstwiania się znaczeń przez wieki. Imię Marta nosiły kobiety aktywne, zaradne - albo dlatego że wibracja im to ułatwiała, albo dlatego że podświadomie identyfikowały się z biblijną pierwowzorką. Ale pytanie jest głębsze - czy Święta Marta miała trójkę dlatego że "pasuje", czy trójka kształtowała jej charakter?
A czy ktoś próbował porównać swoje cechy z cechami przypisywanymi swojemu patronowi i sprawdzić czy jest między nimi jakieś podobieństwo? Bo ja jestem Natalia i moja patronka to Święta Natalia - ale tak mało o niej wiadomo historycznie, że trudno cokolwiek porównać.
Przepraszam, mam może głupie pytanie, ale jak w ogóle wiadomo które imię świętego jest "właściwe" do obliczenia? Bo przecież Franciszek po łacinie to Franciscus, po włosku Francesco, a w polskim Franciszek. Która wersja ma tę właściwą wibrację?
Ale czy to nie oznacza że numerologia imion świętych jest z założenia niedoskonała, bo te imiona przechodziły przez tyle języków i kultur, że oryginalna wibracja musiała się gdzieś rozmyć? Bo jak Józef stał się Josephem, Giuseppem i Josefem, to czy to wciąż ten sam energetyczny rdzeń?
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam jedno skojarzenie. W astrologii też mamy ten problem z wersjami - czy liczyć czas miejscowy, UTC, czas strefowy. I różne szkoły dają różne odpowiedzi. Może w numerologii jest podobnie - nie ma jednej metody bo każda wychwytuje inną warstwę tej samej prawdy?
Wróciłam z obliczeniami! Wyszło mi 8. Leokadia daje ósemkę. Szukałam co to oznacza i wszędzie piszą o sile, władzy, materializmie, ambicji. I muszę powiedzieć że jestem trochę zaskoczona, bo nie czuję się "władczą" osobą. Ale może to jest właśnie ta skumulowana energia którą jeszcze nie odkryłam? Nie wiem, może ktoś może to skomentować?
Dobra, ale ta ósemka mnie trochę niepokoi. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć - jeśli liczba imienia nie pasuje do tego, jak się czuję, to czy to znaczy że jestem "wbrew" swojej wibracji? Bo może właśnie dlatego mam wrażenie że coś mi nie wychodzi, że działam jakby pod prąd?
Słucham tej rozmowy o dysonansie i mam pytanie, bo naprawdę nie rozumiem - jak odróżnić sytuację, w której "czujesz dysonans z liczbą imienia", od zwykłej sytuacji, w której po prostu nie zgadzasz się z interpretacją? Bo to brzmi jakbyśmy mówili, że jak wynik pasuje - to dowód że system działa, a jak nie pasuje - to "dysonans wewnętrzny". To trochę nieweryfikowalne, nie?
Ten wątek z Celestynem mnie wciąga, ale chcę go trochę przenieść. Bo wrócę do czakr - jeśli ósemka Leokadii nie pasuje do jej odczucia siebie, to może warto zapytać gdzie w ciele czujesz swoje imię, Leokadio? Bo imiona świętych mają tę warstwę rytualną - były przez wieki wypowiadane w modlitwach, litaniach, błaganiach. To musi zostawiać jakiś ślad energetyczny.
Czytam to i myślę o sobie jako Sandrze, bo poprzednio mówiłam że czuję wolność od historii. Ale teraz się zastanawiam - czy ta "wolność" to może właśnie takie fonetyczne rozproszenie? Sandra kończy się ostro, jest krótkie, bez tej miękkiej końcówki. Czy to znaczy że moja wibracja jest bardziej zamknięta?
Przez chwilę milczałem, bo śledziłem wątek z ósemką i myślałem o swoim własnym przypadku. Mam na imię Bartłomiej i moja liczba wyszła 9. Dziewiątka to zakończenia, humanitaryzm, duchowość. I właśnie w tym roku - może przez tę retrogradację Merkurego, może przez coś innego - podjąłem dwie decyzje zawodowe, które wyglądały jak zamknięcie rozdziałów. Nie planowałem tego świadomie. Czy ktoś miał podobnie, że liczba imienia jakby... prowadziła rok?
Zostańmy jeszcze przy tym wątku Adkowym, bo on dotknął czegoś ważnego. Retrogradacja Merkurego i imiona świętych - może to nie przypadek że wracamy do przeszłości właśnie w kontekście imion? Imię to coś co dostaliśmy z zewnątrz, z tradycji, od rodziców, którzy może sięgnęli po imię świętego. W czasie retrogradacji może wychodzi napięcie między tym odziedziczonym imieniem a tym kim jesteśmy?
Ale czy to nie sugeruje że imię jest czymś narzuconym i że jego wibracja może nam nie pasować? Bo jeśli rodzice wybrali nam imię świętego nie pytając o nasze "energetyczne dopasowanie", to może przez całe życie nosimy wibrację która nie jest nasza? I czy można to jakoś zneutralizować, nie zmieniając imienia?
Wracając do pytania Natki75 o narzucone imię - mam inną hipotezę. A co jeśli imiona świętych mają specyficznie to, że były nadawane z intencją? Rodzice nie mówili "dajmy dziecku losowe imię", tylko "dajmy mu opiekuna". Ta intencja jest zakodowana w akcie nadania. Czy to zmienia coś w energii imienia? Bo wtedy nie chodzi tylko o liczby, ale o sam moment i zamiar.
Słucham tego i zastanawiam się nad swoją mamą, która wybrała Sandrę bo po prostu jej się podobało. Żadnej intencji religijnej, żadnej świętej za patronkę. Czy to znaczy że moje imię jest... puste energetycznie? Jakoś tak to czuję słuchając was, ale chyba źle interpretuję.
Mam pytanie do Martynki00, bo wróciłam do jej wcześniejszego posta o tym że imię to dziedzictwo. Czy numerologia ma jakiś sposób żeby sprawdzić czy imię przodka które nosimy, ma wzmocnioną wibrację przez te pokolenia? Bo Leokadia ma tę świętą z VII wieku, ale jakieś Leokadia żyły też przez każde kolejne stulecie. Czy to się jakoś sumuje?
