Wiem, że to brzmi trochę dziwnie, ale ta sytuacja naprawdę zaczyna mnie niepokoić...
Mniej więcej dwa, trzy lata temu zaczęłam zauważać tę liczbę wszędzie. Na początku to była tylko godzina 21:37 na zegarku albo w telefonie i myślałam sobie, że może ma to jakiś związek z godziną śmierci Papieża. Ale z biegiem czasu zaczęło to przybierać dziwny rozmiar. Teraz kiedy tylko spojrzę na zegar, pokazuje coś w stylu ...:37, a jeśli ma sekundnik to i on często wskazuje dokładnie 37. Na rachunkach ze sklepu prawie zawsze dopłacam jakieś 37 groszy, w autobusach, na numerach rejestracyjnych samochodów, na tabliczkach z numerami domów... przykładów mogłabym podawac bez końca.
Dziś np. wstałam o 6:37, chwilę później odpaliłam laptopa i akurat kiedy komputer się na chwilę zawiesił, na reklamie lotto zatrzymała się kulka z numerem 37. Kiedy wchodzę do łazienki z włączonym automatem, na wyświetlaczu zawsze widnieje albo 37 minut albo 1:37. Ostatnio na podwórku podniosłam przypadkową karteczkę z gry mojej córki i oczywiście... 37.
Co jest najgorsze w tym wszystkim, to to, ze od kiedy to się zaczęło, mój zycie jakby stanęło na głowie. Nic nie idzie tak jak powinno, jeden kłopot za drugim.
„Zaraziłam” tym nawet męża i on teraz też tę liczbę widzi dosłownie wszędzie. A kiedy jeszcze wyczytałam w internecie, że nie jestem w tym jedyna... kompletnie mi się to wszystko pomieszało w głowie.
Wierzycie w coś takiego? Bo ja zawsze uważałam się za osobę z obiema nogami na ziemi, a teraz serio zaczynam się bać. Mam prawie 38 lat i boję się tych urodzin bardziej niż czegokolwiek innego...
Podaję jeszcze swoją datę urodzenia, może to coś wniesie do tej analizy: 05.05.1981. Nie wiem czy to istotne w tym przypadku, ale wolę podać wszystkie możliwe informacje.
Bardzo bym prosiła o jakąś odpowiedź... jestem już naprawdę zmęczona tym wszystkim i zaczynam tracić nadzieje że kiedykolwiek coś się zmieni na lepsze 🙁
Dziękuję za odpowiedź, rzeczywiście dała mi do myślenia.
Może i masz rację, że podświadomość robi swoje... oby tak było. Ale niektóre sytuacje naprawdę trudno wytłumaczyć w ten sposób. Choćby ta karteczka znaleziona na podwórku, o której pisałam wcześniej.
Dziś rano wstałam, włączyłam radio i akurat podawali, że Kubica w Monte Carlo startuje z numerem 37. Pomyślałam sobie w duchu, nie mogłam włączyć tego radia choćby pięć sekund później?
Tak czy owak, mam już tego dosyć. Zaczynam obwiniac tę nieszczęsną liczbę o wszystkie moje niepowodzenia i naiwnie wierzę, że kiedy „to” się wreszcie skończy, los też się do mnie uśmiechnie... Trochę głupio mi nawet o tym pisać, ale tak właśnie to czuję.
hej, nie wiem czy ktokolwiek jeszcze tu zagląda, ale wpisałem sobie w wyszukiwarke „numerologia 37” i trafiłem na ten wątek...
i muszę powiedziec że mnie też ta liczba prześladuje, ale jak na razie nie mam pojęcia od jak dawna, bo dopiero zaczynam to obserwować. widzę ją dosłownie wszędzie i szczerze mówiąc troche mnie to niepokoi, chociaż może nie powinienem się przejmować...
nie będę wymieniał wszystkich przypadków bo musiałbym pisać bez końca 🙂 wczoraj np. kupiłem coś w sklepie i na paragonie wyszło mi 3,70 zł, a rano zerknąłem na zegarek dokładnie o 11:37. takich sytuacji jest naprawdę mnóstwo.
też jestem ciekawy czy to coś znaczy i czy ktoś znalazł jakąś odpowiedź. bo na razie sam nie wiem co o tym myśleć i troche błądzę po omacku jeśli chodzi o numerologię w ogóle
Też widuję 37 wszędzie i wiem co macie na myśli. Sam przez pewien czas próbowałem to racjonalizować, mówiłem sobie po prostu że to szczęśliwa liczba i nic poza tym... ale z czasem doszedłem do przekonania że jest za tym coś głębszego.
37 to według mnie sygnał otwierania się na duchowość, na medytację, na rzeczy których zwykły rozum nie ogarnia od razu.
Założyłem nawet grupę na facebooku „Prześladowani przez 37”, jeśli ktoś chce, zapraszam serdecznie. Może razem uda nam się zebrać więcej doświadczeń i wyciągnąć z tego jakiś sensowny wniosek. Jest też jeden artykuł który mnie bardzo zainteresował w tym temacie, ale nie będę tu wklejać linku, jeśli ktoś jest zainteresowany niech napisze w wątku to polecę gdzie szukać.
No i jeszcze jedna rzecz... wczoraj odkryłem że jestem liczbą mistrzowską 11. Sprawdziłem datę urodzenia tej osoby co pisała wyżej i ona też wychodzi na 11. Nie wiem, może to nie przypadek. Może to właśnie znak że warto iść w tym kierunku, razem coś z tego wyciągnąć
mam tak już od 6 lat, odkąd odeszła moja Mama (skarb dla Boga i Ludzi) i w moim przypadku ta liczba zawsze zwiastuje pomyślność albo potwierdza że coś dobrze się skończy 🙂 kiedy mocno martwię się o coś, po chwili jakby nieświadomie patrzę na zegarek albo znak drogowy i właśnie tam ją widzę! u mnie pojawia sie też 73, działa tak samo. Dla mnie to po prostu dowód miłości i opieki tych, ktorych już nie ma wśród nas... a przede wszystkim samego Boga ♥
Myślałem że to tylko mnie dotyczy 🙂 Temat co prawda stary, ale widzę że co jakiś czas ktoś go odświeża, więc i ja napiszę co u mnie.
Niedawno byłem na basenie, dostałem klucz do szafki z numerem 37... a jak wszedłem na halę basenową i spojrzałem na zegar, to było akurat 17:37. No cóż, zbieg okoliczności mógłby ktoś powiedzieć, ale ja już wiem swoje.
Generalnie cieszę sie kiedy tę liczbę gdzieś widzę, bo dla mnie to znak że idę dobrą droga i że ktoś mnie jakoś prowadzi czy wspiera. Wiem że każdy może te liczby interpretować inaczej, ale u mnie ta 37 jest zdecydowanie pozytywna. Oprócz niej widzę też często 33, 44, 27, 17 i 7.
szczerze? to spróbuj po prostu skierować uwagę na coś innego, na inną liczbę. problem polega na tym, że twoja podświadomość skupiła się na jednym bodźcu i teraz go wzmacniasz coraz bardziej, a to odciąga energię od innych obszarów. trzeba racjonalnie wytłumaczyć sobie co się dzieje i powoli wychodzić z tego transu, bo inaczej ta „potęga podświadomości” wymknie się spod kontroli, co zresztą już trochę widać.
bo sama 37 w numerologii to normalna liczba. 3+7=10, 1+0=1, jedynka, a to jest liczba którą każdy numerolog łączy z nowym początkiem, z potrzebą kontroli i dominacji. wyraźnie czegoś cię uczy. poza tym 38 redukuje do 11 czyli tak zwanej mistrzowskiej jedenastki i ona mówi o multiplikacji energii naszej koncentracji. jeśli ktoś kto dopiero zaczyna przygodę z ezoteryka trafi na ten etap i pójdzie w zlym kierunku, to masz potem coś w rodzaju źle wytresowanego rumaka, ktory przy odrobinie Twojej nieuwagi po prostu cię zrzuci z siodła
liczba 37 to naprawdę wyjątkowa liczba pierwsza... i wiesz co, nie jest to przypadek że akurat ona daje o sobie znać. Ta liczba od bardzo dawna jest powiązana z Mesjaszem, Zbawicielem, z samym Jezusem. Są ludzie którzy od lat zgłebiają ten temat i dochodzą do naprawdę zdumiewajacych wniosków. Polecam poszukać na własną rękę informacji o liczbie 37 w kontekście biblijnym, jest tego sporo w sieci i naprawde można się zadziwić jak głęboko ta symbolika sięga 🙂
szczerość w relacjach, zarówno miłosnych jak i przyjacielskich, to mocna strona tej liczby. ale jest tu też pewne ostrzeżenie przed przesadą, bo ta energia może prowadzić do rozrzutności, zbyt dużych oczekiwań i „przeginania” w pragnieniach. pojawia się też wątek podróży zagranicznych. trzeba uważac na wewnętrzne konflikty i impulsywność, bo 37 sprzyja też dość gwałtownym reakcjom.
Cześć wszystkim! Wiem, że ten wątek jest już niemłody, ale i tak chcę się podzielić swoją historią i historią bliskiej mi osoby, bo może komuś to coś rozjaśni.
Mniej więcej rok temu zaczęło się u mnie dokładnie tak samo jak u większości z Was. Zegarek, paragon, tablica rejestracyjna, numer lotu, bramka na lotnisku, opakowanie herbaty na kuchni... wszędzie ta trzydziestka siódemka. Po jakimś czasie powiedziałam o tym mojej przyjaciółce i wyobraźcie sobie jej minę, bo ona widuje tę liczbę już od dawna, dłużej niż ja! Siedziałyśmy i gapiłyśmy się na siebie jak dwie ryby wyciągnięte z wody 🙂
Co do teorii z podświadomością, no to na pewno coś w tym jest. Ale ja naprawdę nie siedzę i nie rozmyślam o tej liczbie specjalnie, nie wyczekuję jej, a i tak gdziekolwiek spojrzę w odpowiednim momencie, ona tam jest. To trochę dziwne uczucie, trudno to wytłumaczyć.
Najbardziej zastanawia mnie to, że tylu ludzi ma dokładnie to samo doświadczenie. Chociaż nie wiem, czy w ogóle wypada to nazywać „problemem”. Dla mnie osobiście ten okres to czas jakiejś wewnętrznej równowagi, wszystko gra. Natomiast moja przyjaciółka przeżywa teraz sporo zawirowań, różne przeszkody, jeden kłopot goni drugi. Więc chyba każdy z nas czyta tę liczbę inaczej, zaleznie od tego, co akurat przeżywa.
Jeśli ktoś ma jakieś przemyślenia albo podobne doświadczenia, to bardzo chętnie poczytam 🙂
wieczność nie ma końca... i to jest właśnie to, o czym chyba rzadko myślimy. Nie ma powrotu, nie ma „sprawdzę jak będzie”, jest albo jedno, albo drugie.
i pytam serio, czy naprawdę nie zależy nam na tym, co się stanie z naszą duszą?
U mnie zaczęło się to gdzieś pod koniec 2023 roku. Myślałam najpierw, że to tylko takie tam przypadkowe zbieżności, ale z czasem zaczęłam dostrzegać, że ta liczba dosłownie wszędzie. Nie dziesiątki razy dziennie, setki. Momentami robi się to naprawdę męczące, a znajomi którzy są przy mnie kiedy to się dzieje, albo mają ubaw, albo się lekko denerwują tak samo jak ja.
Spojrzałam na to kiedyś od strony matematycznej, przez rachunek prawdopodobieństwa. I muszę powiedzieć, że częstotliwość z jaką ta liczba pojawia się w moim życiu jest... no, niepokojąca. Licząc wariacje, uwzgledniając powtórzenia takie jak 3737 przy dłuższych liczbach, biorąc nawet pod uwagę te znane paradoksy rachunku prawdopodobieństwa, i tak nie jestem w stanie tego wyjaśnić. Żadne wyliczenie mi tu nie wychodzi sensownie.
Przykłady? Proszę bardzo. Stoję na uliczce, jest z 20 kilka samochodów. Pięć z nich ma 37 w tablicach rejestracyjnych, a holenderskie rejestracje mają tylko trzy cyfry, reszta to litery, więc pole do popisu jest naprawdę wąskie.
Albo sytuacja z telefonem, którą dość głęboko analizowałam. Bateria pokazuje procenty, godzina ma cztery cyfry. I kilkanaście razy w tygodniu zdarza mi się spojrzeć na ekran i zobaczyć naraz 37% baterii i godzinę w stylu 17:37. Przy czym te dwie wartości zmieniają się zupełnie niezależnie od siebie. Godzina ma stały rytm, bateria zależy od ładowania, rozładowywania, intensywności użycia, masa zmiennych. Czas trwania minuty z 37 minutami to jedno, a czas zmiany wartości baterii to coś praktycznie niemierzalnego. Jak to możliwe, że te dwie wartości spotykają się na 37 choćby trzy razy dziennie...?
Mam wrażenie, że gdzieś na granicy fizyki kwantowej mogłoby się coś wyjaśniać, ale moja wiedza w tym temacie jest zbyt skromna, żeby cokolwiek konkretnego powiedzieć.
W pewnym momencie po prostu odpuściłam analizowanie i przyjęłam to jako coś nadnaturalnego, co mi po prostu towarzyszy 🙂 Lepsze to niż duchy 😉
poczytaj sobie o liczbach anielskich, bo to temat warty uwagi. 37 to wbrew pozorom bardzo dobra liczba i ktoś lub coś stara sie ci cos przekazać
Szczerze mówiąc, podszedłbym do tego spokojniej, bo moim zdaniem to całkiem dobrze znane zjawisko psychologiczne, nie żadna magia.
Jest coś takiego jak efekt Baadera-Meinhofa, czyli zjawisko częstotliwościowe. Działa to tak: raz coś zwróci twoją uwagę, i nagle mózg zaczyna to „wyłapywać” wszędzie. Te 37 pewnie pojawiały się wcześniej równie często, tyle że ich nie rejestrowałaś. A teraz, skoro już na nie uważasz, to masz wrażenie ze są dosłownie wszędzie.
Co do numerologii... no cóż, każdy ma swoje zdanie. Jedni wierzą że liczby mają jakąś energię, że 3 to kreatywność, 7 to intuicja i tak dalej. Jeśli to komuś pomaga spojrzeć na siebie inaczej, to trudno mi protestować. Ale sam do tego nie przykładam szczególnej wagi.
Warto się też zastanowić nad tym, w jakich sytuacjach tę liczbę zauważasz. Czy zawsze wtedy gdy dzieje się coś złego, czy też w zwykłych, codziennych momentach? Bo jeśli widzisz ją też wtedy gdy nic szczególnego się nie dzieje, to chyba odpowiedź sama się nasuwa.
Strach przed jakimś symbolem to najgorsza strategia moim zdaniem. Im bardziej się czegoś boisz, tym bardziej to przyciąga twoją uwagę i się nakręcasz. Tak to po prostu działa, niekoniecznie za sprawą sił nadprzyrodzonych 🙂
u mnie jest dokladnie tak samo, serio... ta sama liczba i te same sytuacje niemal jeden do jednego. Jadę sobie samochodem, patrzę w bok a tu numer na klatce bloku 37. Potem wzrok przenoszę na tablicę rejestracyjną auta przede mną i znowu ta sama końcówka. A z godzinami to już w ogóle coś niesamowitego, bo za każdym razem kiedy sięgam po telefon żeby sprawdzić która jest, mam minuty 37. Nieważne czy to 15:37, czy ta wieczorna 21:37 która jakoś szczególnie zostaje w pamięci...
Przykładów mógłbym wymieniać bez końca, naprawdę. I to co mnie najbardziej zastanawia, to właśnie to że z żadną inną liczbą tak nie mam. Tylko ta jedna, wszędzie i zawsze 🤯
