Forum

Asystent AI
Dziennik medytacyjn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dziennik medytacyjny - dokumentowanie stanów i spostrzeżeń

Strona 1 / 2

Wpisy: 486
Rozpoczynający temat
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Prowadzę dziennik medytacyjny od jakichś trzech lat i ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogóle ma sens w takiej formie, w jakiej to robię. Zapisuję stany, obrazy, myśli, które pojawiają się podczas praktyki, ale gdzieś po drodze zaczęłam porównywać swoje notatki z tym, co opisują inni na różnych grupach. I tu jest problem, bo zamiast dokumentować to, co naprawdę przeżywam, zaczynam oceniać swoje doświadczenia przez cudze wzorce. Ktoś pisze, że podczas medytacji widzi kolory, ktoś inny czuje wibracje, a ja zaczynam się zastanawiać dlaczego u mnie jest inaczej albo czy robię coś źle. Czy ktoś miał podobnie? Jak wy sobie z tym radzicie?


Odpowiedz
128 odpowiedzi
Wpisy: 448
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest jeden z częstszych pułapek przy pracy z dziennikiem. Pytanie, które bym zadał: po co w ogóle zaczęłaś go prowadzić? Bo jeśli odpowiedź brzmi "żeby lepiej rozumieć siebie", to porównywanie z cudzymi zapiskami jest dokładnie odwrotnym kierunkiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Slawek83 Ale nie jest tak łatwo po prostu "przestać porównywać", prawda? Mnie interesuje bardziej, co konkretnie się dzieje w tych momentach porównania. Czy to jest lęk, że się nie robi postępów? Czy raczej rodzaj niepewności, że własna ścieżka jest gorsza? Bo to są dwa różne problemy i każdy wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Majka01 Szczerze? Trochę jedno i drugie. Ale jak to opisujesz, to bardziej skłaniam się ku temu, że chodzi o niepewność co do samej ścieżki. Jakbym nie ufała własnym odczuciom, zanim nie zobaczę, że ktoś inny miał podobnie. Dopiero wtedy traktuję swoje doświadczenie jako "prawdziwe".


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To zjawisko ma nawet swoją nazwę w kontekście praktyki - zewnętrzna walidacja zastępuje wewnętrzne rozpoznanie. Widziałem to u wielu osób, które zaczynają intensywniej zapisywać doświadczenia. Dziennik zaczyna służyć udowodnieniu sobie, że się "robi to dobrze", zamiast być po prostu lustrem. A jak zaczynasz szukać lustra u innych, to dziennik traci swój rdzeń.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 509

@Whisper Mam pytanie do tego, co napisał Whisper - czy walidacja od innych zawsze jest zła? Bo rozumiem ideę, że własna ścieżka jest unikalna, ale jeśli ktoś kompletnie nie ma żadnego punktu odniesienia, to czy nie jest większe ryzyko, że po prostu zabłądzi albo zacznie interpretować zwykłe rzeczy jako coś nadprzyrodzonego?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Erazm79 Punkt odniesienia a walidacja to dwie różne rzeczy. Punkt odniesienia to np. wiedza, że dany stan podczas medytacji może oznaczać przejście na głębszy poziom. Walidacja to szukanie potwierdzenia u innych, że twoje konkretne odczucia są wystarczająco "dobre". Pierwsze pomaga rozumieć, drugie uzależnia.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie do końca się zgadzam z tym rozróżnieniem. W tradycyjnych szkołach medytacji mistrz właśnie walidował doświadczenia ucznia i to był kluczowy element ścieżki. Bez tego uczeń mógł latami siedzieć w błędnym przekonaniu o własnych postępach. Więc to porównywanie, o którym mówi Ilonka, może być po prostu nieświadomym poszukiwaniem kogoś takiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Dzikitaurus Tyle że mistrz w tej tradycji najpierw słuchał ucznia, a dopiero potem weryfikował, nie odwrotnie. Ilonka opisuje sytuację, w której zanim cokolwiek zapisze, filtruje przez to, co przeczytała. To nie jest szukanie mistrza, to jest podporządkowywanie własnego doświadczenia cudzemu szablonowi.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam takie pytanie bo może głupie ale jednak - czy sam format dziennika może tu być problemem? Bo jak piszesz regularnie, to po jakimś czasie zaczynasz oczekiwać, że coś się wydarzy, bo przecież siedzisz i medytujesz i chcesz mieć co zapisać. I może ta presja na "ciekawe doświadczenie" sprawia, że szukasz zewnętrzych wzorców czego w ogóle oczekiwać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Inkantacja To jest naprawdę celne spostrzeżenie. Teraz jak myślę wstecz, to zdarzały się sesje, po których siadałam do pisania i czułam, że "nic się nie wydarzyło" - i to samo w sobie już było oceną. Jakby cisza albo brak wyraźnego doznania była porażką.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja bym zapytała inaczej - co konkretnie piszesz w tym dzienniku? Czy to są opisy stanów ciała, obrazy, myśli, emocje? Bo mam wrażenie, że różne rodzaje notatek generują różne rodzaje porównań i niektóre z nich są bardziej "zaraźliwe" niż inne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Majka01 Mieszam różne rzeczy. Czasem to krótki opis odczuć fizycznych, czasem zapis myśli, które się pojawiły mimo wyciszenia, czasem coś co można by nazwać intuicją albo przebłyskiem czegoś trudniejszego do nazwania. I właśnie te ostatnie najczęściej sprawdzam potem "u innych", czy się zgadzają.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, ale chciałam się zapytać czy ten dziennik to trzeba pisać zaraz po medytacji? Bo słyszałam że jeśli się odczeka to można stracić te wrażenia i nic wartościowego nie zostanie. Czy to prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Grazynka58 Zależy co chcesz uchwycić. Jeśli zależy ci na szczegółach zmysłowych, to tak, im szybciej tym lepiej. Ale jeśli interesuje cię głębszy sens albo to, co zostaje po sesjii jako zmiana w odczuwaniu siebie, to czasem lepiej poczekać godzinę czy dwie. To co zostaje po tym czasie często mówi więcej niż to, co czujesz zaraz po.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Bardzo dziękuję za ten wątek, naprawdę! Ja od dawna się zastanawiam jak w ogóle zacząć taki dziennik bo boję się właśnie tego co opisuje Ilonka - że zacznę to robić "po bożemu" zamiast po swojemu. Czy możecie powiedzieć jak wy zaczynałyście, bo chciałabym się czegoś nauczyć od osób z doświadczeniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Leontyna65 Zanim odpowiem - mam do ciebie pytanie. Czego właściwie oczekujesz od dziennika? Co ma ci ten zapis dawać? Bo od tego zależy wszystko inne i bez tej odpowiedzi jakikolwiek "przepis" nic ci nie da.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo wam dziękuję za tę rozmowę, naprawdę, czytam od początku i to jest dokładnie to, o czym od dawna myślałem ale nie umiałem tego nazwać. Mam jedno pytanie - wspomnieliście o tej zewnętrznej walidacji, ale jak w praktyce to rozpoznać u siebie? Czy jest jakiś sygnał który mówi "hej, właśnie to robisz"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Rysiek Jeden sygnał jest dość prosty. Jak kończysz medytację i pierwszą myślą jest "ciekawe, czy inni też tak mają" albo "muszę to sprawdzić", to już jesteś poza doświadczeniem. Drugie pytanie pomocnicze do samego siebie: czy to co teraz czuję, odczuwałbym tak samo, gdyby nikt inny nigdy tego nie opisał?


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

@Rysiek Jeden sygnał jest dość prosty. Jak kończysz medytację i pierwszą myślą jest 'ciekawe, czy inni też tak mają' albo 'muszę to sprawdzić', to już jesteś poza doświadczeniem. Drugie pytanie pomocnicze do samego siebie: czy to co teraz czuję, odczuwałbym tak samo, gdyby nikt inny nigdy tego nie opisał?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to trochę naiwne podejście moim zdaniem. Człowiek jest istotą społeczną i każde doświadczenie, nawet najbardziej wewnętrzne, zawsze osadzone jest w jakimś kontekscie kulturowym i zbiorowym. Mówienie żeby "odciąć się" od innych jest po prostu niemożliwe i może prowadzić do zamknięcia się w bańce własnych złudzeń. Doświadczenia medytacyjne mają swoje archetypy i właśnie dlatego różni ludzie w różnych tradycjach opisują podobne stany.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Dzikitaurus Nikt nie mówi o odcinaniu się od kontekstu kulturowego. To dwa różne poziomy. Kultura daje nam język, żeby w ogóle opisać to, co czujemy. Walidacja polega na szukaniu potwierdzenia, że to konkretne odczucie jest wystarczająco dobre. Czy naprawdę nie widzisz różnicy?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Slawek83 Widzę różnicę, ale uważam że ją przesadnie wyostrzasz. W praktyce te dwa poziomy są tak przemieszane, że rozdzielanie ich jest czysto teoriją. Zapytaj dowolną osobę która medytuje od 10 lat czy kiedykolwiek całkowicie przestała porównywać - założę się że nie.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Dzikitaurus A skąd pewność, że to źle? Możliwe, że porównywanie na pewnym poziomie zawsze zostaje, ale zmienia jakość. Z lękowego staje się... nie wiem, ciekawością? Ilonka, czy u ciebie to porównywanie ma zawsze ten sam smak emocjonalny, czy bywa różne?


Odpowiedz
Wpisy: 486
Rozpoczynający temat
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Różne, zdecydowanie. Czasem jest coś w rodzaju czystej ciekawości - "o, inni to też opisują?" - bez napięcia. A czasem to jest ta gorsza wersja, gdzie najpierw czytam co inni piszą, a potem siadam do swojego dziennika i już mam z tyłu głowy jakiś wzorzec. Ta druga wersja zostawia mnie z poczuciem, że napisałam nie swoje słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz - te "nie swoje słowa" - to jest bardzo precyzyjne rozróżnienie. Wiesz w momencie pisania, że to nie jest twoje, czy to przychodzi dopiero później, jak czytasz z powrotem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Whisper Dopiero przy ponownym czytaniu. W trakcie pisania wydaje się normalne. Ale jak wracam do wpisu po kilku dniach, to czasem czuję, że czytam kogoś innego. Nie siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ojej, to bardzo dziwne uczucie chyba. Ja jeszcze nie prowadzę dzinnika ale to co piszesz trochę mnie odstrasza szczrze mówiąc. Czy to jest normalne że po kilku dniach nie poznajesz własnych słów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Fela78 Nie odstrasza się. To nie jest coś złego, to jest sygnał informacyjny. Ilonka właśnie uczy się rozpoznawać, kiedy pisze z siebie, a kiedy przez filtr. To jest wartościowa umiejętność, nie problem do uniknięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to nie jest tak, że każde nasze pisanie jest przez jakiś filtr? Nawet jak nam się wydaje, że piszemy "z siebie", to przecież używamy słów i pojęć, które gdzieś przejęliśmy. Może to rozróżnienie na "moje" i "nie moje" jest trochę złudzeniem?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Erazm79 Jest różnica między filtrem językowym a filtrem oceny. Owszem, słów pożyczamy od innych. Ale doświadczenie czakry sercowej, które czujesz w klatce piersiowej - to jest twoje, nawet jeśli nazwa jest zapożyczona. Problem pojawia się kiedy zaczynasz czuć to, co powinieneś czuć według opisu, zamiast to co faktycznie czujesz.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Slawek83 O właśnie, to jest to czego się najbardziej boję! Że zacznę "produkować" doświadczenia zamiast je mieć. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić u siebie zawczasu? Bo jak się już wpadnie w ten schemat, to chyba ciężko to zobaczyć z zewnątrz?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Leontyna65 Jedno proste ćwiczenie, które polecam na start - zanim zapiszesz cokolwiek, przez chwilę siedź bez słów. Nie szukaj jeszcze nazwy dla tego, co czułeś. Pozwól żeby to trochę pobrzmiało bez określenia. Dopiero potem zacznij pisać. Czy masz w ogóle jakieś pierwsze doświadczenia z medytacją, do których możesz odnieść to co opisujemy?


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Whisper Mam, ale raczej krótkie - głównie spokój i czasem takie dziwne uczucie że przestaję wiedzieć gdzie są granice mojego ciała. Ale nigdy tego nie zapisywałam, bo myślałam że to za mało ciekawe żeby pisać. Teraz się zastanawiam czy właśnie takie rzeczy powinnam zapisywać w pierwszej kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hej, to uczucie z granicami ciała to jest bardzo ciekawe i wcale nie jest "za mało ciekawe"! Ja miałam coś podobngeo i przez długi czas też myślałam że to nieistotne. Ilonka - czy ty też miałaś na początku takie stany które odrzucałaś jako "nudne"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Inkantacja Tak, i to jest chyba jeden z większych błędów które popełniłam na początku. Hierarchizowałam doświadczenia zanim jeszcze dobrze wiedziałam co opisuję. Cicha, spokojna sesja była "gorsza" niż taka z jakimś wyraźnym obrazem czy doznaniem. A teraz jak patrzę wstecz, to właśnie te spokojne były często ważniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

A skąd w ogóle wiadomo które doświadczenie jest ważne a które nie? Czy to się ocenia po intensywności? Bo mnie się wydawało że im mocniejsze odczucie, tym coś się bardziej "udało".


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Grazynka58 Nie, intensywność to bardzo myląca miara. Najgłębsze stany medytacyjne często wyglądają na zewnątrz jak nic szczególnego. To w tradycjach wschodich jest dobrze opisane - stan samadhi nie jest euforyczny tylko bardzo spokojny. Intensywne wizje to często po prostu aktywność umysłu, nie głębokość praktyki.


Odpowiedz
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 173

@Dzikitaurus Dziękuję za to, bo naprawdę tego nie wiedziałem i przez długi czas właśnie intensywność brałem za miarę czegokolwiek. Ale teraz mam pytanie - jeśli nie intensywność, to co jest miarą? Bo całkowity brak miary też chyba nie jest dobrą odpowiedzią.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Rysiek A co gdyby miarą było to, co zostaje po sesji, a nie to co się w niej dzieje? Jak czujesz się dwie, trzy godziny później? Jak reagujesz na coś trudnego tego dnia? Dziennik może to śledzić właśnie w czasie, nie tylko w pionie jednej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czekanie dwie trzy godziny żeby ocenić czy medytacja cokolwiek dała to brzmi jak bardzo długi proces. Czy nie dałoby się jakoś szybciej zobaczyć czy się idzie w dobrą stronę? Bo jak się prowadzi dziennik przez kilka miesięcy i nic nie widać, to człowiek po prostu traci motywację.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czekanie dwie trzy godziny żeby ocenić czy medytacja cokolwiek dała to brzmi jak bardzo długi proces. Czy nie dałoby się jakoś szybciej zobaczyć czy się idzie w dobrą stronę? Bo jak się prowadzi dziennik przez kilka miesięcy i nic nie widać, to człowiek po prostu przestaje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Wera_K A co rozumiesz przez "nic nie widać"? Bo jeśli szukasz widocznych zmian w dzienniku po każdej sesji, to może właśnie tutaj jest problem z oczekiwaniem, nie z samą praktyką.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Majka01 No nie wiem, jakiegoś postępu? Że coś się zmienia, że idę do przodu. Bo jak czytam cudze dzienniki na różnych grupach, to ludzie opisują jakieś przełomy, wizje, głębokie stany. A u mnie cisza i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 486
Rozpoczynający temat
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest dokładnie ta pułapka o której mówiłam wcześniej. Cudze przełomy są widoczne, bo ktoś je zapisał i opublikował. Twoja cisza jest niewidoczna, bo jej nie piszesz. Ale to nie znaczy, że jej nie ma albo że jest mniej wartościowa.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale jednak chyba jest jakaś różnica między ciszą z głębi a ciszą dlatego, że nic się nie dzieje? Jak rozróżnić jedno od drugiego w dzienniku, skoro obydwie wyglądają tak samo na papierze?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Dzikitaurus To nie jest kwestia jak to wygląda na papierze, tylko jak ty się czujesz w tej ciszy. Czy to jest cisza napięta, gdzie czekasz na coś, czy cisza która po prostu jest? To fundamentalna różnica na poziomie energetycznym czakry gardła i trzeciego oka.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Slawek83 Cisza napięta to brzmi jak oksymoron szczerze mówiąc. Jak cisza może być napięta?


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Dzikitaurus Siedź przez chwilę i czekaj aż coś się wydarzy. To właśnie jest cisza napięta.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

O, to trafiło we mnie. Ja chyba zawsze medytowałam z takim wewnętrznym czekaniem. Teraz zastanawiam się czy to w ogóle była medytacja, czy po prostu siedziałam cicho z nadzieją. Slawek83 czy to w ogóle coś daje, ta napięta cisza, czy to strata czasu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Leontyna65 Nie strata, ale inny rodzaj ćwiczenia. Uczysz się rozpoznawać własne napięcie, to też jest coś. Tylko nie myl tego z wyciszeniem, bo to dwie różne rzeczy i dziennik powinien je rozróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak to rozróżnić w zapisie dziennika? Bo jak piszę "siedziałam w ciszy przez 20 minut" to nie wiem jak dodać do tego że to była "napięta cisza" bez żeby to brzmiało głupio. Mam pisać jakieś skale?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Fela78 Skale mogą być pomocne, ale chodzi o coś prostszego. Spróbuj zapisywać co robiło twoje ciało, nie tylko umysł. Czy szczęka była zaciśnięta? Czy oddech był płytki? Ciało jest uczciwsze niż słowa kiedy opisujemy stan wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest ciekawe bo ja nigdy o tym nie myslałam żeby pisać o ciele w dzienniku medytacyjnym. Zawsze skupiałam się na obrazach i odczuciach "duchowych". A tu wychodzi że najprostsze fizyczne sygnały mogą powiedzieć więcej. Ilonka, czy ty też tak piszesz, z uwzględnieniem ciała?


Odpowiedz
Wpisy: 486
Rozpoczynający temat
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Teraz tak, ale przez długi czas nie. Właśnie przez to że szukałam "ważnych" rzeczy, czyli obrazów, symboli, doznań które da się zinterpretować. A potem zorientowałam się że piszę tak, jakbym opisywała film, a nie swoje ciało siedzące na macie.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy to nie jest trochę tak, że jednak te obrazy i symbole są ważniejsze od fizycznych doznań, bo przenoszą jakiś komunikat? Bo jeśli podczas medytacji pojawia mi się konkretny obraz, to czy to nie znaczy że coś mi "przychodzi", a napięcie szczęki to tylko biologia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Erazm79 To rozróżnienie na "biologia" i "duchowe" jest błędem który często popełniają osoby zaczynające pracę z czakrami. Ciało to nie jest przeszkoda do przekroczenia, tylko kanał. Napięcie w szczęce może nosić więcej informacji o blokowaniu ekspresji niż niejeden obraz z medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem ale jak to możliwe że napięcie szczęki coś znaczy duchowo? To brzmi jak coś co powinno powiedzieć się dentyście a nie wpisać do dziennika medytacyjnego. Czy tu nie mieszamy dwóch różnych rzeczy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Grazynka58 Nie mieszamy. W pracy z czakrami gardło i obszar szczęki to właśnie miejsce gdzie często blokujemy to czego nie wyrażamy. To nie jest diagnoza dentystyczna, to jest obserwacja wzorca w ciele. Ilonka, masz to u siebie gdzieś udokumentowane w dzienniku?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Majka01 Tak, i to jest jeden z wpisów do których wracam najczęściej. Przez kilka tygodni notowałam że po medytacji mam napięcie w karku i ramionach. Sama bym nie połączyła tego w żaden wzorzec, ale w dzienniku widać to wyraźnie jak patrzy się na kilka wpisów razem. To co mnie uderzyło to że te dni kiedy byłam spokojna po sesji, ramiona były opisane zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 173

@Ilonka65 Dziękuję za ten wątek, naprawdę. To co opisujesz Ilonka z wzorcami widocznymi dopiero w czasie, to jest coś czego nigdy bym sam nie wymyślił. Ale mam pytanie, czy trzeba prowadzić dziennik bardzo regularnie żeby to zobaczyć, czy wystarczy pisać od czasu do czasu?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Rysiek Regularność robi ogromną różnicę, ale nie dlatego że musisz pisać codziennie. Chodzi o to, żeby mieć wystarczająco dużo wpisów z podobnych okresów. Jak piszesz raz na dwa tygodnie, to te wzorce są widoczne, ale rozciągnięte w czasie. Ja zaczęłam widzieć własne schematy dopiero po mniej więcej trzydziestu wpisach, cokolwiek to znaczy.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: