To ma sens neurologicznie i energetycznie zarazem. Stara wersja ma za sobą lata powtórzeń, zbudowane ścieżki w ciele, w umyśle, w polu energetycznym. Nowa wersja ma tylko zamiar. I to jest właśnie ta praca - dać nowej wersji tyle samo "grubości" co starej. Nie przez odrzucenie starej, ale przez dokładanie.
Ja chyba miałam coś takiego, chociaż nie wiem czy dobrze to nazywam. Był moment podczas spaceru, nie nawet podczas medytacji, kiedy nagle poczułam się inną osobą. Dosłownie. Przez może pół minuty. I potem wróciło wszystko jak było. Ale pamiętam to uczucie i właśnie do tego próbuję wrócić. Czy to o to chodzi?
Ale jak się wraca do konkretnego odczucia? Bo jak próbuję przywołać jakieś uczucie z przeszłości to albo mi nie wychodzi albo wychodzi jakaś blada kopia i nie wiem czy to jest to czy sobie wymyślam. Henia masz może jakiś sposób na to?
Słucham tej rozmowy o powrocie do odczuć i mam pytanie, które pewnie zaburzy harmonię - czy wy nie mieszacie tutaj zwykłej psychologii z ezoteryką? Bo to co opisujecie, praca z ciałem, zapamiętywanie stanu, zakorzenianie nowych reakcji, to brzmi jak klasyczna terapia somatyczna albo NLP. Gdzie tutaj jest ta ezoteryczna warstwa?
A czy te dwa wyjaśnienia się wykluczają? Serio - jeśli mózg uczy się nowego wzorca, to co to jest ten wzorzec na poziomie subtelnym? Dla mnie to właśnie jest energia. Ale rozumiem że to nie jest satysfakcjonująca odpowiedź dla kogoś, kto chce konkretów.
To ciekawe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale z mojego doświadczenia z medytacją czakr - opis który CZUJESZ jako prawdziwy działa lepiej. Jeśli dla ciebie "energia" jest abstrakcją, to ta mapa może ci nie pomagać. A jeśli dla kogoś "nawyk mózgowy" brzmi jak mechanika bez duszy, to on też nie będzie z tym pracował.
Ale to znaczy że co - każdy musi sobie sam wymyślić jak to nazywać? Bo trochę się czuję jak ktoś kto chce się nauczyć gotować i zamiast przepisu dostaje filozofię kuchni. Ja po prostu chcę wiedzieć co robić żeby przestać czuć się tą starą wersją siebie.
A macie jakiś sposób żeby to roóżnicować? Bo ja mam wrażenie że mój opór zawsze będzie wyglądał tak samo - jak lęk. I nie wiem czy to lęk bo zmiana jest zła, czy lęk bo zmiana jest trudna.
To pytanie o lęk mnie zatrzymało. Bo ja mam dokładnie to samo - nie wiem czy boję się bo zmiana jest nie dla mnie, czy bo jest po prostu trudna. I nigdy nie wiedziałam jak to rozróżnić. Czy ktosś ma jakiś konkretny sposób żeby się w tym zorientować?
No i znowu pytanie zamiast odpowiedzi. Rozumiem że to filozofia ale ja chyba potrzebuję czegoś bardziej przyziemnego. Jak Fela pyta jak odróżnić lęki, to może po prostu usiąść i napisać co konkretnie czuję kiedy myślę o tej zmianie - i zobaczyć co wychodzi? Żadnej runologji, po prostu kartka i długopis.
