Ostatnio mocno zagłębiłam się w Tybetańską Księgę Umarłych i musze powiedzieć że to zupełnie inaczej wygląda kiedy czytasz to nie jako tekst religijny tylko jako instrukcję do medytacji. Chodzi mi konkretnie o te stany bardo - czy ktoś z was próbował medytować z intencją przejścia przez kolejne etapy bardo jako świadomy obserwator? Nie mówię o NDE ani o żadnych ekstremach, tylko o tej pracy z umysłem, gdzie uczysz się rozpoznawać projekcje własnej psychiki. czytałam, że niektóre szkoły tybetańskie uczą tego latami, ale zastanawiam się czy da się to jakoś sensownie przełożyć na codzienną praktykę bez pełnego kontekstu tradycji. Macie jakieś doświadczenia?
To nie jest takie proste jak się wydaje. Tybetańska Księga Umarłych, czyli Bardo Thodol, to tekst który wymaga lat przygotowania i zazwyczaj pracy z nauczycielem - lama prowadzi ucznia przez te praktyki bardzo stopniowo. Próba wyrywkowego stosowania czegoś z tego bez kontekstu może dać rezultaty ale mogą to być też po prostu twoje własne wyobrażenia a nie żadne realne bardo. Nie mówię ze nie wolno, mówię żeby podchodzić do tego z głową i nie mylić intensywnego doświadczenia z osiągnięciem czegoś konkretnego
Miałam podobne pytanie jakiś czas temu i trochę poczytałam o tym. Z tego co zebrałam, dużo zależy od tego jak rozumiesz samo słowo bardo - niektórzy traktują to dosłownie jako stan po śmierci, inni jako każde przejście, stan między, np. zasypianie, głęboka medytacja, moment silnej emocji. I w tym drugim podejściu da się już pracować. Notowałam sobie swoje stany przy medytacji i faktycznie są takie momenty gdy umysł zawiesza się gdzieś i nie wiadomo co to, ani sen ani jawa. Czy to jest bardo? Nie wiem, ale coś w tym jest.
Ojej ale ciekawy temat! Ja słyszałam, ze w tych stanach bardo spotykamy takie spokojne i gniewne bóstwa i że to są projekcje naszego umysłu wlaśnie. Czy to nie jest trochę jak praca z czakrami? znaczy rozumiem to tak że każde bóstwo odpowiada jakiemuś centrum energetycznemu. Czy to ma sens czy kompletnie nie wiem o czym mówię 🙂
Dokładnie o to chodzi. Możesz pracować z różnymi tradycjami ale jesli nie rozumiesz skąd pochodzi dany system i co zakłada, to ryzykujesz że wyciągasz kawałki bez sensu i budujesz coś bez fundamentów. To nie jest kwestia puryzmu, tylko skuteczności.
Hej, przepraszam ze wchodzę z buta ale mam pytanie do tego co piszecie - mówicie o pracy z bardo w medytacji, ale jak to w ogóle wygląda od strony technicznej? Znaczy siadasz, oddychasz, i co dalej? Bo z tego co czytałem to tam jest dużo wizualizacji, mantr, i to wszystko wydaje mi się strasznie skomplikowane jak ktoś nie zna tybetańskiego ani nie miał żadnego nauczyciela.
o to wlaśnie chciałam zapytac. Bo ja w ogole nie rozumiem skąd wiemy ze te stany bardo podczas medytacji to nie jest ot tak półsen albo wyobrażnia? Jak można to odróżnić? naprawdę ciekawa jestem bo sama medutuję od kilku miesięcy i zdarzyło mi sie cos dziwnego, takie zawieszenie ale nie wiem co z tym zrobić.
no jakby... siadałam do medytacji wieczorem, robiłam oddech i nagle straciłam poczucie gdzie jestem. Nie zasnelam bo slyszałam dźwięki z zewnątrz ale tez jakby nie byłam przy nich. I nie wiem ile to trwało, moze 5 minut moze 20. Jak wróciłam to czułam sie dziwnie lekkko ale też troche zdezorientowana
To co opisujesz Bniec brzmi jak po prostu głębszy stan relaksacji, może coś w rodzaju hipnagogii - to jest normalny stan między jawą a snem, ma go kazdy. Nie trzeba od razu przyklejać łatki bardo. Oczywiście jeśli ktoś chce to interpretować w kontekście tybetańskim, może, ale nie nazwijmy jeszcze codziennej drzemki oświeceniem. 🙂
Ciekawe że ten wątek poszedł w stronę medytacji a ja chciałam zapytać o coś trochę innego. Pracuję z runami i last time natrafiłam na ciekawe zestawienie - Hagalaz i Ehwaz razem w pewnym układzie i zastanawiam sie czy to nie jest właśnie jakaś forma symbolicznego przejścia, tak jak bardo. Nie wiem czy tu dobrze piszę bo to temat o medytacji, ale chyba da się to połączyć?
No właśnie mnie tez ciekawi to połączenie run z bardo - czy istnieją jakies praktyki które łączą skandynawski i tybetański system? Może to głupie pytanie ale skoro energetycznie operujemy na podobnych zasadach w obu tradycjach, to może da się jakos to zsynchronizować?
A propos tego co Felicjan pisze - miałem kiedyś taki etap ze chciałem połączyć wszytsko ze wszystkim i wyszło mi z tego totalne zamglenie. Nie wiedziałem co stosuję ani po co. Teraz wolę pracować z jednym systemem na raz, a jak coś zestawiam to z pełną świadomością że to mój autorski komentarz a nie jakaś głębsza prawda. Lepiej mi się z tym działa.
Ok ale wracając do tego co Kornelka pisała o rozpoznawaniu jasnego światła przy zasypianiu - to jest w ogóle coś co można ćwiczyć samemu? Czy są jakies konkretne ksiązki albo wskazówki dla osób ktore nie mają nauczyciela? Pytam serio bo to mnie bardziej interesuje niż pełna rytualna praca z Bardo Thodol.
