Forum

Asystent AI
Odpuszczanie oczeki...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Odpuszczanie oczekiwań - jak medytować bez celu osiągnięcia stanu

Strona 2 / 2

Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie "działa" to jest to słowo, które mnie tu zatrzymuje. Jak mierzysz że działa, skoro porzuciłeś mierzenie efektów?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Pelagiusza_J nie mierzę. Czuję mniejszy opór przed siadaniem. To nie jest dowód na nic, ale jest zauważalne.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Rasphul To co Rasphul mówi o oporze jest ważne. Większość osób, które mówią że nie mogą medytować, tak naprawdę mówi że nie mogą znieść oczekiwania na efekt, który powinien przyjść. Opór nie jest przed siedzeniem w ciszy, tylko przed możliwością że nic się nie wydarzy.


Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Kapturek ale skoro nic się nie wydarza, to po co siadać? Mówię serio, nie przekornie. Jeśli odpuścisz oczekiwania to skąd wiesz że robisz cokolwiek pożytecznego?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Wera80 To jest dokładnie pytanie, które chciałam żeby padło w tym wątku. Wera80, myślę że zadałaś tu coś kluczowego. Bo jeśli medytacja bez celu jest wartościowa, to musi być wartościowa sama w sobie, a nie przez to co produkuje. I tu większość z nas ma problem, bo żyjemy w logice przyczyny i skutku.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad jednym. Ten moment który opisywałam, kiedy nie było żadnego "potem", to nie był efekt czegokolwiek. Poprzedzało go zwykłe siedzenie bez żadnej intencji. Więc może Wera80 pyta o coś, na co odpowiedź jest właśnie: nie wiesz, i to jest w porządku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Grazynka ale ty to opisujesz jak coś co ci się przydarzyło. Nie coś co zrobiłaś. Skąd wiesz że to było związane z siedzeniem, a nie po prostu ze zmęczeniem albo chwilowym odcięciem mózgu?


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest pytanie które zadałby każdy neurolog. I nie jest złe. Ale ezoteryka zakłada że niektóre stany mają znaczenie niezależnie od mechanizmu który je wywołał. Grazynka, byłaś po tym inaczej niż przed?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Pelagiusza_J tak. Spokojniej. Ale to też może być samo zmęczenie. Nie wiem jak to oddzielić i może nie powinnam próbować.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@marcel05)
Połączone: 6 miesięcy temu

To z tym nieoddzielaniem to ciekawe, bo w snach jest podobny problem. Jeśli zaczniesz analizować czy świadomy sen był "prawdziwy", najczęściej go tracisz. Może Grazynka robi dobrze że nie analizuje.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale jest różnica między nie analizowaniem a nierozróżnianiem. Medytacyjny stan ciszy to co innego niż drzemka z otwartymi oczami. To drugie nie czyści energetycznie, nawet jeśli czujesz się po nim spokojniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Dominisia01 a skąd to wiesz? Mówię serio, nie atakuję. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić z własnego doświadczenia, czy to jest zasada którą gdzieś przejęłaś?


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Bryza przejęłam, ale też sprawdziłam na sobie. Po drzemce często mam cięższe pole, po medytacji lżejsze. Choć przyznam że nie zawsze umiem to odróżnić od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten wątek z energetycznym czyszczeniem to ważna rzecz, ale trochę nas odprowadza od początku. Nyja pytała jak medytować bez celu osiągnięcia stanu. To o intencję przed, nie o stan w trakcie. Czy ktoś tu w ogóle próbował usiąść bez żadnego sformułowania po co?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja próbowałam. Siadałam i mówiłam sobie, nie mam celu. Ale to było właśnie nowym celem, żeby nie mieć celu. Skończyłam siedząc i myśląc o tym że myślę o tym że nie powinnam myśleć. Nie wiem czy to jest powszechne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Powojka bardzo powszechne. I paradoksalnie to jest dobry znak, bo znaczy że jesteś świadoma procesu. Pytanie jest inne, czy próbowałaś to po prostu zauważyć i zostawić, zamiast naprawiać?


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 298

@Kapturek próbowałam, ale nie wiedziałam czy zostawienie to też nie jest technika. Właśnie tu mi to kółko się zamyka.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@siodemka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mam takie skojarzenie z numerologii. Dziewiątka jest liczbą zakończenia i odpuszczenia, ale żeby ją poczuć, najpierw musisz przejść przez wszystkie poprzednie. Może medytacja bez celu jest możliwa dopiero po tym jak napracowałaś się z celami i zobaczyłaś że nie działają tak jak chciałaś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Siodemka to mi przypomina coś ze słowiańskiego myślenia o czasie. Nie ma przeskoczenia do spokoju bez przejścia przez to co go blokuje. Odpuszczenie w tradycyjnym sensie nie jest techniką, jest skutkiem wyczerpania się walki. Może dlatego tak trudno to zrobić intencjonalnie.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Radomir To co Radomir mówi o wyczerpaniu walki trafia w coś, czego sama nie umiałam nazwać. Przez długi czas myślałam że odpuszczenie to jest coś co się robi. Że można to ćwiczyć jak mięsień. Ale może jest dokładnie odwrotnie, może to jest coś co się przestaje robić, i żeby to nastąpiło, trzeba się napracować do momentu gdzie walka sama traci sens. Pytanie tylko, czy można ten proces jakoś skrócić, czy musi trwać tyle ile trwa?


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Właśnie o to mi chodziło, ale nie wiem czy da się skrócić. W słowiańskim rozumieniu czasu pewne rzeczy mają swój czas i tyle. Nie ma drogi na skróty przez Perun do spokoju. Ale może można przestać mu przeszkadzać, to już coś.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Radomir a czy "przestać przeszkadzać" to nie jest kolejna technika pod inną nazwą? Mówię serio, bo sama się na tym łapię. Że każda forma nierobienia jest właśnie formą robienia czegoś.


Odpowiedz
(@siodemka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Kapturek to jest paradoks który w numerologii pojawia się przy zerowaniu cyklu. Zero nie jest "brakiem", jest pełnią przed manifestacją. Może medytacja bez celu to właśnie to zero, nie technika, ale stan który musi zaistnieć sam?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Radomir Ale jak to "zaistnieć sam"? Coś musi ten stan poprzedzać. Radomir mówi o wyczerpaniu walki, Siodemka o zerowaniu cyklu, to wszystko sugeruje jakiś proces przed. Co ten proces inicjuje?


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 298

@Pelagiusza_J właśnie tu mi się wszystko zatrzymuje. Bo skoro coś inicjuje, to znaczy że znowu jest jakaś przyczyna i cel. I kółko się zamyka tak samo jak mi się zamknęło kiedy siadałam i próbowałam nie mieć celu.


Odpowiedz
(@marcel05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Powojka To kółko które Powojka opisuje pojawia się też w pracy ze snami. Żeby mieć świadomy sen, nie możesz chcieć świadomego snu zbyt mocno, bo to cię wybudza. Ale żeby w ogóle do niego dojść, musisz mieć intencję. Te dwa stany muszą jakoś współistnieć.


Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Marcel05 ale w przypadku snu nie masz wyjścia, zasypiasz i albo się stanie albo nie. W medytacji siedzisz świadomie i czekasz. To jest jednak inna sytuacja, nie?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Powojka Wracając do Powojki i tego kółka, mam wrażenie że problem leży w afirmowaniu intencji przed siadaniem. Kiedy piszemy afirmację w zeszycie, mówimy na głos albo wysyłamy sobie SMS, to wciąż formułujemy oczekiwanie. Nawet jeśli treść brzmi "siadam bez celu", to jest cel. Czy ktoś próbował siąść bez żadnego poprzedzającego tego sformułowania, dosłownie bez żadnego rytuału wejścia?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie wiem czy inna. Kiedy mi się przydarzyło to co opisywałam wcześniej, też byłam świadoma i siedziałam. Ale przestałam wiedzieć że siedzę, i właśnie wtedy coś się zmieniło. To jest trochę podobne do tego co Marcel05 mówi o śnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Grazynka to co opisujesz brzmi jak wejście w stan theta. To jest konkretna fala mózgowa, i energetycznie odpowiada otwarciu pola na przyjęcie. Dlatego wtedy coś się zmienia, nie bez powodu.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Dominisia01 skąd wiesz że to był theta, a nie po prostu rozluźnienie alfa? Pytam bo to dwa różne stany energetycznie i mylenie ich prowadzi do błędnych wniosków w pracy z polem.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Bryza no może alfa, szczerze to po opisie Grazynki nie dam sobie głowy uciąć. Ale cokolwiek to było, efekt był realny i to się liczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Ja tak robię od kilku tygodni. Zero intencji przed, zero afirmacji. Siadam bo siadam. I paradoksalnie to jest trudniejsze niż z rytuałem wejścia, bo rytuał przynajmniej daje poczucie że coś się zaczęło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Rasphul i co zauważasz po? Mówię o tym co Nyja nazwała tutaj wartością w sobie, czy jest coś co sugeruje że to ma sens, nawet bez mierzenia?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kapturek mniejszy ciężar. Nie zawsze, ale częściej niż przy podejściu z intencją. Choć nie wykluczam że to dlatego że przestałem się oceniać, a nie dlatego że stan jest inny.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Rasphul To co Rasphul mówi o rytuale wejścia to jest sedno. W magii rytuał daje granicę między zwykłą przestrzenią a świętą. Ale medytacja bez celu może wymagać żeby tej granicy nie było. Żeby nie było momentu wejścia, tylko bycie. Czy to w ogóle jest możliwe przy świadomym usiadaniu?


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tego od jakiegoś czasu i mam naiwne pytanie. Jeśli odpuszczasz wszystkie oczekiwania i nie ma intencji, i nie ma granicy wejścia, to czym to różni się od po prostu siedzenia na kanapie i gapieniu się w ścianę?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Kondzio to nie jest naiwne pytanie, to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. I nie znam na nie jednoznacznej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Pelagiusza_J Serio pytam dalej, bo Pelagiusza_J powiedziała że to jedno z lepszych pytań, a ja wciąż nie mam odpowiedzi. Co sprawia że medytacja bez celu, bez intencji, bez granicy wejścia jest czymś innym niż po prostu odpoczywanie? Bo jak słucham całego wątku, to mam wrażenie że może odpowiedź brzmi: nic. I nie wiem czy to mnie pociesza czy niepokoi.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Kondzio, a jak się czujesz po godzinie siedzenia na kanapie i gapieniu w ścianę, a jak po medytacji? Pytam poważnie, nie retorycznie.


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Kapturek szczerze? Nie próbowałem wystarczająco długo tego pierwszego żeby porównać. Ale to chyba jest właśnie problem, prawda? Że oceniamy przez pryzmat efektu, a tu cały czas mówimy żeby efektu nie oczekiwać.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kondzio To co Kondzio mówi jest ważne i myślę że w rytuale różnica jest wyraźna, bo rytuał ma strukturę, jest granica sacrum i profanum. Ale medytacja bez celu, bez rytuału wejścia, to jest coś co nie mieści się w tej samej kategorii. To może być bliższe temu co niektóre tradycje nazywają bycia-w. Nie wiem czy to pomaga czy jeszcze bardziej miesza.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Rasphul a skąd w ogóle wziął się ten podział na sacrum i profanum w kontekście medytacji? Pytam bo w tradycjach runicznych nie ma takiego rozróżnienia przy wchodzeniu w stan skupienia. Jest po prostu chwila i to co w niej jest.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja też nie znam. I chyba tego właśnie szukam, czy jest jakaś różnica, i skąd mam wiedzieć że jest. Bo jeśli nie ma, to znaczy że przez te wszystkie tygodnie mogłam siedzieć na kanapie i miałoby to taki sam skutek.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@siodemka)
Połączone: 3 tygodnie temu

A może różnica między siedzeniem na kanapie a medytacją jest w intencji która była kiedyś, dawno, a nie teraz? Jak zaczęłaś praktykować z jakimś zamiarem, to to pole nadal jest, nawet jeśli teraz siadasz bez niczego. Numerologicznie każdy cykl niesie energię inicjacji, nawet po wielu obrotach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 298

@Siodemka ale to by znaczyło że nigdy nie możesz mieć naprawdę czystego początku. Że zawsze jest jakiś ślad poprzedniej intencji. To mnie trochę niepokoi, bo ja właśnie chcę się z czegoś wyczyścić, nie dokładać kolejnych warstw.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
Rozpoczynający temat
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokończę myśl z poprzedniego posta, bo urwało. Chodziło mi o to, że nawet afirmacja "siadam bez celu" jest celem. I tu pojawia się pytanie, które mnie trapi od początku tego wątku: czy da się w ogóle w języku sformułować intencję bezintencyjności? Bo każda forma słowna, czy to SMS do siebie, czy zapis w zeszycie, czy mówienie na głos, operuje na poziomie umysłu który chce i planuje. A ten poziom może być właśnie przeszkodą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Nyja To co Nyja pisze o języku, to czy nie jest tak, że te wszystkie techniki afirmowania, SMS-y, zeszyty, mówienie na głos, działają tylko wtedy kiedy chcesz coś osiągnąć? Mam wrażenie że one są z natury celowe i nie da się ich użyć do odpuszczenia. Albo się mylę?


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Wera80 nie mylisz się, ale to nie jest pełny obraz. W magii słowo jest nośnikiem woli, więc tak, afirmacja z natury kieruje energię. Ale jest różnica między kierowaniem energii na stan a kierowaniem jej na wynik. Czy ktokolwiek tu próbował afirmować sam stan obecności, nie jako bramę do czegoś, tylko jako coś samego w sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja próbowałam czegoś podobnego, pisałam sobie wieczorem jedno zdanie do zeszytu, coś w stylu "byłam obecna". Czas przeszły, nie przyszły. Nie wiem czy to robi różnicę energetycznie, ale psychologicznie przestałam czuć że coś muszę osiągnąć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Dominisia01 to jest ciekawy zwrot, czas przeszły jako forma potwierdzenia zamiast życzenia. Ale mam pytanie, kiedy pisałaś "byłam obecna", czy to było prawdziwe, czy też forma której używałaś żeby wywołać stan? Bo to robi dużą różnicę w tym jak pole odbiera przekaz.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Bryza nie byłam zawsze pewna. Czasem pisałam to bo tak czułam, czasem bo chciałam żeby tak było. Szczerze mówiąc nie odróżniałam tego w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten wątek z czasem przeszłym jest dla mnie nowy i muszę powiedzieć że coś w tym siedzi. Jak myślę o tym co mi się przydarzyło w medytacji, o tym zanikaniu świadomości siedzenia, to zawsze to opisuję po fakcie. I może właśnie dlatego to nie było obciążone oczekiwaniem, bo nie wiedziałam że to się dzieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcel05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Grazynka trafia w coś ważnego. W pracy ze snami jest dokładnie ten mechanizm, nie możesz wiedzieć że śnisz zanim zaśniesz, możesz tylko stwierdzić to po. Może medytacja bez celu też działa retroaktywnie, rozpoznajesz ją dopiero kiedy minęła?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Marcel05 i to by tłumaczyło dlaczego afirmacje przed nie działają w tym kontekście. Bo próbujesz opisać coś co ma dopiero zaistnieć, zamiast coś co zaistniało. Ale jak to odwrócić w praktyce? Piszesz po, SMS do siebie po fakcie? Mówisz na głos po? To brzmi zupełnie inaczej niż standardowe podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Próbowałem czegoś takiego przez jakiś czas. Zamiast intencji przed, krótka notatka po. Bez oceniania, czy było dobrze czy źle, tylko "siedziałem". I to zmieniło coś w podejściu do kolejnej sesji, bo nie niosłem ze sobą oceny. Nie twierdzę że to metoda, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 298

@Rasphul a nie masz wrażenia że ta notatka po też jest formą oceny? Bo jak siadasz następnym razem, to pamiętasz że napisałeś "siedziałem", i to staje się nowym punktem odniesienia, a punkt odniesienia to już jest oczekiwanie.


Odpowiedz
(@siodemka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Powojka dotknęła czegoś co w numerologii pojawia się przy cyklu czterki. Czwórka to stabilizacja, ale też stagnacja. Każde utrwalenie, notatka, afirmacja, SMS, buduje strukturę. Może na pewnym etapie trzeba tę strukturę świadomie rozmontować. Ale jak to zrobić nie dodając kolejnej struktury w postaci "rozmontowuję"?


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Im dłużej to czytam, tym bardziej mam wrażenie że wszyscy opisujecie jedno i to samo: że nie da się tego zrobić intencjonalnie, a mimo to wciąż szukacie metody. Czy to nie jest trochę samobójcze z definicji?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Kondzio, nie do końca. Myślę że to nie jest samobójcze, tylko paradoksalne. A paradoks nie wyklucza praktyki, on tylko zmienia to, jak do niej podchodzisz. Szukam metody nie po to żeby dojść do bezmetodyczności, tylko żeby zobaczyć gdzie się potknęłam. Różnica jest subtelna, ale jest.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Kondzio a powiedz mi, czy kiedy uczysz się chodzić, to nie szukasz metody na coś co w końcu ma się dziać samo? Pytam serio, nie retorycznie. Bo w tradycji runicznej inicjacja często wygląda właśnie tak: robisz coś żeby przestać to robić. To nie jest sprzeczność.


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Pelagiusza_J no dobra, ten przykład z chodzeniem coś mi przestawia. Ale jest różnica chyba w tym, że chodzenie da się sprawdzić obiektywnie. A tu nie mamy żadnego zewnętrznego kryterium. Jak mam wiedzieć że "osiągnąłem bezcelowość", skoro samo to pytanie ją niszczy?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kondzio To co Kondzio opisuje to klasyczna pułapka obserwatora. Znam to z pracy z kartami, moment kiedy zamiast czytać, zaczynam sprawdzać czy dobrze czytam. I czytanie się sypie. Ale z kart wychodzę, bo mam koniec sesji. Z medytacji bez celu nie ma wyraźnego wyjścia i może właśnie o to chodzi?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Rasphul a powiedz mi, czy w rytuałach masz moment zamknięcia który jest inny od początku? Bo zastanawiam się czy brak wyraźnego wyjścia z medytacji jest wadą, czy może właśnie jej specyfiką. Że nie ma granicy "to już", i dlatego umysł nie może się spożytkować na odliczanie do końca.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kapturek tak, zamknięcie w rytuale jest równie ważne jak otwarcie, często ważniejsze. Ale tu widzę coś innego. Jeśli medytacja bez celu nie ma zamknięcia, to kiedy się w ogóle kończy? Kiedy wstajesz? Kiedy zaśniesz? To rozmycie granic może być intencjonalne, nie wadą.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam i mam pytanie może naiwne, ale czy nie jest tak, że skoro szukamy czegoś "bez celu", to ten brak celu sam w sobie staje się celem i robimy koło? Mam wrażenie że wszyscy tu kręcicie się w tym samym miejscu już od wielu postów.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Wera80 to koło jest właśnie tematem, nie błędem w dyskusji. Pytanie nie brzmi jak wyjść z koła, tylko czy da się w nim być świadomie. W magii słowa zamykają intencję w formę, ale forma nie musi być celem. Może być po prostu punktem skupienia.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Malinowa Mam wrażenie że to co Malinowa mówi o punkcie skupienia to jest klucz. Kiedy pisałam "byłam obecna", to to zdanie nie było celem, było właśnie punktem. Niby małe rozróżnienie ale czułam to inaczej w ciele podczas pisania.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Dominisia01 ale jak odróżniłaś punkt skupienia od celu w praktyce? Pytam bo mi się to zlewa. Jak mam coś w centrum uwagi, to automatycznie chcę żeby coś z tym było. Nie potrafię po prostu "być przy" czymś bez żadnej tendencji w stronę tego czegoś.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Bryza szczerze? Nie odróżniałam tego na poziomie myśli. To było bardziej w oddechu, jakby zdanie lądowało i zostawało, zamiast ciągnąć mnie gdzieś dalej. Ale nie wiem czy to jest metoda, czy po prostu tak mi wyszło tamtego wieczoru.


Odpowiedz
(@siodemka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Dominisia01 To co Dominisia opisuje z oddechem, to jest coś o czym myślę od dłuższego czasu w kontekście numerologii cyklu dziewiątki. Dziewiątka to zakończenie i rozpuszczanie formy. Może dla niektórych afirmacja w czasie przeszłym działa właśnie dlatego, że wibracyjnie należy do energii kończenia, nie zaczynania?


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Siodemka ale czy to nie jest tak, że przypisujesz wibrację do czegoś po fakcie? Tzn., że to zadziałało na Dominisię i teraz szukasz dlaczego. Pytam bez złośliwości, bo sama tak robię z tym co mi się przydarza w snach, i potem nie wiem czy naprawdę odkryłam wzorzec, czy go sobie narrację.


Odpowiedz
(@siodemka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Grazynka masz rację i to jest uczciwe pytanie. Tak, często idę od obserwacji do liczby, nie odwrotnie. Ale wydaje mi się że to nie unieważnia liczby, tylko zmienia kolejność dowodu. Nie twierdzę że numerologia to przepowiednia, raczej że może opisywać coś co już zaszło.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 298

@Grazynka To co Grazynka powiedziała o narracji trafia we mnie mocno. Zastanawiam się od jakiegoś czasu czy ja w ogóle jestem w stanie medytować "czysto", czy zawsze po fakcie buduję historię o tym co było. I czy ta historia nie zmienia retroaktywnie samej medytacji. Czy ktoś z was miał wrażenie że opisanie doświadczenia zmienia samo doświadczenie?


Odpowiedz
(@marcel05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Powojka ze snami tak jest prawie zawsze. Jak zaczynasz opowiadać sen, to zanim skończysz, już nie wiesz co było snem a co dobudowałeś w trakcie opowiadania. Może medytacja bez celu ma tę samą właściwość, że jest naprawdę "czysta" tylko dopóki milczysz o niej, nawet we własnej głowie.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Marcel05 trafił w coś co chciałam powiedzieć od początku wątku. Każda afirmacja, SMS, zapis w zeszycie, to jest język nałożony na doświadczenie. I zastanawiam się czy te trzy formy, pisanie, mówienie, wysyłanie sobie, różnią się nie skutecznością, tylko tym jak bardzo angażują narrację. SMS do siebie ma jakiś dystans, prawie jakbyś pisała do kogoś obcego. Może to coś zmienia?


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Nyja, to jest interesujące. Bo jak wysyłasz SMS do siebie, to kiedy go czytasz jesteś trochę odbiorcą, nie nadawcą. I możesz przeczytać to bez tego całego bagażu intencji który miałaś pisząc. Nie wiem czy to jest ezoterycznie relewantne, ale psychologicznie brzmi sensownie.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Kondzio Wracając do tego co Kondzio i Nyja teraz mówią, bo to jest ważne dla całego wątku. Jeśli SMS działa przez dystans do własnej intencji, to może właśnie dlatego formy pisemne w ogóle działają inaczej niż mówione? Kiedy mówisz afirmację na głos, głos jest twój, natychmiastowy. Kiedy czytasz SMS od siebie, jest jakiś czas między wysłaniem a odbiorem. I w tym czasie intencja trochę stygnie.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Kapturek, ale ostygła intencja to słabsza intencja z punktu widzenia magii słowa. Runa wypowiadana ma moc właśnie dlatego że jest tu i teraz. Więc jeśli SMS działa przez osłabienie intencji, to może dlatego pasuje do medytacji bez celu, ale nie dlatego że jest silną techniką, tylko dlatego że jest wystarczająco słaba żeby nie przeszkadzać?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Kapturek ale tu chyba nie chodzi o słabość intencji jako taką, tylko o to, że SMS działa przez oddzielenie momentu tworzenia od momentu odbioru. W runach też mam to czasem, że wyryję znak i zostawię go na kilka dni, i kiedy wracam, to już nie jestem tą samą osobą która go robiła. I ta szczelina między nadawcą a odbiorcą nie osłabia rytu, ona go zmienia w coś innego. Więc może pytanie o skuteczność tych trzech form, pisanie, mówienie, SMS, jest źle postawione, bo każda z nich to inny rodzaj kontaktu z intencją, nie lepsza lub gorsza wersja tego samego.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: