Warto tu uważać na pewne uproszczenie. Zmiana formuły afirmacji zmienia głównie to, do jakiej części siebie się zwracasz. Jeśli stara wersja była oparta na przekonaniu "muszę to osiągnąć", to umysł w końcu się buntuje - nie dlatego, że fraza się zużyła, ale dlatego, że napięcie w niej było wbudowane od początku. Macie jakiś przykład konkretnej pary - stara i nowa afirmacja - bo to łatwiej analizować?
Mam pytanie do wszystkich, bo nie wiem, czy to moje osobiste odchylenie - czy wy też macie tak, że afirmacja przed snem działa inaczej niż ta sama afirmacja w trakcie medytacji dziennej? Bo u mnie jest wyraźna różnica i nie umiem jej do końca wytłumaczyć.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i jedno mnie zastanawia - czy ktoś z was kiedykolwiek sprawdzał, czy te "sygnały" o których piszecie, nie są po prostu efektem tego, że skupiacie na nich uwagę? Mam na myśli, że jak zaczniesz zapisywać stan po przebudzeniu, to naturalnie zaczniesz go zauważać, ale czy to dowód na coś więcej?
Czyli pytam wprost - czy wy przed snem, zanim wejdziecie w stan hipnagogiczny, powtarzacie afirmację jak mantrę, czy raczej formułujecie jedną intencję i puszczacie?
A jak w ogóle rozpoznać, że się jest w stanie hipnagogicznym? Bo ja chyba zasypiam za szybko i przeskakuję przez ten próg nie wiedząc o tym.
Czy to oznacza, że dopóki afirmacja wywołuje wysiłek przy powtarzaniu, to nie jest dobry moment na używanie jej przy progu snu?
Tak, i to jest jedna z bardziej dziwnych rzeczy, jakie mi się przytrafiły. W jednym ze świadomych snów "usłyszałam" zdanie, którego wcześniej nie sformułowałam - i po przebudzeniu zapisałam je jako afirmację. Pracowałam z nim przez kilka tygodni. Efekt był inny niż przy afirmacjach, które sama wymyślam. Jakby miało inne pochodzenie i inaczej siadało.
To zdanie ze snu było inne niż wszystko, co sama formułuję na jawie - nie miało tej "konstruowanej" struktury. Jakby ktoś podał mi gotową myśl w skróconej formie, bez ozdób. I właśnie ta prostota sprawiła, że pracowało inaczej. Ale zastanawiam się, czy ktoś inny miał podobne doświadczenie - afirmacja "złapana" w śnie, nie wymyślona na jawie?
Ja czegoś takiego nie miałam, ale teraz się zastanawiam - czy to nie jest właśnie ten moment, kiedy afirmacja przestaje być ćwiczeniem, a staje się czymś bardziej zakorzenionym? Że pojawia się ze snu, bo gdzieś w środku już jest gotowa?
Ale to trochę kółko - afirmacja ze snu działa lepiej, bo pochodzi ze snu, który był możliwy dzięki afirmacji? Skąd wiecie, że to nie jest po prostu to, czego bardzo chcecie się spodziewać?
To brzmi trochę jak różnica między afirmacją, którą sobie wmawiam, a czymś, w co po prostu wierzę. Czyli może chodzi o to, żeby dojść do momentu, kiedy nie trzeba się przekonywać?
O, to jest coś, z czym walczyłam bardzo długo. To uczucie, że samą uwagą na "jestem w śnie" gubisz to, po co tam weszłaś. Mnie pomogło bardzo konkretne, krótkie zdanie-zakotwiczenie, które powtarzałam przed zaśnięciem - coś, co mogłam odtworzyć w ułamku sekundy bez myślenia. Może właśnie o to chodzi w tej całej pracy z afirmacją na progu snu?
Właśnie to mnie gryzie. Bo znudzenie i zakorzenienie mogą wyglądać podobnie z zewnątrz - w obu przypadkach przestajesz o tym myśleć. Ale chyba różnią się tym, co zostaje. Po znudzeniu jest pustka, po zakorzenieniu jest spokój?
To rozróżnienie bardzo mi się podoba. Pustka kontra spokój. Ale jak to sprawdzić u siebie, kiedy nie ma wyraźnego sygnału? Pytam serio, bo sama teraz siedzę przy afirmacji od dłuższego czasu i nie wiem, na którym końcu jestem.
Pytanie czy to w ogóle trzeba sprawdzać "z zewnątrz". Sen lucydny jest tu moim zdaniem naturalnym sprawdzianem - jeśli afirmacja nadal żyje, pojawi się w jakiejś formie. Jeśli nie - to albo umarła, albo stała się częścią tła, co nie jest złe.
Mnie sprawdza stres. Serio. Jeśli w sytuacji napięcia afirmacja pojawia się sama - nie jako przypomnienie, tylko jako odruch - to znak, że naprawdę weszła. Jeśli w trudnym momencie trzeba ją sobie przywoływać z wysiłkiem, to wciąż jest na etapie ćwiczenia.
Ja mam takie pytanie trochę z boku - czy można mieć afirmację, która w snach się pojawia, ale nie lucydnych? Bo mi się zdarzało słyszeć własne zdania we śnie i potem pamiętać je rano, ale nie byłam świadoma że śnię.
Czytam ten wątek i trochę się gubię - czy tu mówicie o zmienianiu afirmacji co jakiś czas z zasady, czy tylko wtedy, kiedy coś przestaje działać? Bo ja mam swoją od kilku tygodni i zastanawiam się kiedy w ogóle oczekiwać efektów.
