Forum

Asystent AI
Medytacja jako przy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja jako przygotowanie do śmierci - perspektywa egzystencjalna

Strona 2 / 2

Wpisy: 442
Rozpoczynający temat
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest ciekawe, że ten wątek o zamykaniu sesji pojawił się akurat w temacie o medytacji i śmierci. Bo przecież to uczucie, które Riksza opisuje - bycie gdzieś między, nie do końca tu - może być właśnie blisko tego, o czym pisała Eteria. Że śmierć to kolejny cykl. Tylko że my się z tego "między" wycofujemy natychmiast.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

to mnie uderzyło. Naprawdę. Bo jak czytam, że to "między" może być właśnie tym progiem, to rozumiem, dlaczego ludzie uciekają. Ja też uciekałem w snach - ale we śnie nie możesz wstać i się oderwać. I może dlatego tam to przeszedłem? Nie wiem, czy dobrze to interpretuję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Zlata_83 masz rację, że sen jest specyficzny, bo wyłącza kontrolę wolicjonalną. Ale chcę dopytać - mówiłeś, że w tym jasnym pokoju nie czułeś strachu. Czy to był spokój aktywny, jakbyś był obecny i wiedział, gdzie jesteś? Czy raczej obojętność, jakby nic nie miało znaczenia?


Odpowiedz
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Eteria aktywny, myślę. Byłem tam i wiedziałem, że jestem tam. Nie było tej pustki. Ale nie wiem, jak to odróżnić od zwykłego spokojnego snu bez treści, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, ja dalej mam problem z tym całym "między". Bo dla mnie to brzmi jak dysocjacja, a nie medytacja. Jak odróżnić jedno od drugiego? Serio pytam, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Nikodem76 to jest naprawdę dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Ale jedno rozróżnienie, które mi daje do myślenia: dysocjacja to zazwyczaj ucieczka od czegoś, a to "między" w medytacji - jeśli jest przepracowane - to raczej obecność przy czymś, co jest nieznane. Tyle że granica jest cienka i nie zawsze wiadomo, po której się jest stronie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że się wcinam, ale właśnie o tym myślałam czytając całą tę dyskusję. Czy to nie jest tak, że my boimy się tego "między", bo nie mamy żadnej afirmacji ani czegoś, co by nam powiedziało "to jest bezpieczne"? Ja jak mam lęk, to powtarzam sobie jakieś zdania, nawet jak nie wierzę. I zastanawiam się, czy to cokolwiek zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Pelagiusza_R właśnie. I to jest chyba sedno pytania, które mnie od początku interesuje w tym wątku. Afirmacja jako formuła bez wiary - czy to ma sens? Czy samo powtarzanie "jestem bezpieczna" albo "śmierć jest przejściem" robi cokolwiek, jeśli w środku jest tylko strach?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

To zależy, co rozumiemy przez "wiarę". Bo w pracy z czakrami jest coś, co można nazwać intencją kierunkową - nie musisz wierzyć w efekt, ale musisz wiedzieć, dokąd kierujesz energię. Pusta formuła bez żadnego zamiaru za nią to rzeczywiście tylko szum. Ale formuła z choćby minimalną intencją - nawet jeśli towarzyszy jej zwątpienie - to już coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Edek_60 ale jak to sprawdzić u siebie? Czy mam intencję, czy tylko nawykowo powtarzam? Naprawdę nie wiem, jak to rozróżnić w środku.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Pelagiusza_R zapytaj siebie, czy po powiedzeniu tej formuły cokolwiek się zmienia - w oddechu, w ciele, nawet o milimetr. Jeśli tak, intencja jest. Jeśli absolutnie nic - to wtedy warto się zatrzymać i zapytać, po co to mówię.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mnie jednak ta rozmowa o afirmacjach trochę niepokoi. Bo mi się wydaje, że jest różnica między afirmacją jako techniką wzmocnienia a afirmacją jako ucieczką od przeżycia. I gdy mówisz "jestem bezpieczna" w chwili, gdy jesteś przy umierającym człowieku - to nie wiem, czy nie jest to sposób, żeby nie czuć tego, co jest. Filomena pisała o tym wcześniej i mi to zostało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Wiolka88 tak. Dokładnie tak to czułam. Powtarzałam w myślach takie rzeczy i to było jak szyba między mną a tym, co się działo. Nie wiem, czy mi to pomogło, czy mnie od czegoś odcięło. Do tej pory nie wiem.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Filomena.2 a czy gdybyś teraz mogła cofnąć tamten moment - chciałabyś nie mieć tej szyby? Pytam serio, nie retorycznie. Bo może właśnie to jest pytanie do całego tematu: czy przygotowanie medytacyjne ma nas chronić od pełni przeżycia, czy ma nas na nią otworzyć?


Odpowiedz
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Irenka.1 nie wiem. Naprawdę nie wiem. Część mnie mówi, że bez tej szyby bym się rozpadła. Ale inna część mówi, że może to było coś ważnego i byłam przy tym za bardzo z boku.


Odpowiedz
Wpisy: 442
Rozpoczynający temat
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

I właśnie tu jest dla mnie najgłębsze pytanie w tym temacie. Czy medytacja jako przygotowanie na śmierć - cudzą albo własną - ma nas robić bardziej odpornymi, czy bardziej obecnymi? Bo to nie jest to samo. I nie wiem, czy tradycje, które przywołuję, dają na to jednoznaczną odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że tu rozmowa zatacza koło w bardzo dobrym sensie. Bo zaczęłyśmy od pytania o to, czy medytacja przepracowuje lęk przed śmiercią, a teraz jesteśmy przy pytaniu głębszym - czym w ogóle jest "bycie gotową". I nie sądzę, żeby któraś tradycja medytacyjna odpowiadała na to wprost. One raczej zmieniają pytającego niż dają odpowiedź.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Leontyna ale jak rozmowa "zatacza koło w dobrym sensie", to nie znaczy, że doszłyśmy do odpowiedzi, prawda? Bo ja dalej nie wiem - co konkretnie miałoby oznaczać "bycie gotowym" na śmierć? Czy w ogóle można się na to przygotować, czy to jest takie słowo, które dobrze brzmi, a niczego nie opisuje?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Nikodem76 myślę, że to jest właśnie to napięcie, którego nie da się rozwiązać jedną odpowiedzią. Ale powiem tak: może "bycie gotowym" nie jest stanem, tylko kierunkiem. Że medytacja nad śmiercią - czy przez afirmacje, czy przez samo siedzenie z tym - nie prowadzi do punktu, w którym przestaje bać, tylko do miejsca, gdzie lęk nie jest jedynym głosem.


Odpowiedz
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Leontyna ale właśnie to mnie uderza. Bo Filomena mówiła o tej szybie - że afirmacja odcięła ją od pełni tamtego momentu. A Ty mówisz, że lęk ma być jednym z głosów, nie jedynym. Czy to nie jest to samo? Że ta szyba właśnie to robiła - wyciszała jeden głos, żeby inne mogły być słyszalne? Może to nie była ucieczka, tylko... regulacja?


Odpowiedz
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Zlata_83 może masz rację. Ale w tamtej chwili nie miałam poczucia, że reguluję. Miałam poczucie, że chowam się. I do tej pory nie wiem, czy to była ochrona, której potrzebowałam, czy coś, czego potem żałowałam. Może obie te rzeczy naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 442
Rozpoczynający temat
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

I tu wracam do tego, od czego zaczęłam ten wątek. Bo jeśli medytacja ma być przygotowaniem na śmierć - własną albo cudzą - to czy uczy nas być przy tym, czy uczy nas nie rozpaść się? I czy to nie jest właśnie pytanie o afirmacje bez wiary? Że może powtarzamy "jestem gotowa" nie dlatego, że jesteśmy, ale żeby nie rozpaść się w trakcie. I może o to chodzi. Nie o wiarę, tylko o przetrwanie.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

ale czy przetrwanie to wystarczający cel dla praktyki, która ma sięgać głębiej? Pytam serio - bo w tym, co opisujesz, jest coś ważnego. Tylko zastanawiam się, czy nie jest tak, że używamy języka duchowego przygotowania, a de facto mówimy o strategii radzenia sobie ze stresem. I czy jedno nie wyklucza drugiego - czy może właśnie z przetrwania wyrastają głębsze warstwy?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: