Problem jest kiedy ktoś romantyzuje liczby mistrzowskie zanim je doświadczy. "Och, jestem jedenastką, jestem taki wyjątkowy!" A potem rzeczywistość uderza i okazuje się że specjalny nie znaczy łatwy.
Czy jest coś co absolutnie NIE NALEŻY robić mając liczbę mistrzowską?
Nie ignorować ciała. Liczby mistrzowskie często prowadzą do życia w głowie/energii i zapominania że masz fizyczne ciało. To się kończy chorobą.
Nie izolować się. Paradoksalnie, potrzebujesz ludzi, żeby utrzymać równowagę, nawet jeśli kontakt z ludźmi jest wyczerpujący.
Nie używać liczby mistrzowskiej jako wymówki. "Och, mam 11 więc jestem za wrażliwy żeby pracować" - to ucieczka, nie mistrzostwo.
I nie oczekiwać że inni zrozumieją twoje doświadczenie. Większość ludzi nie ma liczb mistrzowskich i szczerze, nie potrafi pojąć o czym mówisz. Znajdź swoich ludzi, ale nie wymagaj od wszystkich.
Jeszcze jedno - nie porównywać się z innymi posiadaczami tej samej liczby. Każda jedenastka jest inna, każda dwudziestka dwójka inna. Nie ma jednego "właściwego" sposobu życia z liczbą mistrzowską.
A jak to jest z redukowaniem w cyklach osobistych? Bo obliczając rok osobisty, jeśli wychodzi mi 11, to zostawiam czy redukuję do 2?
Dokładnie. Listopad to miesiąc numer 2, nie 11 w kontekście cykli. Dzień 22. to dzień numer 4. Ludzie mylą kalendarzowe 11 z numerologicznym 11.
